Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 27 września 2008

Liczba wpisów: 5

nortus
 
Kieliszek koniaku - taki poczęstunek otrzymamy w gabinecie dentystycznym, o ile uda nam się w przekonujący sposób udawać lęk przed zabiegiem.

Na pomysł "znieczulania" pacjentów alkoholem wpadł Thor Fredrik Hoff, stomatolog w Drammen - koło Oslo, który po wielu eksperymentach ze środ-kami uspokajającymi doszedł do wniosku, że najlep-szy może tu być kieliszek czegoś mocniejszego.
Jak wiadomo, alkohol rozluźnia i znacznie zmniejsza wszelkie zahamowania. W tym przypadku może pomóc pacjentom w przezwyciężeniu lęku przed fotelem dentystycznym.

Hoff wykorzystał tu pomysł swojego kolegi po fachu ze Szwajcarii, gdzie tego typu praktyki są powszechne. Już wcześniejsze badania dowiodły, że alkohol ma zbawienne właściwości - koniak pomaga walczyć z nadciśnieniem, a wino posiada wiele antyoksydantów, które rozkładając i usuwając wolne rodniki, opóźniają procesy starzenia. Lampka wina dziennie obniża poziom cholesterolu
i zmniejsza zagrożenie wystąpienia choroby wieńcowej. Poza tym poprawia trawienie, a przy okazji i humor.

Badania lingwistyczne wykazały natomiast, że odrobina alkoholu pomaga w komunikacji werbalnej, a to ze względu na rozluźnienie mięśni i wyzbycie się lęków.

Niestety, wszystkim wiadomo, że wadą alkoholu przy jego przesadnej konsumpcji jest uzależnienie, marskość wątroby i wiele innych zaburzeń psychiczno-fizjologicznych.

Pan Hoff zaznacza jednak, iż nie chce upijać pacjentów, ale też nie wprowadza żadnych limitów co do ilości podawania trunku. To waga i wzrost
mają być czynnikami rozstrzygającymi te kwestie.
Jeśli gmina pozytywnie rozpatrzy wniosek stoma-tologa, Centrum Stomatologiczne Bergstien będzie pierwszym w Norwegii "pubowym gabinetem".

Czyżby była to nowa forma reklamy gabinetu dentys-tycznego? A może potajemny układ z Vinmonopolet? Ci, jak nazwa wskazuje, mają monopol na sprzedaż
alkoholu. Ciekawe, kto będzie za tę szklaneczkę koniaku płacił - czy to pan doktor będzie nas altruistycznie raczyć jakimś Napoleonem V.S.O.P. czy też gmina przyzna mu na ten cel jakieś dotacje? A co z odpowiedzialnością w przypadku uzależnienia pacjenta, tzn. uzależnienia pacjenta od gabinetu?

Chyba w powietrzu wisi jakaś nowa teoria spiskowa...

Ale na wszystko jest złoty środek.

Napijmy się więc, a świat znów będzie piękny.


Skal!




Jakby u nas wprowadzić takie leczenie to wszystkie menele mieliby chociaż zdrowe zęby.

Oznaczenia wieku koniaku:

V.S. (Very Special) lub *** - destylaty leżaku-jące w dębowych beczkach co najmniej 2 lata

V.S.O.P. ( Very Superior Old Pale) lub Reserve - oznacza co najmniej cztery lata leżakowania

X.O. (Extra Old), Vieille Reserve lub Napoleon destylaty co najmniej sześcioletnie (Napoleon przynajmniej czeroletni).

Vintage - tzw. rocznikowe, gdzie rok opisany na butelce oznacza rok zabeczkowania najmłodszego destylatu.

Hors d'Age - "wiekowe" destylaty tak stare, że nie sposób określić ich wieku, lecz przeważnie przynajmniej 10-letnie.
 

nortus
 
Nie jest to pytanie akademickie.

Pewien jubiler z Gorzowa miał w Lukas Banku rachunek, z którego wyparowało 80 tys. zł. Okradł go pracownik banku Łukasz B. Zabierał jubilerowi systematycznie różne kwoty, bo był hazardzistą.

Bankowi kilka miesięcy zajęło ustalenie tej kłopotliwej prawdy, a kiedy wyszła na jaw, jubiler dowiedział się, że, jeśli chodzi o zwrot pieniędzy,na Lukas Bank nie ma co liczyć. "Bez znaczenia jest fakt,iż Łukasz B.był pracownikiem Lukas Banku, jako że do jego obowiązków pracow-niczych nie należało popełnianie przestępstw polegających na włamywaniu się do sieci banko- wości elektronicznej. Wobec powyższego nie jest możliwe przypisanie Lukas Bankowi odpowiedzial-ności za szkodę" - napisał prawnik Lukas Banku.

Innymi słowy, Lukas Bank powiedział jubilerowi
"łapaj złodzieja", uznając najwyraźniej, że dyskutowanie o systemie ochrony klientów jest zbyteczne.


Wiosną pisałem jak to właśnie Lukas Bank przyznał prawie 70 letniej kobiecie pobierającej emeryturę w wysokości 524 zł miesięcznie limit kredytowy w wysokości 50.000 zł (pięćdziesiąt tysięcy zł). ROzrzutny bank - nie, liczy na nieznajomość prawa i jest to po prostu próba wyłudzenia spłaty kredytu przez rodzinę. Przecież wiadomo, że z takiego dochodu nie  można spłacić 50.000 zł kredytu. A kredyt dali bez żadnego zabezpieczenia i bez świadomości rodziny. Ale mieli pecha, rodzina zna się na prawie i kasę utopili.



Tygodnik Newsweek Polska opublikował wyniki corocznego rankingu na najbardziej przyjazny bank. W tym roku LUKAS Bank zajął w nim pierwsze miejsce. Po raz czwarty w sześcioletniej historii rankingu LUKAS Bank jest najlepszy wśród uniwer-salnych banków detalicznych. Jako mocne strony LUKAS Banku wskazano świetną obsługę klienta, wysoką jakość placówek bankowych.
  • awatar CFF's: Ja mam konto w Lukas Banku i kartę kredytową. Oni wszystko tak łatwo przyznają. Ale sprawa Łukasza B. zaczęła mnie zastanawiać. Od dzisiaj zobacze czy nic mi nie ginie ;-)
  • awatar roberto70: NIE MIESZAJ DO TEGO CHIŃSKIEGO BANKU,BO TO INNA BAJKA.FOTO 3 LOKALIZACJA,SHENZHEN.KILKA PAŃSTWOWYCH GIGANTÓW;N.R.1 BANK OF CHINA.A WSZYSTKO TAK POUKŁADANE.A U NAS NA JEDNEJ ULICY W MOIM MIEŚCIE NALICZYŁEM 9.I JEDEN WIELKI BURDEL W SYSTEMIE.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: dlatego dałem Chiński bank a nie jakis polski żeby ludzie nie kojarzyli go z Lukas bankiem. Wiadomo, że takich budynków w Polsce nie ma. A nie miałem żadnej fotki Lukasa. A Chińczych prezentuje się okazale.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
Pojawienie się automobilu, spowodowało znaczny wzrost ruchu międzynarodowego, co znalazło swój wyraz w podpisanej w Paryżu 11 października 1909  Konwencji dotyczącej ruchu samochodowego. Jeden z
załączników tej Konwencji ustala wzory czterech znaków drogowych, których znaczenie wskazuje ich ostrzegawczy charakter.

Zupełnie odmiennie od obecnie stosowanych ich tarcze były okrągłe, barwy niebieskiej, bez obrzeża, symbole zaś były białe. Znaki oznaczały:
zakręt, skrzyżowanie drogi, przejście przez tory i przekop.

Ponadto Konwencja przewidywała znak zwracający uwagę na urząd celny oraz znak ostrzegający o rogatkach drogowych.

Wydana została też szczegółowa instrukcja jak należy zachowywać się na drodze:

Wskazówki zachowania się dla pieszych, dla rodziców i uczniów, oraz dla dorożkarzy i t. p. powożących  końmi, wreszcie dla gospodarzy wiejskich - wobec przejezdnych samochodów, motocykli i t. p. wehikułów motorowych w ogólności

Każdy mieszkaniec, obywatel etc. powinien pieszo chodzić chodnikiem, deptakiem i t. p. , a gościniec zostawić dla ruchu wozowego. Ruch wozowy obejmuje całą szerokość drogi, gościńca etc. dla tego ruchu przeznaczoną.
Wejście na niewłaściwą drogę jest tak dla pieszych, jak i dla powożących nie tylko narażaniem się na odnośne w takich razach wypadki, ale nadto na odpowiedzialność wobec władz, a nawet w danym razie utratę wszelkiego
odszkodowania, zależnie od okoliczności. Zatem każdy obywatel powinien we własnym interesie nie tylko sam postępować według podanych poniżej
wskazówek,ale nadto i drugich o tem przestrzegać. W szczególności powinien nastąpić względem ruchu pieszego jak i wozowego zgodny do siebie stosunek, który daje się mniej więcej określić w następujących warunkach.
Piesi winni zwracać uwagę przechodząc przez gościniec na stronę przeciwną czy jest przechód wolny. Powinni zatem mieć się na baczności i usłuchać ewentualnych nawoływań woźnicy lub trąbki samochodowej (automobilowej).

Rodzice powinni dzieci także w tym kierunku pouczać i nie pozwalać im bawić się na ulicach lub chodnikach.
Tak samo powinni mieszkańcy miast i wsi przyswajać zwierzęta domowe do ruchu
samochodowego, a w szczególności konie i psy które nieraz całkiem niepostrzeżenie wywołują przypadek.

Dzieciom absolutnie wzbraniać podrzucania kijów, kamieni i t. p. pod koła, a w szczególności rzucanie kamieniami za wozem lub samochodem, lub urządzanie barykad na drodze, albo wyżłabianie dziur w gościńcach, wreszcie należy surowo zakazać rzucania gałęzi lub dużych kamieni i t. p. na gościńce - gdyż za tak swawolne dzieci - rodzice są pociągani do odpowiedzialności.
Nauczyciele i uczniowie szkól wyższych i niższych będą niniejszem prowadzić przykładne działanie w kierunku ugrzecznienia młodszych , przezco przysłużą się porządkowi publicznemu. Gospodarze wiejscy i woźnice winni przejeżdżać zawsze lewym skrajem drogi tylko jeden za drugim, zostawiając miejsce do wymijania.

Woźnica powinien być na wszelkie sygnały czujnym i posłusznym i powinien płochliwe konie w danym wypadku wczas opanować, względnie nadjeżdżającego
automobilistę znakiem ręki ostrzedz czyli zatrzymać, ewentualnie w takim wypadku konie przez przysłonięcie im oczu uspokoić, - gdyż automobilista mając do czynienia z nadludzką siłą - mimo woli nieraz samochodu nagle
zatrzymać nie może.

Szczególnie baczną uwagę powinien woźnica mieć na skrętach ulic i przejazdach, oraz na terenach górzystych i u wylotu ulic ciasnych.

W nocy powinni woźnice dla własnego bezpie-czeństwa umieszczać latarkę po prawej stronie względnie na prawej luśni wozu, zaś dorożkarze tak jak dotąd latarnie z obu stron dorożki.
Bydło powinno być pędzone również w porządku, aby nie był tamowany wolny przejazd drogą. Pastuchy pędząc bydło nocą, winni być zaopatrzeni w latarki ręczne i znajdować się z prawej strony stada bydła i zawsze trzymać bydło po lewej stronie.
Wieśniacy i podróżni powinni również trzymać się lewej strony drogi i nie iść szeregiem środkiem, - ale co najwyżej po 2 do 3 ech ewentualnie winni
ustąpić na głos ostrzegawczy trąbki lub wołania.
Mieszkańcy miast i wsi winni być dla automobi-listów przychylnie usposobieni, gdyż ludzie ci, to pierwsi pionierzy ogólnego dobrobytu i przyszłej ogólnej komunikacyi i każdy obywatel powinien im iść na rękę i z pomocą w razie
niebezpieczeństwa, ostrzegać i w każdym wypadku być jego bliźnim. A zatem baczność na podane wskazówki względnie na automobile! a każdy automobilista weźmie chętnie przychylnego obywatela za gościa na samochód.

Przepisy wydane staraniem I-go galicyjskiego
Zajazdu dla Automobilów w Przemyślu - 1907 r.


[cos mi się wydaje że takie przepisy powinny i dzisiaj się ukazywać w formie obwieszczeń na słupach i metkach na ubraniach - te drugie są częściej czytane]


Sieć drogowa w Polsce

Na niedoskonałości obecnej sieci drogowej w Polsce, należy patrzeć przez pryzmat przykrej spuścizny po blisko półtorawiekowej niewoli, jak również zniszczeń w wyniku II wojny światowej.

W roku 1918 eksploatowano na ziemiach polskich sieć ok. 44 tys. dróg o twardej nawierzchni, w tym o nawierzchni ulepszonej (klinkierowej) tylko ok. 500 km. Odpowiadało to gęstości dróg o twardej nawierzchni zaledwie 11,2 km/100 km. Gęstość dróg była bardzo nierównomierna:
na ziemiach byłego zaboru pruskiego- 29,9,
austriackiego- 20,6,
a rosyjskiego tylko 1,5 km/100 km.

Dodać trzeba, że drogi te po zakończeniu działań I wojny światowej były tak poważnie zniszczone, że na długości ok. 14 tys. km wymagały gruntownej przebudowy. Po pierwszych prowizorycznych zabie-gach naprawczych zaraz po uzyskaniu niepodległości
opracowano w roku 1923 20- letni plan rozbudowy dróg, który m.in. zakładał: wybudowanie 60 tys. km dróg bitych i brukowanych, przebudowę mostów drewnianych na mosty stałe oraz powiększenie gęstości dróg z początkowych; 11,2 km/100 km. Ze względu na niedostateczne kredyty trudno było ten plan zrealizować, jednak należy stwierdzić, że zrobiono bardzo dużo, ponieważ w sumie w okresie międzywojennym zbudowano 20 tys. km dróg, zwiększając gęstość dróg w kraju do 16,5 km/100 km. Według stanu na dzień 1 stycznia 1939 dróg o twardej nawierzchni było w Polsce 64,5 tys. km (w tym o ulepszonej nawierzchni 3,5 tys. km). Zgodnie z ówczesnym podziałem kompetencyjnym: dróg państwowych 14,5 tys. km, w tym o ulepszonej nawierzchni ok. 3 tys. km; dróg wojewódzkich i powiatowych 35,5 tys. km, w tym o ulepszonej nawierzchni0,5 tys. km; dróg gminnych ok. 14,5 tys. km.

Po II wojnie światowej w Polsce eksploatowano 90.981 km dróg o twardej nawierzchni (stan na dzień 31 grudnia 1945 r.), których średnia gęstość wynosiła 29,2 km/100 km. Jednak pomimo to w dalszym ciągu istniały duże dysproporcje co do równomierności sieci na terenie całego kraju. I tak np. w Białostockim wynosiła ona ok. 16, w Warszawskim 25, a we Wrocławskiem 57 km/100 km. Stan techniczny dróg po zakończeniu działań wojennych był bardzo zły- zwłaszcza dróg typu lekkiego i średniego, ponad połowa wszystkich mostów została zniszczona.

W Polsce jest 373.000 km dróg publicznych, z czego:
-16.700 to drogi krajowe;
-29.000 to drogi wojewódzkie;
-327.300 to drogi powiatowe i gminne.

przy czym co godzinę stan ten się zmienia, i to raczej w odwrotnym niż powienien kierunku.
A autostrady powstaną dopiero jak samochodami nie będzie się jeździć a np. latać.
 

nortus
 
Do przepisów krajowych znaki z Konwencji 1909 r. zostały wprowadzone w 1924 roku rozporządzeniem Ministra Robót Publicznych Ministra Spraw Wewnętrznych regulującym ochronę i używanie dróg, przy czym nazwy znaków zostały nieco zmienione. Ponadto rozporządzenie wprowadziło obowiązek ustawiania drogowskazów na skrzyżowaniach dróg państwowych wojewódzkich drogami wszelkiej kategorii oraz przy wyjeździe z miast, miasteczek i większych osiedli.

Drogowskaz miał być albo słupem o liczbie ramion (tablic) odpowiadającej liczbie rozchodzących się dróg, albo też znakiem kamiennym lub murowanym z odpowiednimi napisami na bocznych powierzchniach, zwróconych w kierunkach dróg.

Przy wjeździe do osiedli miały być ustawiane tablice z oznaczeniem nazwy miejscowości, zaś na przecięciu się drogi publicznej z granicą województwa i powiatu- znak z tablicą zwróconą napisem do drogi, zawierająca nazwy graniczących jednostek administracyjnych.

Pierwszy, niewielki jeszcze krok w kierunku dostosowania znaków do obecnego systemu przynosi Konwencja międzynarodowa dotycząca ruchu samocho-dowego podpisana w Paryżu 26 kwietnia 1926 r. Pozostawiając nadal tarcze znaków ciemnoniebieskie
i symbole białe, zmienia ona kształt tarcz na trójkątny. Pomija znak „rogatki drogowe” a wprowadza znak „inne niebezpieczeństwo” oraz dwa znaki dla przejazdów kolejowych (zamykanych i niezamykanych). Jeżeli warunki atmosferyczne nie pozwalały na stosowanie pełnych tarcz, Konwencja dopuszczała umieszczanie tarcz wykrojonych. Stanowiły one wówczas ramkę a więc znak bez symbolu określającego rodzaj niebezpieczeństwa

Znikoma ilość znaków powodowała, że organizatorzy ruchu drogowego wprowadzali lokalnie coraz to nowe tablice (przeważnie opisowe). Tak zrobiono np. ze znakiem informującym o przejściu dla pieszych w Paryżu i wyrażającym apel o pomoc dla niewidomych. Jest na nim symbol pieszego z laską i stosowny napis. Wprowadzono też znak informujący o postoju dorożek samochodowych (w Warszawie). Należy tutaj zauważyć iż dorożkom konnym urządzano wówczas  postoje na jezdniach niewyasfaltowanych.

Wokół rynku w Gnieźnie w latach dwudziestych ustawiono znaki o obowiązkowym kierunku jazdy w prawo. Wprawdzie znaku nie było w ówczesnym zestawie  (skorzystano z wzoru znaku stosowanego w Niemczech), lecz symbol był bardzo czytelny dla uczestników ruchu drogowego.

W 1937r ustalono wzory i stałe numeracje dla pojazdów:
Serie dla samochodów (z wyjątkiem dorożek samochodowych): "A, B, C, D, E, H, K, L, Z, X, Y";
Seria dla dorożek samochodowych: "T";
Seria dla motocykli: "M, N, P, R, S, U."

W 1938r było znaków już 23, w tym 6 znaków ostrzegawczych, 5 informacyjnych i 12 zakazujących

A kto wie ile w zasadzie dzisiaj jest obowiązu-jących znaków drogowych. Ostatnio przecież była kolejna nowelizacja kodeksu drogowego. A jeszcze niedawno, stosowane wszędzie znaki drogowe diodowe były w Polsce nielegalne. Dobrze, że to zmieniono.

A teraz okazuje się, że w Europie zaczyna się zdejmować część zbędnych, jak się okazuje znaków. Pisałem o tym wczoraj i wcześniej. I okazuje się, że bez nich można jeździć sprawniej i bezpieczniej



Żeby było śmieszniej, 1 września 1939 r. wojska niemieckie przekraczają granice Polski szli jak po sznurku do celu. Drogowskazy nie zostały usunięte (jak to uczynili Francuzi w czasie inwazji hitlerowców na ich kraj).