Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 25 lipca 2008

Liczba wpisów: 11

nortus
 
Witam, dzisiaj jestem późno do nad ranem wyłączyli prąd i po kilku godzinach bez energii pada nawet internet u dostawcy. Naprawili koło 11 podobno a ja w tym czasie relaksowałem się po lasku. Zaraz będę miał obiadek więc zniknę na chwilę ale wrócę.
Dziękuję Małgosi za dobre słowo i zapraszam w każdej wolnej chwili.
Życzę miłego dnia
 

nortus
 
6 najdziwniejszych promocji u polskich operatorów telekomunikacyjnych

Nie ma chyba prostszego towaru niż połączenia telefoniczne - wszystkie są w końcu takie same. Jak się jednak okazuje, cennik usług telekomunika-cyjnych można zagmatwać na wiele, naprawdę kreatywnych sposobów.


Chociaż wydawało się, że promocje z serii
"Rolnik", które Plus kierował m.in do "rolników legitymujących się nakazem płatniczym podatku rolnego", "emerytów i rencistów legitymujących się legitymacją KRUS lub odcinkiem KRUS" i "pracowników kółek rolniczych legitymujących się zaświadczeniem o zatrudnieniu z miejsca pracy", są nieśmiertelne, nie znajdziemy ich już niestety w ofercie operatora. Godnego następcy nie mają też "Plus dla Stomatologów" ani
"Komendant III". Nie znaczy to jednak, że w aktualnych cennikach operatorów brakuje prawdziwych perełek.

1. Gratisy przede wszystkim

Komórka po obniżonej cenie to nie jedyne, na co można liczyć podpisując umowę z operatorem. Wybierając telefon stacjonarny w sieci Era dostaniemy gratis odtwarzacz DVD. Podobną strategię stosuje TP, dorzucając do neostrady zamawianej przez internet jeden z trzech gratisów - zestaw mysz + klawiatura; dwie kamerki albo odtwarzacz MP3. Nikt nie przebije jednak Mobilkinga, w którego pakiecie startowym znajdziemy (oczywiście poza kartą SIM) papierośnicę, smycz, brelok oraz - last but not least - plakat z "gorącą dziewczyną". Na tym tle blado wypada Orange - darmowy, dostarczany na koszt operatora starter prepaid nie zastąpi plakatu z tzw. gołą babą.


2. Era dla mleczarzy

Jedną z opcji mających obniżać koszty połączeń w taryfach Ery skierowanych do biznesu są "Rozmowy poranne". W prostych, żołnierskich słowach: darmowe połączenia do Ery i sieci stacjonarnych w godzinach 4 - 9 (rano). To się nazywa niszowa oferta.


3. Zabytki w Plusie

Poza serią ofert skierowanych do ściśle określonych grup zawodowych, Plus wsławił się również promocjami z cyklu "Wielka wyprzedaż". Łączy je jedno - podpisując umowę możemy kupić jeden z telefonów, których czasy świetności już dawno minęły. W aktualnej odsłonie Wyprzedaży do wyboru są m.in. Nokia 6230 i SonyEricsson K700i. Niestety, większość słuchawek jest dostępna tylko wirtualnie - ta promocja to wyprzedaż resztek, które zalegają w niektórych salonach operatora.


4. Ubezpieczenie rachunku telefonicznego

Orange proponuje swoim klientom ubezpieczenie od niemożności zapłacenia rachunku telefonicznego. W razie utraty pracy, ubezpieczyciel wypłaca abonentowi co miesiąc 50zł. Całkowita niezdolność do pracy skutkuje jednorazową wpłatą 300zł na konto abonenckie, a w przypadku śmierci klienta operator otrzyma 100zł.


5. Abonament bez telefonu, za to z karą

Wybierając ofertę abonamentową, nie trzeba wcale korzystać z możliwości zakupu telefonu po obniżonej cenie. Trzech największych operatorów oferuje specjalne promocje dla klientów, którzy mają już swoje słuchawki. W Orange dostaniemy co miesiąc o 50% minut więcej (ale tylko przez określony czas), w Plusie o 10 minut więcej, a w Erze   zapłacimy o 25% mniejszy abonament. We wszystkich trzech przypadkach musimy podpisać umowę na czas określony (12 albo 24 miesiące), której rozwiązanie skutkuje - jakżeby inaczej - karą umowną w wysokości kilkuset złotych. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że jeśli chodzi o ceny połączeń, wszystkie trzy oferty przegrywają w większości przypadków z prepaidami.


6. Muzyka za darmo

Czas zapomnieć o iTunes i Torrencie - Orange rozdaje muzykę za darmo. Wystarczy tylko kupić jeden z telefonów SonyEricsson w ofercie Mix. Gratis - całe pięć utworów. Nie, nie możecie nawet ich sobie wybrać. Jeśli nie lubicie Kombi albo ATB to macie pecha.

=================================================

Że za idiotów uważają nas politycy, to normalka. Ale żeby marketingowcy to juz przekracza granicę.
 

nortus
 
Przypadkiem wzięła paszport męża i przeszła z nim wszystkie kontrole.

Andrea Cole wychodząc z domu w Cardiff pomyliła paszporty. Zamiast swojego wzięła dokument męża. - Latamy dość często i trzymamy paszporty w jednym miejscu. Po prostu nie sprawdziłam.

Pomyłkę odkryła dopiero w samolocie, po bezproblemowym przejściu... dwóch kontroli paszportowych. - Nie mogłam uwierzyć w to, co się stało! Jak to możliwe, że oni nic nie zauważyli? - powiedziała.
Kobieta najwyraźniej całkowicie przestała wierzyć w skuteczność kontroli, bo po wylądowaniu na Wyspach Kanaryjskich z kamienną miną pokazała paszport męża i... znowu przeszła. - Czekałam, że coś się stanie, że każą mi gdzieś się zgłosić, ale nic takiego nie nastąpiło. Po prostu mnie przepuścili - mówi Cole.

Andrea nie chciała ryzykować ponownej podróży z dokumentem męża i zgłosiła się do brytyjskiego konsulatu. Problem udało się jednak rozwiązać dopiero po licznych rozmowach z policją i władzami imigracyjnymi na obydwu lotniskach.

- Jesteśmy bardzo rozczarowani tym incydentem - poinformowała rzeczniczka portu w Cardiff. I słusznie. Bo na paszporcie nie zgadzała się nawet płeć...

===============================================
No a jakie kontrole wprowadzili po zamachu w Nowym Jorku. Czego to teraz nie wolno zabrać ze sobą do samolotu, a raczej łątwiej powiedzieć co wolno ze sobą mieć. A tu proszę - jaka wpadka.
To świadczy tylko o jednym, te wszystkie zakazy są nic nie warte i tylko zatruwają życie podróżującym bo kontrole są właśnie takie jak w tym przykładzie. Na szczęście EU zaczyna myśleć i częściowo chce znieś niektóre zakazy.
  • awatar gość: Dawno nie widziałam tak pieknych zdjec samolotów.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: ja też, dlatego długo ich szukałem w brzuszku mego kompa
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
Osoba odwiedzająca dzisiaj mój blog napisała: "Właśnie żyję w tej Norwegii, zdjęcia masz ładne, ale żyć tu nie polecam. Nie na stałe.
Góry- jedyna zaleta tego kraju".
Odpisując Jej napisałem o swoich odczuciach. Oczywiście, wszędzie pięknie gnie nas nie ma - jak mawia stare przysłowie.
Wybranie emigracji jest ważną decyzją. Ale właśnie: co znaczy wybranie emigracji? Ja nie wybieram emigracji, jadę tam gdzie chcę być. Emigracja jest wtedy gdy muszę gdzieś wyjechać chociaż tego nie chcę. Z różnych powodów jestem skazany na wyjazd. Tak było po rozbiorach Polski, tak było po II wojnie a dla niektórych po roku 1968, 1970 czy 1980. Wielu z nich musiało wyjechać i to była emigracja.
Jeżeli ktoś wyjeżdża dobrowolnie to trudno mówić o emigracji. Czy jeżeli ktoś się przenosi np. ze Szczecina do Rzeszowa to tez emigruje? Nie, po prostu się przeprowadza. Podobnie jak wyjazd do Londynu, Barcelony czy Oslo. Po prostu zmiana miejsca zamieszkania. Wiążą się z tym pewne rzeczy oczywiste: rozłąka z rodziną, znajomymi. Ale tak jest w każdym przypadku wyjazdu z jakiegoś miasta. A technika poszła tak daleko, że lepsza łączność i komunikacja jest ze  Szczecina z Londynem czy Oslo niż Krakowem. I zajmuje mniej czasu niż dojazd do Krakowa czy Lublina.
Chyba kżdy wyjeżdżający zdaje sobie sprawę że wyjazd za granicę wiąże się z koniecznością zmiany czy pozyskania nowych znajomych. Trzeba oczywiście znać język tubulców, ale tego się nie uniknie.
Nie wiem dlaczego Koleżanka z pingera nie poleca Norwegii - może coś odpisze? Może źle trafiła, ludzie są różni wszędzie. Może nie odpowiadało jej towarzystwo, praca, otoczenie, miejscowość?  Może była tam sama? Nie wiem. Ale ja znam już trochę Norwegię, żyję jak to sie mówi w rozrkoku (ale już niedługo). Zdaję sobie sprawę, ze ze względów mentalnych, kulturowych, społecznych czy prawnych jest tam inaczej niż w Polsce. Jka sami mawiamy Norwedzy są jak dzieci. Często bezradni w sytuacjach dla nas oczywistych. Ale my, Polacy, kombinuje na każdym kroku i łatwiej nam jest dac sobie radę w wielu nieprzewidzianych sytuacjach. Oni są trochę inni.
Mówi sie że tam jest drogo. Drżej niż w Polsce - tak. Ale ja mieszkam i pracuję tam, czyli zarabiam według ich stawek to co mnie obchodzi że w stosunku do polskich sklepów tam jest drożej? Ceny są dostosowane do ich zarobków. Tam nie zarabia się 800, 1000 czy 3000 zł - minimalne wynagrodzenie wynosi tam 5000zł (12.000 koron) i w stosunku do teo trzeba porównywać ceny. Nie można porównywać polskich zarobków i cen zagranicznych. Trzeba patrzeć realnie.

Ja uważam Norwegię za naprawdę dobry i spokojny raj do życia. Nie ma tam nerwówy, robienia w pracy na wczoraj, ludzie pracują i żyją w normalny sposób, bez chamstwa, brudów wręcz syfów, psich guwien na środku chodników, nie wywożonych śmieci, starymi towarami w sklepach po zawyżonych cenach, kontrolowaniu na każdym kroku i wszędzie bo każdy próbuje oszukać klienta na każdym kroku - nie mówiąc już o promocjach.
Wszystko ma swoje plusy i minusy. Wiele osób nie interesuje się tym co się dzieje w kraju, polityce a później głosują na takich imbecyli jak Leppery, Giertychy czy kazory. Czy Wy sobie zdaje sprawę ile razy ja się muszę wstydzić za granicą jak mnie pytają o prezia i jego braciszka? O polityków w Polsce,którzy zajmują się teraz zmianą nazw ulic w kraju bo to jest najważniejsze. Jak nikt nie może tego zrozumieć, łącznie ze mną co się wyprawia w Polsce?
Wszędzie są oszołomy, w każdym kraju - oczywiście. Ale nie przekłada to się na warunki życia ludzi.
Może później będzie ciąg dalszy.
  • awatar gość: Gdybym znała jezyk norweski lub inny zachodni to chciałabym tam pojechać. Tylko czy Pani po 50 może mieć jeszcze takie marzenia? Czekam na daszy ciąg artykułu.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: Cóż, trzeba znać angielski. Później można nauczyć się norweskiego. Angielski zna tam każdy. Kobiety mają jednak trudniej w znalezieniu pracy, choć wszystkie które chcą ją znajdują. Pozdrawiam
  • awatar gość: chcę uciec z tego chorego kraju gdzie pozbawiają mnie mojego domu pod drogę nie pytając mnie o to.dają mi marne grosze chyba kupię namiot bo na tyle mogę sobie pozwolić.Chcę wyemigrować z całą rodziną 5-cioro dzieci i ja z mężem.Boję się ale nie mam wyjścia ,w tym kraju nie mam już nic .jak to zrobić?
Pokaż wszystkie (11) ›
 

nortus
 
A propos emigracji. Czytelnik przypomniał mi wpis sprzed kilku dni. Pozwalam sobie go przytoczyć.

Wiem, że wyjazd za granicę nie jest łatwą decyzją. Duże znaczenie mają motywy wyjazdu, czy tylko po to żeby zarobić kasę i wrócić - ale to i tak jest wyjazd na kilka lat a nie na rok,dwa. Jednak wyobrażenia Polaków o zagranicy są czasami bardzo dalekie od rzeczywistości. Podam przykład: jakiś czas temu facet wyjechał do Norwegii. Pracuje legalnie i zarabia dosyć dobrze a lepiej niż w Polsce. Ściągnął żonę i dziecko. Sa już 2 lata w Norwegii (jego rodzina) i .... na wszystko narzekają. Ona ma pretensje do niego i całego świata, że nie ma koleżanek i przyjaciółek, że siedzi w domu sama. Podobno zna angielski, ale chyba nikt tego nie słyszał. Nie zaczęła nawet myśleć o nauce języka norweskiego - a może mieć kurs językowy za darmo. WIęc oczywiste jest, że jest jej ciężko bo tam wszystkie napisy i etykietki są po norwesku (przecież tak jak i w Polsce są tylko po polsku - a ona się dziwi). Nie ma koleżanek bo jak będzie z nimi rozmawiała? One mają się nauczyć polskiego?
W weekendy się jej nudzi bo ona myślała, że tak jak w Poslsce będzie mogła w niedzielę iść na spacer do hipermarketu a tam w niedzielę się nie pracuje tylko odpoczywa i spędza czas z rodziną. Oni mają inny styl życia, weekendy są towarzysko-rodzinne. Dziecko, ma już 5 lat, mówi że wszystko jest złe, jedzenie jest złe, Norwegia jest zła, ludzie są źli, pogoda jest zła. A on nie ma kolegów - bo też nie zna żadnego języka. Z nikim nie może się pobawić, no bo jak. Ale nikt nie pomyśli, że poszedł do przedszkola (niedługo obejmie go szkoła), nauczył języka.
I tu się ciśnie pytanie: po jaką cholerę ona tam pojechała jeżeli jej wszystko nie odpowiada i wszysko jest złe? A ona nic nie robi żeby poznać kraj i ludzi.
I później wypowiada się w taki właśnie sposób ale winę widzi u wszystkich tylko nie u siebie
 

nortus
 
W internecie jest jedno dosyć popularne forum Polaków mieszkających w Norwegii. Niedawno był robiony sondaż i okazało się, że większość osób jednak postanawia pozostać przynajmniej na kilka - kilkanaście lat, jeśli nie na stałe. Część oczywiście przyjechała tylko zarobić kasę i wracać do Polski.
Dużo osób wyjechało tam ratując się przed biedą upadających zakładów - vide stoczniowcy szczecińscy. Wielu jednak docenia organizację pracy, spokój panujący w pracy i w otoczeniu. Fakt, że normalnie pracując starcza ci na wszystko co potrzebne. W sumie jest taki nieformalny podział zarobionych pieniędzy: 1/4 - mieszkanie i opłaty, 1/4 - życie z zakupami nie tylko jedzenia, 1/4 - opłaty i podatki, 1/4 oszczędności i urlop. Norwedzy mają w zasadzie najdłuższy płatny urlop w Europie (6 pełnych tygodni), większość wyjeżdża na urlop za granicę i to często nie jeden raz w roku.
Owszem podatki i opłaty są wysokie ale w zamian państwo nie zostawia człowieku na bruku, nie interesując się nim jak w Polsce.
Sstem opieki socjalnej jest bardzo rozwinięty i gdy powinie się komus noga może liczyć na pomoc. Państwo płaci dużo za urodzenie dzieci i na ic wychowanie i wykształcenie.
Kraj bardzo bogaty dzięki ropie ale nie przejada te pieniądze tylko inwestycje w przyszłość. Kiedyś albo skończy się ropa albo zapotrzebowane na nią i oni o tym myśli juz dzisiaj.
 

nortus
 
Wczorajsze Międzyzdroje.

Lato w pełni.

Ludzi do jasnej ...... pełno.

Ceny kosmiczne. Wyzysk na całego. Atrakcji zero.
  • awatar gość: Sliczne zdjecia kolorowo-folderowe. A ja do Miedzyzdrojów jeżdzę jesienią, może nie jest tak kolorowo ale moje spacery az za Kawczą góre w skarpetkach to bardzo dobry masaż dla stóp. Wszyskie zgrabne panie, które na co dzień chodzą na wysokich obcasach docenią ten "marsz urody".
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Nad morzem. Dla nas leży ono na północy, dla Skandynawów - na południu. Czyli powinno być ciepłe. I szkoda, że nie jest takie.
 

nortus
 
Życzę kolorowych snów.

Jutro weekend i ma być gorąco więc wypoczywać czas - póki lato przypomniało sobie o nas.

A może by wypocząć sobie na takim hamaki? Z drinkiem w ręku i kochaną osobą obok?

Coś mnie kusi ....
 

nortus
 

Spotkali się w święto o piątej przed kinem
Miejscowa idiotka z tutejszym kretynem.

Tutejsza idiotko! - rzekł kretyn miejscowy -
Czy pragniesz pójść ze mną na film przebojowy?

Miejscowa kretynka odrzekła: - Z ochotą,
Albowiem cię kocham tutejszy idioto.

Więc kretyn miejscowy uśmiechnął się słodko
I poszedł do kina z tutejszą idiotką.

Na miłym macaniu spłynęła godzinka
I była szczęśliwa miejscowa kretynka.

Aż wreszcie szepnęła: - Kretynie tutejszy!
Ten film, mam wrażenie, jest coraz nudniejszy.

Więc poszli na sznycel, na melbę, na winko,
Miejscowy idiota z tutejszą kretynką.

Następnie się zwarli w uścisku zmysłowym
Tutejsza idiotka z kretynem miejscowym.

W ten sposób dorobią się córki lub syna:
Idioty, idiotki, kretynki, kretyna.

By znowu się mogli spotykać przed kinem
Tutejsza idiotka z miejscowym kretynem.
  • awatar gloominess: alez... ladnie tak pozostawic anonimem wiersz wilkiego poety polskiego?
  • awatar gość: świetne :D czyje?
  • awatar nortus: Ależ oczywiście, że autorem jest Tuwim. Sorka, nie zauważyłem że obcięło ostatni wiersz. Ja nie jestem taki zdolny, niestety. A i piosenka Grechuty jest wspaniała!
Pokaż wszystkie (3) ›