Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 26 września 2008

Liczba wpisów: 9

nortus
 

Toruń jako pierwsze polskie miasto przeprowadził na swoich ulicach praktykowany w europejskich miastach eksperyment polegający na usunięciu z nich części znaków drogowych.

Wynik okazał się dla wielu zaskakujący: brak znaków spowodował spadek liczby wypadków. W niektórych miejscach stłuczek było aż o 30% mniej, a na najbardziej "krwawym" skrzyżowaniu, od dłuższego czasu... nie doszło do żadnej groźnej kolizji.

Na pierwszy ogień poszły wszędobylskie "ustąp pierwszeństwa przejazdu" i "jesteś na drodze głównej", które są w Polsce według ekspertów najbardziej nadużywanymi. Skrzyżowania dróg uprzywilejowanych i podrzędnych - m.in. w dzielnicach Rubinkowo i Grębocin - zamieniły się w ten sposób w skrzyżowania dróg równorzędnych, na których pierwszeństwo ma pojazd nadjeżdżający z prawej strony. Kierowca musi teraz zwolnić, by upewnić się czy nie nadjeżdża inny samochód.

Jeśli już dochodzi do kraks, ich skutki są mniej tragiczne, bo samochody jeżdżą wolniej.

Poza granicami Polski pomysł demontowania znaków nie jest tymczasem niczym nowym. Najbardziej zaawansowane jest niemieckie miasteczko Bohmte pod Hamburgiem, gdzie w połowie maja 2007 r. usunięto 60% znaków, a nawet światła. Wszyscy stosują się do jednej, dobrze znanej zasady: pierwszeństwo ma ten z prawej - mówi miejscowy policjant Dieter Klenke.



Ale to żadna nowość, w większości miast skandy-nawskich nie ma znaków ustąp pierwszeństwa i obo-wiązuje zasada prawej strony. Natomiast polakom cieżko jest się przestawić bo w ten prosty sposób nie można jechać stówą przez centrum miasta - jak jeżdżą np. po Szczecinie.
 

nortus
 

Szczecińskie kino ma już, co najmniej, 99 lat.

Dzisiaj udokumentowane jest, że pierwszy seans odbył się 26 września 1909 roku. Tak więc mija 99 lat nieprzerwanej działalności kina. Organizatorzy obchodów przygotowali odpowiednią filmową oprawę jubileuszu. Oprócz ambitnego, współczesnego kina reprezentowanego m.in. przez wspomnianą "Rysę” Michała Rosy czy głośnego niemieckiego filmu "Fala”, organizatorzy przygotowali też sporo innych atrakcji. Jedną z nich jest film "O czym się nie mówi” z 1939 roku, ze słynną Stanisławą Engelówną w roli głównej. Aktorka po wojnie przez lata była związana ze szczecińskim Teatrem Dramatycznym, pochowana jest na Cmentarzu Centralnym.
  • awatar Milka & Mops: a obok stara dobra Cinema Pub... kiedyś to był mega lokal...mega...
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 
"polityk powinien przestrzegać chrześcijańskich wartości nie tylko podczas wystąpień z mównicy sejmowej, ale także we własnym życiu osobistym".

- Przemysław Gosiewski


No właśnie. Nie tylko na ustach ale i w sercu.

Jakie to potrzebne, żeby ci pseudokatolicy zaczęli przestrzegać zasad, które tak głoszą.

I mam tu na myśli nie tylko polityków, ale tzw. dobrych Polaków.

Bo przecież kradzież to chyba też grzech. Czy się mylę? A rozejrzyjmy się dookoła.
 

nortus
 
Polacy uważają, że nie mają wpływu na to, co się dzieje w ich parafiach. I - co zaskakujące - wcale nie chcą go mieć.

Tak w sondażu CBOS stwierdziło aż 74 proc. badanych (6 % więcej niż w 2005 r.). Przyczyny? Mieszkańcy małych miejscowości uzasadniali to złym funkcjonowaniem parafii. Ci z większych miast są bardziej samokrytyczni - brak zaangażowania tłumaczą słabością własnej wiary.

Tylko 13 proc. katolików czuje, że na sprawy parafii ma jakikolwiek wpływ. Tyle samo twierdzi, że chociaż teraz nie współdecyduje o życiu swojego
Kościoła, to chcieliby, żeby to się zmieniło.
- To efekt tendencji do oddzielania spraw wiary od życia obywatelskiego. Wiara jest dla Polaków osobnym światem, więc nie odczuwają potrzeby wpływania na życie Kościoła. I nikłe zaintereso-wanie wpływem na życie parafii jest po części
"elementem polskiej tradycji". - Kościół był zawsze przewodnikiem. To proboszcz organizował życie w parafii, wzywał do aktywności i wytyczał kierunki.  

Większość katolików (67 %) nigdy nie zaangażowała się społecznie na rzecz parafii. Poza ofiarą na tacę - 53 % ją składa(średnio 20 zł miesięcznie), a 19 % przyznaje, że "różnie z tym bywa". Ani grosza na tacę nie daje jedna piąta parafian w Polsce.

To jednak nie oznacza obojętności religijnej. Aż 94 proc. Polaków deklaruje się jako wierzący, z czego 11 proc. głęboko. Na msze i nabożeństwa przynajmniej raz w tygodniu chodzi niewiele ponad połowa badanych. Trzy lata temu regularny udział we mszy deklarowało 58 proc. Polaków.

CBOS, 1-4 sierpnia 2008 r., na reprezentatywnej próbie 1076 dorosłych Polaków



To nieprawda, że parafian nie interesuje co się dzieje w parafi - bardzo ich interesuje: kto z kim spał i jak; kto kogo zdradził, gdzie, jak i z kim; kto kogo okradł albo nie oddał tego co powinien; kto skąd ma forsę na nowy samochód skoro nie pracuje i takich pytań możnaby wymienić setki.
Dowód? Zobacznie jak się sprzedają największe śmieci prasowe i medialne, choćby takie gazety jak SE itp. Przecież one piszą tylko o tym. Plotki, obgadywanie, oczernianie, szkalowanie to nasz ulubiony (sorry, nie mój) sport narodowy. Posłuchajcie posłów, radnych, polityków, o czym rozmawiają w kolejkach do lekarzy i na rynku.

Oczywiście to cecha nie tylko Polaków, ale tu chyba doprowadzono ją do perfekcji. Przecież od lat wiadomo, że nie można nic odłożyć bo sąsiad kupił nowy dywan czy TV a ja nie gorszy to kupię dwa.

A tak na marginesie: skąd autor wziął dane że średnio Polak daje 20zł na tacę mieięcznie? Chyba że wielka i bogata rodzina. Bo ja widzę, że tylko co któryś daje na tacę i to tylko białe monety ( od 50 gr do 1 zł).
 

nortus
 
  • awatar taki: Miałeś oddzielić politykę od Nortusa zakładajac NortusPol......... Nie jesteś konsekwentny!
  • awatar Nortus & Potworna spółka: nie jestem konsekwetny, ale to tez nie o PISie jest. Miałem przenieść ale postanowiłem to tu jednak zostawić.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
Jak się okazuje, pojęcie "złodziejskiego honoru" czasem jeszcze obowiązuje. Spore było zdziwienie właścicieli kiosku w Niemczech,kiedy od złodzieja
który ich wcześniej obrabował, dostali list z przeprosinami. I pieniądze za część łupu.

Miasteczko Unna w zachodnich Niemczech to spo-kojna, senna okolica. Jednak w minioną sobotę ktoś włamał się do kiosku i ukradł paierosy oraz alkohol. Małżeństwo,które prowadziło ten interes, wyceniło straty na 4 tysiące 300 euro.

Jakie było zdziwienie poszkodowanych, kiedy kilka dni później znależli przed kioskiem kopertę, a w niej list ze słowami: "Przepraszam za sobotnią noc". W kopercie było też 400 euro.

Sobotnia kradzież musiała być chyba w Unne czymś niespotykanym, bo koperty z listem i pieniędzmi już nikt nie ukradł.



Unna - miasto w Niemczech, w kraju związkowym Nadrenia Północna-Westfalia. W 2007 liczyło 67 755 mieszkańców
 

nortus
 

Kto powiedział, że stadiony muszą wznosić się ponad powierzchnię ziemi?

The Wall to nazwa stadionu, który powstaje w stolicy Kataru i ma przyczynić się do uzyskania przez to państwo praw do organizacji Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w 2018 roku. Ma to być jedyny obiekt na świecie tego typu,który znajdzie się pod ziemią. Będzie to też pierwszy na świecie nie zadaszony stadion, który posiada klimatyzację.

Kolejną ciekawostką katarskiego stadionu, jest całkowita rezygnacja z tradycyjnego oświetlania murawy przy pomocy jupiterów. Zastąpione zostały one podświetleniem, zainstalowanym w koronie stadionu i otaczających ją elementach architekto-nicznych. Dzięki takiemu rozwiązaniu, obiekt zyskuje aurę tajemniczości.

Laptop, bo tak nazywany jest również stadion, został zaprojektowany przez architektów z MZ & Partners. Samo przezwisko wzięło się z charakte-rystycznej, wysokiej trybuny, która w kontekście całości koncepcji przypomina przenośny komputer. Obiekt ma posiadać 200 tys. m2 pow. użytkowej.

Stadion ma być gotowy już na początku 2010 roku i będzie mógł pomieścić 11 tys. kibiców. Niestety liczba ta, choć może wydawać się wystarczającą w perspektywie Ligi Katarskiej, na pewno nie zadowoli organizatorów MŚ 2018.



No proszę, tylko trzeba mieć trochę więcej kasy i jakie cuda mogą powstać.
Prawie jak ten nowy dla szczecińskiej Pogoni, prawie.
 

nortus
 
Od 2011 r. wszystkie nowe auta w UE będą obowiąz-kowo wyposażone w światła do jazdy w dzień, aby zwiększyć bezpieczeństwo na drogach - proponuje Komisja Europejska.
Światła do jazdy w dzień - takie, jak stosuje się w państwach skandynawskich - będą się włączać automatycznie po uruchomieniu silnika. Nie zastą-pią świateł mijania, które kierowcy będą musieli samemu włączyć wieczorem albo jadąc w deszczu lub we mgle. Dodatkowe, obowiązkowe wyposażenie pod-bije cenę nowych aut o blisko 150 euro i zwiększy nieco zużycie paliwa, ale zdaniem KE opłaci się, bo spowoduje spadek o 15 proc. wypadków drogowych.

W światła do jazdy dziennej mają być obowiązkowo wyposażane wszystkie nowe modele samochodów osobowych i małych samochodów, które będą sprze-dawane w UE od 7 lutego 2011 r. Od sierpnia 2012 r. światła do jazdy dziennej będą obowiązkowo montowane w nowych modelach ciężarówek i autobusów.

Projekt dyrektywy KE muszą jeszcze zaakceptować Parlament Europejski i rządy państw UE.

Obowiązek jazdy przez całą dobę i przez cały rok z włączonymi światłami obowiązuje w Skandynawii, na Słowacji i w Polsce. Przez cały rok na świat-łach jeździ się poza obszarem zabudowanym we Włoszech i na Węgrzech. W Czechach i na Litwie ze światłami włączonymi przez całą dobę trzeba jeździć w okresie jesienno-zimowym.




No proszę. Ta głupia Unia znowu chce wprowadzać coś co nasi genialni posłowie z PIS udowadniali, że z powodu włączonych świateł drogowych wzrasła liczba wypadków drogowych w Polsce.
  • awatar kukka: Liczba wypadków wzrosła, bo kierowcy poczuli się pozornie bezpieczniej na drodze i zaczęli sobie pozwalać na więcej, bo przecież ich widać. Cóż.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: Liczba wzrosła bo porównywali dane z całego roku 2006 i kilka miesiący 2007 i przeliczyli na cały rok, statystycznie. Tylko że wtedy nie obowiązywał nakaz świateł. Statystyka. Później przeprosili i wycofali się z tego. To się nazywa żąglowanie liczbami.
  • awatar minirecenzje: Eurokomunofaszyści atakują.
Pokaż wszystkie (14) ›