Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 8 lipca 2008

Liczba wpisów: 25

nortus
 
Witam, no i z małego powodu szlag trafił dzisiejsze plany. A powód jest prosty jak śruba - zaspałem. I nawet nie słyszałem porannej strzałki. A przecież mnie telefon by z grobu wyciągnał jakby zadzownił na cmentarzu - dobrze że tam nie budek telefonicznych. Bo jakby ktoś zadzwonił to bym wstał i odebrał telefon. Ciekawe co by się działa po drugiej stronie kabla telefonicznego. No ale wstałem przeszło godzine później i teraz mi się nie chce. Ale cóż, trzeba nadgodzin plan zajęć na dzisiaj. Ale nie ma to jak kochane PKO. Potrafią nawet nieboszczyka wkurzyć. No bo jak nie jak tam takie nowe zwyczaje:

Jaką wiedzę powinien posiadać podróżny, gdy kupuje bilet w kasie Dworca PKP? Musi znać miejsce docelowe i godzinę odjazdu pociągu. Jeśli wybiera się w podróż z przesiadką - od razu biletu nie kupi. Kasjerki odsyłają pasażerów do punktu informacyjnego po numer pociągu.  
- Wybierałam się z Krakowa do Poznania z przesiadką w Warszawie. Kasjerka Przewozów Regionalnych PKP zapytała o numer ekspresu z Warszawy do Poznania. Znałam tylko godzinę jego odjazdu, więc odesłała mnie do Informacji PKP. W rezultacie kupiłam bilet u konduktora - opowiada nasza Czytelniczka Alicja Grabowska.

W kasach Przewozów Regionalnych PKP powinny być specjalne książki z rozkładami jazdy, by kasjerki mogły sprawdzić numer pociągu, do którego przesiada się podróżny. Mają je na przykład sprzedawcy w kasach PKP InterCity i zdarza się, że kasjerki Przewozów Regionalnych odsyłają po kupno biletu również tam.


A co mnie obchodzi numer pociągu? Wiem dokąd jadę i o której mam połączenie. Od reszty są zakichane urzędasy w kasie.
Boże, jaki ten kraj jest porąbany?!!!!!!
A podobno jesteśmy w Europie? To nawet Mozambik nas przegania w rozwoju.
 

nortus
 
deser.gazeta.pl/(…)Wkurzona_milosniczka_TV_Trwam_dz…


Dlaczego nie ma jej ulubionej stacji, a ''kanały z perwersją'' się nie zepsuły? To jest skandal, sabotaż i bezczelność!

deser.gazeta.pl/(…)Wkurzona_milosniczka_TV_Trwam_dz…


Całkowicie rozumiemy oburzenie widza, również naszej ulubionej stacji. Jak może zdarzyć się awaria TV Trwam? To nie do pojęcia! A dlaczego ta ''obrzydliwa perwersja'' się nie zepsuła?





Od razu nasuwają się zrozumiałe podejrzenia, co do narodowości konsultanta TP SA, który nie jest w stanie wyjaśnić w logiczny sposób tego dziwnego zjawisko. Do kogo może się zgłosić prawdziwy Polak w takiej skandalicznej sytuacji? Tylko do Radia Maryja - jedynej naprawdę uczciwej instytucji w Polsce.
  • awatar jasnejakciemnota: To fakt ogólnie znany,że telewizja ma mordę, a radio ma ryja!
  • awatar Nortus & Potworna spółka: swietne, dzieki
  • awatar shara232: Dla mnie za dowod, ze idioci zyja wystarczy GRACJAN z pingera...
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
  • awatar jasnejakciemnota: A kto zaręczy, Pokój W obrębie tych pięciu obręczy?
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 
Mam zagadkę. Poniżej są trzy rysunki i proszę powiedzieć, kto jest ich autorem? Dodam, że autor jest bardzo znanną osobą na całym świecie ale nie w dziedzinie malarstwa ani żadnych sztuk pięknych. Żył na przełomie XIX / XX wieku. Wielokrotnie był osobiście w Polsce i przebywał tylko w Europie. W nazwie każdego rysunku są jego inicjały - dla ułatwienia. Aha, jest o nim znowu głośno.
 

nortus
 
A dlaczego nie ma w śród nich kaczorka? Nie zaprosili go, to chamy nieskończone.

Ciekawe teraz w ramach protestu czego znowu nie podpisze?
A może by pojechała na wakacje nawet na polinezję francuską? A co tam, nawet jestem słonny zgodzic się, żeby pojechał na koszt poddanych z całym swoim dworem i bratem, z kotem oczywiście!

Obrady G-8
 

nortus
 
A jednak niektórzy ludzie są dziwni.
Jak się nie odzywasz długo i nie wysyłasz emaili - to źle i się obrażają. Jak wysyłasz emaile - to też źle i się obrażają.
I bądź tu mądry, człowieku.
 

nortus
 
Gdy dwie stare przyjaciółki spotykają się na pogaduszki, można spodziewać się, że szybko taka rozmowa się nie skończy. Każdy jednak czasem ma dosyć. Szczególnie po 30 godzinach nieustannego gadania!  
48-letnia Niemka Ingrid Schuettler zaprosiła jedną ze swoich koleżanek na herbatę i plotki. Nie mogła wiedzieć, że czeka ją prawdziwy kataklizm - koleżanka gadała non-stop przez prawie 30 godzin!

W końcu miarka się przebrała. Ingrid musiała wezwać policję, aby w uciszyć niesforną koleżankę.
- Po 30 godzinach i kilkunastu próbach wyproszenia przyjaciółki jedyną możliwą opcją pozostała nasza interwencja - powiedział rzecznik lokalnego komisariatu.

Gdy stróże prawa dotarli na miejsce, wystarczyła chwila aby rozmowna kobieta opuściła mieszkanie wycieńczonej Ingrid.
================================================

O rany, o czym można tak piepszyć przez 30 godzin non stop? Kobieta jednak potrafi!
  • awatar gość: Mozna dużo gadac.... ale nie 30 godzin... nawet ja mam swoje granice :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 
Prawa i przepisy dotyczące wszystkich pracobiorców pracujących w Norwegii

Umowa o pracę
Każdy pracobiorca pracujący w Norwegii musi posiadać umowę o pracę z pracodawcą. Jest to „kontrakt" mówiący o tym, kto jest pracodawcą, kim jest pracobiorca, gdzie jest on zatrudniony i jakie warunki pracy zostały uzgodnione. Umowa o pracę powinna posiadać datę i być podpisana przez pracodawcę.

Bezpieczne środowisko pracy
Wszyscy pracobiorcy pracujący w Norwegii mają prawo do bezpiecznego środowiska pracy. Fellesforbundet (norweski związek zawodowy) ma regionalnych mężów zaufania d/s BHP, którzy w razie potrzeby mogą pomóc pracobiorcom zatrudnionym w branży budowlanej. Działają oni przy oddziałach terenowych.

Czas pracy i godziny nadliczbowe
Standardowy czas pracy w Norwegii jest ustalony prawem na 40 godzin tygodniowo, 9 godzin dziennie. Za czas wykraczający należy się dodatek co najmniej 40% stawki godzinowej. Jeżeli została ustalona umowa dotycząca czasu pracy polegająca na zamianie godzin wypracowanych na godziny wolne, wówczas dodatek za nadgodziny nie jest wypłacany.

Niedziele, święta, 1 maja i 17 maja
W Norwegii prawo ustala, że wolne od pracy są niedziele i dni świąteczne, 1 maja i 17 maja masz prawo do pełnopłatnego dnia wolnego.

Urlop oraz bonus urlopowy (feriepenger)
Pracując w Norwegii masz prawo do 21 dni roboczych urlopu, w zależności od wypracowanego czasu. Należy ci się bonus urlopowy.

Ubezpieczenie od wypadków przy pracy
Wszyscy pracodawcy posiadający pracobiorców pracujących w Norwegii muszą ubezpieczyć swoich pracowników w celu pokrycia kosztów ewentualnego wypadku przy pracy lub choroby zawodowej.

Zakaz pobierania opłat za pośrednictwo siły roboczej
Jeżeli otrzymasz pracę w Norwegii za pośrednictwem jakiejś firmy lub osoby, to firma ta czy osoba nie może od ciebie wziąć pieniędzy za znalezienie ci pracy. Zabronione jest pobieranie opłat od pracobiorców za usługi pośredniczenia pracy lub najmu siły roboczej.

Postanowienia obowiązujące tylko pracowników firm norweskich
Pracownicy z Czech, Estonii, Łotwy, Litwy, Polski, Słowacji, Słowenii i Węgier, którzy na własną rękę szukają pracy w Norwegii muszą posiadać konkretną ofertę pracy w pełnym wymiarze godzin zanim zaczną ubiegać się o pozwolenie na pobyt w Norwegii. Informacje o tym, co taki wniosek powinien zawierać i jaka wymagana jest dokumentacja, można otrzymać od pracodawcy lub na stronie intemetowej www.udi.no
Pamiętaj, że nie możesz rozpocząć pracy zanim nie zostanie wydane pozwolenie na pobyt. Ale teraz juz można podjąć pracę w chwili zawiadomienia urzędu - wystąpienia o zezwolenie na pracę. A urząd dośle zezwolenie później - zmiana od 1.1.2008r

Wynagrodzenie  
Jednym z warunków udzielenia pozwolenia na pobyt jest otrzymanie wynagrodzenia zgodnego z umowami zbiorowymi lub w wysokości odpowiadającej przeciętnej pensji w danej branży.
W poniższej tabeli znajdziesz zestawienie ukazujące płace minimalne i przeciętne (stan na dzień 1.9.2005) dla  robotników wykwalifikowanych w wybranych branżach:


   Płaca minimalna    Płaca przeciętna
   NOK    NOK    
Przemysł maszynowy    111,59     - 148,28
Branża budowlana    126,00     - 166,80


Warunkiem wydania pozwolenia na pobyt w związku z pracą w rolnictwie jest otrzymanie co najmniej NOK 84,50 na godzinę, jeśli praca ta trwać będzie do 3 miesięcy. Za pracę trwającą ponad 3 miesiące należy się co najmniej NOK 104,50 za godzinę.
Należy ci się pensja nie niższa od pensji minimalnej, choć może ona oczywiście być wyższa.
W Norwegii od pensji brutto potrącany jest podatek. Podatek musi wpłacić pracodawca zanim wypłaci tobie pensję netto.

Odcinek pensji
Należy ci się odcinek pensji. Musi on zawierać informację o płacy brutto, netto i zaliczce na podatek abyś mógł sprawdzić czy potrącony został podatek.

Zakaz potrącania z pensji
Pracodawca nie może potrącać pracownikowi z pensji ani bonusu urlopowego o ile nie zostało to uprzednio pisemnie uzgodnione pomiędzy pracodawcą a pracobiorcą. Jeśli pracownik przestanie pracować nie zachowując uzgodnionego okresu wypowiedzenia, wówczas pracodawca może jednak dokonać potrącenia z pensji z powodu poniesionych przez to kosztów.

Wypowiedzenie
Jeżeli pracujesz w norweskiej firmie i otrzymasz wypowiedzenie, wówczas obowiązują norweskie przepisy regulujące wypowiedzenie. Wypowiedzenie musi mieć formę pisemną.
Okres wypowiedzenia wynosi zwykle jeden pełny miesiąc kalendarzowy po otrzymaniu wypowiedzenia. Jeżeli zostałeś oficjalnie zatrudniony i obowiązuje cię okres próbny, wówczas okres wypowiedzenia wynosi 14 dni.
  • awatar gość: co mam zrobić wszystkie dokumenty ma szef w nok.a ja jestem w polsce i od miesiąca niedostałem wypłaty przed wyjazdem złożyłem wypowiedzenie a teraz szef nawet nieodpowiada na telefony pomóżcie co mam zrobić
  • awatar Nortus & Potworna spółka: Witaj. Zależy od: pracujesz na czarno czy biało, w firmie polskiej czy norweskiej, należy do związków czy nie, chcesz pracować dalej w firmie, branży, Norwegii czy nie. Zgłoś do ich Inspekcji Pracy później ewentualnie sąd.
  • awatar gość: @gość: @gość:
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
  • awatar * ♦ ☼ G!NeVrE ☼ ♦ *: fajne widoczki :) podoba mi się druga focia :)
  • awatar T.S.: Piękne miasto! Fajny blog - dobry pomysł ;-) Gratuluje ;-) pozdro ;-)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: dzieki.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
Na każde Boże Narodzenie w Egersund tworzone jest miasteczko Bożonarodzeniowe. Wszystko odbywa się jak sto lat temu, stare stroje, odczytywane są stare opowieści, muzyka. Przepiękna atmosfera świąt.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 
Kragero - przepiekne miasteczko na południowej riwierze Norwegii
  • awatar gość: Byłam tam w tym roku tam jest pięknie i mam nadzieje spędzić tam kolejne wakacje
  • awatar yogi: bylem tu na rybach.fajna sprawa,jest bardzo gleboko.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
Norwegia jest drewniana, Większość domów budowala jest w tradycyjny sposób, wykorzystując przede wszystkim wszystko co naturalne. A więc najlepszym materiałem jest drewno. Spełania ono wszystkie wymagania dobrego, zdrowego i ciepłego domu. Czasami spotyka się również naturalnie kryte dachy trawą i mchem. I nie wynika to z biedy, jak się niektórym w Polsce wydaje, tylko jest to najlepszy budulec - i wcale nie tani. Polakom się wydaje, że dom musi być budowany z cegły lub betonu, jakże się mylą. Drewniane budownictwo wspaniale spełnia się właśnie w Skanynawii czy Kanadzie. A to kilka przykładów typowej architektury norweskiej.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 
Kilka uwag turystycznych:

Co łączy Helsingor z Darłowem? Otóż, nie na darmo Darłowo nosi tytuł królewskiego miasta. To w Darłowie osiadł Eryk Pomorski - duński król Pomorza Zachodniego. Eryk był królem duńskim i wielkim piratem. Jego zamek stał na miejscu gdzie dzisiaj stoi tzw. Zamek Hamleta, czyli dokładnie mówiąc zamek Kronborg Slot. Do dzisiaj pod szklaną taflą pokazane są fundamenty zamku Eryka. To właśnie Eryk wprowadził w 1424 roku podatek cieśniniowy - za przepłynięcie duńskich cieśnin. Nakładany był on aż do XIX wieku na wszystkie statki płynące jedyną drogą wodną łączącą Bałtyk i Morze Północne. Dania bogaciła się na nim niemiłosiernie, ale biskupi mieli wciąż większe oczekiwania i żądania i dlatego wypędzono Eryka z Danii. Osiadł na Gotlandii i stał się majwiększym piratem, łupiąc również statki kościelne. Na stare lata Eryk powrócił do Darłowo i tam został pochowany. Cóż, nie dane było mu spokojnie spoczywać. Jego grób został kilkakrotnie okradziony a skarby zaginęły. Ostatnio odtworzono medalion, który przynosił szczęście Erykowi, więc może i powróci spokój i dobrobyt dla miasta.
Dzisiaj zamek Kronborg nazywany jest zamkiem Hamleta, gdyż tam właśnie Szekspir umieścił akcję swojej sztuki. Zamek jest też jedynym na świecie zamkiem - latarnią. Jedna z wież posiada urządzenia nawigacyjne i latarnię morską. Patrz wcześniejszy wpis do blogu i zdjęcia z zamku Kronborg.
 

nortus
 
Darłowo (niem. Rügenwalde, pom. Dirlowo) – nadmorskie miasto w północno-wschodniej części województwa zachodniopomorskiego, największe miasto powiatu sławieńskiego. Położone nad Bałtykiem, na Pobrzeżu Koszalińskim, w dolinie rzek Wieprzy i Grabowej.

Historia  
Już w XI w. istniał gród lub warownia o nazwie Dirlov lub Dirlovo, którego mieszkańcy zajmowali się żeglarstwem, połowami i konserwowaniem ryb, tkactwem itp. Prawa miejskie nadane w roku 1312 (prawo lubeckie). Potem, po krótkim panowaniu Brandenburczyków, w 1347 miasto przeszło w ręce księcia wołogoskiego Bogusława V z dynastii Gryfitów, zięcia Kazimierza Wielkiego. W 1352 roku rozpoczęto budowę zamku, na ten okres datuje się też początek współpracy z Hanzą (pełnoprawnym członkiem Hanzy Darłowo zostało w roku 1412). W 1382 w Darłowie urodził się Eryk Pomorski, znany potem jako król Norwegii Eryk III i król Danii Eryk VII oraz król Szwecji. Po detronizacji, kolejno ze wszystkich tronów, wrócił do Darłowa i zaczął rozbudowywać miasto; tu został pochowany. Kolejnym władcą zasłużonym dla Darłowa i całego Pomorza Zachodniego był Bogusław X.

W latach 1497 i 1558 Darłówko i część Darłowa zalewały ogromne sztormy, które wyrzuciły statki w okolice centrum miasta. W latach 1589, 1624, 1648, 1679 i 1722 miasto było z kolei niszczone przez pożary. Pierwszą latarnię morską wybudowano około roku 1715.

Po przejęciu miasta przez Hohenzollernów przeżywało ono aż do połowy XVIII w. zastój gospodarczy; podczas blokady kontynentalnej Anglii w okresie wojen napoleońskich na początku XIX w. mieszkańcy Darłowa i okolic trudnili się przemytem brytyjskich towarów na kontynent.

Przed I wojną światową miasto liczyło 6 tys. mieszkańców, tuż przed II wojną światową – ok. 8 tys.; w czasach niemieckich nosiło nazwę (niem.) Rügenwalde.

W czasie II wojny światowej w Darłowie zmontowano i testowano dwa największe działa w historii świata, noszące nazwy Dora (od: Dorota) i Gustav. Kilkakrotnie na wizytację ich budowy przyjeżdżał Adolf Hitler. W 1945 miasto zostało włączone do Polski, zaś jego niemiecka ludność wysiedlona. Pierwszą powojenną nazwą Darłowa był Dyrłów, następnie Darłów.

Rejsy turystyczne  
Latem rzeką Wieprzą z centrum do mostu rozsuwanego kursuje tramwaj wodny. Latem kilka razy w tygodniu kursuje z Darłowa statek wycieczkowy na duńską wyspę Bornholm.  
Rejsy na morski połów ryb dla wędkarzy

Nieszczęście Darłowa: stąd pochodzi Przemysław Gosiewski, a jego matka próbowała swoich sił w wyborach, na szczęście - je przegrała. Nie dało się zrobić drugiego peronu jak we Włoszczowej ani autostrady, synek nie pomógł.
 

nortus
 
Po drodze z Polski do Norwegii leży piękne miasto szwedzkie - Lund. O mieście pisałem już 1 lipca, więc zapraszam do zapisu z 1 lipca. A teraz dodam tylko kilka fotek z miasta.
 

nortus
 
Sygryda Storråda
Sygryda Storråda Sygryda Storråda, Świętosława (szw. Sigrid Storråda, w Danii jako Gunhild czyli Gunhilda, po słowiańsku Świętosława) (ur. między 960 - 965 lub 968 - 972, zm. po 1016) - królowa Danii, Norwegii i Szwecji. Córka Mieszka I i prawdopodobnie Dobrawy, siostra Bolesława Chrobrego.

Data urodzin niepewna. Niepewne również imię, znana jest jego wersja skandynawska - Sygryda. Jej przydomek Storråda oznacza osobę "mocną w słowach", dumną. Przypuszczenie, że jej słowiańskie imię brzmiało Świętosława, opiera się na tym, że tak nazwano jedną z jej córek.

Pomiędzy rokiem 980 a 984 ojciec wydał ją za Eryka Zwycięskiego, króla Szwecji. Najprawdopodobniej było to małżeństwo polityczne, wymierzone przeciw Danii, które miało umożliwić Mieszkowi umocnienie swej władzy na Pomorzu Zachodnim. Jedynym znanym dzieckiem z tego małżeństwa był Olaf Skötkonung, późniejszy król Szwecji. Sygryda owdowiała około 995 roku. Olaf sprawował już wówczas pełnię władzy. Królowa doprowadziła w tym czasie do zawarcia sojuszu szwedzko-duńskiego wymierzonego przeciw Norwegii pieczętując go swoim małżeństwem z królem Danii i Norwegii - Swenem Widłobrodym, który powrócił z wygnania. Małżeństwo to zostało zawarte około 996 roku. Z tego związku urodziło się co najmniej pięcioro dzieci, w tym dwaj kolejni duńscy królowie: Harald II Svensson i Kanut II Wielki oraz trzy córki, w tym wspomniana już Świętosława. Gdy Swen około 1002[1] wypędził żonę, schroniła się ona u brata, Bolesława Chrobrego w Polsce. Po śmierci duńskiego króla Swena ich synowie Harald i Kanut przybyli do Polski prosząc ją aby wróciła do Danii. Ostatnim pewnym faktem z jej życia jest powrót do Danii. Prawdopodobnie żyła jeszcze w 1016 roku. Miejsce i data śmierci nieznane.

Uwieczniono ją w XII-wiecznej sadze, jako jedną z osób, które doprowadziły do śmierci króla Norwegii Olafa Tryggvassona.
  • awatar maurycio76: przez kogo namalowany jest ten portret ...pozdrawiam Maurycio:)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: to co udało mi się ustalić zamieściłem na blogu - zobacz. niestety nie ma autora. jest też,inny co prawda, obraz - grafika Matejki.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
z książki - "Monarsze sekrety" J.Jankowskiego


Z mroków polskiego średniowiecza wyłania się postać niezwykłej kobiety, z którą związana jest historia Szwecji, Danii, Anglii i Norwegii. Była nią Świętosława, córka Mieszka I i siostra Bolesława Chrobrego, znana także pod imieniem Sygrydy lub Storrady. Ze względów politycznych ojciec przeznaczył ją na żonę dla króla Szwecji Eryka. Mieszko szukał sprzymierzeńców w wojnie
przeciwko Danii i liczył, iż poprzez małżeństwo córki znajdzie ich w Szwedach.
Przyszły małżonek Świętosławy był wprawdzie w wieku jej ojca i cieszył się opinią człowieka szalonego, ale takie drobiazgi nie miały w polityce żadnego znaczenia. Nie miał także znaczenia fakt, że Świętosława kochała się w
młodym Norwegu, który podawał się za Olafa Tryggvasona, syna Tryggvy, króla Viku. Pochodzenie jego nie było jednak jednoznaczne, gdyż odnaleziono go jako niewolnika na statku estońskiego kupca. Wyróżniał się wprawdzie
wypalonym na plecach znakiem runicznym Haralda Pięknowłosego, ale równie dobrze Harald mógł nim znaczyć królewskie dzieci, jak i królewską służbę.
Olaf uważał się jednak za spadkobiercę tronu norweskiego i usiłował dla swej sprawy pozyskać możnych protektorów. Bawił między innymi w Nowogrodzie, gdzie panowała skandynawska dynastia Rurykowiczów, a także zawitał do Poznania na dwór Mieszka I. Wówczas też poznała go Świętosława. Być może książę Polski wiązał z nim pewne nadzieje polityczne, niemniej małżeństwo
córki z królem szwedzkim wydawało mu się inwestycją z całą pewnością bardziej korzystną.

Świętosława wyjechała zatem do Szwecji i poślubiła szalonego Eryka. Urodziła mu syna Olafa i córkę Holmfrydę i zgodnie z życzeniami ojca nakłoniła go do wyprawy przeciwko Duńczykom. W wojnie tej Eryk odniósł zwycięstwo i uzyskał
przydomek Segersoll, czyli Zawsze Zwycięski.

Zwycięstwo to nie wyszło mu jednak na dobre, ponieważ zaostrzyły się u niego objawy obłędu. Twierdził, iż nordycki bóg Odyn wymaga od niego, aby złożył mu w ofierze swego syna Olafa. Ochrzczona Świętosława nie wierzyła jednak w
nordyckich bogów i chroniąc syna, kazała otruć jego ojca. Aby nadać temu morderstwu boski charakter, podpaliła dwór i świątynię w Uppsali. Opowiadano zatem, iż doszło do rozgrywki pomiędzy bogiem Thorem a bogiem Odynem, z których pierwszy zabił Eryka, drugi zaś w odwecie spalił świątynię rywala.

Zostawszy wdową, Świętosława przypomniała sobie o Olafie Tryggvasonie.
Uważany niegdyś za samozwańca, w ciągu kilku lat zyskał on nie tylko sławę nieustraszonego żeglarza, ale także przy pomocy swoich wikingów zagarnął dla siebie tron norweski. Nic zatem nie stało na przeszkodzie, aby owdowiała królowa Szwecji poślubiła króla Norwegii. Olaf zmienił się wszakże nie do poznania. Owładnięty był ambicjami politycznymi i zażądał tronu szwedzkiego, co było równoznaczne z odsunięciem młodego Olafa od dziedziczenia. Kiedy spotkał się z odmową, usiłował porwać regentkę i oprzeć się na faktach dokonanych. Przecenił wszakże swoje siły. Najazd Norwegów został odparty, a
Świętosława pośpiesznie poślubiła owdowiałego właśnie króla Danii Swena Widłobrodego i poczęła montować koalicję przeciw Tryggvasonowi. Weszli do niej Szwedzi, Duńczycy i Polacy.

W roku 1000 na wodach oresundu doszło do bitwy zwanej Bitwą Trzech Królów.
Przeciwko jedenastu okrętom norweskim wypłynęło siedemdziesiąt okrętów sprzymierzonych. Wynik tego starcia był oczywiście z góry przesądzony. Flotę Tryggvasona rozgromiono, a on sam poniósł śmierć w bitwie. Wikingowie, którzy nie mogli pogodzić się ze śmiercią swojego przywódcy, opowiadali wprawdzie, iż uszedł on z pola bitwy, schronił się za granicą i poślubił tam
księżniczkę Tyrę. Wierzono, iż powróci, aby pomścić swoją klęskę.

Olaf nie pojawił się już jednak na historycznej scenie, ale odniesione zwycięstwo nie przyniosło Świętosławie radości. Zrozumiała, iż przegrała
swoją jedyną miłość. Swena nie darzyła żadnym uczuciem i chociaż urodziła mu synów Haralda i Kanuta, myślami była zawsze na wodach oresundu.

Obojętność żony rozwścieczyła do tego stopnia króla Danii, iż postanowił wygnać ją ze swego królestwa. Według słów Thietmara wygnana przez męża na długi okres czasu, wiele musiała znosić wraz z innymi przykrości". Najpierw pojechała do swego syna, króla Szwecji Olafa, później zaś pojawiła się na dworze brata, Bolesława Chrobrego. To z jej inicjatywy Chrobry wysłał do
Szwecji misję chrystianizacyjną Brunona z Kwerfurtu, która ochrzciła Olafa i jego najbliższą drużynę.

W kilka lat później Swen Widłobrody umarł i w Polsce pojawili się duńscy synowie Świętosławy, aby ją zabrać do siebie. Starszy, Harald, objął w tym czasie tron Danii, młodszy zaś, Kanut, panował w podbitej niedawno Anglii.
Świętosława wraz z młodszym synem udała się do jego nowego królestwa.

Kanut był człowiekiem bezwzględnym i okrutnym. Poróżniwszy się na przykład ze swoim przyjacielem Eadrikiem z Mercji, któremu zawdzięczał między innymi angielską koronę, kazał go bez wahania ściąć. Dzieci podbitego króla Anglosasów wysłał do Polski z poleceniem, aby tam zostały zabite. Bolesław Chrobry nie miał wszakże w sobie normańskiego okrucieństwa i prośby tej nie
wypełnił.

W Anglii Kanut związał się z Aelgifą, byłą kochanką pokonanego króla Ethelreda, matką jego dziewięciorga nieślubnych dzieci. Chociaż Aelgifa
urodziła mu synów Svenda i Harolda Zająconogiego, oddalił ją, być może za namową Świętosławy, i zaślubił wdowę po Ethelredzie - Emmę.

Małżeństwo z Emmą spowodowało, iż w Kanucie zaszła zasadnicza zmiana. Poczuł się nagle Anglikiem i zaczął utożsamiać się z podbitym narodem. Odesłał do domu swoją drużynę i postanowił zostać w Anglii na stałe. Pozwolił nawet na uroczyste przeniesienie zwłok arcybiskupa Aelfheaha do katedry w Canterbury,
chociaż biskup zaliczał się za życia do jego najzagorzalszych przeciwników.

Świętosława nie pojawiła się już więcej na arenie historii. Umarła prawdopodobnie w latach dwudziestych XI wieku i pochowano ją zapewne w
Londynie.

Być może, iż dosięgła jej jeszcze wiadomość o śmierci jej synów: króla Danii Haralda w 1018 roku i króla Szwecji Olafa w 1022. Może była jeszcze świadkiem objęcia przez Kanuta po bracie tronu duńskiego, a także podbicia przezeń Sambii, Norwegii i Marchii Szlezwickiej, co czyniło go
najpotężniejszym władcą północnej Europy.

Nie dożyła jednak z pewnością radosnego momentu, kiedy jej wnuczka Gunhilda zaślubiła cesarskiego syna. Nie danym jej było także widzieć, jak mąż
wnuczki Henryk III podporządkowuje sobie papiestwo ani też jak jej prawnuk Henryk IV korzy się w Canossie przed Grzegorzem VII. Nie przypuszczała także zapewne, iż praprawnuk Henryk V rozpocznie krwawe wojny z jej stryjecznym
praprawnukiem, księciem Polski Bolesławem Krzywoustym.

Świętosława, Sygryda, zwana Storrada (Dumna) (ok. 967 - po 1014), córka Mieszka I i Dobrawy, młodsza siostra Bolesława I Chrobrego. Dwukrotnie
zamężna. 980 wydana za Eryka VIII Zwycięskiego, króla szwedzkiego. Jej syn Olaf Skötkonung odziedziczył po ojcu tron szwedzki. Po śmierci pierwszego męża (994) wyszła za Swena Widłobrodego, króla duńskiego. Z drugiego
małżeństwa przyszło na świat pięcioro dzieci, wśród nich Harald, który objął tron duński, i Kanut Wielki, król Anglii i Danii.

I tak znowu Unia połączyła nasze 4 kraje.
 

nortus
 
Kilka godzin spędzonych w pociągu, przeprawa promowa z Gdyni do Karlskrony i wreszcie docieram do Skandynawii. Stąd rozpoczynam "pedałowanie" na północny - zachód w kierunku Norwegii, gdzie czekają na mnie fiordy, Lofoty i Nordkapp - trzy oblicza tego magicznego kraju, będącego kwintesencją piękna skandynawskiej przyrody.

Ołowiane, złowrogo wyglądające chmury, które grubą warstwą przykrywają niebo, sprawiają, że Skandynawia wydaje się niezbyt przyjazna. Jedynie uśmiech celnika dodaje trochę pozytywnych fluidów do tej ponurej atmosfery. Jadąc przez Szwecję mam wrażenie przemierzania krainy wiecznego spokoju, sielanki, gdzie czas jakby zwalnia, a ludzie żyją własnym rytmem. Jedynie większe miasta, które mijam raczej dość rzadko przypominają o pośpiechu i cywilizacyjnym zgiełku. Mieniące się różnymi barwami pola, czerwone domki tonące wśród połaci pól, zagrody ze zwierzętami i malownicze jeziorka dodające jeszcze smaczku do tej krajobrazowej mieszanki - takie obrazy najbardziej utkwiły mi w pamięci po 4 dniach spędzonych w południowej Szwecji.

Kraj tuneli i malowniczych widoków

Norwegia wita mnie w swoich progach bez entuzjazmu i dopiero z mapy orientuję się, że już przekroczyłem granicę. W miarę jak wjeżdżam w głąb Norwegii teren staje się coraz bardziej wymagający i mocniej trzeba naciskać na pedały. Początkowo pojawiają się niewielkie wzniesienia, które powoli zaczynają przypominać prawdziwe góry. Jednym słowem krajobraz nabiera życia. Już na trasie z Mysen do Lillestrom nie mogę oprzeć się pokusie robienia zdjęć. Co kawałek zatrzymuję się i "pstrykam" gdyż każdy zakręt odkrywa przede mną coś nowego. Droga wije się między malowniczymi, skalnymi wzniesieniami, które dominują nad przejeżdżającymi pojazdami. Wspaniałą scenerię dopełnia widok na jezioro Oyeren, który nieśmiało, raz po raz przedziera się przez gęste korony drzew.

Górzysty charakter Norwegii sprawia, że budowa dróg przypomina wydzieranie naturze każdego skrawka terenu. Wymaga to drążenia tuneli, których turysta podróżujący przez ten kraj napotyka naprawdę sporo. O ile jest to turysta zmotoryzowany to nie ma z tym najmniejszego problemu, ale dla rowerzysty mogą być one czasami uciążliwe. Przed dłuższymi tunelami można spotkać znak informujący o zakazie wjazdu dla rowerzystów. Przyznam, że za którymś razem staje się to irytujące, ale wyjście zawsze się jakieś znajdzie. Najczęściej skorzystałem ze starej drogi i omijałem nieszczęsny tunel. Często nadkładałem tym samym kilka, czy kilkanaście kilometrów, ale za to mogłem czerpać przyjemność z podróżowania w malowniczej scenerii zamiast pogrążony w ciemnościach. Czasami zdarzało się również tak, że jedyne co mi pozostawało to zwyczajne lekceważenie zakazu i kontynuowanie jazdy.

Baśniowa kraina

Podążając dalej drogą nr 7, która nosi miano drogi widokowej rzeczywiście jest czym nacieszyć oko.

Początkowo biegnie ona wzdłuż linii brzegowej malowniczego jeziora Kroderen tuląc się do ścian skalnych, a następnie wprowadza mnie w wyższe partie gór. Tutaj wszystko wokół nabiera surowości, a roślinność staje się bardziej uboga. W końcu dominującymi elementami krajobrazu są górskie jeziorka, mchy, porosty i niewielkie drzewka kurczowo trzymające się skał. W takiej właśnie scenerii Norwegowie stawiają swoje domki letniskowe, które można dostrzec na zboczach gór. Znakomicie oddaje to ich przywiązanie do dzikiej przyrody i odludnych terenów.

Po dość mozolnej wspinaczce docieram do Haugastol. Rozpoczyna się tu szlak rowerowy Rallarvegen prowadzący do miejscowości Flam. W rzeczywistości jest to stara droga wykorzystywana dawniej do transportowania materiałów podczas budowy torów kolejowych. Przeprawa przez góry osiemdziesięciokilometrowym szlakiem Rallarvegen jest prawdziwą przygodą i daje możliwość obcowania z nietkniętą ludzką ręką przyrodą. Po lewej stronie w oddali widoczny jest lodowiec Hardangerjokulen. Przykrywa on charakterystyczne, płaskie szczyty gór zwane fieldami, które powstały na skutek niszczącej działalności lodowca w plejstocenie. Na trasie zalegają zaspy śniegu, a przepchnięcie przez nie obładowanego roweru do łatwych nie należy. Po wspięciu się na wysokość tysiąca trzystu metrów szlak zaczyna opadać, a surowy górski krajobraz ulega zmianie. Zbocza gór porośnięte są przez drzewa i krzewy, które mienią się soczystą zielenią, a miejscami żłobią je wodospady, które przeobraziły się ze spływających strużek wody w prawdziwy żywioł. Tworzy to zapierającą dech w piersiach iście baśniową scenerię niemal wyjętą z książek przygodowych.

20 000 kilometrów zakrętów

Najdłuższy fiord Norwegii, mierzący ponad dwieście kilometrów Sognefjord wita mnie obfitym deszczem, a góry okrywa pierzyna chmur wprowadzająca ponurą i senną atmosferę. Od tego momentu zaczynają się prawdziwe góry i strome, kilkugodzinne podjazdy. Czasami droga wije się serpentynami po niemal pionowym zboczu jakby zaraz miała sięgnąć nieba. Jazda przypomina wtedy powolne wydzieranie górze każdego metra. Przemierzając krainę fiordów często poruszam się wzdłuż brzegów tych głęboko wcinających się w ląd zatok. Uzmysławia to, dlaczego Norwegia pomimo niedużych rozmiarów posiada linię brzegową długości ponad dwadzieścia tysięcy kilometrów

Tak docieram do Hellesylt, gdzie czeka mnie godzinny rejs po "esowatym" Geirangerfjordzie, który uznawany jest za najbardziej malowniczy fiord w Norwegii. Właściwie, co kawałek warkocze wodospadów spływają z poszarpanych ścian skalnych. Zaskoczenie wzbudzają we mnie stare, niezamieszkałe już obecnie farmy przycupnięte na zboczach gór, tuż nad brzegiem fiordu. Chatki sprawiają wrażenie przyklejonych i aż dziw bierze, że jeszcze nie pospadały. Prom dopływa do miejscowości Geiranger, która jak inne miasteczka położone nad fiordami jest zakleszczone między wodą, a pionowymi zboczami gór. Stąd rozpoczyna się "Złoty Szlak", którym, po przejechaniu doliny Valldal wśród licznych upraw truskawek, docieram do Trollstigen i mam przyjemność zjechać po tej "drabinie trolli" prosto do Andalsnes. Droga ta, uznawana czasem za symbol Norwegii, naprawdę robi wrażenie.

Skakanie po wyspach

Coraz silniejszy wiatr daje znać, że zbliżam się do wybrzeża. Od tej pory rozpoczynam tak zwane "island hooping", czyli skakanie po wyspach i muszę przywyknąć do częstych wizyt na promach. Oznacza to czasami dwa albo trzy rejsy dziennie. Najbardziej porozcinana przeprawami promowymi jest trasa nr 17 zwana Szlakiem Wybrzeża. Podążam nim na północ przez pięćset kilometrów, a z drogi roztacza się widok na poszarpane wybrzeże i skalne wysepki, którymi jest ono upstrzone. W Bodo zjawiam się w samą porę, aby załapać się na prom na archipelag Lofotów. Po trzech i pół godzinach rejsu z morza wyłania się ciąg spiczastych gór obmywanych przez białe grzywy fal. W słoneczny dzień Lofoty można porównać do Tatr zanurzonych w Morzu Karaibskim. Przez Lofoty prowadzi właściwie jedna główna droga, która spina mostami i tunelem podwodnym poszczególne wyspy. Tak naprawdę to jazda jest tak płynna, że trudno je odróżnić i jedynie z mapy mogłem się zorientować, że właśnie przejechałem na kolejną wyspę.

Płynąc z Fiskebol do Melbu przedostaję się na archipelag Vesteralen, który prezentuje już zdecydowanie inne oblicze. Podczas gdy na Lofotach dominuje dzika, nienaruszona przyroda to tutaj człowiek jakby okiełznał naturę.

Po powrocie na kontynent wkraczam jednocześnie w świat dalekiej północy, w końcu koło podbiegunowe już dawno za mną. Bezkresna pustka, odludne tereny, a ziemia pokryta dywanem różnobarwnych mchów i porostów z pojedynczymi, karłowatymi drzewkami powyginanymi pod naporem wiatru.

Na postojach ustawione są jurty, w których ludzie północy, czyli Samowie, ubrani w kolorowe stroje ludowe sprzedają poroża i wyroby ze skór reniferów. Im dalej na północ tym częściej spotykam grupki reniferów pasących się na poboczach lub dumnie kroczących środkiem drogi. W końcu daleka północ to ich kraina.

Nardkapp, czyli u celu
Tuż przed Nordkappem czeka mnie jeszcze ostatni podjazd. Wszystko wokół wyłania się kawałek po kawałku z gęstniejącej mgły. Scenerię, w której jadę trudno opisać słowami. O ile wcześniej można było mówić o odludziu to teraz nawet to określenie jest niewystarczające. Mam wrażenie jakbym zmierzał do miejsca, z którego nie ma już powrotu.

Wreszcie jest.

Niebieska tablica z napisem Nordkapp oznacza, że osiągnąłem główny cel mojej wyprawy. Po trzydziestu dniach jazdy rowerem w upale, deszczu i zimnie, po przemierzeniu prawie czterech tysięcy kilometrów przez całą niemal Norwegię dotarcie do północnego krańca kontynentu europejskiego jest ukoronowaniem moich zmagań. Warunki są trudne - mżawka, temperatura trzy stopnie Celsjusza, silny wiatr potęgujący zimno i mgła tak gęsta, że mam trudności, aby dostrzec centrum Nordkapphallen. Tego dnia sił starcza mi tylko na podjechanie do globusa i zrobienie tradycyjnej fotki. Następnie rozbijam namiot, zakładam wszystkie ciepłe ubrania i zasuwam się w śpiworze. Cały następny dzień spędzam na Nordkappie. W pewnym momencie gęsta jak mleko mgła znika, a moim oczom ukazują się skalne klify opadające do morza i cypel Knivskiellodden, który w rzeczywistości jest najdalej na północ wysuniętym punktem Europy. Stoję na skraju urwiska i spoglądam na fale, które roztrzaskują się o poszarpane skały ponad trzysta metrów niżej. Czuję się jakbym dotarł na koniec świata. Przed sobą mam tylko przepaść i bezmiar wody rozlewającej się po dalekie regiony arktyczne. Mówi się, trochę złośliwie, że na Nordkappie nie ma nic oprócz globusa i budki z pamiątkami. Jest w tym odrobina prawdy, ale chyba jednak tak właśnie ma być. Dzięki temu można poczuć tą niezwykłą atmosferę odosobnienia i oderwania od cywilizacji. To jest to, co przyciąga tu ludzi. Nie globus, nie pamiątki tylko chęć poczucia klimatu miejsca, z którego nie można już pójść dalej. Miejsca, gdzie nie ma właśnie nic poza krańcem kontynentu w postaci skalnego urwiska.

Przed sobą mam już tylko powrót do domu, czyli około dwa tysiące kilometrów do przejechania.

Artur Lorenc

==================================================
O Norwegii można gadać w nieskończoność i nigdy nie odda się piękna natury. Dlatego pozwoliłem sobie zamieścić, dość przydługi, tekst polskiego podróżnika.
 

nortus
 


Koncert A-HA w Oslo, w parku Vigelanda w 2005r.

Koncert był super, był znacznie dłuższy niż normalnie. Norwedzy kochają A-HA.
 

nortus
 
Skadhi regarding the feet of Njord - pełny tytuł obrazu, którego obraz Sigridy Storrady jest fragmentem.

Jedyne co mi się udało ustalić to:
A nineteenth century painting, in the genre of Norse mythology. I found it on the website, and the site owner sources it as such. It is obviously an old painting, although it does have a very graphic, modern appeal. It is also the source of the Sigrid the Haghty picture on the article, Sigrid the Haughty, SigridaSotrrada.JPG

Fotka pochodzi z wikipedia.pl i wikipedia.no

Jest ilustracją do opowiadań:

Tales of a Wayside Inn
The Musician's Tale: The Saga of King Olaf:
IV. Queen Sigrid the HaughtyQueen Sigrid the Haughty sat proud and aloft
In her chamber, that looked over meadow and croft.
autor: Henry Wadsworth Longfellow (1807-1882)


Nota przy linku:
(Sigrid Storrada. This is from
www.odins-gift.com/pclass/queensigrid.htm, a norse mythological interest website. It is though from a painting of the 19th century, Skadhi regarding the feet of Njord, which is free of any copyright. This painting