Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 26 sierpnia 2008

Liczba wpisów: 4

nortus
 
Witam,
dzionek rozpoczęty, słoneczny i cieplutki.
Samochodzik na przeglądzie, zakupy zrobione dzisiejsze i nie wiadomo na co poszła kasa.

Teraz chwilka przerwy i dalsze załatwianie spraw.

Wracając spacerkiem, te malutkie 6 km, przypomniała mi się taka sytuacja sprzed kilku tygodni. W sklepiku na rynku, gdzie zawsze kupuję chleb jest bardzo miła szefowa, zresztą mieszka koło mnie na osiedlu. Kobita bardzo miła i uczynna. Jak się u niej zrobi zakupy i chce się później iść do Lidla czy ma się doś załatwienia i zakupy wadzą to można u niej zostawić je i później odebrać. I była taka sytuacja, ze jakaś babka która kupowała u niej pierwszy raz poprosiła czy może zostawić na godzinę zakupy a było tego za około 60 zł. I poszła dalej. Zakupy stały sobie w kącie tam gdzie są klienci. Ale ponieważ było więcej osób to szefowa przestawiła je i położyła na podłodze za ladą w przejściu. I nagle za jakieś 2 godziny weszła do sklepu jakaś babka, rozglądneła się zobaczyła tą reklamówkę z zakupami, podeszła, rzuciłą hasło to moje, zabrała zakupy i wyszła. Szefowa mówi, że nawet nie obiejrzała się dokładnie jak ta babka zabrałą zakupy. Ale za jakiś czas przyszła prawdziwa włąścicielka po odbiór torby a tu się okazuje, że ktoś na żywca na beszczelnego zabrał jej torbę. To się nazywa mie tupet.
Szefowej zrobiło się głupio, bo sytuacja dziwna. I mówi później, że jeżeli by ta torba stała tak jak wcześniej, w części dla klientów to jeszcze by zrozumiała, ale zabrać czyjąć torbę zza lady to już naprawdę szczyt hamstwa i bezczelności. Nie wiem jak się to skończyło, ale babka która straciła zakupy wkurzyła się, że ją okradli w tak bezczelny sposób. Szefowej też jest głupio bo zrobiła komuś przysługę i wyszła ... powiedzmy dość głupio.
  • awatar greerwebia: Są ludzie i taborety ;/
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 
Policjanci z komendy powiatowej Policji w Kamieniu Pomorskim zatrzymali 14-letniego chłopca,
który pobił 46-letniego mężczyznę a następnie zabrał mu papierosy i pieniądze. Sprawa trafi do wydziału ds. Rodzinnych i Nieletnich Sądu w Świnoujściu.

Do przestępstwa doszło wczorajszej nocy na korytarzu jednego z budynków mieszkalnych na terenie Kamienia Pomorskiego. Pokrzywdzony 46-letni mężczyzna po wyjściu z toalety został przewrócony na betonową posadzkę i skopany. Napastnik zażądał od niego papierosów i pieniędzy.
Zaskoczony i mocno wystraszony mężczyzna wydał pół paczki papierosów oraz 6 złotych, które miał przy sobie. Rozbójnik odchodząc zagroził, że w przypadku powiadomienia Policji dotkliwie go pobije.
Wczoraj kamieńscy policjanci zatrzymali sprawcę rozboju. Okazał się nim 14-letni mieszkaniec Kamienia Pom. W czasie przesłuchania w obecności rodziców przyznał się do przestępstwa.

Jak się okazało 14-latek był już wcześniej notowany za groźby i pobicie rówieśników.
Teraz o losach nieletniego zdecyduje Sąd Rejonowy Wydział ds. Rodzinnych i Nieletnich w Świnoujściu.
[Ale pewnie sąd go uniewinni bo to niska szkodliwośc społeczna, pół paczki petów to mniej niż 250 zł więc po co go karać].



Kiedy policjant jest policjantem?

Bandyci w centrum Szczecina pobili dwóch policjantów, którzy zwrócili im uwagę na złe zachowanie i próbowali zatrzymać na gorącym uczynku. Jeden z nich próbował ukraść kobiecie torebkę leżącą w samochodzie. Policjanci,
którzy byli po służbie, zareagowali jednak. Rzucili się na nich inni bandyci. Czterech na dwóch. Jeden z policjantów trafił do szpitala. Ma
złamaną szczękę i wybity ząb.

Prokuratura szczecińska stwierdziła, że bandyci nie napadli na policjantów, a tylko na zwykłych ludzi. Ma to znaczenie dla wysokości kary, jaka może spotkać sprawców. Stróże prawa nie byli na służbie, więc dla prokuratury nie byli policjantami!!! Wspaniała wykładnia prawa dla tych funkcjonariuszy, którzy wracając z pracy do domu zauważą jak biją człowieka i odwrócą głowę.

- Przecież nie jestem policjantem, a zwykłym Kowalskim - pomyślą i pójdą dalej. Bo czy warto narażać zdrowie i życie, kiedy prokurator staje po stronie bandytów, a nie stróżów prawa?

Pamiętam podobne zdarzenie w Warszawie, gdzie wracający po pracy policjant zareagował na chuligańskie zachowanie. Został pobity, ale sprawca stanął przed sądem oskarżony o pobicie policjanta, a nie zwykłego obywatela. Widać,
że w Warszawie prokuratorzy potrafią stanąć na wysokości zadania, a w Szczecinie nie. A przecież kodeks karny jest w tym kraju taki sam.


[No właśnie to jest Szczecin, tu można wszystko i jesteś bezkarny.  Jakim debilem musi być ten prokurator, może by tak podać jego nazwisko. Ale widze że tu trzeba zrobić tak jak PiS w ZUSie - wywalić wszystkich, łącznie ze sprzątaczkami i zatrudnić nowych ludzi. A takich przykłądów z tego miasta można by podać setki.
Wszedzie na świecie w sądzie i prokuraturze słowo policjanta więcej znaczy niż słowo bandziora, ale nie w Szczecinie. Tu bandzior mówi prawdę z policja kłamie i mści się za coś, nie wiadomo za co na biednym złodzieju, bandycie itd.
Dziwić się później, że strach wyjść na miasto, że gówniarze napadają na dorosłych bo sa bezkarni.
  • awatar greerwebia: Fajnie by było, żeby napadli i pobili prokuratora, a przechodzący obok policjanci (po służbie) nie zareagowali. W końcu to zwykli obywatele xD
  • awatar Nortus & Potworna spółka: bardzo dobry pomysł.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
Już 1,2 mln Polaków zalega z płatnościami dłużej niż 60 dni. W ciągu ostatnich 12 miesięcy łączna kwota zaległych rat za kredyty, opłat za energię elektryczną, usługi telekomunikacyjne i czynsze wzrosła do ponad 7 mld zł = 7 MILIARDÓW zł = wynika z opublikowanego wczoraj raportu Biura Informacji Gospodarczej. "To efekt praktykowanego przez Polaków bezrefleksyjnego zaciągania długów" – twierdzą eksperci.

Zwykle scenariusz zadłużania się jest podobny i wygląda tak jak w przypadku 45-letniej Marii z Łodzi, która pierwsze długi zaczęła zaciągać 15 lat temu. "Nie mogłam się powstrzymać przed zakupami do domu. Żelazko, kuchenka mikrofalowa, toster - wszystko było dla mnie okazją. Firmy kredytowe szły na rękę, bo wystarczyło wpłacić zaliczkę, a one resztę kwoty rozkładały na raty, bez żadnego poręczenia".

Z czasem drobne kredyty doprowadziły do sytuacji, w której z jej renty chorobowej i pensji męża nie wystarczało pieniędzy na raty. W końcu do drzwi zaczęli pukać komornicy i windykatorzy. Dziś jej zadłużenie sięga 17 tys. zł. Kobieta uciekła z Łodzi. Na spłatę długów zbiera, pracując na czarno jako pomoc kuchenna.

Niektórych w tarapaty wpędzają problemy osobiste. Kłopoty Macieja, 35-letniego ratownika medycznego z Warszawy, zaczęły się 11 lat temu od kupna na kredyt wymarzonego renault clio. Kredyt w wysokości 50 tys. zł zaciągnął wspólnie ze swoją ówczesną narzeczoną. Spłacali go regularnie, gdy jednak się rozstali, zaczęły się kłopoty. Mężczyzna sam nie był w stanie spłacać zadłużenia.
Kiedy sięgnęło 100 tys. zł, do jego mieszkania zapukał komornik, który do dziś zabiera mu połowę pensji, przez co mężczyzna ledwie wiąże koniec z końcem.

Widmo katastrofy finansowej zagląda w oczy także osobom o dużo lepszych kwalifikacjach i zarobkach.
Dla Andrzeja, menedżera średniego szczebla w dużej międzynarodowej firmie, problemy z zadłuże-niem również pojawiły się niemal niepostrzeżenie.

"Kiedy moje miesięczne dochody trzy lata temu przekroczyły 8 tys. zł, nagle zacząłem odbierać ze swojego banku ciekawe propozycje otrzymania karty kredytowej ze znacznym limitem. Kredyt na koncie stał się dostępny od ręki. Dealer bez zmrużenia oka załatwił zakup samochodu na raty. Po roku zaczęło mi brakować pensji na obsługę zadłużenia i bieżące potrzeby". Na jego szczęście,
zanim zajęli się nim windykatorzy, zdążył zaciągnąć kredyt konsolidacyjny na spłatę zaciągniętych wcześniej zobowiązań.

Zdaniem specjalistów podobne sytuacje to efekt bezrefleksyjnego zadłużania się Polaków, któremu sprzyja łatwy dostęp do kredytów.

"Myślimy tylko o dniu dzisiejszym, o tym, że sąsiad ma telewizor plazmowy, a my nie" - zauważa psycholog Krzysztof Troczyński. "Równocześnie wielokrotnie w ciągu dnia jesteśmy bombardowani reklamami banków. W tych spotach kredyt otrzymuje się lekko, łatwo i przyjemnie. Filmy kończą się odbiorem gotówki. Nikt nie ukazuje uciążliwości spłacania zaciągniętych wierzytelności, stąd rodzi się przekonanie w odbiorcach, że spłata będzie równie łatwa jak pożyczenie pieniędzy".



A do tego Polak nie czyta umów przed podpisaniem. Niestety w Polsce trzeba być bardzo uważnym gdy się cokolwiek podpisuje. Firmy patrzą na każdym kroku jak nas okraść, bo inaczej nie można tego nazwać. Ale okradają nas na nasze własne życzenie. Ile osób nie patrzy na ceny jeśli pisze w sklepie czy banku "okazja", "promocja", "za 50%", "za darmo" itd. A nie ma nic za darmo. Ktoś musi zapłacić, nikt nie dokłada do interesu dla dobra klienta. Ale na to już Polacy nie zwracają uwagi bo przecież napisali że to promocja, a to znazy że to jest tanie i dobre. Część ludzi naprawdę powinna mieć kuratorów pilnujących ich na kżdym kroku, łatwowierność jest przerażająca. Przecież ten pierwszy okres zauroczenia kapitalizmem minął, teraz nie ma problemów z kupnem większości towarów. Co najwyżej brakuje kasy i tu weszły banki ze swoimi superpromocjami. Nawet taki Provident, ludzie biorą jak głupi pożyczki w sumie na 70% a później narzekają. Ale nie pomyślą wcześniej ile to ich będzie kosztowało. Branie kredytu żeby wyjechać na wakacje - tu już głupota siega granic. I co, potem ten tydzień nad morzem będą spłacać przez rok, żeby za rok znowu wziąć kredyt na kolejne wakacje?
Zawsze w Polsce nie mogli ludzie odłożyć kasy na czarną godzinę bo przecież sąsiad kupił sobie dywan nowy to ja musze kupić dwa dywany, muszę być lepszy od niego, na pokaz.
Kredyty bierze się łatwo ale spłąca ciężko. To się tak wydaje co to jest te kilkaset, kilka tysięcy zł miesiecznie. ALe nigdy się ludzie nie zastanawiają, że: wszystko dookoła drożeje, podnoszą czynsze i opłaty związane z mieszkaniami, podwyżki pensji nie idą w parze z podwyżkami cen a poza tym nikt nie ma gwarancji że będzie miał zawsze tą samą super robotę i kasę. A co będzie jak mnie wywalą z roboty albo firma padnie? A kredytów nabranych fuuuul.
Wiem co piszę bo jestem bankowcem, widziałem jak ludzie podchodzą do kredytu jak chcą coś kupić. Nie patrzą na nic byle bank im dał kasę a co będzie później to będziemy myśleć, jakoś to będzie. A później jest rozpacz i złe banki. Chcą okraść biednych ludzików.
Jest szansa, że wzorem głównie USA wejdą w Polsce przepisy o upadłości konsumenckiej. Jka w prasie pojawiły się ostatnio informacje jak to ma mniej więcej wyglądać to od razu pojawiły komentarze dłużników. Np. babka kupiła na kredyt mieszkanie ładne, duże. Straciła pracę i przestała spłącać kredyt. Zdarza sie, dłużnik powiedzmy nie z jej winy. Ale ona sobie pomyślała, że jak wejdą te przepisy to anulują jej długi a mieszkanie zostanie. A jak wyszło, ze sąd sprzeda to jej mieszkanie, kupi jej inne małe a pieniądze pójdą na spłatę kredytu to ona jest oburzona:jak to zabiorą jej mieszkanie! A co myślała, że ktoś jej podaruje mieszkanie ot tak sobie? Niech się cieszy, że nie boerzemy przykładu chyba z Francji gdzie wywala się dłużnika na ulicę a mieszkanie sprzedaje na pokrycie długów. W Polsce przyjęto - i słusznie - że dłużnk musi mieć szanse powrotu do życia normalnego a więc musi mieć mieszkanie, ale nie 70 czy 100 m2 a wystarczy jej 30 m2. Z czasem kupi sobie większe mieszkanie jak będzie wszystko dobrze się układać. Nie ma za darmo takich prezentów.
Kredyty są dla ludzi, ale trzeba myśleć zanim się je weźmie a nie gdy nie ma kasy na kolejną ratę.

Liczba dłużników rośnie i wartośc tzw. złego portfela a więc kredyty dla pozostałych dobrych klientów będa droższe. Ktoś musi zapłacić za stracone przez banki kredyty. Kto? Pozostali kredytobiorcy. Czyli MY.
 

nortus
 
Juz niedługo, bo tylko w 2018 roku podróż samochodem z Niemiec do Norwegii skróci się o 160 km. A to dzięki planowanemu nowemu mostowi, który będzie wybudowany pomiędzy duńskim Rødby a niemieckim Puttgarden.
Puttgarden jest ważnym  punktem na trasie Hamburg - Kopenhaga. Leży na północnym krańcu wyspy Fehmarn i obecnie jest częścią miejscowości o tejże nazwie.

W 1961 roku wybudowany został w tym miejscu port promowy,a w 1963 roku po przeciwnej (południowej) stronie wyspy most Fehmarnsundbrücke łączący wyspę z lądem i portem Großenbrode Kai. Celem budowy było stworzenie połączenia z Danią. Połączenie promowe Puttgarden - Rødby ma 18 km długości, a jego pokonanie zajmuje około 45 minut.

Nowy most będzie miał 20 km długości. Szacowane koszty budowy to 46 miliardów koron norweskich, czyli około 20 miliardów złotych. Sfinansuje go głównia Unia Europejska.
Planuje się, że most będzie otwarty w kwietniu 2018r i będzie nim dziennie przejeżdżało 10.000 samochodów.