Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 20 sierpnia 2008

Liczba wpisów: 10

nortus
 

Młodziutki wieloryb zgubił się w morzu na północ od Sydney. Kilkutonowy malec tęskni za matką tak bardzo, że od chwili, gdy wypatrzył na wodzie duży jacht, nie odstępuje go nawet na krok. Waleń myśli, że łódź jest jego mamą i uderzeniami nosa w burtę domaga się karmienia.

Wieloryb humbak ma około miesiąca lub dwóch - podaje CNN. Nie opuszcza jachtu od kilku dni.

Ratownikom długo nie udawało się odciągnąć malca od łodzi. Wreszcie odholowali jacht na pełne morze i mają nadzieję, że wodny ssak odpłynie w swoją stronę.

"Sprawa jest poważna" - mówią ratownicy. Malec jest wyczerpany i bardzo głodny. Jednak wciąż jest nadzieja, że humbak znajdzie w morzu swą matkę lub inną samicę, gotową go karmić. Inaczej czeka go śmierć z głodu.

Tu możesz zobaczyć film z biednym, kochającym łódź
wielorybem.

web3.aftenbladet.no/webtv/?id=684148
  • awatar taki: Miłość potrafi być ślepa
  • awatar greerwebia: Smutne
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Pekin chce pomóc Polsce przed Euro 2012

Minister sportu straszy inwestorów z Europy, że nie dostaną kontraktów na budowę dróg i stadionów na Euro 2012. Bo są pazerni. Mirosław Drzewiecki
powiedział, że ma oferty od Chińczyków, którzy są o połowę tańsi. Tłumaczy, że europejskie firmy przesadziły przy przetargach, bo - jak to określił - domówiły się, jak będą cyckały i doiły polskie państwo.

"Zrobię wszystko, żeby w Polsce przestał obowiązywać dyktat i zmowa cenowa europejskich firm, które przy stole się domówiły, jak będą cyckały i doiły polskie państwo, i dyktowały warunki 2-3 razy droższe cenowo niż we
wszystkich innych europejskich krajach" - powiedział Drzewiecki po wizycie w Pekinie.

"Nie chcą zarabiać pieniędzy, to będzie kto inny pracował i kto inny budował nam te obiekty" - mówił. Na pytanie, kto to może być, minister wskazał na Chińczyków. Drzewiecki podkreślił, że Pekin był największym placem budowy na świecie w ostatnich siedmiu latach.

"Jak się dowiedzieli, że przetarg na metro w Warszawie został unieważniony i będzie rozpisywany nowy, podnieśli palec i powiedzieli, że marzą, żeby to zrobić za pół pieniędzy, które były teraz oferowane" - dodał Drzewiecki,
nawiązując do przetargu, w którym zachodnie firmy żądały za wybudowanie drugiego odcinka stołecznego metra po sześć miliardów złotych (ponad dwa razy więcej niż mogło zapłacić miasto).

"Z mojej wiedzy, co ile kosztowało w Chinach - wybudowanie poszczególnych obiektów - to jest to wszystko 50 procent tańsze niż to, co nam się oferuje w Polsce dzisiaj" - podkreślił.


No, wreszcie ktoś zaczyna myśleć w Polsce. Skandalem są ceny jakie żądają budowlańcy za budowę w Polsce czegokolwiek. Jak to może być, że budowa autostrady na płaskim terenie (mówię o A1 - Gdańsk - Warszawa) jets prawie 3 krotnie droższa od budowy autostrady w Chorwacji, gdzie muszą się przebijac przez góry i budowa dziesiątki mostów i to nie małych. A cena znacznie niższa niż w Polsce. A coś wiem, jak się buduje w Polsce autostrady, jakie przekręty się robi. A ostatnio afery z budową obwodnicy Gorzowa, która prawdopodobnie trzeba będzie... rozebrać i budować od nowa - zapomnieli zrobic podbudowę.
  • awatar taki: Kurcze!...tyle żółtych na raz, że aż oczy bolą!
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Islandia, najdziwniejszy kraj świata:

1) W islandzkich sklepach nie stoi się w kolejkach, to dla nich historyczny dyshonor,
ludzie po prostu przepychają się do kas

2) Język mają taki, że kiedy Szwed czy Duńczyk ma przyjemność z Islandczykiem, ma mniej więcej takie wrażenie, jakie miałbyś Ty szanowny
czytelniku rozmawiając z Mikołajem Rejem z Nagłowic

3) Islandczycy nie mają zwykłych nazwisk. Te twory z końcówką "-son", które Państwo widzą to tylko "otczestwo", jak nazwali to Rosjanie. Jeżeli Islandczyk nazywa się np. Bjorn Sigurdsson oznacza to tylko tyle, że jego ojciec ma na imię Sigurd. Siostra Bjorna będzie się więc nazywać
Sigurdsdóttir (dóttir = córka). Czteroosobowa rodzina islandzka (małżeństwo i dwoje dzieci) to cztery różne nazwiska

4) Ludzie na Islandii jedzą zgniłe ryby. Jest to tamtejszy przysmak

5) Nawet noworodki słuchają heavy metalu. Inna muzyka niż ciężki rock jest w tym kraju mało popularna. Wyjątki typu Bjork i Sigur Ros to. wyjątki

6) Piłka ręczna to na Islandii absolutny sport narodowy. Grają w nią niemal wszyscy. A kraj ten liczy sobie 313 tysięcy osób. Tyle co dla przykładu Radom i okolice. I oni mogą zrobić nam w ćwierćfinale niezłe kuku - to światowe gwiazdy

7) Przez długie lata na Islandię było wolno sprowadzać tylko dwa zagraniczne produkty spożywcze. Jednym z nich była Coca Cola, a drugim. nasze, polskie wafelki Prince Polo

8) Maksymalna średnia temperatura na Islandii w środku lata to kilkanaście stopni. W zeszłym roku Islandczycy skarżyli się na falę nieznośnych upałów, które powodowały u ludzi fatalne samopoczucie. Temperatura sięgała niebotycznych. 22 stopni w cieniu

9) Innych kobiet niż pucołowate blondynki na Islandii praktycznie nie ma. I tak Islandczycy nie powinni narzekać, ponieważ te dziewczyny są w dużej większości bardzo ładne. Mają jasne włosy, niebieskie, duże oczy - dokładnie tak jak Germanki sprzed kilku tysięcy lat. Tylko tam nie przejęły praktycznie żadnych cech innych plemion - dlatego Islandki są do siebie bardzo podobne.

10) W języku islandzkim próżno szukać wyrazów o pochodzeniu obcojęzycznym. Wszystkie wynalazki ludzkości, które docierają na Islandię dostają nazwy na bazie starogermańskich słów. Nie ma jednak Islandczyka,który nie znałby angielskiego. W zasadzie jest on dla każdego Islandczyka drugim językiem ojczystym

Ciekawostki

Podstawą gospodarki Islandii jest rybołówstwo. Islandzka flota rybacka liczy 2012 statków o łącznym tonażu 191 437 BRT

Na Islandii żyje dwa razy więcej owiec niż ludzi

Latem na Islandii dzień trwa prawie 24 godziny

Islandczycy ogrzewają domy (86%) i baseny (prawie 100%) wodą geotermalną

Na Islandii (terytorialnie 1/3 Polski) jest aż ok. 60 lotnisk

Islandia nie posiada własnej armii, choć należy do NATO

Polacy są też największą na wyspie mniejszością narodową. Szacowana liczba Polaków waha się od 7 do 12 tys. osób. Pracują głównie w rybołówstwie i przetwórstwie rybnym. Za to sztandarowym produktem polskim, oferowanym na Islandii są wafle Prince Polo, znane tam pod nazwą Prins Póló, które są najpopularniejszym rodzajem słodyczy na całej wyspie.

Około 69% pracujących na Islandii jest zatrudnionych w usługach, głównie turystycznych. Ilość turystów odwiedzających wyspę wynosi ok. 300 000 rocznie.Liczba turystów jest ograniczana, aby nie zniszczyć naturalnego piękna kraju, objętego ochroną poprzez utworzenie Park Narodowy Vatnajökull

Islandia prowadzi bardzo oszczędną politykę turystyczną. Liczba turystów wynosi tylko ok. 300 tys. rocznie, co sprzyja zachowaniu naturalnego piękna kraju.

Na wyspę można dostać się samolotem do trzech międzynarodowych portów lotniczych (Keflavík, Akureyri i Egilsstaðir) i portu lotniczego Reykjavík (krajowy, loty z Grenlandii i Wysp Owczych) albo promem linii Smyril Line (podróż trwa ok. 4 dni w jedną stronę). Linie lotnicze dopuszczają tzw. stop-over na 72 godziny, z którego korzystają liczni podróżni między Ameryką a Europą.

Wysoki sezon turystyczny jest bardzo krótki, od 15 czerwca do 15 sierpnia. Baza noclegowa jest doskonale rozwinięta. Ceny mogą przyprawić o zawrót głowy, gdyż Islandia jest najdroższym krajem w Europie. Mimo to hotel i wyprawy turystyczne należy zamawiać z dużym wyprzedzeniem.

Kraj jest niezwykle bogaty turystycznie. Do atrakcji należą: wyprawy na obserwacje wielorybów, wyprawy kucami islandzkimi, wyprawy poza koło podbiegunowe (wyspa Grímsey), wyprawy samochodowe na tereny niezamieszkane, wyprawy po lodowcu.

Do atrakcji należą również: gejzery, lodowce, ptaki, wodospady, klify.

Każda, nawet najmniejsza miejscowość, ma do zaoferowania baseny z ciepłą wodą. Wizyta w takich basenach jest dla Islandczyków tym, czym dla mieszkańca Wiednia wizyta w kawiarni. W małych miejscowościach (np. 100 mieszkańców) znaleźć można również supermarket, bankomat, pocztę, pensjonat a nawet często małe lotnisko.

Tętniący życiem Reykjavík jest miastem bardzo tłumnie odwiedzanym przez turystów ze Skandynawii i Anglii. Wielu turystów korzysta z bardzo atrakcyjnych cen w sklepach wolnocłowych na Port lotniczy lotnisku Keflavik oraz w sklepikach Reykjaviku.

Liczba turystów z Polski jest bardzo skromna co spowodowane jest brakiem bezpośrednich połączeń z wyspą.


Polskie akty w Reykjaviku

Islandia będzie pierwszym krajem na świecie poza Polską wydającym akty ślubu, urodzenia i zgonu również po polsku. Skorzysta na tym kilkanaście
tysięcy rodaków żyjących na wyspie.
Konsul (choć oficjalnie konsulat będzie otwarty dopiero jesienią) wydaje już polskie paszporty, udziela polskich ślubów i uzbierał tonę polskich książek do kilkunastu polskich sekcji w islandzkich bibliotekach rozsianych po całej wyspie. Udało mu się też przekonać islandzkie władze do tego, by
zrobiły nie lada gest wobec polskiej społeczności.

Od początku września islandzki urząd rejestracji - Pjódskra - będzie wydawał Polakom akty cywilne po polsku. - Nie było z tym wielkich trudności.
Wykorzystałem znajomość z dyrektorem urzędu - mówi "Gazecie" konsul Sikorski. - Na Islandii jesteśmy na ty z urzędnikami, a kołnierz przepisów
nie jest tak ciasny jak gdzie indziej.


Konsul dostarczył urzędowi nieodpłatnie wzory polskich tłumaczeń podstawowych aktów, tak aby zostały wprowadzone do komputerowego systemu. -
Skoro na wyspie można już wypełniać zeznania podatkowe po polsku, a banki mają obsługę w języku polskim, akty ślubu czy urodzenia po polsku wydawały się czymś naturalnym - tłumaczy nam konsul.

Paradoksalnie, ułatwiając życie polskim imigrantom, konsul Sikorski sam niejako pozbawił się części dochodów jako dyrektor placówki konsularnej. Z racji tego, że w Polsce nie było tłumaczy przysięgłych z języka islandzkiego, wszelkie tłumaczenia trzeba było zamawiać właśnie w polskim konsulacie w Reykjaviku. Kosztowało to 6 tys. koron islandzkich (ok. 200 zł), a ponieważ chętnych było sporo, dochody z tłumaczeń stanowiły istotną część budżetu placówki.

Od kilku lat Polacy mogą przebywać i pracować legalnie w Islandii, po zarejestrowaniu się w miejscowym urzędzie. Po Islandczykach są największą grupą narodową na wyspie zamieszkanej przez ok. 300 tys. osób. Według oficjalnych szacunków na Islandii żyje 10 tys. rodaków, ale nieoficjalnie mówi się o kilkunastu tysiącach. Polacy rozsiani są po terytorium całej wyspy, ale najwięcej mieszka w Reykjaviku i okolicach. W październiku na okres kilku tygodni Polaków na Islandii przybywa - to kilkuset górali
przyjeżdża na strzyżenie owiec.

Mimo ciężkich warunków klimatycznych (bardzo zimno i ciemno przez większość roku) i pogarszającej się sytuacji gospodarczej Polacy coraz częściej zapuszczają korzenie na wyspie. Dowodem na to jest spora liczby urodzeń
polskich dzieci. Według danych konsulatu statystycznie na Islandii codziennie przybywa na świat polskie dziecko. - Często jest to już drugie
dziecko w rodzinie - mówi konsul Sikorski.

Konsulat prowadzi nabór do polskiej szkoły dla dzieci od lat sześciu do matury. Islandczycy są nastawieni przychylnie do tego projektu, ale aby
szkoła ruszyła we wrześniu, musi się znaleźć odpowiednia ilość dzieci.
Minimum to pięcioro uczniów w każdej klasie.
  • awatar Gość!: Sam jesteś zgniły! i nie obrażaj, to też ludzie a nie lalki ! i nie jedzą zgniłych ryb... pustaku! nawet nie umiesz napisać imienia i myślisz że wiesz o nich wszystko? no dobra w piłke prawie wszyscy grają ;) i to nie jest najdziwniejszy kraj! sam dziwny jesteś! i ptaki są wszędzie nawet w polsce.... no konsul to ty jesteś.... i nie pisz BZDUR!! WARIACIE!
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 
Informację z okazji tej nieokrągłej rocznicy podajemy za TVP Info, który dotarł do jego autora. Elektroniczną wiadomość przesłali z budynku Instytutu Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego Krzysztof Heller i Rafał Pietraka do Jana Sorensena, szefa Ośrodka Komputerowego Uniwersytetu Kopenhaskiego.

Nie dość, że rocznica taka jakaś nieokrągła (17. minęła 17 sierpnia), to i autor pierwszego maila mówi, że to nie mail był. To co to było? "Na dobrą
sprawę, to nie był żaden list, tylko tzw. pakiet IP, czyli garść informacji przesłanych pomiędzy dwoma oddalonymi od siebie komputerami. Dopiero potem rozpoczęliśmy regularną korespondencję" - mówi TVP Info 46-letni dziś Rafał Pietrak.

Został za swoje bycie pierwszym doceniony. Wraz z grupą innych emailujących naukowców dostał od prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego Krzyż Zasługi.

TVP Info do rozmowy z Pietrakiem dorzuca jeszcze ciekawostkę.

Mianowicie oficjalne przyłączenie Polski do globalnej sieci internetowej nastąpiło w styczniu 1991 roku - po zgodzie administracji ówczesnego
prezydenta USA George'a Busha. Amerykanie bali się, że coś im do tej sieci wniesiemy i będzie brzydko pachnieć. Zgniłego jaja nie było i jakoś
przetrwaliśmy.
  • awatar greerwebia: I wnosimy nasze blogi. Fuj ;D
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Ubrania same się będą czyścić

Szybkimi krokami zbliża się dzień wolności dla wszystkich przykutych do pralek i suszarek. Naukowcy są o krok od komercyjnie dostępnego włókna, z którego uszyte ubrania czyścić się będą samodzielnie. Wystarczyć ma jedynie wystawienie ich na słońce. Resztę pracy wykonają  mikro-cząsteczki bieli tytanowej anatazowej. Nazwa koszmarna, ale skoro działa...

Owe cząsteczki, nazywane samoczyszczącymi się keratynami, służą jako warstwa ochronna dla włókien. Testy przeprowadzono na jedwabiu i wełnie. Pokryte warstwą ochronną, włókna nie są toksyczne i nie zmieniają swoich właściwości
fizycznych, toteż nie ma problemu z tkaniem z nich materiałów, a później szyciem ubrań.

Miłymi ludźmi, dzięki którym być może obudzimy się kiedyś w świecie bez głupich reklam proszków do prania, są naukowcy z australijskiego
uniwersytetu Monash. To oni odkryli owe cząsteczki i ich genialne właściwości. Teraz pracują nad wersją, z którą można by wyjść poza
laboratoria i w dziki świat, gdzie czai się prawdziwy bród.

Za DVICE


Oby jak najszybciej. To jedne z najgłuszych reklam w telewizji.





Żeby nie chciało się Wam od razu robić pranie więc trochę innych reklam:

Zakazane reklamy - kondomy



Zakazana reklama


Zakazana reklama z Kaczyńskim


Reklama piwa EB, rok 1998 Czas na EB (Commercial



Fajna reklama piwa
  • awatar taki: Jak koniec!..............................................................to koniec!
  • awatar greerwebia: Bum, Bum, Booooooomer. Uwielbiałem te gumy ;D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
Elektrownia przegrała ze sportem - Prąd w Warszawie wyłączyli kibice

Kto jest winny, że dziesiątki osób utknęły w windach, kierowcy klęli w korkach, a białe kołnierzyki w biurowcach patrzyły bezradnie w ciemne ekrany komputerów?

Według energetyków ci, którzy rano kibicowali Polakom na igrzyskach. Kiedy tysiące z nas jednocześnie włączyło telewizory, a potem korzystając z przerwy ruszyło na poranną kawę, sieci nie wytrzymały.

Tuż po godzinie 8 rano w Polsce emocje sportowe sięgają zenitu. W Pekinie siatkarze toczą pasjonujący bój z Włochami, a w innej hali naprzeciwko siebie stają piłkarze ręczni Polski i Islandii. To nasze ogromne szanse medalowe. Niestety, i siatkarze, i piłkarze ręczni przegrywają. Swój bój z kibicami przegrywa także. jeden z bloków Elektrociepłowni Siekierki.

To właśnie fani sportu najprawdopodobniej są winni wielkiej awarii prądu w Warszawie. Kiedy w Pekinie toczyły się oba mecze, w Warszawie tysiące ludzi włączyło prawie jednocześnie telewizory. A potem, w czasie przerwy, zaczęli
gotować w czajnikach elektrycznych wodę na poranną kawę. Gdy w biurowcach wraz z pierwszymi pracownikami ruszyły klimatyzatory, sieć nie wytrzymała.


W kwietniu około miliona mieszkańców dawnego szczecińskiego było pół doby bez prądu bo .... spadł śnieg. Kniec świata, przez śnieg milion ludzi pozbawionych podstaw egzystencji.

Po co nam wojny, czego my się noimy Ruskich - tu wystarczy większy wiatr lub snieg albo wydarzenie sportowe i można nas zająć bez jednego pocisku.

Ale jak przez 50 lat nic się nie robiło w energetyce, poza braniem wynagrodzeń to czego się spodziewać.
  • awatar Zeew: Ja tam dzięki tej awarii prądu w Szczecinie zajęć w szkole nie miałam xD A na prawobrzeżu i tak był.
  • awatar greerwebia: Ostatnio słyszałem, że w jakimś miasteczku nad morzem mieszkańcy protestowali przeciwko budowie elektrowni wiatrowej na wybrzeżu. Główny argument? Idąc na spacer po miasteczku będzie słychać świst wiatraków XD Ciemnogród normalnie. Co ciekawe protestujących wspierają ekolodzy XD
  • awatar Nortus & Potworna spółka: tak, a wiatraki mają być 5 km od plazy wgłąb morza. Jakoś w Szwecji to ne przeszkadza a w Polsce oczywiście
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Egipt:
Decyzja egipskiego Związku Lekarzy, zabraniająca przeszczepów organów między chrześcijanami a muzułmanami, wywołała krytykę zarówno ze strony Kościoła koptyjskiego jak i ulemów.

- We wszystkich z nas płynie ta sama egipska krew. Jeśli motywacją dla tego kroku był zakaz handlu organami do przeszczepów, nie zgadzamy się, ponieważ może dochodzić do niego między wiernymi w obrębie tej samej religii.

Decyzja Związku Lekarzy, według niego "bardzo poważna", może prowadzić do zakazu oddawania krwi dla wyznawców drugiej religii lub utrudnienia badań chorego innego wyznania przez lekarza. - Obawiamy się, że w przyszłości będą osobne szpitale dla chrześcijan i osobne dla muzułmanów.

Instrukcje Związku Lekarzy, zdominowanego przez radykalne Bractwo Muzułmańskie, zabraniają donacji organów między chrześcijanami a
muzułmanami. Za złamanie zakazu lekarz ma być karany przez związek.



No, w Polsce jest Związek Lekarzy Katolickich (czy jakoś tak to się nazywa). Teraz powołać Związek Lekarzy Protestantów, Baptystów, Prawosławnych itd. Ale kto będzie leczył niewierzących?

Idąc dalej, zakazać chodzenia po jednej stronie ulicy lewicom i prawicowcom. Ludzie bez poglądów niech chodzą jezdnią i niech ich rozjeżdżają kierowcy.

Czy ten świat naprawdę głupieje do końca? To może faktycznie kres ludzkości nadszedł i czas zrobić w kosmosie porządek i zlikwidować homo sapiens (podobno myślący są).
 

nortus
 

Cały dzień na dostanie się do miasta wojewódzkiego
Pospieszny wolniejszy od osobowego. Fantazja kolejarzy nie zna granic. Ale tych z PKP!

Żeby dostać się do Białegostoku z oddalonej od niego o 64 km Hajnówki, należy poświęcić około siedmiu godzin jazdy pociągiem. Od początku lat 90. nie ma bezpośredniego połączenia pomiędzy tymi miejscowościami. Trzeba jechać przez Warszawę. Jest jeszcze połączenie z przesiadką w Czeremsze, ale na pociąg do Białegostoku czeka się tam 12 godzin. Wyjeżdżając z Hajnówki o
godz. 16.45, do Białegostoku dotrzemy o... 6.35 dnia następnego. Z podobnymi trudnościami muszą się liczyć podróżni chcący się dostać do Białegostoku z Lublina.

- Sytuacja ta wynika ze złego stanu torów. Chodzi przede wszystkim o stare drewniane podkłady. Chcąc zachować podstawowe standardy bezpieczeństwa
pociąg z Hajnówki jechałby maksymalnie z prędkością 20 km/h. Do Białegostoku dotarlibyśmy po trzech godzinach. W związku z tym wielokrotnie
występowaliśmy do właściciela torów o ich naprawę. Nie było dotąd pozytywnego rozstrzygnięcia.

Urzędnicy tłumaczą, że nie mogą tego zrobić, bo nie mają nawet części kwoty potrzebnej do modernizacji.

Zamiast komentarza

Przy okazji udzielania nam informacji dyrektor Zajkowska okazała się być rewolucyjnym językoznawcą. Na pytanie, dlaczego pociąg pospieszny z Białegostoku do Augustowa jedzie o kilka minut dłużej niż osobowy, odpowiedziała ona, że ,,pospieszny" wbrew pozorom nie oznacza, że pociąg przyjedzie szybciej, lecz to, że nie zatrzymuje się on na każdej stacji, że większy jest komfort jazdy oraz że jest droższy od osobowego. Z tym ostatnim trudno się nie zgodzić - bilet na pociąg osobowy kosztuje na tej trasie 17
zł, a na pospieszny 28 zł.

RADZĘ TO ZAPAMIĘTAĆ. PRZYDA SIĘ JEŻDŻĄC PKP.


A żeby poprawić humor to na zdjęciach widac pociągi jakie dokupiły norweskie koleje NSB.
  • awatar greerwebia: Mieszkam w Białymstoku, wszyscy wiemy że aby się gdzieś niedaleko przemieścić trzeba korzystać z PKS, ale i to bywa często katorgą :/
  • awatar taki: Nie obraź się Nortusie, ale Ty należysz do Tych co wiecznie płaczą, nie zależnie kto rządzi....Krytyka jest potrzebna!...owszem!...trzeba wytykać błędy!.. ale dawać też trzeba propozycje rozwiązania problemu,... Alternatywę!... Tym pesymistycznym pisaniem , zdołujesz nas wszystkich... Problemu nie rozwiążesz... spowodujesz u nas moralnego kaca......Nas tu zostawisz , a sam wyjedziesz na piękne fiordy. Miej człowieku litość!!! Serwuj nam krytykę, ale spróbuj tez dać propozycje rozwiązań biorąc pod uwagę polskie realia. Życzę sukcesu w tej dziedzinie!
  • awatar Nortus & Potworna spółka: Nie obrażam się absolutnie. ALe co z tego że napiszę że,moim zdaniem oczywiście,należałoby zmienić coś tak i tak.I co z tego, nie jestem premierem, prezydentem ani większością sejmową.Ma wejsć prezepis o ospowiedzialności urzędników za błedy ale wiadomo że nie wejdzie,bo urzednicy nie odpuszcza. A jak sam widzisz pewnie Polacy mają wszystko w d... i nikt nie protestuje tylko klnie pod nosem. Ja ostatnio zrobiłem się bezczelny bo jak piszę emaila ze skargą np. do MZK to wysyłam do kierownika odpowiedzialnego i do wiadomości dyrektora mzk i prezydenta miasta jako zwierzchnika. wtedy jest szansa że MZK coś zrobi, bo tak to wyrzucą do kosza i tyle.Ale Polacy są bierni i ludzie to wykorzystują by oszukiwać.
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 
Małe wyjaśnienie. Wiem, że wiadomości prasowe są dobijające. W sumie można by wiele spraw łatwo, tak mi się wydaje, poprawić. Tylko jest jedno ale: trzebaby chcieć. Część rzeczy wynika z absurdów przepisów polskich (np. okazało się że jeżeli ktoś ma 26 punktów karnych i nie zgodzi się na egzamin poprawkowy to nic nie można mu zrobić, ani zmusić do egzaminu ani odebrać prawa jazdy - i to wynika z przepisów, podobno. Tak oświadczył policjant KG, że jest luka w prawie. Pisałem o tym kilka dni temu). W takiej sytuacji powinien to być znak dla prawników policji, sejmu żeby szybko poprawić ustawę. Ale jeżeli im ktoś nie karze to oni nic nie zrobią bo po co się wychylać. Obowiązuje ciągle mentalność PRLu - nie wychylaj się bo dostaniesz po łbie. Jeżeli jest faktycznie taki przepis. A może jest to tylko interpretacja bo to jest np. ciocia posła albo radnego. Inne. Jest przepis albo zwyczaj, że sanepid może kontrolować tylko ten punkt gastronomiczny który mają zapisany w swojej ewidencji. I idzie taka pani Krysia sprawdzić lodziarnię w X przy ul. Portowej 18 i coś tam stwierdza że jest dobrze albo nie. Ale obok stoi inna lodziarnia gdzie widać, że nie ma ani wody w budce, prąd ciągnie zwykłymi kablami z najbliż-szego domku i to przedłużaczami związanymi sznurkami gdzie może porazić ludzi obok, dzieczyna siedzi w brudnym fartuchu i ona to widzi ale nie może nic zrobic bo ta lodziarnia nie jest zgłoszona w urzędzie. Jeżeli będzie dociekliwa, niektóre są, to może napisać pismo do urzędu gminy z zapytaniem czy taka firma istnieje. Jeżeli dostanie odpowiedź że tak (i jeżeli urzędnika poda jej numer wpisu do ewidencji,  bo jeśli ona w piśmie nie zapyta to urzędnik nie musi podać więc ona musi pisać drugie pismo z zapytaniem o numer wpisu do ewidencji działalności gospodarczej)to ona wzywa takiego biznesmena do uzupełnienia i zgłoszenia faktu działaności wraz z dokumentacją do sanepidu. I formalnie jest wszystko OK. W końcu ukaże go mandatem 500zł za cały sezon a jego dzienny obrót w budce to minimum 1000 zł. Tylko, że taka lodziarnia działa najdłużej od czerwca do sierpnia, najczęściej lipiec - sierpień. A każdy urząd ma 30 dni na udzielenie odpowiedzi w sprawach prostych. W trudnych (brak definicji) nawey 90 dni. Więc zanim ona dostanie odpowiedź i wezwie faceta do zgłoszenia firmy skończy się sezon i budki już nie ma. I sprawa zamknięta. I facet się śmieje wszystkim w nos. A pisząc o tej budce pisałem o konkretnej w Mielnie w zeszłym roku przy promenadzie. I jeszcze dziewczyna sprzedająca lody paliła papierosy czasami. A była jedna: sama kasowała i napełniała lody - czego przepisy zabraniają.
Wcześniej zamieściłem opis jak dziewczyny mówiły o pracy na jakimś festynie w budce z fast foodami - przeczytaj. Kto się przejmuje przepisami skoro można je omijać i Polacy uważają że tak wręcz należy robić. Zgadzam się, że wiele przepisów jest bzdurnych, wiele formalności wprowadzają zasady unijne. Ale trudno, trzeba je przestrzegać. W innych krajach można tylko w Polsce masowo nie.
Kiedyś oglądałem film jaki telewizja BBC (rok 2004 przed wejściem jeszcze do EU) nakręciła dla polskich urzędów. Pokazywał ona jak się robi kontrole w Europie i USA. Np. jak rozliczyć punkt hot dogów, fryzjera itp. Można każdego rozliczyć prawie co do 1 klienta. Jak? Bardzo prosto. Fryzjer: proszę bardzo: ile zużył ręczników-fartuchów w pracy (to co kładzie na ciebie jak strzyże). Zgodnie z przepisami ręczniki-fartuchy są jednorazowe. Proste? Proste. Ale Polacy zrobili kruczek. Najpierw fartuchy byłe jednorazowe (i pamiętam, że faktycznie tak było, przez koło pół roku) a później pojawiły się jednorazówki wielkokrotnego stosowania (to słowa kogoś z wywiadu prasowego kto się zajmuje kontrolami skarbowymi). A na marginesie jak rok temu bya afera że przy transfuzjach wszczepili ludziom żółtaczkę to igły też były jednorazowe wielokorotnego stosowania. Czyli coś co ma być wyrzucone było sterylizowane ponownie i używane bo tak taniej. A od roku widzę że mój fryzjer stosuje jakieś rolki papieru trochę elastycznego którym owija szyję a na to kładzie fartuch dopiero. I dzięki takim "wynalazkom" polskim są oni bezkarni. A urzędnicy to akceptują.
Sprawdzić punkt hot dogów: sprawdź ile kupił musztardy. Kupuje się je w 50 litrowych słojach, jest norma na 1 porcję, podzielisz i znasz wynik a więc i dochód i podatek VAT jaki powinien zapłacić. Ale w Polsce taki biznesmen raz że kupuje musztardę bez rachunków w sklepie i nie ujawnia w firmie a dwa mówi, że miał wypadek, pośliznął się i stłuk 5 słoików. I urzędnik to kupuje (nie mówię już czy coś dostaje, załóżmy że bez koperty, ale godzi sie na takie tłumaczenie) W Szwecji nie do pomyslenia, żeby facet pomyślał że może tak powiedzieć. Dostanie po pierwsze mandat za próbę oszustwa a drugie usłyszy że to są jego straty i muszą byc odnotowane w księgach.
Można prosto sprawdzić? Tylko trzeba chcieć. I to począwszy od dołu do góry. Ale jak pisałem my uważamy że naszym obowiązkiem jest oszukiwać państwo i od razu wyciągamy rękę i krzyczymy nam się należy! Zawsze, powiedzmy od 1956r, stosujemy podwójna moralność i zasady. Zapytaj się każdego właściciela firmy ile płaci pracownikom i jakie to jest drogie dla niego? Jest drogie, koszty płac wszystkie są wysokie w Polsce, ale czy to znaczy że on ma dla siebie brać 20.000 na rękę i wrzucać wszystkie koszta w firmę, nawet te na zdrowy rozum które się nie należą i są zwykłą kradzieżą, a dla pracownika wystarczy 800 na rękę i pod stołem. Oprócz umiejętności poradzenia sobie na trudnym rynku polskim są jeszcze zasady etyczne, które niestety kosztują. W normalnym kraju nikt nie odzyskuje poniesionych kosztów w ciągu jednego roku - mam tu na mysli np. tzw. pawilony handlowe na bazarach konretnie. W Szczecinie ostatnio przebudowano wreszcie 3 targowiska, by takich jak były do tej pory to i w Afryce cieżko by było znaleź. Teraz są ładne, powiedzmy. Kosztowały podobno w sumie od 30 tys do 50 tys zł. I co: od razu zostały tak podniesione ceny żeby pawilony zwróciły się w jeden rok. To już chyba wiesz jaka była podwyżka cen. Oni nie ukrywają tego, mówią w rozmowie wprost. Normalnie taki pawilon powinien się zwrócić w ciagu 3-5 lat. Ale po co czekać. A efekt jest taki, że np. żurawina jest po 42 zł za kilogram a na rynku obok jest po 30 zł. Brane od tego samego dostawcy. Fakt, ludzie tam nadal kupują i narzekają że drogo ale nie zmienią rynku bo tam zawsze chodzili na zakupy. Oczywiście mamy wolny rynek. Tylko dlaczego ja mam przepłacać.
Ale wracając do tematu. U nas brak jest jakiejkolwiek odpowiedzialności. Urzędnik wlepi ci karę i dostaje nagrodę. Odwołasz się, wygrasz w sądzie za 3-4 lata, a urzędnik karze następną firmę. Jeżeli samo ministerstwo finansów opublikowało kiedyś wykaz który urząd ile ma spraw w sądach i ile przegrywa z nich to chyba jest oczywiste, że coś jest nie tak. Ale na tym się skończyło. Najlepsi dostali nagrody, najgorsi zagrozili że odejdą z pracy i po temacie. Teraz chcą wprowadzić odpowiedzialność urzędników = dam głowę że nie wejdzie w życie. Klasa urzędników nie popuści. Chyba, że firmy zmusza ministerstwo i sejm do dokończenia pomysłu. Marzenie.
Ale może gdyby był odzew od narodu, ludzie protestowali, pisali skargi i dziennikarze rozdmuchiwali sprawy może z czasem zmieniono by przepisy i zrozumiano by że warto walczyć. Tak jak o te drzewo na pomorzu. Uratowano minimum 200.000 drzew, ale tutaj Unia zagroziła że zamrozi kasę. Ale nawet takimi naciskami warto. Warto chcieć. Skoro w innych państwach było kiedyś podobnie, nie oszukujmy się, i zmieniono to to może i w Polsce się uda. Skoro w Szwecji wywalono na pysk jakąś tam minister bo pożyczyła sobie służbową kartę płatniczą do celów prywatnych i nie ważne że na drugi dzień sama wpłaciła kasę na konto (sprawa wyszła po kilku miesiącach przy kontroli) to nielegalnie używała służbowych, państwowych pieniedzy do celów prywatnych a to jest NIELEGALNE. Więc wyleciała z roboty. A pamiętasz raport u nas. Minister na kartę służbową kupił sobie porcję dorsza. Qurwa, z jego pensji nie było go stać wydać 20 zł na kawałek rybki? I to ten leżący bez mała krzyżem w kościele?
Musimy zmienić sposób myślenia o nas, o państwie, o rodakach.
Właśnie czytałem wypowiedź Polki żyjącej w Irlandii, która mówi że Irlandczyk postawi obcemu Polakowi piwo w pubie a Polak wyzywa go od ch.. i frajerów. To jest nasza mentalność.
Wiem, uogólniam, przepraszam tych prawych i sprawiedliwych (może kilku w Polsce sie znajdzie, pewnie tak). Ale cwaniactwo jest naszą wielką wadą
I to się musi zmienić.
Ale się rozpisałem.
Mam nadzieję, że wyraziłem się dość jasno co miałem na myśli. Mnie taka poranna porcja prasówki też wqurwia, ale nie potrafię przejśc obojętnie. Cieszę, że ktoś jeszcze na to reaguje. Może uda się stworzyć kiedyś taki front nowego myślenia. Trzeba chcieć a nie przymykać oko. Pomijam tu ewidentne łamanie prawa przez sądy, prokuratury, policję, urzędy. Mówię tu już tylko że gdyby ci ludzie chcieli możnaby wiele zmienić na lepsze. Nawet ten nieszczęsny tunel kolejowy w Warszawie. Przecież gdyby naprawili stare torowisko pociąg by się zmieścił w tunelu a nie zalać betonem i położyć nowe tory bo tak łatwiej i może taniej. A gdzie był nadzór? Ktoś odebrał roboty a winnych zero.
Nie wiem kto czyta blogi. Może jest jakiś urzędnik myślący, może jakiś prawnik albo ważna osoba lub ktoś jej bliski i stwierdzi, cholera fakycznie cuda się dzieją i trochę pomyśli, ze warto coś zrobić. Otwórzmy oczy.

Życzę spokojnej nocki.
 

nortus
 

Ja jestem takim dziwakiem, że mnie nie interesuje jaka partia rządzi. Bo oni, premier, ministrowie, posłowie i urzędnicy wszelkiej rangi maja pracować dla dobra kraju i narodu a nie jakiejś partii. Dlatego wqurwia mnie gdy słyszę wypowiedź że jest dyscyplina partyjna w sejmie. Czyli co, poseł ma glosować wbrew interesowi państwa bo boss tak sobie wymyślił i każe tak głosować, choć dany poseł uważa że to jest dobry pomysł? To paranoja. Dlatego jestem zwolennikiem bezpośrednich wyborów, konkretnego człowieka a nie partii. Wiem, że na początku wciśnie się wielu cwaniaków obiecujący pierdoły, jak niedawno co niektórzy. A że naród głupi to kupi, ale tylko do czasu. Sparzą się raz, drugi, trzeci i zaczną przy wyborach myśleć. Dla państwa 2-3-5 kadencji straconych nie ma znaczenia. To tylko je wzmocni za Iles lat, gdy ludzie przestaną wierzyć że jak mnie wybierzesz to każdy dostanie wille z basenem. Bo niektóre obietnice były jeszcze głupsze. Trudno, nauka kosztuje. I jeszcze jedno: wzorem Francji i Beneluksu wprowadzić obowiązkowy udział w wyborach. Zarówno w wyborach parlamentarnych, prezydenckich, samorządowych i referendach. Żeby nie było tak jak jest teraz: referendum nieważne bo frekwencja była 5%. Nie jesteś obywatelem, jest demokracja  i masz głosować. Możesz oddać pusty głos, skreślić obu kandydatów (nie ważny głos) ale masz wziąć udział. A teraz: część ludzi myśli, że jego głos ni jest ważny bo to tylko jeden i bez znaczenia. Albo dobra myśl, ale ja jadę nad morze i nie mam czasu, czy inni pewnie też tak zagłosują tylko że ci inni też tak myślą i w efekcie przechodzi .... aż nie chcę pisać co miałem na myśli. A później kryminalista jest marszałkiem sejmu i wicepremierem. Skandal i hańba na setki lat dla takiego kraju, który pozwala na coś takiego. I to w imię narodu.
Taka dygresja. Zauważ, że w większości państw do władzy nie pcha się biedota tylko ludzie zamożni. Oni już nie muszą kraść a mogą wiele stracić. Może jest to jakaś myśl. Biedny przecież najpierw musi zaopatrzyć siebie i rodzinę, później znajomych a jak zostanie to coś i państwo będzie miało. Pomysł Pawlaka, żeby zatrudniać rodzinki na stanowiskach jest skandalem. Oczywiście nie można kogoś przekreślić tylko dlatego że jego ojciec, wujek itd. jest ministrem czy posłem. Ale to nie może być tylko powód do zatrudnienia a czasami zwolnienia fachowca byle wsadzić swojego. Tu jest duża rola dziennikarzy, opozycji, NIKu i innych organów kontrolnych. Do roboty ludzie.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: Muszę zrobić sprostowanie. Oczywiście, że obecnym systemie ważne jest na kogo głosować, bo taki jest teraz system.Ale nie powinno mieć to znaczenia, głosować trzeba na konkretne programy i osoby gwarantujące ich realizację a nie partie i partyjniactwo. Po moich wpisach wiadomo, że nie głosowałem na PIS, LPR ani Samoobronę. Miałem problem bo głos tylko jeden, ale udało mi się wytłumaczyć kilku osobom że musza iść głosować, na kogo ich sprawa. Tajemnica wyborów. Dlatego nie powiem na kogo oddałem głos ostatecznie ale miałem duży problem.
  • awatar greerwebia: Och ja nie mogłem jeszcze głosować w ostatnich wyborach. Bez obowiązkowego udziału obywateli w wyborach, ludzie przestaną na nie chodzić, na pewno nie pomyślą, że skoro ten się nie sprawdził to teraz dokładniej przyjrzę się innym kandydatom, bo po prostu im się nie chce. Jakiś czas temu zacząłem zaglądać na strony rządu, prezydenta, sejmu, bo chciałem zobaczyć jakie ustawy są przyjmowane, jakie zostały przyjęte itp, nie dość że wszyscy wokół patrzyli się dziwnie jakbym tropił UFO to na dodatek znalazłem tam rzeczy o jakich nie słyszałem w mediach.
Pokaż wszystkie (2) ›