Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 12 sierpnia 2008

Liczba wpisów: 13

nortus
 
Witam porannie,

no i deptuś zrobił mi pobudke z rana. Tak jak wczoraj ją prosiłem podeptała mnie najpierw o 5,40 (ale nie otwerałem oczu) pogłaskałem maleństwo ale spałem dalej. Więc przyszła o 6,50 podeptać mnie i dostac ranną porcję pieszczot. Wtedy wstałem ale jak tylko usiadłem do kompa żeby się z Wami przywitać to jak kat siedzi koło mnie i gapi się we mnie czekając na śniadanie.
WIec musze odstawić pisanie i idę zrobić śniadanie dla kotków, czyli mnie i maleństwa.

Miłego dnia wszystkim kotkom, pieskom i ludkom.
 

nortus
 
Katolicka archidiecezja Cincinnati w USA opracowała szczegółową listę zakazanych zachowań księży, świeckich pracowników i wolontariuszy pracujących z dziećmi. Na liście znalazło się m.in. całowanie, łaskotanie i siłowanie się z dziećmi.

Dokument, nazwany dekretem w sprawie ochrony dziecka, zakazuje też przytulania, sadzania na kolanach i brania dzieci na barana. Księżom i wolontariuszom wolno jedynie trzymać dzieci za ręce, poklepywać po plecach i przybijać piątkę.
Staramy się ulepszać ten dokument przez cały czas - tłumaczył rzecznik archidiecezji Dan Andriacco.


Prałatowi Henrykowi ktoś ukradł z klatki ptaszka. Podczas niedzielnej mszy prałat pyta parafian:
- Kto ma ptaszka?
Podnosi się las męskich rąk.
- Nie o to mi chodzi - mówi prałat. - Kto widział ptaszka?
Podnosi się las kobiecych rak.
Prałat wkurzony:
- Nie o to pytam! Kto widział mojego ptaszka?
Wszyscy ministranci podnoszą ręce.
  • awatar zakochaniwsobie: Meg "Idzie ksiądz do burdelu i mówi: -Niech będzie pochwalony! A sutener na to: -Niestety, Lony dzisiaj nie ma!"
  • awatar zakochaniwsobie: Meg "Przychodzi zakonnica do ginekologa. Ginekolog po dokładnym zbadaniu pacjentki ze zdziwieniem mówi: -O mój Boże siostra jest w ciąży! Zakonnica na to: -Jezus Maria z czego oni te świece robią? "
  • awatar Nortus & Potworna spółka: ha ha ha
Pokaż wszystkie (10) ›
 

nortus
 
Z najnowszego raportu przygotowanego dla Ministerstwa Zdrowia, do którego dotarł "Dziennik", wynika, że lekarze w Polsce zarabiają miesięcznie nawet 30 tysięcy złotych, czyli mniej więcej tyle, ile ich zawodowi koledzy w Niemczech czy we Francji.

Eksperci, choć zastrzegają, że to sumy przed opodatkowaniem i liczone razem z wynagrodzeniami za dyżury, potwierdzają, że w ostatnim roku pensje lekarzy naprawdę znacznie wzrosły.


Raport Ministerstwa Zdrowia dotyczy 384 szpitali, a więc mniej więcej połowy z nich. Choć wśród występujących w nim sum zdarzają się takie, do których wszyscy zdążyli się już przyzwyczaić, czyli 1200 zł, to według raportu średnia płaca lekarza z II stopniem specjalizacji wynosi 7211 tys. zł, czyli o 20% więcej niż pół roku temu.

Rozmówcy "Dz" nie dziwią się wysokości tych zaskakujących sum. Wicedyrektor warszawskiego instytutu kardiologii Maciej Miłkowski mówi wręcz, że 20 tys. miesięcznie to nic nadzwyczajnego. Specjalista wykonujący echo serca zarabia blisko 5 tys. zł, do tego 30% wysługi lat, jeśli weźmie dyżury, to finalnie rzeczywiście na koniec miesiąca dostanie ok. 20 tys. zł - mówi.

Jeszcze więcej mogą zarabiać bardzo deficytowi w Polsce anestezjolodzy - ich pensje wraz z wynagrodzeniem za dyżury dochodzą nawet do 30 tys. zł miesięcznie. Aż tak wysokie sumy to wyjątkowa sytuacja, jednak rzeczywiście nastąpiła wyraźna poprawa zarobków lekarzy - mówi "Dz" prezes Naczelnej Izby Lekarskiej Konstanty Radziwiłł.

Część lekarzy wynegocjowała sobie wyższe zarobki podczas strajków na początku roku, a część korzysta z tego, że brakuje lekarzy i dyrektorzy płacą im więcej, by ich zatrzymać - dodaje Radziwiłł



bez komentarza. Chociaż nie. Trzeba pamiętać, że to są zarobki specjalistów i to wyjątkowych. Pediatra czy internista normalny, pracujący w przychodni zarabia 10-15% tych kwot maksymalnie.
Ale tym specom chyba wyjazd juz nie interesuje. Zarabiając w Polsce 20.000 brutto (tj. 14.000 na rękę gdyby byli na etacie a w większości prowadzą działaność gospodarczą czyli na rękę mają około 16.000 zł). to jest już przyzwoicie.
 

nortus
 
Na 47 hektarach przy ul. Wyszkowskiej w warszawskiej Białołęce miały powstać szkoły, przedszkola i boiska. Jednak komisja ds. zwrotów mienia Kościoła oddała teren zakonnicom poznańskim, ośmiokrotnie zaniżając jego wartość - pisze "Gazeta Wyborcza".

Dzielnica od kilku lat zmaga się więc z brakiem przedszkoli, szkół, przychodni, boisk. Jej władze miały nadzieję, że tego typu inwestycje powstaną na 47-hektarowym działce na peryferiach Białołęki. Grunt przy ul. Wyszkowskiej dotąd należał do skarbu państwa. Zarządzała nim Agencja Nieruchomości Rolnych w Warszawie, która wydzierżawiła na kilka lat działkę rolnikowi (uprawia tam zboże).


Plany legły w gruzach, bo ziemię komisja ds. zwrotu mienia Kościoła katolickiego i innych związków wyznaniowych przy MSWiA przyznała Zgromadzeniu Sióstr św. Elżbiety - Prowincji Poznańskiej w Poznaniu. Ma to być rekompensata za stracone po wojnie ziemie zakonu w stolicy Wielkopolski. Według wyceny zleconej przez komisję grunt jest wart 30 mln zł - zaledwie 65 zł za m kw. Średnio grunt w tej części Białołęki kosztuje 400-600 zł za metr kwadratowy.

Według ekspertów ANR, grunt wart jest nie 30 mln zł, lecz... 240 mln zł. Ten teren jest niezwykle cenny. Będziemy walczyć o jego odzyskanie.

Komisja przy MSWiA przekazała działkę elżbietankom bez konsultacji z Agencją. Po fakcie dowiedziały się też władze Białołęki.

Niska wycena to skutek przyjętego przez ekspertów komisji ds. zwrotu założenia - oszacowali jego wartość tak, jak byłby rolny, a nie inwestycyjny.

Burmistrz i radni dzielnicy zaalarmowali już prokuraturę. Musieliśmy zareagować - twierdzi Paweł Tyburc (PO), szef rady Białołęki. "Powyższy sposób postępowania uzasadnia domniemanie skutecznej próby wyłudzenia nieruchomości znacznej wartości i stanowi oczywistą przesłankę do wszczęcia działań zapewniających ochronę prawną interesów Skarbu Państwa" - czytamy w piśmie do prokuratury. Z pewnych, ale nieoficjalnych źródeł GW" dowiedziała się, że zakon może szykować się do sprzedaży działki.
  • awatar Maxi: Zakonnice? To jest chore. Trzeba się postawić takim zachowaniom. Powinno się tępić coś takiego, nie sprzedawać produktów żywnościowych zakonnicom, zakaz sprzedaży paliwa zakonnicom - niech na piechotę chodzą. Przecież mają tyle czasu że mogą śmiało fabrykę otworzyć i produkować na własne potrzeby wszystko co im potrzeba....
  • awatar :->: Katolom zawsze jest mało, i ile by nie mieli to chcą mieć jeszcze więcej. Czy te zakonnice naprawde potrzebują tej ziemi? Przecież to jest oczywiste , że skoro chcą się poświęcać SWOJEMU bogu , to nie są im do tego potrzebne żadne bogactwa. Wiadome,że to nie jest średniowiecze ,żeby wieść pustelnicze życie , ale no niech się opanują. Niech żyją skromnie , skoro wybrały takie a nie inne życie , a innym niech też pozwolą żyć. To była ich własna ,nieprzymuszona wola ,że poszły do zakonu. Więc niech teraz zarabiają na siebie . Ale nie... to przecież jest Polska... Tutaj duchowieństwo ma więcej do powiedzenia niż zwykły szary obywatel ,który płaci podatki , tylko po to aby zakonnice dostawały za darmo ziemie , i później sprzedawały ją 8x drożej.
  • awatar zakochaniwsobie: Meg Do :-> katolom ? znaczy katolikom ? dziwne określenie ...ale co mi tam ! Zakonnica też człowiek a i przedszkola i szkoły (może ) sobie wybudują ,myślę ,że przydadzą się ....jak dla ich potomstwa ,to zawsze można prywatę odwalić i dzieciom nowobagackich za ciężkie pieniądze naukę sprzedawać ...hmmm biznes to biznes!
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
Planujesz wypoczynek w Tatrach i chcesz odwiedzić naszych południowych sąsiadów? Nie zapomnij ubezpieczyć się od wypadków po słowackiej stronie, bo za akcje ratownicze trzeba tam słono zapłacić.

Pani Agnieszka z Kielc w tym tygodniu wyjeżdża na wakacje w góry. - Ostatnio na Słowacji było sporo przypadków, że ktoś z naszych rodaków zgubił się i tamtejsza Służba Horska poszukiwała go w górach. Poza tym na takich wyprawach bardzo łatwo skręcić nogę. Wtedy także potrzebna jest pomoc ratowników. Dlatego wykupiła ubezpieczenie, na wypadek gdyby po słowackiej stronie Tatr coś jej się przydarzyło. - Wolę mieć spokojną głowę, a nie potem martwić się, czy nie muszę sprzedać mieszkania, żeby zapłacić Służbie Horskiej za śmigłowiec.

Bo za pomoc słowackich ratowników górskich trzeba słono płacić. - Rzeczywiście, nieźle kasują turystów. Jeśli do akcji potrzebny jest śmigłowiec, to może to być nawet kilka tysięcy euro - usłyszeliśmy w biurze Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Zakopanem.
Od 1 lipca 2006 roku Horska Zahranna Sluba, odpowiednik polskiego GOPR-u, żąda opłaty za swoje usługi. Wcześniej z płacenia zwolnieni byli Słowacy, natomiast polscy turyści przyzwyczajeni do darmowej pomocy naszego GOPR-u czy TOPR-u próbowali się od tego wymigać.

Ile kosztuje pomoc Słowaków? W Horskiej Służbie w Smokowcu Starym powiedziano nam, że wszystko zależy od rodzaju akcji i sprzętu, jakiego muszą użyć. Według cennika całodniowa akcja poszukiwawcza to koszt ok. 3 tys. zł. - Zawsze apelujemy do turystów, żeby korzystali z ubezpieczeń.

Ubezpieczenie nie jest drogie. W Generali za 10 dni trzeba zapłacić 36 zł, w PZU dwutygodniowe ubezpieczenie "Bezpieczny Turysta" obejmujące poszukiwania i ratownictwo kosztuje 32,10 zł.


I tak powinno być, za głupotę trzeba płacić. Jeśli przysłowiowa już panienka idzie w szpilkach w góry to dlaczego później państwo  czyli my , mamy płacić za jej ratowanie. W góry trzeba iść odpowiednio przygotowanym. To nie jest tak jak na plaży że się buciki uszkodza od piasku. Jeżeli wypadek zdarzył sie osobie przygotowanej do wycieczki w góry to OK, koszty może ponieść państwo. Ale nie gdy ktoś wybrał się w góry jak na zakupy do sklepu. A Słowacy mieli już dosyć takich właśnie pseudoturystów i kasują za głupotę.
 

nortus
 
Zabłąkana rakieta pod Żółwinem

Rakieta powietrze-ziemia eksplodowała nad lasem niedaleko drogi krajowej numer 10 w Zachodnio-pomorskiem w pobliżu miejscowości Żółwino.

Informacje podało radio RMF FM. Są dwie wersje tego, co się wydarzyło. Jedna mówi o tym, że z samolotu odpadła rakieta, która eksplodowała na ziemi. Bardziej prawdopodobna jest jednak druga wersja, mówiąca o tym, że z samolotu Su-22, biorącego udział w ćwiczeniach na jednym z poligonów w Zachodniopomorskiem wystrzelono pocisk ziemia-powietrze. Ten jednak zboczył z kursu o około 5 tysięcy metrów. Gdy zbliżał się do drogi krajowej numer 10 i zabudowań w miejscowości Żółwino, został zestrzelony. W płomieniach stanął pobliski las. Świadkowie mówią, że pocisk spadł 150 metrów od ruchliwej drogi Szczecin-Bydgoszcz. Do najbliższych budynków od miejsca eksplozji jest 700 metrów. Na miejscu cały czas pracują wojskowi żandarmi.


Rakieta i samoloty są Rosyjskie, a więc to na pewno oni chciali zniszczyć strategiczną, jedyną drogę w zachodniopomorskiem.
 

nortus
 
20-letni Mateusz Z. popełnił 19 wykroczeń drogowych i zebrał 110 punktów karnych. Grozi mu do dwóch lat więzienia
W poniedziałek po południu policjanci w nieoznakowanym radiowozie z wideorejestratorem jechali drogą wojewódzką nr 203 za bmw 318, którego kierowca popełniał wykroczenia drogowe. Zatrzymać próbowali go dopiero w Postominie, bo wcześniej nie pozwalały na to warunki na drodze (mogło być to zbyt niebezpieczne dla policjantów i innych kierowców). Jednak "mistrz kierownicy" zaczął przyśpieszać.

Stwarzał poważne zagrożenie dla życia i zdrowia innych uczestników ruchu. Dalej popełniał wykroczenia m.in.: znacznie przekraczał dozwoloną prędkość, wymuszał pierwszeństwa przejazdu, wyprzedzał na skrzyżowaniach, nie zatrzymywał się na "stopie", a przede wszystkim nie zatrzymał się do kontroli. W Sławnie na ulicy I Pułku Ułanów kierowca stracił panowanie nad samochodem i uderzył w bramę jednej z posesji. Okazało się, że kierowcą jest 20-letni Mateusz Z. mieszkaniec gminy Ustka, a w aucie znajdował się też mieszkaniec gminy Postomino. 20-latego został zatrzymany. W krwi miał 0,6 promila alkoholu. Łącznie dopuścił się on 19 wykroczeń drogowych, za które dostał 110 punktów karnych. Za prowadzenie po pijaku grozi mu grzywna do 720 tys. zł i dwa lata więzienia.


Oj dzienikarze. A gdzie wy w Polsce widzieliście mandat w wysokości 720.000 zł? Bo przecież tyle oznacza "720 tys zł". Czy ktoś się w ogóle zastanawia? I gdzie korekta? A w ogóle Wyborcza ma dziwny zwyczaj pisania liczb. Np. 3.000 tys to u nich oznacza 3 tysiące nie miliony. A 3.000 tysiące to są 3 miliony. Wiem, wiem, czepiam się. Ale szlag mnie trafia jak coś takiego widzę. Pisałem do nich już kiedyś ale nie dociera do nich - a wyjaśniam że lubię GW czytać. Każda ma jakieś plusy i minusy, albo inaczej plusy dodatnie i plusy ujemne jak mawia LW. Ale uważam ją za w sumie obiektywne źródło informacji.

Nie cierpię też jak w sklepie widzę cenę: 33,20,-
Przecież zapis " ,- " oznacza " ,00 " zero groszy w formie skróconej. Ale nasi kochanie dorobkiewicze hadlu piszą 1.999,99,- .
Jeden idiota tak na rynky napisze i wszyscy jak małpy najprostszego gatunku pisza tak samo.
Albo napis w Biedronce: klientów z alkoholem obsługujemy NA kasie nr 3. To się zapytałem kasjerki to ja mam wejść na kasę, a jakieś schody mają czy mam się wdrapywać?
Nie musze pisac jaką miała minę.

a tu filmik jak jechał ten zdolny 110 punktowy kierowca:
miasta.gazeta.pl/(…)Pijany_kierowca_bmw_zebral_110_…


O kierowcy już nie chce mi się pisać. Mam tylko wniosek formalny do posłów: proponuję jako karę dodatkową, bo mandat i punkty są śmieszne, obowiązkową KASTRACJĘ żeby chociaz juz nastęonych debili nie płodził, a jest w wieku wybitnie rozpłodowym.
  • awatar zakochaniwsobie: Meg Rozpłodowy kierowca -debil ? -aż szkoda ,że trafi za kratki a nie do stadniny koni ,klacze zarodowe czekają na takiego rozpłodowego ,szybkiego samca ! .....ależ mielibyśmy szybkie konie....mechaniczne ....pijane ...wow
  • awatar Nortus & Potworna spółka: przeciez nie mysli głową tylko główką.
  • awatar zakochaniwsobie: Meg Facet ...typowy facet ! Chociaz sorry znam kilku myślących GŁOWĄ
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
Pięciu prezydentów w jednym samolocie to po prostu głupota - mówi anonimowo w rozmowie z Politbiurem jeden z pracowników Biura Ochrony Rządu. - To nie ma nic wspólnego z zachowaniem zasad bezpieczeństwa.


Dzisiaj prezydent Lech Kaczyński wraz z prezydentami Ukrainy, Litwy, Estonii oraz z premierem Łotwy poleciał do Gruzji, by jak powiedział "wyrazić solidarność wobec państwa, które padło ofiarą agresji". Wątpliwości budzi fakt, że pięciu tak ważnych polityków znalazło się w jednym samolocie.

- To głupota. Jeśli chodzi o zasady bezpieczeństwa, to tu nie ma żadnych zasad bezpieczeństwa - komentuje anonimowo jeden z pracowników BOR. Nasz rozmówca dodaje, że po ostatnim wypadku samolotu CASa (zginęło 16 oficerów i czterech członków załogi) w wojsku wprowadzono regułę, że na pokładzie jednego samolotu nie może lecieć więcej niż czterech generałów. - A co dopiero pięć głów państw - dziwi się pracownik BOR.



Aż się prosi żeby zestrzelić, przez przypadek oczywiście, taki samolot. I zobaczcie jaki stałby się cud, pięciu wrogów ROsja miałaby od razu z głowy.

A tak osobiście, to możemy nie byłoby to takie głupie ....
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
Więzienie lepsze niż wolność

Jak tracić wolność, to tylko w Norwegii. Tamtejsze więzienia to istny raj na ziemi. Czysto, słonecznie, przytulnie, a wszystko urządzone jest z gustem i smakiem. W oknach nie ma krat, a na więźniów czekają boiska i świetlice. Są nawet zabawki dla odwiedzających ich dzieci.

Cele przypominają pokoje w pensjonacie - jest wygodne łóżko, fotel, meble i przyzwoity telewizor. W oknach wiszą kolorowe zasłony i - co chyba najważniejsze - nie ma śladu krat. Gdzieniegdzie na ścianach są nawet obrazy.

Więzienie przestaje przypominać hotel dopiero, gdy przyjrzymy się ogrodzeniu. Wysoka siatka i kamery na każdym kroku przypominają, że trafia
się tu za karę. Choć wielu polskim więźniom trudno byłoby w to uwierzyć.


Oczywiście to jest lekkie więzienie a człowiek zawsze zostaje człowiekiem a nie szmatą.
I pewnie dlatego jeden Polak skazany za coś w kraju uciekł do Norwegii i zgłosił się SAM do więzienia w Norwegii żeby odsiedzieć tam wyrok. Niestety wredni Norwedzy odesłali go do Polski gdyż nie można w innym kraju wypełniać kary więzienia. A szkoda.
Jeszcze przed wejściem do EU niektórzy Polacy popełniali drobne przestępstwa (kradzież za niewielką sumę, wybicie szyby, złośliwe śmiecenie na ulicy) żeby zimę przesiedzieć w norweskim więzieniu. I oni długo ne mogli zrozumieć dlaczego ludzie tak postępują. Później ktoś im to wyjaśnił.
  • awatar memento: Taki mini "Raj" dla skazanców........
  • awatar gość: czy ktos wie jak mozna sie skontaktowac z wiezniem w verdal?
  • awatar gość: Ciekawe jak tam w takim razie akademiki wyglądają :) A może tam właśnie resocjalizacja działa...?
Pokaż wszystkie (9) ›
 

nortus
 
Wyniki pierwszych naukowych badań na temat życia i postaw polskich gejów i lesbijek zaskakują.

Mniejszości seksualne żyją w stałych związkach,
dystansują się od krzykliwych organizacji broniących ich praw, a ich najważniejszym postulatem wcale nie jest adopcja dzieci. Chcą jedynie legalizacji swoich związków - pisze DZIENNIK.

To pierwsze tak poważne badania na temat mniejszości seksualnych w Polsce.
Na zlecenie Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej jeszcze za czasów minister z rządu PiS Joanny Kluzik- Rostkowskiej przeprowadzili je naukowcy instytutu socjologii Uniwersytetu Warszawskiego pod kierownictw prof. Krzemińskiego.

Ankiety wypełniło ponad 400 osób z całej Polski, a w wywiadach pogłębionych i fokusach wzięło udział kolejnych kilkadziesiąt. Teraz badacze przygotowują kompleksowy raport dla Ministerstwa Pracy,jego wyniki pozna też Komisja Europejska.
"Te badania łamią stereotypy" - mówi DZIENNIKOWI prof. Krzemiński.

Pierwszy obalony stereotyp dotyczy codziennego życia gejów i lesbijek - większość z nich żyje w stałych związkach albo deklaruje, że marzy o
wielkiej miłości. Z tego też powodu ankietowani nie utożsamiają się z krzykliwymi imprezami i... nie chodzą wcale powszechnie na uważane za symbol
walki o tolerancję Parady Równości. "Jeśli jakaś emerytka widzi mężczyznę przebranego za papugę, to raczej nie pomyśli sobie, że jest on
dyskryminowany" - argumentuje jeden z badanych.

"Jak każdy statystyczny Polak geje nie czują potrzeby epatowania swoją seksualnością" - komentuje Elżbieta Radziszewska, która w rządzie Donalda Tuska odpowiada za przeciwdziałanie dyskryminacji.

Drugi stereotyp dotyczy oczekiwań mniejszości seksualnych - domagając się legalizacji związków, geje nie walczą o prawo do adopcji dzieci. Chcą:
wspólnie rozliczać się z podatków, dziedziczyć i mieć prawo do informacji o stanie zdrowia partnera, gdy ten trafia do szpitala. Na pytania o dzieci niemal połowa z nich odpowiada: tak, chcielibyśmy je wychowywać, ale mamy obawy. "Jak to dziecko by się czuło? Na jakie sytuacje byłoby narażane?" - to najczęściej wyrażane w badaniach wątpliwości.

Była minister pracy w rządzie PiS Joanna Kluzik-Rostkowska twierdzi, że odpowiedzi te pokazują, jakie są rzeczywiste oczekiwania gejów i lesbijek w stosunku do reszty społeczeństwa. "Okazuje się, że nie ma wśród nich roszczeń budzących wielkich kontrowersji".

Z tych samych powodów badani nie czują potrzeby angażowania się w działalność organizacji skupiających homoseksualnych aktywistów, których nie uznają za swoją jedyną reprezentację.

Badanie obala też mit na temat wyborów politycznych mniejszości seksualnych - wbrew potocznemu przekonaniu nie stanowią trwałego elektoratu SLD, w ostatnich wyborach podzielili swoje głosy między PO i SLD,sympatyzują też z Zielonymi.

Badani skarżyli się na dyskryminację, z tego właśnie powodu obawiają się modnej ostatnio tendencji comming outów, czyli publicznego ujawniania swojej orientacji. Polscy przedstawiciele zawodów zaufania publicznego, prawnicy,lekarze czy nauczyciele twierdzili w badaniach nagminnie, że nigdy by tego nie zrobili, głównie w obawie o "natychmiastowe zwolnienie z pracy".
(www.dziennik.pl  11.08,2998r)


Zastanawiałem się czy umieścić te badania na blogu, ale stwierdziłem że tak. Dlaczego?
Na pingerze widzę, że jest sporo gejów - przynajmniej tak wynika z ich wpisów. Nikgo nie oceniam, każdy ma prawo do bycia tym kim jest i kim chce być. To prywatna sprawa każdego człowieka
Każdy sam sobie ustala życie i nikt nie ma prawa do wtrącania się w czyjeś życie. A to ile widze nienawiści czasami w komentarzach do blogów, nie mówię już ile się złysz i widzi w tzw katolickiej prasie to ręce opadają. Każdy się lubi wtrącać w czyjeś życie a nie patrzy na własne.
Ale dlaczego umieściłem ten wpis? Jak wcześniej pisałem z komentatorami moich wpisów znam wiele osób o różnych poglądach politycznych, religijnych, seksualnych. Są w śród nich i geje i to bardzo różni. Większość których znam faktycznie żyje w stałych związkach, przy czym określenie stały związek jest względne. Znam takich co są ze sobą od ... 20 lat, tak, tak. I taki co są ze sobą 3 - 4 lata. Dużo związków się rozpada, ale przecież statystycznie około 40% małżeństw (w tym kościelnych) kończy się rozwodem. A ci co żyją na "kocią łapę"? Ale znam i takich co co kilka tygodni mają nowego kochanka i dla nich ważny jest tylko seks (ale heteryków eż takich znam - to urok młodości).
I dlatego myślę, że ten artykuł jest rzetelny i łamie mit całkowitej rozwiązłości i zboczenia tych innych, gorszych ludzi. I jak widać wcale nie najważniejsze jest opiekowanie się dziećmi, co niektórzy od razu uważają że jakie to cuda będą w nocy z nimi robić. A tym czasem najwięcej molestowania jest w dobrych rodzinach - wystarczy otworzyć gazetę. I w konkubinatach, a jakoś nie słychać żeby w związkach gejowskich były gwałty i molestowania. Nie będę już pisał o księżach bo zaraz będzie że nagonkę robię, choć wystarczy przejrzeć dzisiejszy wpis u mnie i u Orionbluesa akurat o tych faktach.
 

nortus
 
Tak się wyraża miłość do człowieka, czytaj do mnie

Siedzi / leży na fotelu 2 m ode mnie i mnie obserwuje albo bezczelnie wprost albo udając że śpi mając zamknięte oczęta.

A ta choja, którą zabrałem znajomym z korytarza bo ją wyrzucili - nie chciała u nich rosnąć u mnie pięknie się rozrosła i kwitnie nawet 5 - 6 razy w roku. A zapach ma bardzo intensywny.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

nortus
 


Norway in Motion




Norway - In Picture Motion



Day and night in Tromsoe





Cocoa Cola Norway (unofficial)




Cocoa Cola Norway original