Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 14 sierpnia 2008

Liczba wpisów: 13

nortus
 
Cofnięcie prawa jazdy okazało się niemożliwe

Z powodu prawnych błędów urzędników od kilku lat nie udaje się poddać egzaminowi kontrolnemu osoby, która przekroczyła maksymalną liczbę punktów karnych za wykroczenia drogowe - donosi "Rzeczpospolita".

Według dziennika, niewykonalne okazały się również decyzje o cofnięciu prawa jazdy, co pokazał proces Krystyny S. która otrzymała 26 punktów karnych i powinna zdawać egzamin kontrolny.

Krystyna S. nie poddała się egzaminowi. W tej sytuacji kolejnymi decyzjami prezydenta Warszawy cofnięto jej prawo jazdy. Do połowy sierpnia 2008 r. żadnego z tych nakazów, właśnie z powodów błędów prawnych, nie udało się wyegzekwować.

Wygląda na to, że Krystyna S. może prowadzić samochód, nie przejmując się punktami karnymi. Jeżeli i inne podobne sprawy są tak załatwiane, kierowcy przekraczający liczbę punktów karnych mogą spać spokojnie.

WNIOSEK: jeździj Polaku jak chcesz, po pijanemu, nachlanemu jak świnia i miej policję w d.....
I tak ci nic nie zrobią, poza śmiesznym mandatem.





Złapali złodzieja blachy na kościelnym dachu

Zasadzili się w nocy. Policja po cywilnemu i parafianie w samochodach.Złapali go, gdy odrywał kolejne płachty blachy z wieży kościelnej. Co z
tego, skoro złodzieja nie czeka nawet sprawa karna

Od kilku dni policja w Dąbiu otrzymywała zgłoszenia, że z wieży kościoła w Zdrojach ktoś kradnie miedzianą blachę. Kościół jest od roku remontowany.
Proboszcz postanowił podwyższyć i upiększyć wieżę. Początkowo rusztowania były tylko na górze. W maju rusztowanie stanęło także na ziemi, bo tego wymagał remont. Było spokojnie, dopóki złodzieje nie zwietrzyli "okazji". Z wieży zaczęła znikać dopiero co położona blacha.

Wieża jeszcze do końca nie powstała, a już ją
zniszczono. W ciągu kilku ostatnich dni ukradziono około 60 kilogramów miedzi z
dachu. Poprosili o pomoc policję, ale sami postanowiliśmy działać.

W ostatnią niedzielę,na prośbę księży, członkowie rady parafialnej ustalili dyżury. Każdy przez kilka godzin miał pilnować wieży. Zwłaszcza w nocy. O zainteresowanie problemem mieszkańcy poprosili też policję. Żeby nie ułatwiać złodziejowi "pracy", z rusztowania okalającego kościół zdjęto drabinki. Wokół budynku kościoła zamontowano oświetlenie.

Około trzeciej w nocy dostrzegli jakiś ruch na terenie kościoła, a po chwili dwóch
mężczyzn, którzy, jak mówi, zachowywali się podejrzanie.Kręcili się wokół rusztowaniaZdziwiło mnie to, bo czego w środku nocy można szukać przy kościele?

Pan Ryszard wysiadł z samochodu i podszedł do podejrzanych, gdy ci zaczynali wchodzić na rusztowanie. Był pewien, że to złodzieje, więc chciał ich powstrzymać przed kolejną kradzieżą. Mężczyźni wylegitymowali się. Okazało się, że to policjanci obserwatorzy, dlatego byli w cywilu. Usłyszeli dźwięk odrywanej blachy. Weszli na rusztowanie. Na górze zobaczyli mężczyznę, który
w rękach trzymał zerwane już cztery kawałki blachy. Złodziejem okazał się 50-letni Jan N. Znany policji, bo był już karany za kradzież kabli.

Złodziej nie pójdzie jednak za kratki. Nie czeka go nawet sprawa karna ze względu na niską szkodliwość społeczną czynu.

- Tej nocy, gdy został złapany, ukradł blachy, których wartość nie przekraczała 250 zł - tłumaczy asp. Adam Kamiński w KMP w Dąbiu. - Do
poprzednich kradzieży się nie przyznaje. Będzie odpowiadał przed sądem za wykroczenie. Najprawdopodobniej skończy się na grzywnie lub wyroku w zawieszeniu.

O złodziejach na dachach pisaliśmy we czorajszej
"Gazecie". Zarządcy budynków skarżą się, że są bezradni. Z miedzianej blachy odarta została
nawet wieżyczka kamienicy na rogu al. Wojska Polskiego i Krzywoustego. W SAMYM CENTRUM MIASTA.

Za kilogram miedzi w skupie złomu można dostać od 12 do 15 zł.

WNIOSEK: kradnij ile wlezie. Najwyżej na posterunku wypijesz herbatke i sobie pogadasz mówiąc tylko jedno słowo "nie" lub "nie wiem" i jesteś bezkarny. A ile jeszcze dachówek miedzianych jest w Szczecinie. Kopalnie złota. I całkowicie bezradna policja i prawo polskie.




Kierowcy autobusów nieprzytomni ze zmęczenia

Wożą nas przemęczeni kierowcy autobusów: rekordzista spędził za kółkiem niemal 44 godziny! Fałszowane mają być karty, na których zapisuje się czas pracy. Ich szefowie to tolerują, bo "to mniejsze zło niż upadek firmy". Potwierdziły się nasze ustalenia sprzed trzech miesięcy. Pisaliśmy wtedy o ukraińskich kierowcach, którzy skarżyli się, że pracują po 16 godzin dziennie. Mówili, że norma dla nich to 300 godzin za kierownicą w miesiącu.
Dyspozytorzy, którzy kontrolują ruch na pętlach, potwierdzali, że wielokrotnie interweniowali u zwierzchników w sprawie przemęczonych kierowców

Inspekcja Transportu Drogowego ujawniła właśnie efekty kontroli u trzech przewoźników. Wyniki są przerażające. Kierowcy we wszystkich firmach jeżdżą bez wymaganego odpoczynku. Rekordzistą był
Ukrainiec w grodziskim PKS - jeździł niemal non stop przez 44 godziny!

Zgodnie z przepisami kierowca może pracować najwyżej dziesięć godzin na dobę, potem musi mieć co najmniej 11 godzin przerwy.

Kierowcy PKS Grodzisk Maz. twierdzą, że u nich od majowego tekstu w "Gazecie" nic się nie zmieniło. Nawet podczas ostatniej kontroli ITD jeździliśmy po 16 godzin - mówi jeden z kierowców. Twierdzi, że dyspozytorzy i szefowie tolerują przekraczanie norm pracy. Fałszowane mają być karty drogowe, na których zapisuje się godziny jazdy. - Rozpisywane są na dwie osoby,mimo że cały dzień jeździ jedna.

W firmie normalne jest jeżdżenie przez cały tydzień bez zmiennika.Wychodzi wtedy po 17 godzin na dobę. Robią to przeważnie kierowcy spoza Warszawy, aby w następnym tygodniu mieć wolne, oraz Ukraińcy. Czasem dla niepoznaki szoferzy w ciągu dnia przechodzą na inne linie. - Ukraińcom obiecywano góry złota, a na miejscu okazało się, że jak nie siedzą za kółkiem całymi dniami,
to g... dostaną. Bez premii może z 1,5 tys. na rękę. - Dlatego proszą o dodatkowe godziny i dostają je.

WNIOSEK: tu już brakuje słów.
 

nortus
 

Wykonany z bursztynu, złota, srebra, miedzi, tytanu i kryształów tryptyk "Niebiańska Jerozolima" można do końca sierpnia podziwiać na Jasnej Górze. Jesienią przeznaczone dla Jerozolimy unikatowe dzieło poświęci papież.

Autorami tryptyku są znany gdański złotnik i bursztynnik Mariusz Drapikowski oraz jego syn Kamil.

Dzieło ozdobi podziemną kaplicę przy IV stacji Drogi Krzyżowej Via Dolorosa w Jerozolimie, gdzie odbywa się stała adoracja Najświętszego Sakramentu w intencji pokoju w Ziemi Świętej i na całym świecie.

"Chcemy, by informacja o tryptyku dotarła do jak największej grupy ludzi. Nie wszyscy mają możliwość pojechania do Jerozolimy, ale mogą skierować tam swoje modlitwy".

Gdański złotnik jest miedzy innymi twórcą bursztynowej sukienki na obraz Matki Bożej Jasnogórskiej, srebrnej kopuły zwieńczającej tabernakulum oraz srebrnych figur św. Pawła Pustelnika i św. Kazimierza w Kaplicy Matki Bożej.

Tryptyk to monumentalna nastawa ołtarza, służąca do wystawiania Najświętszego Sakramentu. W jej centrum jest monstrancja w kształcie sylwetki Matki Bożej Jasnogórskiej. Po otwarciu podświet-lany, ażurowy zestaw ma 5 m szerokości i 2,5 m wysokości. Symbolizuje bramę ukazującą przejście
ze Starego do Nowego Przymierza. W częstochowskim sanktuarium, odwiedzanym w sierpniu przez dziesiątki tysięcy pielgrzymów, tryptyk umieszczono w kaplicy św. Pawła Pierwszego Pustelnika.

O dzieło, pierwotnie przeznaczone dla Bazyliki Grobu Bożego w Jerozolimie Drapikowskiego poprosiło kiedyś stowarzyszenie międzynarodowych pielgrzymów. Początkowo miała to być monstrancja, potem projekt rozrósł się do całej nastawy kaplicy adoracyjnej. Ponieważ w jerozolimskiej bazylice nie ma miejsca do wieczystej adoracji, nastawa trafi ostatecznie do kaplicy między
III a IV stacją Drogi Krzyżowej. Stacje te znajdują się na terenach należących do kościoła ormiańskiego w Jerozolimie.
  • awatar anita2: przepiękna :)
  • awatar gość: Wspaniala!
  • awatar ab: wspaniała to za mało, widziałam ja w Brygidzie, tryptyk jest fantastyczny powalajacy zapiera dech w piersiach brakuje slow na opisanie, mam zdjecia i wracam do nich czesto
Pokaż wszystkie (7) ›
 

nortus
 
Od marca 2008r pomiędzy portami Hirtshals (Dania)
a Kristiansand (Norwegia) takie cudeńko zapewnia transport samochodowo-pasażerski.Wcześniej podróż trwała około 5 godz, teraz około 3 godzin.


Dane promiku:
nazwa:Superspeed 1 i Superspeed 2
właściciel: Color Line
operator: Color Line
Port of Rejestracji: Kristiansand,  Norway
Trasa: Kristiansand-Hirtshals
Zamówiony: 15 December 2005[1]
wybudowany: Aker Finnyards, Rauma, Finland
koszt: 126 milionów koron (ok.60 mln zł)
wodowany: 28 February 2007
oddany do użytku: 27 February 2008
pierwszy rejs: 13 March 2008[1]

General characteristics

Class and type: Superspeed class fast ropax ferry
długość: 212.80 m (698 ft 2 in)
szerokość: 25.80 m (84 ft 8 in)
wysokość: 42.70 m
zanurzenie: 6.70 m (22 ft 0 in)
pokłady: 11
silniki: 4 × Wärtsilä 9L46 diesels, combined 38,400 kW
prędkość: 27 węzłów (50.00 km/h) service speed
         31 węzłów (57.41 km/h) maximum speed
zabiera: 1929 passengers, 54 kabiny pasażerskie,
764 samochodów osobowych, 2036 metrów pokładowych,
załoga: 71

Drugi jest prawie identyczny. Wększość pasażerów spędza czas siedząc w wygodnych fotelach na pokładach. Na promie oczywiście mieszczą się restauracja, bar, bufet, sklepy i pokład słoneczny
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
Witam i dziękuję za Wasze zainteresowanie.

Właśnie licznik przekręcił się ponad 30.000 razy w ciągu 120 dni.

Wiem, że każdy z nas prowadzi swojego bloga dla własnego sumienia ale miło jest gdy się okazuje, że jednak jeszcze kogoś coś zainteresowało z tego co człowiek sobie pomyśli.

Dziękuję bardzo, czyli tusen takk.
  • awatar zakochaniwsobie: Meg Prowokujesz i nie żadne tusen takk...jesteś jaki jesteś ,trudno Cię nie zauważyć Nortusie ! Ale gratulacje ....30tys. to sporo .... :D
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Złote i srebrne siatkarki i siatkarze.

Dobre choć tyle, na początek.

Szczegóły za chwilę.


Vivat Poloniae
 

nortus
 

Niesiesz biało-czerwoną flagę i śpiewasz. Wokół ciebie maszerują zawodnicy z całego świata. Tysiące kibiców na trybunach szaleje. Ciarki przechodzą,bo rozpiera cię duma. W końcu reprezen-tujesz Polskę - opowiada Dominika, medalistka z drużyny naszych siatkarek.

Dziewczyny pokonały Rosjanki, Niemki, Hiszpanki, Dunki i Norweżki, nie dały rady tylko Czeszką. Dominika podczas meczy siedziała na ławce rezerwowych, straciła głos: cały mecz darłam się "Polska, biało-czerwoni". Kibicowałam polskim siatkarką.

Chłopakom powiodło się lepiej, przywiozą złoto do kraju.



Na szczęście mamy chociaż te dwa medale z Igrzysk. Ale nie z Pekinu tylko z Barcelony. Tak, tak. To nie pomyłka.Wygrali na Mistrzostwach Sportowców Homoseksualnych EuroGames 2008 w Barcelonie. W zawodach w Barcelonie, zorganizo-wanych dla społeczności GLBT (gejów, lesbijek, biseksualistów i transwestytów) wzięło udział 5 300 sportowców z całego kontynentu. Zmagali się w 28 kategoriach. Igrzyska odbyły się w lipcu 2008r.


O medalach w Pekinie na razie mozemy tylko pomarzyć.

Za chwilę napiszę komentarz dlaczego wciaż wygrywamy tylko nie na olimpiadzie.
  • awatar gość: super...dobrze ze sie udało :D
  • awatar zakochaniwsobie: Meg hmmm a ja myslałam ,ze tylko ja jestem zgryźliwa ;)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: Meg: Ty zgryźliwa? Ciekawe gdzie, bo na blogu nie zauważyłem.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

Bliscy perfekcji byliśmy już cztery lata temu, gdy w Atenach medali nie zdobywaliśmy, bo:

a) kajak się wywrócił;

b) zawodnicy zapomnieli kapoków;

c) trener zapomniał powiedzieć bokserowi, że walka się kończy, a on przegrywa.

Narodowa wiktymologia sportowa w tym roku święci jednak jeszcze bardziej imponujące triumfy.

Po mistrzostwach Europy, których nie wygraliśmy z powodu sędziego Webba, który uznał nam wprawdzie bramkę ze spalonego, ale podyktował przeciw nam karnego,znajdujemy coraz to bardziej wyrafinowane przyczyny klęsk.

„Bo nas załatwiły » dychami «” - to łuczniczki po przegranym w końcówce pojedynku z Francuzkami.

„Bo strój mam do niczego” - to Otylia Jędrzejczak po pierwszym przegranym wyścigu.

„Bo szermierka to nie wszystko” - to Sylwia Gruchała po porażce z Rosjanką.

„Bo ona jest kobietą” - to ojciec Agnieszki Radwańskiej po przegranej córki z Włoszką.

„Bo rosyjscy sędziowie byli przeciw nam” - to trener Wenta po przegranej szczypiornistów z Hiszpanią.

Bo i wiele  kojenych bzdur gadanych żeby usprawiedliwić się, że wyszło tak jak zawsze. A chcieliśmy tak dobrze tylko inni nam nie pozwolili

Wiadomo, że wszyscy są przeciw nam, wszyscy nam podkładają świnie, a jak akurat nie podkładają, to dopada nas pech.

Kiedy Amerykanin wskoczył do wyścigu na 200 m motylkowym - trzy tory obok zrobił to Korzeniowski - okularki rozszczelniły się. Do środka napłynęła woda. Każdy kto pływa czasem w basenie wie, jak to jest, kiedy między gałką oczną a szybką tworzą się dwa niezależne mini-akwaria. Ale nie wiadomo jak to jest płynąć w okularkach pełnych wody w finale igrzysk olimpijskich na 200 m delfinem w rekordowym czasie, mając u bok rywali, którzy tylko czyhają na błąd, aby go bezlitośnie wykorzystać.
Phelps pecha pokonał. Na mecie był chyba jedynym, który nie widział, czy pobił rekord świata - dopóki nie zerwał z głowy czepka i okularków.

Pecha można pokonać tylko trzeba chcieć, na prawdę chcieć a nie szukać wymówek i przeciwników

Nasz pech polega głównie na tym, że na igrzyskach są złe dyscypliny. Gdyby tylko rywalizowano w szczuciu na bliźnich, nagonkach, zawiści wobec wszystkich, którzy osiągają jakikolwiek sukces, w pomieszanym z kompleksami samozadowoleniu czy wreszcie w tłumaczeniu w kuriozalny sposób wszelkich porażek - bylibyśmy bezkonkurencyjni.

Amerykańskie "siatkarki plażowe", mówią, że do Pekinu przyjechały po złoto i że jak go nie zdobędą, to same sobie będą winne. Czułbym się lepiej, gdyby nasi sportowcy składali podobne deklaracje, nawet gdyby potem mieli przegrać. Amerykanie wychowują się jednak w kraju, gdzie sukces budzi szacunek, a nie powoduje kłopoty; mają mentalność zwycięzców, a nie syndrom skazanych na porażkę ofiar.
----
Miedzy innymi na podstawie przemysleń Tomasza Lisa.
 

nortus
 
Jest pierwszy otwarty protest przeciwko sędzio-waniu w Pekinie! Szwed Ara Abrahamian cisnął swój brązowy medal o matę i z rękami w kieszeni opuścił dekorację najlepszych zapaśników w kategorii 84 kg.

Wicemistrz olimpijski z Aten wszedł wściekły na podium i odebrał brązowy medal, by po chwili zostawić krążek na środku maty, gdzie toczyły się walki:

Nie dbam o ten medal. Interesuje mnie tylko złoto.

Wychodząc z hali, Szwed uderzył pięścią w barierkę i ogłosił zakończenie kariery:

To była moja ostatnia walka. Chciałem zdobyć złoty medal, więc uważam te igrzyska za nieudane.

W ten sposób Abrahamian zamanifestował sprzeciw wobec decyzji arbitrów jego półfinałowej walki. Pochodzący z Armenii zapaśnik był przekonany, że to jemu należał się awans do finału, jednak sędziowie zadecydowali inaczej, przyznając zwycięstwo Włochowi Andrei Minguzziemu - późniejszemu złotemu medaliście. W końcowej fazie walki sędziowie odebrali Szwedowi punkt, który kosztował go wejście do finału.

Abrahamian :

Moja porażka w półfinale była zupełnie niesprawiedliwa. Kontrowersje wokół sędziowania pokazują, że Światowa Federacja Zapasów nie gra fair.

Włoch Minguzzi, któremu przyznano zwycięstwo nie był zadowolony z postawy Szweda:
Nie powinien umniejszać mojego sukcesu.

Powinniśmy okazywać szacunek dla sportowej rywalizacji i respektować wyniki. Po porażce w półfinale, Abrahamian świetnie spisywał się w repasażach, zachowując szansę na medal. Na godzinę przed walką o brąz, szwedzki trener Leo Mylläri urządził awanturę arbitrom, którzy mieli skrzywdzić jego zawodnika i oskarżył ich o korupcję. Szwedzi sprawę chcieli przekazać Sportowemu Trybunałowi Arbitrażowemu (CAS) i zbojkotować już samo spotkanie o III miejsce, ale ostatecznie Abrahamian pojawił się na macie.

Podczas trwających igrzysk sportowcy i trenerzy wielokrotnie narzekali na sędziowanie, zwłaszcza na sprzyjanie gospodarzom, ale była to pierwsza tak otwarta manifestacja. W środę po meczu z Węgrami, australijski trener piłkarek wodnych nazwał arbitra ''dupkiem'. Na sekundy przed końcem meczu, ukarano jedną z Australijek wyrzuceniem z boiska, a rywalkom udało się wyrównać.

Z kolei po porażce Polaków z Hiszpanami, na sędziów pieklił się trener Bogdan Wenta, mówiąc, że ich decyzja była ''dziwaczna'' i że zniweczyła wysiłek całej drużyny.

Inny Polak, szpadzista Radosław Zawrotniak nazwał sędziowanie skandalicznym. Również inni nasi szermierze i szermierki zgłaszali swoje zastrzeżenia.

W czwartkowej walce o brąz Przemysława Matyjaszka, gdy rywal z Azerbejdżanu poprawiał judogę, sędziowie nie wiedzieć czemu, nie zatrzymali zegara odliczającego czas do końca walki.

Bartosz Nosal

Hmmmmmm, zobaczymy co będzie po zakończeniu Olimpiady w Beijing 2008
  • awatar Ara Abrahamian: miał racje bo sędziowie główni to kurwy
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Dzisiejsza prasa norweska opisuje ciekawy przypadek hiszpańskich turystów w Norwegii.

Uczestniczyli w wycieczce statkiem po wybrzezu norweskim na pokładzie cruisera MSC Armonia. Będąc w Stavanger mieli poważne dolegliwości zdrowotne i zostali przyjęci do szpitala uniwersyteckiego.

Po wypisaniu ze szpitala postanowili wrócić na pokład statku, który w tym czasie cumował w porcie Olden.
Zamówili taksówkę i pojechali do portu. Jednak na skutek niedokładnego ustalenia celu podróży - wiadomo jak cudzoziemcy wymawiają w każdym języku nazwy miejscowe - pojechali taksówką do Halden. A to jest miasto na wschodzie Norwegii, pod szwedzką granicą. Przejechali 56 mil norweskich, czyli 560 km i okazało się, że nie o to miasto chodziło. Ten przejazd kosztował ich 15.000 koron ale trzeba było dojechać do portu więc znowu taksówką pojechali już do właściwego miasta Olden, na zachodnim wybrzeżu. Tym razem przejechali 61 mil, czyli 610 km za 15.300 koron. I tak zakończyła się ich przygoda zdrowotno - turystyczna.

Ale trzeba im przyznać, że mieli piękne widoki po drodze i przejechali się dwoma najbardziej pięknymi drogami w poprzek Norwegii. A wszystko przez nieporozumienie językowe. Inna sprawa, że jest to dla mnie jednak dziwna sytuacja i również zachowanie kierowcy, że nie upewnił się dokładnie gdzie klient chce jechać.
 

nortus
 
Władze w Moskwie postanowiły się odegrać za wsparcie Polski dla Gruzji. Jak się dowiedział dziennik.pl, Rosja zawiesza współpracę ze wszystkimi polskimi instytucjami. Jest już pierwszy efekt tej decyzji - szef rosyjskiej dyplomacji odwołał swoją wizytę w naszym kraju.

Tak mocnego poparcia jak od Polski, Gruzja nie dostała od nikogo w konflikcie z Rosją. Prezydent Lech Kaczyński bardzo szybko zmontował koalicję państw bałtyckich, Ukrainy i naszego kraju. Przywódcy tych państw pojechali do Tbilisi, by zamanifestować swoją solidarność z krajem najeżdżanym przez rosyjską armię. Tam Lech Kaczyński jasno mówił, że Rosja nie ma żadnego prawa do dawania komukolwiek nauczki.

To wywołało wściekłość moskiewskich władz. Długo na efekty nie trzeba było czekać. Wrześniowa wizyta Siergieja Ławrowa - rosyjskiego ministra spraw zagranicznych - która miała być kolejnym krokiem w polepszaniu wzajemnych kontaktów, została odwołana - ze źródeł zbliżonych do rządu.

Ławrow nie przyjedzie do Warszawy, bo Rosja zdecydowała o zerwaniu współpracy z jakimikolwiek polskimi instytucjami.



No cóż jak się szabelką macha zanim się wszystko dowie to są później efekty. Ale jak się germano- i rusofobem to co się dziwić. Zgodnie z polską tradycją "po nas choćby potop".
Najpierw sam podjudzał Szaakaszwilego do wojny, choć nawet amerykanie próbowali go powstrzymać. Ale jeszcze trochę to dać mu siwaka i niech leci na Kreml walczyć ze smokami.
  • awatar vodka: a co? pozwolic rosji na uprawianie samowolki? nie popieram zachowania kaczynskiego, bo potrafi zachowac sie bardziej dyplomatycznie, natomiast nie wyobrazam sobie ze mogloby to rosji ujsc na sucho.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: ale co isc z motyką na słońce? Trzeba myśleć a później mówić i robić a nie odwrotnie. Nie zapominajmy, że kurki ropy i gazu są na wschodzie i tam pozostaną. Ale dużo winy w tej wojence ma europa zachodnia a Rosja wykorzystała to super. Bo tam się mysli. Sikorski wie lepiej jak walczyć z Rosją a nie machać szabelką bez pokrycia.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Minął tydzień, a plaża w Międzyzdrojach wciąż zamknięta. W morzu wykryto bakterie salmonelli. Turyści się wściekają i nic w tym dziwnego. Sanepid pobrał co prawda próbki wody, jednak wyniki będą dopiero po długim weekendzie. Dlaczego? Bo kontrolerzy też zrobili sobie wolne.


Pierwsze badanie przeprowadzono na tydzień przed ogłoszeniem zamknięcia odcinka od mola do bazy rybackiej. W tym czasie w morzu mogło się kąpać nawet kilka tysięcy osób! To cud, że nie odnotowano jeszcze przypadków zarażenia paskudną chorobą.

Sanepid jednak nie próżnuje. Już 11 sierpnia wziął się ostro do pracy i pobrał próbki wody do badań. Wyniki miały być już jutro, jednak dziennik.pl dowiedział się, że nie mamy co na nie liczyć przed poniedziałkiem.

Dlaczego? Ponieważ pracownicy sanepidu chyba nie przejmują się ludźmi, którzy wydają ciężko zarobione pieniądze na urlop, i postanowili, że też zrobią sobie długi weekend. Widać odpoczywają na innej plaży...



A co urzędnicy gorsi? Inni moga odpoczywać a oni mają pracować? Wara od wypoczynku urzędasów!
Niedługo może będziemy zamykać szpitale bo przecież oni też chcą odpocząć. Policja też odpoczywa, zresztą nie tylko w weekendy, ale patrząc na ich skuteczność to urlop chyba wynosi 365 dni.
 

nortus
 

Spadamy ............

Moje maleństwo zamiast grzecznie spać, minęła już 22, to zachciewa się jej zabawy i mnie męczy - albo ja ją męczę zabawą w biegu.

Miłej nocki życzymy
  • awatar greerwebia: Ostatnio często zaglądam na twojego bloga i bardzo mi się podoba, ale czasami się z tobą nie zgadzam ;) Odniosłem wrażenie, że nie lubisz Polski i Polaków. Obiecuję że jak coś skomentuję to kulturalnie i z argumentami ;D Pozdrawiam no i... Dobranoc
  • awatar Nortus & Potworna spółka: WItaj. Chętnie poczytam.Nie, nie lubię PL i Polaków.Ale czy to znazcy że mam mówić jak to jets pięknie,ślicznie i same achyyy.Ja uważam że trzeba zwracać uwagę również na wady i niestety głupotę.Czy można milczeć kiedy złodziej jest wypuszczny bo nie można ściągnąć z niego mandat więc lepiej dać sobie spokój? SPecjalnie każdy wpis jest poparty artykułem prasowym. Nie lubię głupoty i będę to tępił zawsze.Udawania że się pracuje bo mi mało płącą- a kto każe tam pracować? Kradną w pracy i siedzą w pierwszych ławkach w kościele (piszę o konkretnych znajomych mi osobach) bo oni chcą zarabiać tyle co w Niemczech więc sobie dobierają sami. Mam milczeć bo to źle wygląda? Taka jest prawda. A pokaż mi ile jest miłych, sympatycznych informacji w Prasie czy TV z Polski? Praktycznie ich nie ma.Wiem, że media żyją sensacją ale samo życie. Pozdrawiam
Pokaż wszystkie (2) ›