Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 16 września 2008

Liczba wpisów: 3

nortus
 

Wczoraj.Centrum Informacji Turystycznej przy al. Niepodległości,godziny przedpołudniowe. Mój pierwszy raz w tej placówce.Przy jednym stano-wisku dwóch młodych mężczyzn zajętych rozmową i ekranem kompa,na którym przebierali w modelach aut.Jakby w ogóle mnie nie dostrzegali mimo wyrażnych niewerbalnych sygnałów z mojej strony. Przy drugim stanowisku pani w średnim wieku zajęta rozmową telefoniczną o całkowicie prywat-nym charakterze. Obie strony obsługi - panowie i pani nie przerywając swych czynności wyrażnie oczekują od siebie,kto pierwszy podejmie petenta, czyli mnie. Trwa to dobrych kilka minut.O ile mogłem zrozumieć tę panią (rozmowy z kimś z rodziny nie kończy się w sekundę,choć jak się chce to i to można zrobić),to młodziaków surfu- jących po sieci i olewających mnie dokumentnie już nie.
Po dłuuuugiej chwili pani wypełniła swój obo- wiązek i załatwiła moją sprawę.
Zostałem jeszcze chwilę w placówce.Weszła młoda Niemka z małym synkiem.Spytała wspomnianą panią o plany miasta.Tak się składa,że dość dobrze znam język naszych zachodnich sąsiadów i przykro mi się
zrobiło,kiedy słuchałem nieudolnych prób mówienia po niemiecku rzeczonej pani z obsługi.Pomijając słabiutki akcent,było to coś na kształt mantry złożonej z kilku równoważników,w których skład
wchodziły wymieniane najważniejsze budowle Szczecina.Mantra ta podpierana była obszerną gestykulacją i nadrabianą uśmiechem.Wyszedłem porażony...
Kurcze,pomyślałem sobie,w takim miejscu ktoś nie władający poprawnie niemieckim.Coś tu nie tak...
Aha,jeszcze jedno,gdy tak stałem w oczekiwaniu na
obsługę,podejrzałem niechcący papiery leżące na biurku dwóch dżentelmenów nieskorych do obsłu-żenia mnie.Było tam coś na kształt listy wpisów od odwiedzających punkt gości.Zobaczyłem wyrażnie
napisane na dole kartki : "...staff doesn't speak English well".
Co tu jeszcze dodawać?!

Poczta. Pan w okienku pyta o jakiś znaczek- pani mówi- nie ma i wyraźnie daje do zrozumienia, że paszła won. Pan niezrażony- w ogóle nie ma, na całej poczcie? Pani mówi- nie wiem. Pan - to może pani sprawdzi. Pani ze wzrokiem bazyliszka opuszcza stanowisko, idzie pogmerać w jakiś papierach i obrażona znajduje ten znaczek.

Urząd Pracy- pytam o dotację, tę 40 tys. Pani mówi- to chyba w tym drugim urzędzie. Dopytuję o szczegóły, na to pani- ale ja nic nie wiem, wczoraj mówili w telewizji, to usłyszałam. A panie siedzą dwie w dużej sali i trajlują o dupie maryni, nikogo przy nich nie ma, siedzą i się nudzą. Aaaa, i bezcenna porada- niech sobie pani
sprawdzi w internecie:D no właśnie sprawdziłam i przyszłam się dowiedzieć o szczegóły. Aaaaa, no to ja nic nie wiem.

Szpital, zdaje się na Unii- koleżanka ma chorą córkę, problemy hormonalne, przedwczesne dojrze-wanie. Leczenie jest bardzo drogie, musi być prowadzone w pewnym cyklu comiesięcznych zastrzyków.W razie przerwy w podawaniu zastrzyku całą procedurę ( powtarzam-drogą) trzeba powta-rzać od początku. W trakcie leczenia idzie z
córką na kolejny zastrzyk. Przyjmuje ją lekarka, kieruje do pielęgniarki na mierzenia, ważenia itepe, następnie jest wysyłana na zastrzyk jeszcze gdzie indziej. Tam się okazuje, że leku nie ma, bo przetarg jest dopiero za jakiś czas, więc nie wiadomo, czy- zanim lek się pojawi, nie trzeba będzie powtarzać całej zabawy od początku. Zmarnowany czas pracy jednej lekarki, pielęg-niarki, koszt leku i zdrowie dziewczynki. Generalnie, co kogo to obchodzi, to państwowa forsa, można w błoto wywalić.

Wniosek -coś, co nie jest prywatne NIGDY nie zadziała. Nikt tego nie upilnuje, nikomu nie zależy, dostać swoje, położyć laskę, ile przy
tym się traci nie mój interes, ja mam tylko interes, żeby się nie narobić. A klienta traktuje się jak intruza, która przeszkadza i to mocno. Więc kompletnie się nie dziwię łajzom w informacji
turystycznej, bo niby czemu mają być inni.

Gość: EWELINA 15.09.08, 14:27 Odpowiedz
TA HISTORYJKA JEST WYSSANA Z PALCA. WSPOMNIANI MłODZI PANOWIE TO PRAKTYKANCI,KTóRZY DZIEń PRZED OPISYWANYM RZEKOMYM ZDARZENIEM BYLI JUZ ODDELEGOWANI DO INNEGO PUNKTU. PO CO KTOś PISZE TAKIE GłUPOTY? NO WłAśNIE! TO CHYBA JAKIś
NIEDOWARTOśCIOWANY FRUSTRAT.

Odpowiedz
To, że tak nieśmiało się zapytam: dlaczego i po co siedzieli tam ci panowie. Może internetu w domu nie mają? Może?



To jest wymiana informacji i opinii na szczecińskim forum GW. Zauważyliście jak pani broniła chłopaków? A w ogóle nie widzi o co chodzi w tym wątku. Ale takie są realia, Szczecina. Jest jeszcze jeden nowy punkt IT na Wałąch Chrobrego, gdzie zagląda KAŻDY turysta, zwłaszcza cudzoziemiec. A najwięcej jest oczywiście Niemców. No i w tym punkcie chłopaczek kompletnie nie mówi w żadnym obcym języku. A ten punkt IT otwerał osobiście prezydent miasta. Ciekawe czyim krewnym jest ten chłopak w IT? Jak można w IT zatrudniać ludzi nie znających przynajmniej niemieckiego, bo tych jest najwięcej?
Osobiście widziałem w tym opisywanym punkcie IT zwanym okrąglakiem jak pracują panienki (leciwe) w kontaktach z cudzoziemcami. Żenada to łagodne określenie. Duńczycy smiali się wprost z ich umiejętności wyjaśnienia (po polsku zresztą) o której godzinie wypływają statki po Odrze. A na tą informację czekali minimum 20 minut (tyle czasu to ja czekałem a oni już byli przede mną). Tyle czasu panienka szukała w necie rozkładu rejsów. Ale dziwne że punkt IT nie ma rozkładów rejsów. Paranoja.
Tak się traktuje turystów w Szczecinie.
 

nortus
 

Przegląd lokalnej prasy niemieckiej (GW Szczecin)

Landy powstałe na obszarze dawnej NRD są nieustan-nie porównywane ze swoimi odpowiednikami na terenach zachodnich Niemiec. "Ostsee-Zeitung" zauważa, że 18 lat po zjednoczeniu w dalszym ciągu zarobki w Meklemburgii Pomorze Przednie (MPP) są wyraźnie poniżej średniego poziomu całych Niemiec.
Statystyczny pracobiorca w MPP zarabia miesięcz-nie 2246 euro, czyli o 847 euro mniej niż wynosi przeciętna płaca w Niemczech (3093 euro). Najniższą płacę miesięczną mają pracownicy w Turyngii, 2180 euro. Najwięcej zarabiający mieszkają w Hamburgu. Ich średnia pensja miesięczna to 3663 euro.
We wszystkich nowych landach przeciętne miesięcz-ne zarobki są niższe niż w starych o 880 euro. Ingo Schluter z Niemieckich Związków Zawodowych
(DGB) uważa, że dowodzi to niezrealizowania obietnic, jakie były składane przy zjednoczeniu, tj. zrównania poziomu życia na Wschodzie i Zachodzie.
Polityka tanich miejsc pracy jest przyczyną masowych migracji młodych i dobrze wykształconych pracobiorców. Najmniej zarabiają w MPP fryzjerzy. Ich roczny zarobek brutto to 12 345 euro. Podobnie niskie dochody osiągają sprzątaczki i dozorcy (14 978). Najwyższe zarobki osiągają lekarze, średnio 69 373 euro rocznie. Pielęgniarki szpitalne rocznie zarabiają ponad
30 000 euro.
Kolejną grupę dobrze zarabiających tworzą nauczy-ciele szkół wyższych z zarobkami rocznymi na poziomie prawie 52 000 euro.
Roczne przychody powyżej 50 000 euro osiągają jeszcze szefowie firm, członkowie zarządów, oficerowie marynarki, publicyści i fizycy. Średnie zarobki inżynierów to ponad 44 000
euro.
Specjaliści z wykształceniem technicznym zarabiają przeciętnie 32 500 euro.
Operatorzy dźwigów osiągają roczne przychody na poziomie 33 400 euro.
Z danych opublikowanych przez Urząd Statystyczny MPP wynika, że przeciętne roczne przychody przedszkolanki (28 985 euro) są wyższe od przychodów nauczyciela (24 899 euro).


I jak to się ma do naszych zarobków?
  • awatar arbuzik: Co za kretynstwa! Prawda wyglada tak, ze W OGóLE malo kto zarabia tyle co srednia krajowa. Dopiero przelecialy strajki wielu firm gdzie pracownicy domagali sie ustalenia minimum i plac PRZYNAJMNIEJ w tym zakresie. Wkurzam sie jak czytam takie brednie. Mieszkam od 15 lat w Niemczech ( we Frankfurcie nad Menem) i jako0s wiekszosc ludzi, z którymi sie stykam zarabia ponizej 2000€. I to grubo ponizej! A przecietny czynsz za mieszkanie 3 pokojowe wynosi tu 700€.A gdzie cala reszta?
  • awatar Nortus & Potworna spółka: Tak wygląda średnia. W PL średnia teraz to ponad 3100 zł/mc. Też się zastanawiam skąd się bierze, ale jest. W Szczecinie są ludzie co mają ponad 5000 i to nie dyrektorzy ale młodzi.Znam takich.Zależy od firmy. Artykuł jest z gazety z Mecklemburgii wydawanej w Neubrandenburgu-to tylko tłumaczenie Niemca, który mieszka w Szczecinie i przybliża obu krajom sąsiadów.Bardzo sympatyczny człek. Znajmi w Berlinie (on pracuje na polu golfowym w biurze) zarabia 3400 euro na rękę - tak mówi.Ona w jakimś biurze ma 2500 euro na rękę.
  • awatar arbuzik: Moze rzeczywiscie sa ludzie, którzy zarabiaja kupe kasy. Ale wiekszosc Polaków tu pracujacych lubi sie po prostu chwalic. Bierz z przymrózeniem oka te ich opowiadania. A te srednie krajowe to rzeczywiscie sa zawyzane przez mala grupe naprawde kurewsko bogatych. I tak jest wszedzie.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
- Polska nie może liczyć na jakieś szczególne gwarancje bezpieczeństwa USA z powodu zgody na umieszczenie na jej terytorium amerykańskiej tarczy antyrakietowej - ostrzegł amerykański ekspert Doug Bandow, były doradca prezydenta Reagana.

"Wielu Polaków zdaje się sądzić, że udział w amerykańskim programie obrony rakietowej przyniesie ich krajowi jakieś dodatkowe korzyści w zakresie bezpieczeństwa. Być może, ale nie stało się to w wypadku Gruzji. Kiedy Rosjanie zaatakowali, Ameryka wysłała tylko słowa, zamiast wojsk" - pisze Bandow w biuletynie waszyngtońskiego Ośrodka Analiz Polityki Europejskiej (CEPA).

“Nie liczcie na ekstra kredyt za udostępnienie kraju dla kilku rakiet”



"Obrona rakietowa może być priorytetem dla admini-stracji Busha, ale pomoc ze strony Warszawy prawdopodobnie nie sprawi, że Stany Zjednoczone będą bardziej skore iść na krawędź kryzysu. Jeżeli Artykuł V (gwarancje bezpieczeństwa NATO) nie wystarczy, Polacy nie powinni liczyć na otrzymanie ekstra kredytu za udostępnienie kraju dla kilku rakiet" - czytamy w artykule.

Zdaniem autora, wynika z tego,że Polska, podobnie jak inne kraje Europy Środkowowschodniej, jak Czechy i Węgry,powinna przede wszystkim wzmacniać swoje własne siły zbrojne, przeznaczając na ten cel większy odsetek PKB niż obecnie. Przypomina on, że USA przeznaczają na obronę dużo więcej - także relatywnie, jako procent PKB - niż te państwa.

Przyznaje, że taka rozbudowa armii, która byłaby w stanie obronić kraj przed ewentualną agresją Rosji, jest oczywiście nierealna,ale argumentuje, że powinno się przynajmniej tak wzmocnić siły zbrojne, aby agresja taka stała się dla Rosji zbyt kosztowna (w sensie strat militarnych i ekonomicznych).

"Kraje te potrzebują wystarczającej broni defensywnej, zwłaszcza przeciwlotniczej i przeciw-czołgowej, aby wpłynąć na rosyjskie kalkulacje kosztów i zysków jakiejkolwiek akcji wojskowej" - pisze Doug Bandow.


No i wreszcie ktoś powiedział prawdę.
W razie jakiejś tam wojny tak nam pomogą jak w 1939r. A swoją zdolność pokazali przy okazji Gruzji - po tygodniu doszli do wspólnego wniosku że .... trzeba się zebrać na kawę z ciasteczkami i pomyśleć. Oto cała pomoc na jaką możemy liczyć.
  • awatar roberto70: Polska powinna trzymać sztame z Rosją, bo mamy ją pod samym nosem,a Ameryka jest daleko i ma nas w d... Dbają tylko o własne interesy i wymyślają kolejne wojny ropodajne.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: Może nie trzymać sztamy ale nie walczyć bez sensu, nie drażnić swoją rusofobią. Bo to tylko fobia. Jakby u nas była ropa i inne ważne metale oraz amerykańskie koncerny to by nas Amerykanie bronili, a tak po co mają wydawać kasę.
Pokaż wszystkie (2) ›