Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 2 stycznia 2009

Liczba wpisów: 5

nortus
 

Bałagan na kolei zabił najatrakcyjniejszy sposób dotarcia do Berlina.Pociągiem znów wychodzi drogo.

Kolejarze przyznają, że sytuacja jest niezręczna, bo w Berlinie zaczyna się szał wyprzedaży.Szczeci-nianie właśnie w styczniu najchętniej wybierają się do stolicy Niemiec na zakupy. Do 31 grudnia najlepiej było udać się tam pociągiem. To dzięki działającej kilka ostatnich lat wspólnej ofercie
niemiecko-polskiej. Za 25 euro na szczecińskim dworcu PKP można było kupić jednodniowy bilet Brandenburg-Berlin Ticket (BBT).Mogło z nim podró-żować nawet 5 osób (rodzina, znajomi),a bilet był ważny w całej szczecińskiej komunikacji, w pocią-gach Szczecin-Berlin-Szczecin(jak i całej Branden-burgii) oraz w berlińskiej komunikacji miejskiej. W sumie jedna osoba za około 20 zł miała zapew-niony dojazd i powrót do stolicy Niemiec oraz
swobodne poruszanie się po mieście. Co ważne: BBT obowiązywał od godz. 9, ale specjalnie dla szcze-cinian uczyniono wyjątek.Bilet na trasie Szczecin-Berlin był ważny także w pociągu do Amsterdamu odjeżdżającym z Dworca Głównego o 6.10.Szczecinia-nie chętnie z niego korzystali, bo już po godz. 8 byli w samym sercu Berlina. Wracali tym samym składem o 19.30.

Od 1 stycznia BBT na dworcu nie kupimy. Co prawda jest do zdobycia u niemieckich kolejarzy, ale nie upoważnia już do przejechania pociągiem od Szcze-cina do pierwszej niemieckiej stacji. Trzeba wykupić dodatkowe bilety.

- Nie mamy z Niemcami podpisanej nowej umowy, a 31 grudnia skończyła się stara- tłumaczy kasjerka z kasy międzynarodowej na szczecińskim dworcu.

Kasa nie sprzeda nam też innych grupowych i zniżkowych niemieckich biletów (np. odpowiednika BBT ułatwiającego tanią podróż po Meklemburgii).

Nową umowę z Niemcami, jak co roku, powinna podpisać spółka PKP Przewozy Regionalne. Dlaczego tak się nie stało? Z naszych ustaleń wynika, że to efekt reformy, za sprawą której PKP PR wyszła z grupy PKP, stając się własnością samorządów.

- W tym całym zamieszaniu centrala PKP PR w Warszawie nie zawracała sobie głowy jakimiś transgranicznymi porozumieniami - przyznaje szczerze jeden z pracowników PKP.

Zachodniopomorski zakład PKP PR nic nie mógł zrobić, bo do podpisania dokumentów upoważniona była jedynie "Warszawa". Nasi kolejarze bezradnie
rozkładali ręce, kiedy ich niemieccy koledzy pytali, o co chodzi.

Zachodniopomorski zakład PKP PR chce jednak umowę podpisać. Zamierza wykorzystać to, że po usamo-rządowieniu regionalne oddziały mają większą
samodzielność. To ma pozwolić na dogadanie się z Niemcami bez pośrednictwa centrali. Rozmowy mają się rozpocząć w poniedziałek.



A turyści mogą przecież iść pieszo do Berlina.


(1.1.09. 19.55)
  • awatar samba: Stałam miedzy wieżami na Oberbrucke i w dali patrzyłam na brodzące w Szprewie dwie 30 metrowe figury "Molecule Men" autorstwa amerykanina J Borofsky'ego. Wprawdzie symbolizują historyczne spotkanie ale dla mnie to niekończący sie taniec..... do końca świata i jeden dzień.
  • awatar samba: Sony Center to takie magiczne miejsce, gdzie za każdym razem, gdy tam jestem, dzieje sie coś nowego. Najbardziej przypadły mi do gustu małe straganiki z " małą" sztuką: obrazki,ceramika, rzeźbki, fotografie i przemili artyści.
  • awatar samba: na logo PKP " strzałke" w lewo tymczasowo wykreślamy.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 
  • awatar fotomiko: zrobic naprawde dobre zdjecie sztucznym ognia wcale nie jest łatwe,tobie sie to udało rewelacyjnie,a to z dzieciakiem -super.Ja jestem rozczarowana tym co w tym roku pokazano w moim miescie czyli Krakowie-nic!,porazka,5minut i koniec!Marna scena ,marne pokazy ,mam nadzieje ze chociaz rok bedzie dobry,pozdrawiam :)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: dzięki ale nie mogę sobie przypisać autorstwa. Przekaże jednak Twoje uwagi koledze bo to jego działo. Kraków marnie? Żebyś zobaczyła Szczecin to byś się załamała. Nawet jak w TV pokazywali to napis był Szczecin a zdjęcia z Gdańska. Totalny wstyd. pozdr
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
Jak Anetka obudziła się na Wyspie Na Opak

W świecie bez zasad, ładu i harmonii człowiek błądziłby w ciemności. Wiara, naturalny porządek i trwałość tradycji dają nam światło życia


Wcale nie tak dawno i całkiem niedaleko stąd żyła sobie dziewczynka,która wszystko robiła na odwrót
Noc była dla niej dniem,dzień nocą.Latem domagała się śniegu, zimą chciała się opalać.
Śmiała się, gdy inni płakali.
A chmurzyła w radosnych chwilach. Niczego do szczęścia jej nie brakowało, ale wiecznie grymasiła. Dokuczała rodzicom, choć bardzo ją kochali.

- Ciężki przypadek - wszyscy wokoło załamywali ręce. Aż przyszły niezwykłe dla dziewczynki święta Bożego Narodzenia. I wtedy. Sza! Zacznijmy od początku. Anetka, bo tak nasza bohaterka miała na imię, była jedynaczką.

Rodzice długo czekali na potomstwo. Więc gdy wreszcie upragniona córeczka przyszła na świat, gotowi byli nieba jej przychylić. Stroili Anetkę niczym księżniczkę, obsypywali najdroższymi zabawkami, zabierali nad gorące morze i w
ośnieżone góry. O wspólnych wyprawach na spacery, place zabaw, do kina i lalkowego teatru, nie warto nawet wspominać.

Dziewczynka ciągle chodziła jednak naburmuszona. Nic jej się nie podobało. - Tej sukienki nie założę. Ten obiad mi nie smakuje. Ta bajka strasznie mnie nudzi - wybrzydzała bez przerwy. Ale nie to było najgorsze.Anetce świat wywrócił się do góry nogami. Nocą nie pozwalała rodzicom zasnąć, rozrabiała i chciała się bawić. W dzień zasłaniała okna i mówiła, że jest senna. Gdy na
dworze leżał śnieg, wybierała się jeździć na hulajnodze. A w największe upały marudziła o sankach. Tupała nóżką po każdej prośbie rodziców. I wszystko robiła im na przekór. Mówili: posprzątaj zabawki. A ona jeszcze bardziej rozrzu-cała je po kątach. Błagali: umyj zęby. A ona się-gała po czekoladkę. Mama przez nią płakała, tacie wypadały włosy z głowy. Na Anetce nie robiło to jednak wrażenia. Śmiała się rodzicom w nos.

Przyszły święta Bożego Narodzenia. Rodzice Anetki zrobili wszystko, by spędzić je radośnie. Mieli nadzieję, że ten szczególny czas wreszcie odmieni
na lepsze ich ukochaną córeczkę. Ale Anetka znów kaprysiła. Nie podobały się jej prezenty, jakie znalazła pod choinką. - Spódniczka tej lalki jest już niemodna. A z misiów dawno już wyrosłam - obraziła się na wszystkich. Wstała od stołu, poszła do swojego pokoju i na złość rodzicom położyła się spać.

Zamknęła oczy. Nagle usłyszała pukanie do okna. Spojrzała, co się dzieje. Za szybą, w srebrzystej poświacie, unosiły się w powietrzu sanie ciągnięte przez zastęp reniferów. Pojazdem powoził św. Mikołaj.

-Dlaczego wzgardziłaś moimi podarkami? - zapytał, choć dobrze wiedział, z kim ma do czynienia. - Bo taka już jestem- odburknęła niegrzecznie dziewczy-nka. - Za karę nie wezmę cię na przejażdżkę - rzekł Mikołaj, a w głowie miał sprytny plan. - A właśnie, że weźmiesz! - krzyknęła na przekór
Anetka i wskoczyła do sań. Renifery ruszyły z kopyta. Spod płoz posypały się srebrne iskry. Św. Mikołaj uśmiechał się pod białym wąsem. Dobrze wiedział, że dziewczynka wsiądzie do sań, jeśli on jej tego zabroni. Mikołaj od dawna miał ją na oku. Postanowił dać Anetce nauczkę. Sanie sunęły w dal po ciemnym niebie. Dziewczynce kleiły się oczy. Usnęła. Obudziła się na dziwnej wyspie.
Wszystko było tu na opak. Słońce wschodziło na zachodzie, a zachodziło na wschodzie. Drzewa rosły do góry korzeniami, ludzie chodzili tyłem, śnieg parzył, ogień chłodził. Anetce najpierw się to spodobało.Przemierzała krainę rakiem, zachwyca-jąc się kolejnymi dziwactwami. W końcu jednak poczuła zmęczenie. Ale gdy usiłowała się zatrzymać, nogi przyśpieszały kroku.

Poczuła głód. Jakimś cudem zerwała jabłko z drzewa. Potem zjadła owoc, ale stała się jeszcze bardziej głodna. To było nie do wytrzymania! Miała dość tej Wyspy Na Opak. Potwornie przerażona wołała: - Ratunku! Ratunku! Lecz z
jej gardła wydobył się jedynie niezrozumiały okrzyk: - Uknutar! Uknutar!

Nagle potknęła się i wpadła w strasznie głęboką przepaść. Otchłań nie miała dna. - Anetko, Anetko, obudź się córeczko. Czas już na śniadanie - usłyszała nagle czuły głos swojej mamy. A więc to był jedynie zły sen!?

Dziewczynka uszczypnęła się dla pewności. I czym prędzej pobiegła do rodziców. - Mamo, tato, przepraszam za wszystko - powiedziała ze skruchą.
- Nie musisz przepraszać. Tylko doceń, co masz, no i bądź dla nas dobra - odrzekli zgodnie. - Tak bardzo żałuję wczorajszej Wigilii - rozpłakała się Anetka. - Ależ Anetko, Wigilia jest dzisiaj - zdziwili się rodzice.

Dziewczynka jeszcze raz odetchnęła z ulgą. Z niecierpliwością wypatrywała pierwszej gwiazdki. Przy wigilijnym stole podzieliła się z rodzicami
opłatkiem, śpiewała kolędy i smakowały jej wszystkie potrawy. Pod choinką znalazła tylko jeden skromny pakunek. W środku była mała książeczka.

Dziewczynka spojrzała na tytuł: "Ucieczka z Wyspy Na Opak". Pożegnała się z rodzicami, sama się umyła i przebrała w piżamę. W łóżku z wypiekami na twarzy otworzyła baśń. "W świecie bez zasad, ładu i harmonii człowiek błądziłby w ciemności. Wiara, naturalny porządek i trwałość tradycji dają nam światło życia. Niech Gwiazda Betlejemska zawsze prowadzi nas jasną  drogą" - zaczęła czytać opowieść. W oknie ujrzała uśmiechniętą twarz św. Mikołaja. - Dziękuję za prezent! - wyszeptała Anetka.



Jak myślicie kto jest autorem tej nowej Opowieści Wigilijnej. Zapewniam, że dobrze znacie osobę, która jest autorem Baśni.

Czekam na odpowiedzi.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: Autorem jest ....Lech Kaczyński - profesor prawa pracy, od 2005 r. prezydent RP. Młodszy o 45 minut od brata bliźniaka. Jako brzdąc chciał zostać. lekarzem słoni. Ma córkę i dwie wnuczki - sześcioletnią Ewę i półtoraroczną Martynkę. za www.dziennik.pl
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Prawie 1500 hektarów ziemi otrzymało kościelne stowarzyszenie związane z zakonem albertynek. To rekompensata za utracone w PRL... 69 hektarów - ujawnia "Rzeczpospolita".

W podkrakowskiej wsi Rząska zakon sióstr alberty-nek miał 130 ha gruntów rolnych. W latach 50. XX wieku PRL-owskie władze zabrały ziemię. Dziś stoi na niej klasztor, ale większość terenu należy do Akademii Rolniczej w Krakowie, która wystąpiła o zmianę jego przeznaczenia i obecnie grunt ma funkcję komercyjną oraz mieszkaniową.

W 2002 r. działające przy zakonie Towarzystwo Pomocy dla Bezdomnych im. św. Brata Alberta w Krakowie odzyskało część ziemi w naturze, a za część dostało odszkodowanie. Pozostało 69 ha - o rekompensatę za nie stowarzyszenie wystąpiło do Komisji Majątkowej przy MSWiA.

Według "Rzeczpospolitej", od kwietnia 2007 r. do czerwca 2008 r. komisja podjęła 11 orzeczeń na rzecz towarzystwa. Przyznała mu 1455 ha, w tym cenne działki na Śląsku przeznaczone pod zabudowę.



Bardzo dobrze, przecież 69 przedPRLowskie = 1455 wolnej Polski.
Czy inni też tak otrzymują? Czy ci zza Buga też dostaną taki przelicznik?
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Tuż po północy dyżurny komendy policji w Opolu Lubelskim zobaczył, że pod budynek podjechał volkswagen golf.

Wysiadł z niego mężczyzna, który po chwili zgłosił się do dyżurnego. Oświadczył, że przed chwilą kierował swoim samochodem a jest nietrzeźwy.

Mówiąc te słowa położył przed policjantem kluczyki do samochodu i prawo jazdy.

Wyjaśnił, że nie chce już prowadzić samochodu po alkoholu.Podjął takie postanowienie noworoczne

"Nawrócony" mężczyzna to 27 letni Michał M., mieszkaniec gminy Opole Lubelskie. Był pijany. Miał w organizmie 1,5 promila alkoholu.

Policjanci przyjęli podarowane im prawo jazdy. Grożą mu dwa lata więzienia.




No ja bym mu darował tym razem. Sam oddał kluczyki i prawko. Ciekawe czy będzie pamiętał następnego dnia gdzie jest samochód? Chociaż 1,5 promila - to pamięci nie powinien stracić. Chyba.
  • awatar Green-Eyed Devil: Dwa lata więzienia? Zawsze miałam wrażenie, że takie wykroczenia karane są co najwyżej grzywną :O
Pokaż wszystkie (1) ›