Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 23 lipca 2008

Liczba wpisów: 4

nortus
 
Witam,
coś późno dzisiaj ale tak zleciało. Za oknem świeci słoneczko i jest ciepło, można nawet powiedzieć że gorąco. Czyżby lato miało wrócić? Dobrze by było, zobaczymy.

Funkcjonariusz szczecińskiej drogówki doradził świadkowi wypadku, by zabrał pieniądze należące do ofiar zderzenia.

Halina K. jechała z mężem samochodem z Piły do Szczecina. Byli świadkami wypadku. Furgonetka z dwoma mężczyznami podczas wyprzedzania uderzyła w
seicento. Jego kierowca zginął na miejscu. Dostawczy samochód wpadł po uderzeniu pod tira. Pasażer zginął, kierowca zmarł w szpitalu.

Furgonetką, która brała udział w zderzeniu, jechał współwłaściciel hurtowni butów. Tego dnia rozwoził kolejne partie towaru i inkasował zapłatę. Z rozbitego samochodu na drogę wypadły pieniądze biznesmena - 15 tys. zł. Gdy państwo K. zatrzymali się przy wypadku, kobieta znalazła utarg leżący na ziemi i zabrała.

Potem, jadąc już samochodem, zatelefonowała po poradę do znajomego policjanta z drogówki, pytając, co zrobić. Ten policjant poradził, że
zrobi szlachetnie, jak odda pieniądze, ale z drugiej strony zawsze ktoś może powiedzieć, że tych pieniędzy było więcej i oskarżyć ją o przywłaszczenie. Zasugerował, że może "zapomnieć o temacie". Kobieta na to odpowiedziała:
"Aha, znalezione, nie kradzione".

Sprawa Haliny K. czeka na rozstrzygnięcie przez sąd. Kobiecie, którą prokuratura oskarża o przywłaszczenie 15 tys. zł, grozi do roku więzienia. Śledczy postawili też policjantowi zarzuty nakłaniania do przywłaszczenia
mienia. Grozi mu taka sama kara jak kobiecie, której doradzał przez telefon.


Cóż, jaki kraj - taka policja
  • awatar :->: A dzień dobry. Niestety u nas nie za ciepło dzisiaj jest.Więc Panu mogę jedynie pozazdrościć słonecznej pogody. :> Podobno od jutra ma się ocieplić , ale nie bardzo widzę aby to było możliwe patrząc na to co jest dziś. Co do kobiety :> to ona chyba nie pomyślała ,że ten mężczyzna miał rodzinę. A co do Pana policjanta ,to brak słów.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 
Nowa ambasada USA w Bagdadzie zajmująca obszar równy wielkością państwu watykańskiemu rozpościera się nad brzegiem Tygrysu, w miejscu, gdzie jeszcze trzy lata temu był miejski park. Oglądana z okien hotelu Babilon po drugiej
stronie rzeki przypomina raczej masywną, surową fortecę z wąskimi okienkami strzelniczymi niż placówkę dyplomatyczną.

Ambasada złożon z 27 budynków, które zajmą 42 ha, stając się przestronnym biurem i bezpiecznym domem dla tysiąca amerykańskich dyplomatów i
urzędników, chronionych przez około 3 tys. żołnierzy i prywatnych najemników rozlokowanych na terenie ambasady lub w jej sąsiedztwie.

Ambasady, która zaspokoi wszelkie materialne i niematerialne potrzeby życiowe jej mieszkańców - z basenami, sklepami, salonami fryzjerskimi,
kinem, kortami tenisowymi, restauracjami i klubami, w których dyplomaci będą spotykać się na koktajlach.

Ambasady, która będzie zupełnie niezależna od otaczającego ją nędznego świata irackiego. Świata, w którym niemal codziennie wybuchają bomby, ulice spływają ściekami, a prąd dostarczany jest do domów przez cztery godziny
dziennie.

Żeby szczelnie odgrodzić się od tego świata, ambasada musi mieć własne studnie głębinowe z wodą pitną, magazyny żywności, własną elektrownię i własny system kanalizacji, szpital i sieć telefoniczną bezpośrednio połączoną z Ameryką (numer kierunkowy jak do Virginii). No i ściany
zewnętrzne - w niektórych miejscach grube na cztery metry - zdolne oprzeć się rakietom i moździerzom.

Niestety trudno mówić o happy endzie, ponieważ Departament Stanu przyznał właśnie, że gigantyczna ambasada jest... za mała. Planiści, którzy projektowali ją w 2005 r., nie przewidzieli, że liczba amerykańskich dyplomatów w Bagdadzie będzie rosła. W efekcie w 2008 r. zabraknie rakietoodpornych mieszkań dla kilkuset urzędników.
 

nortus
 
Wreszcie do szczecińskiego portu wpłynął jakiś przyzwoity statek.

W zeszym roku gościł w trakcie Regat Tall Ships Races wielki apartamentowie The World.
Tonaż 43524 BRT, długość 196,4m, szerokość 29,8m, zanurzenie 6,7m, prędkość 34,3 km/h, 300 pasażerów w luksusowych kabinach prywatnych.

A dzisiaj wpłynął na 1 dzień Seven Seas Voyager. Trochę większy od poprzednika:

Ze względu na pokaźne rozmiary (207 m długości, 29 m szerokości i 7 m zanurzenia) cumuje w porcie przy Nabrzeżu Polskim.

Z 12 pokładów 9 jest dostępnych dla pasażerów. Do dyspozycji mają 350 wygodnych kabin (każda z balkonem), cztery restauracje, salę teatralną i
koncertową, centrum odnowy biologicznej, kasyno, bibliotekę, sklepy, bary, galerię dzieł sztuki, basen, mini golf.

Nad wygodą ponad 600 pasażerów czuwa 440-osobowa, międzynarodowa załoga. Wśród niej jest dwóch Polaków: oficer elektryk i pianista. Kilku Polaków
jest też wśród pasażerów.

Statek odbywa 11-dniowy rejs po Bałtyku (kosztuje około 8 tys. dolarów) zawijając do 10 portów. Szczecin odwiedził po raz pierwszy. Przypłynął do
nas z Gdańska a popłynie do Kopenhagi
  • awatar gość: ale to jusz kiedyś było
  • awatar Nortus & Potworna spółka: w szczecinie jeszcze nie było. tylko barki z turystami rzeczne przypływają
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
Wszystkim życzę spokojnej nocy, a wcześniej miłego wieczorku.

Oby jutrzejszy dzień był spokojniejszy.