Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 15 sierpnia 2008

Liczba wpisów: 16

nortus
 
Witam.

I gdzie ta ładna pogoda? Acha, zapomniałem przecież dzisiaj jest dzień wolny a wtedy i słoneczko świętuje i ma wolne. I zamiast u nas to dzisiaj świeci nad Stavanger.

A rano wyglądało brzydko, później ślicznie świeciło słoneczko a teraz już go nie ma - chyba ktoś zadzwonił do słoneczko i przypomniał mu że powinien zmienić swoje położenie i iść na północ.

Ale mimo wszystko miłego dnia znajmomym i nieznajomym  życzę. Wypoczywajcie, bo dzisiaj jest ostatni długi weekend Europy.
 

nortus
 

Ja mam znowu medal. Szkoda, że norweski ale co mi tam. Ważne że jest kolejny krążek. Tym razem brąz. Znowu w pływaniu.

Po srebrze Aleksandra Dala Oena teraz brąz zdobyła
Sara Nordenstam - ustanawiając przy okazji rekord Europy.


Amerykańska pływaczka Rebecca Soni pobiła w finale olimpijskim na 200 m st.
klasycznym rekord świata wynikiem 2.20,22.
Poprzedni rekord należał do Australijki Leisel Jones i wynosił 2.20,54.


Medalistki na 200 m st. klasycznym

     złoty Rebecca Soni (USA)
     srebrny Leisel Jones (Australia)
     brązowy Sara Nordenstam (Norwegia)

A kiedy się doczekam na jakiś polski medal?
Podobno szansa jest w tej weekend. Zobaczymy.

Do boju Polacy?
 

nortus
 

Nawet jedna puszka popularnego napoju energety-cznego Red Bull może zwiększyć ryzyko zawału serca lub wylewu, również u młodych ludzi - twierdzą australijscy naukowcy.

Jak poinformowali w piątek, zawierający duże ilości kofeiny napój, szczególnie powszechny wśród studentów i kibiców, powoduje, że krew staje się lepka, co prowadzi do problemów z układem krążenia, takich jak wylew.

Godzinę po wypiciu Red Bulla, układ naczyniowy nie był już normalny. Był nieprawidłowy, tak jak u pacjenta z chorobą układu krążenia.Scott Willoughby z centrum badawczego Królewskiego Szpitala w Adelaide Godzinę po wypiciu Red Bulla, układ naczyniowy nie był już normalny. Był
nieprawidłowy, tak jak u pacjenta z chorobą układu krążenia - powiedział cytowany przez australijski dziennik Scott Willoughby z centrum badawczego Królewskiego Szpitala w Adelaide.

Rzeczniczka firmy produkującej Red Bulla w Australii, Linda Rychter, poinformowała, że badania naukowców zostaną poddane ocenie kompanii.

Analizy nie ukazują żadnych efektów, które wykraczałyby ponad wypicie filiżanki kawy. Dlatego też spodziewamy się, iż powyższe wyniki zmieszczą się w normalnej skali fizjologicznej.

Willoughby mówił tymczasem, że jego ekipa przebadała 30 młodych ludzi na godzinę przed i godzinę po spożyciu 250-mililitrowej puszki nie
zawierającego cukru Red Bulla.

Badanie wykazało, że po napoju "u normalnych ludzi wystąpiły objawy zazwyczaj wiązane z chorobami układu krążenia".

Willoughby podkreśla, że Red Bull może być wyjątkowo niebezpieczny w zestawieniu ze stresem lub wysokim ciśnieniem krwi, gdyż nadwyręża funkcje naczyń krwionośnych i prawdopodobnie zwiększa też ryzyko krzepnięcia krwi.

Jeśli masz jakiekolwiek predyspozycje do chorób układu naczyniowego, dwa razy zastanów się, zanim to wypijesz.

Sprzedaż Red Bulla zakazana jest w Norwegii, Urugwaju i Danii ze względu na ryzyko dla zdrowia, o którym informuje się na puszkach. Mająca centralę w Austrii firma sprzedała jednak w ubiegłym roku w 143 krajach 3,5 mld puszek
napoju. Jedno opakowanie zawiera 80 mg kofeiny - mniej-więcej tyle samo, co filiżanka kawy.







  • awatar cosmo7: ej no bez przesady :/ ja mam lekkie nadciśnienie, piję dziennie 2 kawy - każda po 3 łyżeczki i od święta jakiś energetyk (redbull, tiger, burn, cokolwiek) - często mieszany z alkoholem i co bardziej szkodzi?? moje codzienne poranne rytuały z kawą, czy okresowe chlanie energetyków??
  • awatar Nortus & Potworna spółka: bez kawy nie ma życia na Ziemii. Zgadzam się. Ale fakt że coś musi być bo Norwedzy już dawno zakazali red bulla u siebie, kiedy nie było jeszcze wszystkich badań. Jest tam traktowany na równi z narkotykami.
  • awatar greerwebia: Ja na szczęście nie piję żadnych napojów energetycznych. Mój sposób na poranne rozbudzenie to szklanka wody (mineralnej lub przegotowanej) z miodem (2 łyżki) i cytryną (zależy od dnia).
Pokaż wszystkie (7) ›
 

nortus
 
Koroblaski zamiast piły

Plastikowe odblaskowe pasy na przydrożnych drzewach mają być receptą na poprawę bezpieczeństwa na naszych drogach. We wtorek zawieszono pierwszych 50.

Policja zdecydowała się na taką inwestycję, bo w wypadkach wskutek uderzenia w przydrożne drzewo ginie coraz więcej zachodniopomorskich kierowców.

Od 1999 r. w całym województwie zginęło w ten sposób 646 osób, a ponad 4 tys. zostały ranne; w tym roku zanotowano 65 ofiar śmiertelnych i 287
rannych; w całym roku 2007 zginęły 24 osoby.

I pod pretekstem walki z wypadkami na drogach, przy których rosną drzewa samorządowcy zachodnio-pomorscy (a pewnie nie oni jedyni w kraju) wpadli na genialny pomysł jak zarobić. Postanowili wyciąć kilkaset tysięcy (tak, tak) drzew rosnących wzdłuż dróg. Juz liczyli kasę jaką dostaną a nie były to małe kwoty. Ale dzięki postawie dziennikarzy lokalnych, którzy nagłośnili temat we wszystkich mediach i postawie
szczecińskich  i postawie mieszkańców, wysyłający setki protestów i głosów w mediach zaiteresowała się tym Unia i zapowiedziała, że obetnie tym samorządom kasę jeśli wytną drzewa, tam gdzie nie jest to koniecznie niezbędne ale nie na podstawie widzimisię urzędasów. No i w ten sposób ocalono:
1. drzewa
2. urocze drogi będące bogactwem pomorza, piękne bukowe, sosnowe itp aleje.
Teraz drzewa będą oznaczana odblaskami i wzorem Niemców będą budowane bariery ochronne.

Panaceum na wzrastającą liczbę wypadków drogowych mają być "koroblaski", czyli biało-czerwona odblaskowa folia, która powoduje, że drzewa są widoczne z większej odległości. Wczoraj policjanci wraz z pracownikami zachodniopo-morskiego zarządu dróg oznakowali 50 najbardziej niebezpiecznych drzew na drodze wojewódzkiej 115 między Tanowem a Dobieszczynem.

- Było tu już kilka wypadków śmiertelnych - mówi Zajdel. - Po otwarciu drogi do Niemiec ruch znacznie wzrósł. Teraz drzewa będą widoczne z daleka i będą świecić jak znaki drogowe.

Policja oznaczyła tylko te drzewa, które znajdują się na zakrętach, wzniesieniach i przy samej jezdni. Już niebawem w ten sam sposób mają być
oklejane drzewa na innych drogach województwa. Choć policjanci mają świadomość, że "koroblaski" problemu do końca nie rozwiążą, uważają, że to
sposób tańszy i mniej kontrowersyjny niż wycinanie drzew.

- Samorządy nie chcą wycinać drzew, bo protestują ekolodzy. Policja nie chce ratować drzew, ale chce poprawić bezpieczeństwo na drogach.

Zdaniem policjantów, najlepszym rozwiązaniem byłoby otaczanie drzew barierkami ochronnymi, takimi, jakie można oglądać na niemieckich drogach.
Jest to jednak rozwiązanie kosztowne.

Część samorządowców to zwolennicy teorii, że najbezpieczniej jest przydrożne
drzewa wyciąć. W czerwcu do wycinki przeznaczono aleję 600 drzew przy drodze nr 106 między Kamieniem Pomorskim a Golczewem, a w lipcu - aleję 800 ponadstuletnich drzew rosnących wzdłuż trasy Wolin-Unin. W obronę urokliwych
przydrożnych alei włączyła się "Gazeta" oraz jej czytelnicy i ekolodzy.
Dzięki apelom i zainteresowaniu problemem wojewódzkiego konserwatora przyrody, drzewa w ostatniej chwili udało się uratować. Samorządy
przestraszyły się też, że wycinając drzewa, stracą unijne pieniądze na modernizację dróg. Mimo to nadal zagrożonych wycinką jest 150 tys. drzew rosnących wzdłuż 2 tys. głównych dróg województwa.

Wiem, że jazda wąskimi drogami przy których rosną drzewa blisko jezdni jest oczywiście bardziej nibezpieczna. Ale to nie są autostrady żeby grzać na nich 150 km/h. To są normalne drogi dla normalnych ludzi. Jadąc szybkością 90 km/h spokojnie dojedziesz do celu.



 

nortus
 
  • awatar gość: zaloze sie ze Tola Szlagowska ma caly pokoj w takich meblach :P
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 
Nowe kulisy misji Lecha Kaczyńskiego w Gruzji:

okazuje się, że prezydent przywołał do porządku nie tylko Rosjan i Radosława Sikorskiego, ale i pilota swojego samolotu, który zdecydował o lądowaniu w Azerbejdżanie. Lech Kaczyński ocenił podczas lotu, że kapitan "powinien być mniej lękliwy" i zapowiedział, że "po powrocie do kraju wprowadzimy porządek w tej sprawie". Pilota broni MON.

Lech Kaczyński udawał się do Gruzji z prezydentami Litwy i Estonii oraz premierem Łotwy. Samolot poleciał przez Ukrainę do Azerbejdżanu, skąd delegacja udała się do stolicy Gruzji w kolumnie samochodów. Po międzylądowaniu w Symferopolu na Ukrainie, gdzie na pokład wsiadł prezydent Ukrainy, Lech Kaczyński chciał, by samolot nie leciał do Gandżi w Azerbejdżanie, lecz od razu do Tbilisi. Po wylądowaniu w Azerbejdżanie prezydent zapowiadał, że "po powrocie do kraju wprowadzimy porządek w tej sprawie", a podczas lotu powiedział o dowódcy załogi, że "oficer powinien być mniej lękliwy".

- Pilot postępujący zgodnie z procedurami powinien być raczej wzorem, aniżeli obiektem jakichkolwiek zarzutów - powiedział dziś Bogdan Klich. Minister otrzymał od pilota meldunek na piśmie opisujący całe zdarzenie. - Wynika z niego, że było co najmniej siedem powodów, dla których kapitan nie zdecydował się na przelot do Tbilisi - podał szef MON.

Chodziło o brak poczucia bezpieczeństwa kapitana, załogi, pasażerów i wreszcie całego samolotu. Kapitan oświadczył, że nie był w stanie zagwaran-tować bezpieczeństwa ani sobie, ani prezydentom, ani premierowi Łotwy, ani też osobom towarzy-szącym i dlatego nie zdecydował się na przelot.

Jak wyjaśnił rzecznik Sił Powietrznych ppłk Wiesław Grzegorzewski, Tu-154 z pułku specjalnego lecąc do Azerbejdżanu wykonywał lot według planu przedstawionego przez Kancelarię Prezydenta. -

Nie było zgód dyplomatycznych na lot do Tbilisi, pilot nie miał wiedzy, kto kontroluje przestrzeń powietrzną Gruzji, kto zabezpiecza naziemne środki kontroli ruchu, w jakim stanie jest lotnisko. Po analizie sytuacji pilot podjął decyzję, by lecieć zgodnie z planem - powiedział Grzegorzewski.

Klich podkreślił też, że zgodnie z procedurami
"to pilot ocenia, jak wygląda sytuacja na trasie przelotu, w miejscu wylotu i lądowania, to on wreszcie na podstawie tej oceny podejmuje decyzje". Zdaniem Lecha Kaczyńskiego, chyba nie: prezydent powiedział dziś w"Sygnałach Dnia".


Kaczka znowu otwiera tam gdzie nie powinna. Zawsze i wszędzie boiem na pokładzie samolotu jest PILOT a nie jakiś polityczek, nie ważne jakie zajmujący stanowisko. Podobnie kapitan na statku. I NIKT nie może mu czegoś nakazać jeżeli on ocenia inaczej sytuację. ALe to przecież podważa odwagę kaczuszki. Może chciał żeby ich zestrzelili? Byłby wiecznym bohaterem świata.

A teraz humor oficjalny:

"Lech i Jarek Kaczynski odwiedzili jedna z warszawskich podstawowek.
Podczas dyskusji z uczniami Lech zapytal:

Co to jest tragedia? Czy ktos moglby podac przyklad?

Dziewczynka z pierwszej lawki podniosla reke:
- Gdyby moj przyjaciel, ktory mieszka na wsi, bawil sie na polu i zostal rozjechany przez traktor - to bylaby tragedia.

-Nie. - odpowiada Jarek Kaczynski - to bylby wypadek

Zglasza sie kolejne dziecko:
- Gdyby autobus, ktory odwozi 50 dzieci do szkoly, mial wypadek, w ktorym zgineliby wszyscy pasaźerowie - to bylaby tragedia.

- Tez nie - odpowiada znowu Jarek Kaczynski -  to bylaby wielka strata.

Czy ktos ma inne pomysly?

W klasie cisza. Nikt nie chce sie zglosic....

Nagle odzywa sie Jasiu:

- Gdyby samolot, w ktorym lecieli Pan Prezydent i Pan Premier zostal trafiony przez pocisk i rozpadl sie na kawalki - to bylaby tragedia.
- Brawo! - wola Lech Kaczynski-  Mozesz nam powiedziec dlaczego uwazasz, ze to byla by tragedia?

Na to Jasiu:

- Dlatego, ze to na pewno nie bylaby wielka strata samolotu i raczej nie  bylby to wypadek."
  • awatar anita2: to jest po niżej jakiejkolwiek krytyki :/, żenada :/
  • awatar gość: tarararara
  • awatar gość: Za takie obrazki moim zdaniem grozi prokuratura
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

70-letni James Jones z Ohio kupił samochód, za który w połowie zapłacił drobnymi - poinformowała na swych stronach internetowych BBC.

Salon samochodowy w Cincinatti, który za 16 tysięcy dolarów sprzedał mu Chevroleta Silverado, otrzymał połowę należności w monetach. Klient przyniósł je w 16 puszkach po kawie. Ich przeliczenie zajęło obsłudze salonu 90 minut. Na pozostałą część kwoty wypisał czek.

Pan Jones zaznaczył, że nie ufa ani bankom, ani papierowym pieniądzom. - Banknoty spłoną, a trudno jest uszkodzić monety - powiedział.



No i trudno mu nie rzyznać racji. Zniszczyć monety nie jest łatwo. Ale dobrze że nie kupował samochodu u nas bo musiałby mieć dużo więcej puszek niż tylko 16. Na Allegro stoi za 70.000 nowiutki.
  • awatar eminemka: ehheeh no na tym Alegroo to szokujace ceny ale facet dobry jest :D tamci sie naliczyli :D hehee
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 
Nortus & Potworna spółka:
O rany, to juz południe wybija. Ale ten czas zleciał dzisiaj niemiłosiernie. Czas spadać na jakiś czas.

A za oknem jest tak .... tak .... dupnie!
  • awatar zakochaniwsobie: Meg za moim oknem jest też dupnie i dlatego dziś nie spadam nigdzie ! pozdrawiam !
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Polscy szpadziści wywalczyli pierwszy medal dla naszego kraju na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie. Tomasz Motyka, Radosław Zawrotnik, Robert Andrzejuk i Adam Wiercioch zdobyli srebrne medale w turnieju drużynowym. W finale przegrali z Francuzami, ale najbardziej zapadł w pamięć ich półfinałowy bój z ekipą Chin.

Polacy pokonali Chiny 45:44. To nie był pojedynek dla ludzi o słabych nerwach! W ostatniej walce reprezentant Polski prowadził 43:41 i 44:42, jednak Chińczyk zdołał doprowadzić do remisu 44:44 i o wszystkim zdecydowała ostatnia akcja. Ostatnie, złote, trafienie należało jednak do Tomasza Motyki i to polska drużyna awansowała do finału!

W finale Francuzi nie dali już szans polskiej drużynie. Niemal od samego początku kontrolowali kolejne pojedynki i seryjnie zadawali trafienia. Prowadzili 16:8, 23:11 i 35:20. Przy stanie 37:23 kontuzji doznał jeden z nich, Jerome Jeannet. Wrócił do walki z Radosławem Zawrotniakiem, ale Polak nie chciał wykorzystywać pecha rywala i nie starał się nawet atakować.


Do ostatniej walki stanęli Fabrice Jeannet i Tomasz Motyka. Jeannet wygrał 7:4, a Francja cały pojedynek 45:29 i zdobyła złoty medal. Polacy wywalczyli srebrne medale.

Brąz przypadł Włochom, którzy w walce o 3. miejsce pokonali Chińczyków.
  • awatar anita2: oglądałam, świetny pojedynek, super postawa, gratulacje!
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

CBOS przeprowadził bardzo ciekawe badania na temat mowy nienawiści. Otrzymaliśmy mapę najgorszych polskich wyzwisk. Pospolite wulgaryzmy oczywiście nie podlegały klasyfikacji.

Dwie piąte Polaków przyznaje, że co najmniej raz zetknęło się z przemocą werbalną, czyli wypowiedziami, które obrażały innych ze względu na ich rasę, kolor skóry, narodowość, preferencje seksualne itp.

Ankietowani, którzy dostrzegają zjawisko "mowy nienawiści", w większości (60%) twierdzili, że formą przekazu obraźliwych treści są napisy na murach. Ponadto 39% badanych z tej grupy przyznaje, że takie wypowiedzi często pojawiają się w telewizji.

Teraz będzie najlepsze:

Wynika z sondażu CBOS. Jako grupę, która najczęściej posługuje się "mową nienawiści" ankietowani najczęściej wskazywali polityków.

Ankietowani wskazywali na konkretne grupy:
= politycy, partie polityczne (ogólnie) - 24%,
= Młodzież Wszechpolska - 12%,
= młodzież (ogólnie) - 12%,
= Liga Polskich Rodzin-politycy i zwolennicy- 11%,
= skini - 11%,
= środowisko Radia Maryja - 9%,
= osoby związane z Kościołem katolickim 8%,
= zwykli ludzie - 5%.

Reszta "słownych nienawistników" znalazła poniżej tak przez polityków ukochanego progu pięciu procent. Pozostał nam już tylko ranking najgorszych epitetów. Oto przepis jak skutecznie w Polsce obrazić człowieka (wraz z procentem wskazań przez badanych):


= pedał – 83%
= ciota – 80%
= czarnuch – 73%
= szkop – 66%
= żydek – 65%
= żółtek – 60%
= komuch – 59%
= dewot – 47%
= robol – 47%
= wykształciuch – 25%
= liberał – 13%

Smutna wiadomość dla konserwatywnej prawicy. Lewicowe wyzwiska są znacznie bardziej akceptowane. I znowu te komuchy mają lepszy start. Ale za to niemal bezkarnie można szafować wykształcuchami i liberałami. Do czasu wymyślenia nowych wyzwisk te dwa muszą koalicji wystarczyć.

Trochę zastanawia brak w badaniu moherowych beretów, agentów i innych esbeków. Kto wie, czy moherowy esbek nie wywróciłby tego rankingu do góry nogami? Na razie polską mową nienawiści rządzi czarny, niemiecki gej z żydowskimi korzeniami.



Rafał Madajczak
  • awatar GuuMa: Słyszałem taakie młodzież chce czegoś nowego...
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Tomasz Majewski zdobył złoty medal w pchnięciu kulą na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie!

W konkursie głównym najpierw uzyskał rewelacyjny wynik 21,21, a w czwartej próbie poprawił go o kolejne 30 centymetrów i z wynikiem 21,51 sięgnął po złoty medal.

Przypomnijmy, że Tomasz Majewski wygrał również kwalifikacje pchnięcia kulą i pobił o siedem centymetrów rekord życiowy, uzyskując w pierwszej próbie bardzo dobry wynik 21,04.

Hurra, Hurra. Brawo!!!!
  • awatar anita2: brawo!!!!!!!! i on, niesamowicie skromny człowiek, szacunek największy :)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: i faktycznie był zażanowany że wygrał. Skromny człowiek
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Mamy hit. Albo kit. Co za różnica?

Stało się. Oto następny kandydat do tytułu hitu lata. To piosenka znanej z "Big Brothera" Joli Rutowicz. Jest też dobra wiadomość. Na szczęście lato się kończy, przez co ten "szlagier" nie ma szans na zwycięstwo.




pokaz slajdów z podłożoną muzyką, obok której - jak napisał jeden z portali plotkarskich - nie można przejść obojętnie. Numer nazywa się "Feel Ya Body" a stoją za nim dj bart-X & Dawid Koczy feat Jolanta Rutowicz.


Jola zwyciężyła czwartą edycję show "Big Brothera". Od tego czasu jest celebrytem, czyli osobą znaną z tego, że jest kimś znanym. Znawcy talentów Joli twierdzą, że sama napisała tekst do piosenki. Chyba można im wierzyć. Jola śpiewa: "Don't touch me! This is my world and I'm the queen! So what do you want, from me man?" co bardzo wolnym tłumaczeniu znaczy tyle co: "Nie tykaj mnie, kolo, bo to mój paśnik i ja jestem jego królową, więc spadóweczka, cukiereczku."

Ciekawostką jest to, że kilka tygodni temu Jola wystąpiła w telewizji razem z krytykiem muzycznym Markiem Wiernikiem. W programie zaśpiewała na żywo. Nie wyszło jej zupełnie. Na szczęście komputery mogą dziś poprawić nie tylko wygląd.
(dziennik.pl)


Panie, miej nas w swojej opiece - więcej takich gwiazd a nie będzie gdzie uciekać!
  • awatar anita2: w rzeczy samej... choć fenomen joli..jest dla mnie zupełnie nie zrozumiały, podstarzała lolitka, z mózgiem pięciolatki..sorry..dalej nie rozumiem :/
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

W Holandii powstanie największe na świecie kryte pole golfowe.

Niektórzy twierdzą, że golf to zabawa dla staruszków, którzy stracili zwinność i elastyczność tak bardzo przydatną do uprawiania innych sportów.

Cokolwiek nie myślicie o golfie, największe kryte pole golfowe, którego otwarcie planowane jest na 2010 robi ogromne wrażenie.

Obiekt zlokalizowany zostanie w Holandii. Obok typowego zaplecza golfowego, znajdziemy tam atrakcje wodne oraz welness center z sauną i spa. Łącznie, do dyspozycji oddane zostaną 34 zatoki i ponad 14 tys. metrów kwadr. powierzchni pola. Każdego roku spodziewanych jest około 150 000
odwiedzających. Dokładna lokalizacja nie jest jeszcze znana. Niektórzy z pewnością liczą na Amsterdam - będzie co robić, kiedy golf się znudzi.

Twórcami projektu są architekci z holnderskiej pracowni Zwarts & Jansma Architects. Podobno obiektem zainteresowani są też inwestorzy ze Stanów Zjednoczonych, Rosji oraz Zjednoczonych Emiratów Arabskich.


Może kiedyś doczekamy się że i w Polsce zaczną powstawać nowoczesne obiekty sportowe i ciekawej architekturze.
 

nortus
 
Wcisnąć wagon do tunelu

300 mln zł wydali kolejarze na remont tunelu i pociągi, które... się w nim nie mieszczą. Teraz planują desperacką próbę przejazdu.

Stanisław Bareja by tego lepiej nie wymyślił.

Supernowoczesne piętrowe pociągi Bombardiera – tzw. push-pull – kupił za 250 mln zł urząd marszałkowski dla Kolei Mazowieckich. Od września powinny wyjechać na tory. Miało być jak w Rzymie, Amsterdamie czy Berlinie, gdzie jeżdżą podobne składy. Ale nie będzie.

W latach 2006 i 2007 podmiejską część tunelu średnicowego wyremontowały za 50 mln zł Polskie Linie Kolejowe. Tunel miał spełniać europejskie standardy. Tuż przed wjazdem pociągów okazał się... za niski.


Kolejowy szczyt absurdu

Jak wytykał wczoraj Czesław Sulima z zarządu Kolei Mazowieckich, nie na całym podziemnym odcinku między dachem wagonu i siecią trakcyjną została zachowana przewidziana przepisami minimalna odległość 20 cm. W trzech miejscach jest tam tylko 13,7 cm. To oznacza ryzyko, że pociąg do tunelu wjedzie, ale się z niego nie wydostanie. Wystarczy odkształcenie się jednego z elementów pod wpływem temperatury i... wagony utkną.

– W wyniku remontu tunel się nie obniżył. Ma od 4,92 do 5,58 metra – upiera się PLK. Według niego, winne są Koleje Mazowieckie, ponieważ przy zakupie taboru nie zwróciły się nawet z pytaniem, czy pociąg się zmieści.Dlaczego? Jak usłyszeliśmy,
nikomu nie przyszło nawet do głowy, że może być za nisko.

– Te pociągi spełniają uniwersalne międzynarodowe parametry. Jeżdżą w całej Europie, Izraelu i Algierii. Tylko w Polsce, w centrum stolicy, nie mieszczą się w tunelu – irytuje się Sulima z Kolei Mazowieckich.

Prezes PLK Krzysztof Celiński przyznał się dziennikarzom, że w czasie remontu wykonawca natrafił na popękane betonowe płyty. Zamiast je zdemontować, zalał betonem i na nich ułożył tory. To znaczyłoby, że tunel jednak się obniżył.

Co zrobić z pociągami i tunelem?

W nocy z poniedziałku na wtorek kolejarze zapowiadają próbę przejazdu – z minimalną prędkością i z kamerą na dachu. Jeśli się uda, planują zwrócić się do Centrum Naukowo-Technicznego Kolejnictwa o opinię w sprawie kursowania piętrusów mimo niezachowania minimalnej odległości między wagonem a stropem tunelu. Jeśli się nie uda, pociągi będą kursowały po torach dalekobieżnych do Siedlec, Radomia i Ostrołęki – omijając stacje Ochota, Śródmieście, Powiśle i Stadion.


Stolica pełna „bareizmów”

∑ Za niski tunel pod rondem Zesłańców. Przebudowa skrzyżowania kosztowała 98,5 mln zł. Za tę kwotę powstał w latach 2001 – 2003 tunel do skrętu z Al. Jerozolimskich w al. Prymasa – wzdłuż obwodnicy – za niski dla ciężarówek.

∑ Zbyt głośne tory w Al. Jerozolimskich. Ponad 200 mln zł kosztowało w 2007 roku wyciszenie torów w Al. Jerozolimskich (wraz z taborem). Dzisiaj na wiadukcie mostu Poniatowskiego tramwaje dudnią ponad 60 decybeli – głośniej niż przed remontem.

∑ Tunel wzdłuż Wisły, a nie w poprzek. 220 mln zł kosztował otwarty w 2003 roku tunel Wisłostrady. W potrzebującej mostów stolicy powstał przejazd wzdłuż rzeki, który nie rozwiązał żadnego problemu komunikacyjnego.

∑ Ćwierć wieku z jedną linią metra. Tempo budowy to wstydliwy rekord świata. Przez 25 lat powstały zaskakujące przyjezdnych stacje z dala od skrzyżowań, a nie pod nimi – np. Ratusz-Arsenał.



Ale drodzy warszawiacy, nie martwcie się. Nie tylko u was takie głupoty powstają a urzędasy marnują NASZE pieniądze a co gorsza również te na które złożyli się mieszkańc całej Europy EU.


A za chwilę znowu zostanę oskarżony, że nie lubię Polski i Polaków. To dziwny kraj, tutaj się karze za mówienie prawdy - vide choćby słynny Palikot. Czy on skłamał mówiąc to co powiedział? Nie. A jaka była reakcja? I podobne uwagi dostaję czasami ja. Ale żeby ja to wymyślał, to są wiadomości oficjalne. Wniosek: czy tu trzeba tylko kłamać i mówić że wszystko jets piękne, cudne, śliczne, kolorowe. Jak w PRL nie ma złodzieji, narkomani, przestępczości, głodu i nędzy. Wszyscy mieszkają w pałacach, jeżdżą Mercedesami, pracują i zarabiają po 10.000 euro na rękę a tylko motłoch i wrogowie narodu nie chcą pracować i służą obcym państwom?
Ale złośliwa uwaga się zrobiła.
Może jednak Meg ma rację (wiem, że ma).
  • awatar greerwebia: Człowieku, relax, wyluzuj trochę. Jak pisałem poprzedni komentarz nie wiedziałem że Cię to tak bardzo boli. Oczywiście wiele głupich rzeczy dzieje się w naszym kraju, ale podaj mi państwo w którym ludzie (warunkowo przyjmijmy że władza to też ludzie xD) nie robią idiotycznych rzeczy. Strasznie przeżywasz problemy nie dotyczące Ciebie osobiście i na tej podstawie kreujesz sobie wizerunek Polski. Wyjrzyj za okno, spotkaj się ze znajomymi, pouprawiaj seks rankiem ;D chillout
  • awatar Nortus & Potworna spółka: dobra,dobra.Jesli przegladales mojego bloga to pewnie zauwazyles ze czasami lubie sprowokowac,ale to wcelu pobudzenia myslenia.czasami skutkuje,ale nie zawsze. mialem na mysli moze nie tyle Ciebie co pewne maloletnie osoby widzace tylko mode i zadnego swiata poza nimi.A co do meritum-czesto ostatnio mam do czynienia wlasnie z urzedasami i widze ich nazwijmy to prace i decyzje. A jak juz pisalem toleruje wszystko poza glupota. W kazdym kraju sa rozne dziwne rzeczy ale to nie znaczy ze mamy milczec.gdyby ludzie milczeli wycieto by juz 2000 drzew kolo szczecina. pozdrawiam.
  • awatar greerwebia: :D ok, a tępienie głupoty popieram, choć właściwie to sam dałem się sprowokować xD Podobno młodzi poddają się modzie by zbuntować się rodzicom, ale co to za wolność podyktowana przez "dyktatorów" mody, absolutne podporządkowanie się obcemu człowiekowi. Trzymaj się.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Minął dupny dzionek. Jakiś jesienny był dzisiejszy letni dzień. Za oknem było smutno, zimno i mokro. Może jutro będzie lepiej.

Ale jutro niektórzy już idą do szkoły - i nie ma tu pomyłki. W Norwegii rok szkolny zaczyna się około 15 sierpnia. Ale za to już za chyba w paździeniku mają pierwsze ferie, żeby odpoczęli od trudów nauki. Cóż jeśli by wyszły moje wcześniejsze plany to i ja bym zaczynał chodzenie jutro do ... nazwijmy to ... szkoły. A tak dzięki kochanym urzędnikom mam jeszcze wolne. Niedługo.

Kolorowych snów życzę wszystkim ...
 

nortus
 
Wrocławski rynek to miejsce, gdzie spotykają się turyści i mieszkańcy. To miejsce zawsze żywe, pełne ludzi, ciekawych wydarzeń - miejsce, które koniecznie trzeba zobaczyć na własne oczy.

Rynek ma wymiary 173 (175) metry na 208 (205) metrów. Należ do największych tego typu obiektów nie tylko w Polsce, ale w Europie. (Oczywiście tuż po Krakowie).

W średniowieczu rynek stanowił jedno z niewielu miejsc handlu detalicznego na terenie Wrocławia, wzniesiono na nim trzy duże budynki handlowe: dom kupców (sukiennice), smatruz (w którym handlowano pieczywem oraz obuwiem) oraz dom płócienników

W latach 1996-2000 wyremontowano nawierzchnię Rynku i ostatecznie zamknięto ruch samochodowy. Dzięki temu rynek jest miejscem dla ludzi, gdzie w spokoju mogą spacerować i spędzać czas.

Najstarszą częścią wrocławskiego ratusza jest dawna izba sądowa wymurowana w wątku romańskim. Budowa ratusza trwała od połowy XIII wieku aż po wiek XVI. Ale nawet XIX wieku zbudowano nową paradną klatkę schodową.

W piwnicach wrocławskiego ratusza znajduje się podobno najstarsza restauracja (Piwnica Świdnicka) w Europie. Ale nie tylko ona oczarowuje swoim urokiem i historią. Również sąsiadujący z nią Spiż przyciąga miejscowych i turystów.

Wrocławski ratusz to jeden z najlepiej zachowanych historycznych ratuszy w Polsce. Wzniesiono go na Rynku, przy jego południowej stronie.

W centralnej części wrocławskiego Rynku stoi szklana fontanna. Na etapie projektowania wzbudzała wiele kontrowersji. Obecnie stanowi jedną z atrakcji turystycznych

Na rynku widać całą ponad tysiącletnią historię miasta. Czechów, Austriaków, Prusaków, Niemców i Polaków.

Kiedyś średniowieczny plac targowy, obecnie to centrum życia codziennego - funkcje wrocławskiego rynku niewiele się zmieniły przez osiemset lat jego historii (sam Wrocław liczy ponad 1000 lat).



Piękne i miłe miasto, podobnie jak jego mieszkańcy

Jakże inne od ......

Lubię to miasto