Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 15 lipca 2008

Liczba wpisów: 16

nortus
 
Witam serdecznie tych co już nie śpią. I tych co jeszcze śpią również.
Jak już wiadomo warto spać bo wtedy się mądrzejszym, o czym wczoraj pisałem.
A przykładm MM (Marilyn Monroe) jak się książkę położy pod poduszkę to się przez sen przyswaja wiedzę. Ona to wiedziała już dawno a naukowcy dopiero do tego doszli.

A ja zaraz jadę samochodzikiem do lekarza, dla niego nie dla mnie, i tradycyjnie wrócę spacerkiem. Przecież to jest tylko 6 km to szkoda wsiadać do autobusu. no chyba, że będzie padać. Ja bardzo lubię deszcz, ale gdy śpię smacznie w ciepłym łóżeczku.
  • awatar cosmo7: a jak będzie padać to będę wiedziała, że to Ty wykrakałeś ;)
  • awatar :->: A Dzien dobry :> Niestety chyba trzeci raz od początku wakacji wstałam wcześniej niż o 10 :> .Tym razem obudził mnie brat , bo chciał mi powiedzieć ,że pada deszcz. :>Tylko w taką pogodę to wolałabym spać nawet do południa. Niedość ,że jest zimno bo patrzyłam na termometr to 15 stopni u nas ;> to wieje , pada , i słońca nie widać ani troche :> To miłego dnia życzę :>
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
Za wydanie błędnej decyzji, samowolę i opieszałość urzędnicy wypłacą z własnej kieszeni odszkodowanie w wysokości trzech miesięcznych pensji. Do projektu ustawy, który szykuje Ministerstwo Gospodarki, dotarł ziennik „Polska".

Współautor projektu i doradca wiceministra gospodarki Adama Szejnfelda mecenas Grzegorz Wlazło uważa, że należy ukrócić bezkarność ludzi, którzy siedzą za biurkami, a petentów traktują jak zło konieczne.


Projekt ministerstwa przewiduje, że jeśli decyzja danego urzędu będzie choć raz zakwestionowana przez nadrzędny, np. samorządowe kolegium odwoławcze, poszkodowany obywatel będzie mógł wystąpić do sądu o odszkodowanie. Zapłaci je urzędnik. Jeśli zawini grupa urzędników, ale trudno będzie udowodnić, który z nich ponosi największą winę, zapłacą wszyscy po równo.

Dziennik "Polska" podaje, że ze stu tysięcy decyzji wydawanych rocznie przez urzędy skarbowe połowa jest uchylana przez nadrzędne instytucje. Obecnie urzędnicy popełniający błędy mogą zostać ukarani jedynie naganą swojego zwierzchnika
=================================================
Zbyt piekne, by taki sen mógł się z iścić. Chyba nie w Polsce. Może wreszcie zaczęliby myśleć nad tym co robią. Kolega kupił w maju mieszkanie na własność. Zgłosił to w urzędzie miasta i czeka na wyliczenie ile będzie musiał płacić podatku od nieruchomości. Urząd ma 30 dni na to. Mija już 2 miesiąc a z urzędu cisza. Może miasto nie chce podatków? Nie wiedziałem, że to aż tak skomplikowane. Wziąć powierzchnie, pomnożyć przez  stawkę i wysłać pismo. Pewnie jeszcze miesiąc im zajmie i oczywiście naliczą opłaty wstecz. A co, niech obywatel się buja i płaci.
 

nortus
 
Kociak mój, a właściwie to stara krowa, bo ma już 5 lat i 5 miesięcy kocich (na ludzie to wyjdzie około 40.) lubi się oczywiście bawić.
Ma w domu wiele różnych zabawek ale najbardziej ją interesuje jak się jej rzuca ... kuleczki z folii aluminiowej. Z nią można grać w piłkę nożną lub ręczną, koszykówkę, siatkówkę. Ona się rzuca na kuleczkę, łapie w locie, odbija w powietrzu albo kopie łapką - normalnie jak ludzie. Sama potrafi kopać kuleczkę i lecieć za nią żeby ją znowu kopnąć w innym kierunku i dalej ja gonić. Jest przezabawna.
Lubi jak jej się rzuca kuleczkę, ona ją łapie i odkopuje w moim kierunku. No i oczywiście ja muszę iść po kulkę, żeby znowu jej rzucić. Albo taka zabawa, która ją wkurza. Dwie osoby naprzeciwko siebie, kot po środku. I ludzie sobie rzucają kulką po ziemi albo górą a ona próbuje łapać. I wszystko jest fajnie, jak jej się uda złapać: albo ją kopnie w locie albo odbije po podłodze. Ale jak się człowiek uprze to rzuca żeby kot nie zdążył. I tak po kilka razach kociak siedzi spokojnie, nie reaguje na kulkę i tylko obserwuje. I w pewnym momencie rzuca się na kulkę. Albo się obraża i wychodzi z pokoju i ukrywa w mieszkaniu.
Zabawa z nią jest bardzo fajna.

Ma też taką zabawkę futrzaną na gumce, która jak się ruszy to wydaje pisk. Nie wiem, jakie to miało być stworzenie bo przekracza to moją wyobraźnie. Różnie ludzie mówią, że papuga, ptak, mysz po klonowaniu, za cholerę nie wiadomo. Ale nie ważne. Ta zabawka sobie wisi i ona podchodzi do niej, macha łapą i rzuca się na nią. Jedno oko już wydłubała zabawce, ale zabawka jeszcze zipie. Potrafi się nawet kilka minut nią bawić.

Kiedyś chciałem kupić jej myszkę, ale stwierdziłem że to byłoby sadystyczne.
Ona zamęczyłaby tą myszę, nie zabiłaby jej tylko zamęczyła na śmierć.

Widziałem jak kiedyś pastwiła się nad dużą muchą. Mucha dostała w łeb jej łapką i spadła na podłogę. Kociak sobie usiadł przy niej. Mucha za kilka chwil zaczęła się ruszać to dostała łapą po grzbiecie. Za jakiś czas znowu się powtórzyła sytuacja. Wreszcie mucha chciała uciec to wylądowała w jej pysku.

Dwa lata temu kociak łaził sobie po barierce balkonu na V piętrze i złapała sikorkę. I szczęśliwa przyleciała do pokoju pokazać wszystkim, że ma zdobycz. A biedny ptaszek, a właściwie jej jedno skrzydełko wystawało z jej
pyska. Ze zdobyczą poleciały w drugi koniec mieszkania. Niestety ptaszka nie udało się uratować. Cóż, to jest kot łowny.

W mieszkaniu włazi wszędzie, z wyjątkiem stołu - to jest miejsce tylko dla ludzi. Wie o tym i przestrzega. CO prawda próbuje czasami i robi podchody ale wystarczy tylko spojrzeć na nią i pogrozić palcem. Od razu rezygnuje. A tak włazi wszędzie, jak odkryła jak wejść w sypialni na szafę,  a długo to jej zajęło czasu bo przeszkadza kwiat, to potrafi tak wejść na szafę i z wysokości 2 metrów patrzeć na świat z góry. Ale czasami, jak coś leży małego na stole i z brzegu, a ona jak siedzi na oparciu fotela to obserwuje i stół, to próbuje to pozyskać. Na stół wejść nie może więc czasami tylko widzę jak
zza brzegu ławy pojawia się takie włochate coś (jej łapka) i tak po omacku próbuje coś znaleźć na ławie. Jak poczuje że coś ma, złapała to dalej wyciąga pazurki żeby to dostać. To jest takie zabawne że nawet nie mam siły jej zawołać, żeby se dała siana.

Bardzo lubi obserwować człowieka. Jak coś robię na kompie, czytam czy oglądam TV to ona siedzi odpowiednio naprzeciw mnie i gapi się cały czas. Jak wielki brat - czuwa.

Taka jest cwaniara moja. Ale jest kochana.

Ale będzie obgadana, a co.
  • awatar kura z biura: Piękne futro!
  • awatar Nortus & Potworna spółka: a jakie ciepłe
  • awatar gość: piękny kociak...mój jak wraca z ogrodu to wchodzi z podniesionym ogonem wygląda jak antena i idzie miaucząc przez cały dom infor.mnie o swoim powrocie.jak się gdzieś wybieram i stoję przed lustrem to ten koci mężczyzna przekręca głowę raz w jedną a raz w 2 str i dyskut.ze mną miaucząc .jak mu nie pozwolę na coś to się żali na mnie chodząc.To mała maruda i prawdziwy kot wylegujący się.dużo by pisać... ;)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
     
    Kot odwraca się do ciebie tyłem? Chce ci przez to powiedzieć "nie teraz"

     Kot kładzie się u stóp? Nie, to wcale nie znaczy, że uznał cię za króla ;) Po prostu jest odprężony i ci ufa.

     Kot przewraca się na grzbiet? To łatwo zrozumieć - pobaw się z nim!

     Kot jest nastroszony, ma wygięty w łuk grzbiet, wyszczerzone kły?
Lepiej zejdź mu z drogi, chyba, że chcesz został podrapany. Jak widać, kotek ma serdecznie dość i odstrasza cię.

     Twój kotek stara się udawać mniejszego, niż naprawdę jest, tzn. przypada do ziemi, kładzie po sobie uszy, ściąga wąsy, trzyma ogonek blisko
ciała albo zamiata nim podłogę? Twój Mruczek po prostu się boi!

     Twoja kicia przysiada spięta do skoku wydając przy tym głuche warczenie? Wyraża przez to swoją agresję. Lepiej odejdź i zaczekaj, aż się
uspokoi!

     Twój kot patrzy na ciebie chwilkę, a potem przymruża oczy? Twoja obecność mu nie przeszkadza, ale kot nie zachęca cię do bliższego kontaktu.

     Twój kotek patrzy na ciebie przeciągle? Zapewne to groźba lub oznaka lęku. Jeśli to groźba, będzie miał zmrużone oczy, jeśli lęk - otwarte na całego.

     Twój Mruczek ma postawione uszy? Jest odprężony, zadowolony, szczęśliwy.

     Twój kocio ma uszy rozłożone na boki? Oznacza to agresję, nieufność, strach.

     Twój kotek ma uszy położone do tyłu? Oznacza to panikę, agresję, stan gotowości bojowej.

     Ogon postawiony na sztorc? To znaczy, że kot jest pewien siebie i zadowolony z siebie.

     Wolno porusza ogonem? Jest trochę zirytowany, rozdrażniony.
  • awatar :->: Nie chce nic mówić , ale patrząc na tego mojego kota to on musi byc jednocześnie zirytowany, rozdrażniony jak i odprężony O.o Coś mi tu się nie zgadza.
  • awatar gość: jakie śliczne kociaki...jeeessooo ja mam takiego jak ten ostatni mały rudzielec hhhhhhihii
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
Diabeł tasmański, którego średnia długość życia uległa w ostatnich latach znacznemu skróceniu z powodu nękającego ten gatunek raka pyska, zaczął się rozmnażać w młodszym wieku - twierdzą australijscy naukowcy na łamach najnowszego wydania periodyku. Być może oglądamy ewolucję zachodzącą na naszych oczach - sugeruje zoolog Menna Jones z Uniwersytetu na Tasmanii, stanowiącej najmniejszy stan Australii.

Wykryty w 1996 r. zakaźny nowotwór atakujący pysk diabła tasmańskiego, przenoszony poprzez ugryzienia w trakcie walk i kopulacji, oprowadził do zmniejszenia populacji tego występującego jedynie na Tasmanii mięsożernego torbacza o około połowę. Sprawił również, że przeciętny osobnik tego gatunku żyje zaledwie 2-3 lata.


Dawniej diabeł tasmański żył około 5-6 lat, i rozmnażał się w wieku dwóch, trzech i czterech lat. Jednak cierpiąca na raka samica, która będzie miała potomstwo w drugim roku życia, może nie zdążyć go odchować.

Australijscy naukowcy zaobserwowali, że zagrożone śmiercią zwierzęta zaczęły się wcześniej rozmnażać, przy czym liczba samic mających potomstwo już w pierwszym roku życia zwiększyła się 16-krotnie.

Jeśli obecne tempo spadku populacji się utrzyma, diabłu tasmańskiemu grozi wyginięcie w ciągu 25 lat. Jednak ta zmiana wieku reprodukcyjnego może spowolnić proces kurczenia się populacji - uważa Jones.

Z tego co wiemy, jest to pierwszy znany przypadek wśród ssaków, gdy zakaźna choroba doprowadziła do wzmożonej reprodukcji w młodym wieku - twierdzą autorzy publikacji.

Budową i wielkością ciała diabeł tasmański przypomina muskularnego psa. Nazwę zwierzęta te zawdzięczają swej czarnej sierści, gwałtowności podczas pożywiania się, oraz wydawanym przez nie przerażającym wrzaskom.
 

nortus
 
Złoty bije na głowę dolara, euro, brytyjskiego funta, a nawet japońskiego jena. Wczoraj o potędze naszego pieniądza przekonał się frank szwajcarski. Jego wartość to teraz zaledwie dwa złote. Złoty jeszcze nigdy w historii nie był tak mocny - komentuje DZIENNIK

Skąd ten triumfalny marsz polskiego pieniądza?
"To efekt dobrego tempa rozwoju naszej gospodarki, która pędzi znacznie szybciej niż największe kraje świata" - mówi Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK. Złotego umacnia też Rada Polityki Pieniężnej, która w ostatnich miesiącach aż osiem razy podwyższała stopy procentowe. "Takie operacje windują kurs waluty" - mówi Reluga.

Silna złotówka najbardziej ucieszyła tych Polaków, którzy wzięli kredyt na kupno mieszkania we frankach szwajcarskich. Ale na wysokim kursie korzystamy wszyscy.

Przede wszystkim mocny złoty ratuje nas przed kryzysem paliwowym. Ceny na naszych stacjach benzynowych podniosły się w ciągu roku średnio o 10-15 proc., podczas gdy notowania baryłki ropy skoczyły w tym samym czasie o blisko 120 proc

Więcej pieniędzy zostaje w budżecie państwa, bo płacimy niższe odsetki od pożyczek zaciągniętych za granicą. Słabszy o 10 proc. dolar oznacza, że obsługa długu będzie nas w tym roku kosztowała 800 mln zł mniej.

Polacy mogą też sprawdzić siłę złotówki, robiąc zakupy za granicą. W ciągu ostatnich 12 miesięcy liczba kupujących z Polski na najpopularniejszych serwisach aukcyjnych, takich jak eBay czy Amazon, podwoiła się. "W tempie trzycyfrowym rośnie wartość zakupów dokonywanych przez Polaków na aukcjach w USA i w Wielkiej Brytanii".

Tańsze są samochody, które przywozimy z Zachodu. Nowa Mazda w salonie w Berlinie czy we Frankfurcie jest o 10 tys. zł tańsza niż u dealera w Warszawie czy Poznaniu. Na luksusowym BMW zaoszczędzić można nawet dwa razy więcej.

Są i inne konsekwencje silnej złotówki. Polscy imigranci, którzy przyjechali w poszukiwaniu pracy do Wielkiej Brytanii i Irlandii, coraz częściej podejmują decyzję o powrocie. Gdy rozpoczynał się boom migracyjny na Wyspy w 2004 r., funt kosztował dużo ponad 7 zł. Jego wczorajszy kurs w NBP to zaledwie 4,06 zł. Spadek notowań euro i funta oznacza, że ci, którzy jeszcze kilka lat temu zarabiali krocie w przeliczeniu na złote, teraz mają znacznie niższe pensje. Dlatego na polskojęzycznych forach internetowych w Anglii jak mantrę powtarza się ostatnio hasło: "Funt po cztery złote i wracamy do kraju”.

Wysoki kurs złotego martwi tylko eksporterów. Jakub Borowski, ekonomista Invest-Banku, obawia się, że nasze towary mogą okazać się za drogie, by udało się je sprzedać z zyskiem na Zachodzie. Spaść też może liczba inwestycji zagranicznych w Polsce, bo nasza gospodarka stanie się mniej konkurencyjna niż Ukraina czy Słowacja.

Jak długo potrwa kariera złotówki? Zdaniem wielu ekspertów - nawet kilka lat, do czasu, gdy wejdziemy do strefy euro

==================================================
Nie mam potrzeby obserwowania kursów walut, oczywiście czytam na ten temat ale bez emocji i pasjonowania się. Ale gdy w niedzielę zobaczyłem a kantorze kurs korony norweskie 0,35 na skupie to omal nie dostałem zawału (ha ha). Zawsze było koło 0,44 - 0,45 a tu taka zmiana. Podobnie oczywiście korony duńskie i szwedzkie. Dawno nie musiałem nić wymieniać czy kupować z walut  wszędzie płacę kartą i nie sprawdzam specjalnie przeliczeń, korzystam z dobrego banku - bez reklamy - i wiem, że nie kantują. A tu proszę.
  • awatar gość: to mam teraz kupowac walute czy poczekac?
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 
Kartony z dokumentami zawierającymi dane szczecinian na jednym ze śmietników na Pogodnie znaleźli dziennikarze Radia Szczecin. Sprawą zajęła się policja.

Na jednym ze śmietników przy ul. Grota Roweckiego na Pogodnie dziennikarze Radia Szczecin znaleźli duże kartony z dokumentami zawierającymi dane szczecinian i mieszkańców całej Polski. Policja zajęła się sprawą i próbuje ustalić do kogo należały. W segregatorach i teczkach było kilkaset stron, a na nich m.in. szczegółowe listy rozliczeń rat autocasco, korespondencją Polskiego Towarzystwa Finansowego z mieszkańcami Szczecina oraz adresy i nazwiska nabywców polis PZU z całej Polski.
=================================================
I po co kretyńska ustawa o ochronie danych osobowych? I tak wszystko można znaleźć na śmietniku.
W tym kraju nie ustalisz numeru telefonu osoby do której masz jakiś interes, ale jej nie znasz dokładnie gdzie mieszka. A bez podania nazwy ulicy i numeru domu (choć tu czasami przymkną oko) nie dowiesz się jaki ma ona numer telefonu.
Przecież jeżeli ja kogoś znam dobrze nie muszę dzwonić na informację o numer telefonu.
Zgadzam się, że nie podają dokładnego adresu. Ale żądać ode mnie żeby wiedział gdzie ten ktoś mieszka? A jeżeli wiem rejon gdzie mieszka, np. okolice ul. Skowronków, albo na osiedlu Czerwonki, to mi nikt nie powie z dwóch powodów: 1. nie wolno - ustawa zakazuje,
2. teraz informacja o numerach dla Szczecina jest w Olsztynie lub Rzeszowie, gdzie akurat automat połączy, więc kobitka nie zna okolic ul. Skowronków (i tu ją rozumiem, nie mam pretensji do niej osobiście).
A jak już pisałem wcześniej w Norwegii dowiesz się po numerze telefonu, który ci się wyświetlił kto dzwoni, gdzie ten ktoś mieszka (chyba że ma numer zastrzeżony - to inna bajka). A nawet w internecie dowiesz się o każdym legalnie przebywającym tam człowieku i zarabia i ile płaci podatku dochodowego.
I jakoś tylko w Polsce wszystko przeszkadza. A tajemnic szukaj na śmietnikach. Średnio co kilka dni w Szczecinie znajdowane są dokumenty na śmietnikach, których nie ma prawa być ujawnionych.
I co z tego że jest głupia ustawa ja wszystko zależy od człowieka, a nie paragrafu.
  • awatar gość: Jest tez kilka innych głupich ustaw, które nie sa przestrzegane. A sa dla bycia. Żeby nie mówili potem, że w Polsce pominięto taka czy taka kwestię... A człowiek ma wolną wole i od niego zalezy czy złamie zasady czy nie. Choć u nas najczęściej łamią prawo z głupoty... Co przykre.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 
15.7.Oslo (PAP) - Król Norwegii Harald V stanął na podium żeglarskich mistrzostw świata w klasie 8-metrowej zdobywając w Oslo złoty medal.

Zamiłowanie do tej dyscypliny sportu odziedziczył po ojcu Olavie V, mistrzu olimpijskim w tej samej klasie z Amsterdamu (1928).

Harald V startował na klasycznym drewnianym jachcie "Sira" zbudowanym w późnych latach 30-tych XX wieku dla jego ojca. W mistrzostwach udział wzięło 25 łodzi z 10 krajów. Regaty uświetniły jubileusz 125-lecia królewskiego klubu

"Wielokrotnie żeglowałem na tym jachcie, jednakże nigdy nie uczestniczyłem na nim w regatach rangi mistrzostw świata" - powiedział 71-letni król Norwegii. Przed 21 laty, będąc wówczas następcą tronu wywalczył z 8-osobową załogą złoty medal mistrzostw świata w klasie jachtów jednotonowych.(PAP) jej/ kali/
=================================================
Harald V (ur. 21 lutego 1937 w Skaugum) — król Norwegii od 17 stycznia 1991 roku z dynastii Glücksburgów, bocznej linii Oldenburgów. Syn króla Norwegii Olafa V (1903-1991), i księżniczki szwedzkiej Marty Bernadotte (1901-1954), córki księcia szwedzkiego Karola Bernadotte (1861-1951), syna króla Szwecji i Norwegii Oskara II (1829-1907).

Ciekawe w jakich zawodach mógłby wygrać nasz Król, upssss sorka, nasz el presidento? W gafach? I w ciągłym niezrozumieniu jego słów i wypowiedzi przez durnych dziennikarzy? Pomyłkach związanych z flagą państwową? No i chyba w telewizyjnych orędziach? Ostatnie to było mistrzostwo świata w teledyskach!
 

nortus
 
Konfiskata komputera, grzywna, odcięcie od internetu - takich kar dla piratów internetowych domagają się od Ministerstwa Kultury stowarzysze-nia twórców i producentów muzyki, filmów i oprogramowania .

Szybko przybywa łączy szerokopasmowych, powstają nowe technologie wymiany plików. Piraci mają nieograniczone możliwości,nielegalnie rozpowszech- niają już nawet książki i zdjęcia - przyznaje Jan Bałdyga z Koalicji Antypirackiej i Związku Producentów Audio Video (ZPAV).

Reżyser Jacek Bromski twierdzi, że problem rozwiązałyby surowe kary dla piratów. Ministerstwo Kultury właśnie przymierza się do tzw. dużej nowelizacji prawa autorskiego.

Plikami w sieci wymienia się nielegalnie co najmniej kilka milionów Polaków. Zdaniem organizacji Childnet International co drugi uczeń w wieku 9-14 lat ściąga muzykę z internetu bez wiedzy opiekunów. Według organizacji branży fonograficznej IFPI na świecie sprzedaż muzyki przez internet i komórki w ub. roku przyniosła 2,9 mld dol. A na każdy legalnie ściągnięty utwór przypada 20 pobranych nielegalnie.

Piraci nie gardzą też oprogramowaniem. Stowarzyszenie Business Software Alliance podaje, że pod tym względem Polska jest na niechlubnym czwartym miejscu wśród krajów Unii (za Grecją, Rumunią i Bułgarią).

SFP chce karać każdego, kto ściąga nielegalnie filmy czy muzykę z internetu, tak jak złodzieja za kradzież. Ale nie więzieniem. - Domagamy się bezwzględnie grzywien, minimum kilkaset złotych - mówi Bromski. Za występki dzieci grzywnę płaciliby rodzice. Bromski sugeruje też czasowe odcięcie od sieci bądź konfiskatę komputera.

Takie kary mogą pojawić się w niektórych państwach Unii. Od kilku tygodni British Telecom wysyła klientom ostrzeżenia, że jeśli będą dalej udostępniali nielegalnie pliki, odetnie im dostęp do internetu. Pod koniec czerwca we Francji rząd przyjął projekt ustawy, która pozwala notorycznym piratom odcinać dostęp do sieci nawet na rok. Przepisy mają wejść już 1 stycznia. Francja objęła właśnie przewodnictwo w UE i nalega, by równie restrykcyjne przepisy trafiły do unijnego prawa. Parlament Europejski ma nad tym głosować po wakacjach.

IFPI uznało francuski projekt za "inicjatywę przełomową i godną naśladowania". - To znakomity, śmiały pomysł - uważa Jan Bałdyga z Koalicji Antypirackiej. - Z niedawnych badań na Zachodzie wynika, że gdyby pirat dostał ostrzeżenie o odcięciu internetu, to już by nie wrócił do tego procederu. Warto to wprowadzić przynajmniej wobec recydywistów.

W Polsce od kilku miesięcy trwa antypiracka ofensywa. Producenci gier komputerowych Techland i TopWare wynajęli spółkę Kancelaria Prawnicza Obig, która straszy sądem i żąda odszkodowań od internautów wymieniających się w sieci grami (pisaliśmy o tym w czerwcu). Najczęściej od kilkuset złotych do kilku tysięcy. W 2007 r. kilkaset internetowych serwisów wideo dostało od SFP ofertę nie do odrzucenia: podpisujecie umowę i wpłacacie tantiemy albo usuwacie filmy. - Już niedługo mało kto będzie szedł po film do wypożyczalni, przyszłością są internetowe sklepy. Ale sklepy odprowadzające tantiemy - podkreśla Bromski.

Na razie to tylko wizja, bo w Polsce o legalną muzykę czy filmy w sieci wcale nie tak łatwo. Jeden z najstarszych sklepów z legalną e-muzyką Soho.pl oferuje tylko 10 tys. utworów. Kilkaset tysięcy piosenek mają e-sklepy w dużych portalach czy serwis Iplay.pl, ale jedna piosenka kosztuje nawet 4 zł. Dla porównania - niedostępny w Polsce amerykański iTunes oferuje ponad 6 mln utworów po zaledwie 99 centów za utwór.

Wiceministra kultury Piotra Żuchowskiego (PSL) odpowiedzialnego za prawo autorskie odwiedzają od kilku tygodni liczni lobbyści, którzy domagają się zaostrzenia prawa. Ostatnio spotkał się m.in. z Robertem W. Holleymanem, prezydentem BSA. - Prawo autorskie wymaga zmian, by nadążyć za nowymi technologiami - mówi Żuchowski.
================================================
Coś trzeba zrobić z piratami, to pewne. Ale jak to ugryź? Nie chodzi tylko o obniżenie cen bo i tak wiele osób będzie dalej kradła, dla zasady.
Jakich zmian? M.in. ograniczenia tzw. dozwolonego użytku osobistego. Chodzi o zapis, który pozwala m.in. legalnie skopiować płytę CD od kolegi czy ściągnąć ją z internetu (ale już nie rozpowszechniać!). Żuchowski nie ujawnia konkretów, ale przyznaje - dozwolony użytek trzeba zdefiniować na nowo, tak by nie ułatwiał naruszania interesów artystów.
 

nortus
 
Ważny powodem piractwa, zwłaszcza muzyki, jest napewno cena. Zgadzam się, że nowa płyta kosztuje w sklepie powiedzmy 50 zł - to jest obecnie około 15 dolarów. Ale NOWA płyta. A czy nowością są ciągle sprzedawane po takich cenach płyty sprzed lat? No chyba nie. Za nowość uważałbym płytę powiedzmy w okresie 3 miesiecy od jej wydania, no dobra niech to będzie 6 miesięcy. Chcę mieć nowiutką płytę płacę dużo więcej. Ale płyty kilkuletnie? To według mnie też jest kradzież, tylko w drugą stronę, przez sprzedawców. Poza tym jest stara kupiecka zasada, że towar niesprzedany w jakimś okresie czasu przecenia się tak aby się go pozbyć z magazynów i odzyskać kapitał weń włożony. A nasz handelek? Jak raz ustalili cenę 60 zł tak cały czas obowiązuje.
Kilka lat temu strony na świecie dogadały się, że płyty CD z muzyką poważną czy klasyczną (jak zwał tak zwał,wiadomo o co chodzi)kosztują 10 dolarów - płyty rozrywkowe kosztowały równowartość 20-25 dolarów na całym świecie, nie tylko w Polsce.
Tylko, że za granicą "stare" nagrania są co raz tańsze - i to jest w jakiejś mierze sprawiedliwe.

Ktoś powie, że płyty z muzyką nie starzeją się. Nadal słuchamy płyty z lat 30- czy 60-tych.
Tylko od tamtych czasów zmieniło się wszystko, a przede wszystkim technika i koszty produkcji. Są co raz niższe. W jakimś forum ktoś napisał dzisiaj że koszt płyty to jest 1 zł. Możliwe. Ale autorowi, wykonawcy, muzykom, grafikom też należy się jakieś wynagrodzenie. koszt tłoczenia to nie jest całkowity koszt płyty. A i handel tez ma swoją działkę w cenie.

Ale mimo wszystko to nie upoważnia do kradzieży.

Tylko trzeba ustalić jakieś rozsądne rozwiązanie. Możliwości techniczne ściągania są co raz większe ale i zwiększa się kontrola sieci. Czy konsekwencją kradzieży muzyki (i nie tylko, ale powiedzmy głównie) ma być cenzura sieci? Jak w Chinach? W USA kilka serwerów oferujących muzykę zbankrutowało w wyniku spraw sądowych autorów broniących swoich interesów. W Europie zaczyna się kontrolowanie tego co robimy w sieci przez stowarzyszenia i różnej maści obrońców praw czegoś tam (pomijam policję i służby specjalne bo one to robią dokładnie od początku netu, tylko pod sowim kątem interesów, czego my w większości nie odczuwamy - no chyba że o 6 rano odwiedzi nas kilku na ciemno ubranych panów).
 

nortus
 
Jest jeszcze jedna opowieść którą chcę się podzielić.

Zdarzało się, że musiała dostawać lekarstwa a dokładnie witaminy na swoje futerko, żeby było jeszcze ładniejsze.Operacja wyglądała następująco:
Jedna osoba trzyma kota na rękach, przytulając ją do siebie. Druga osoba (to byłem ja) dawał jej witaminki w płynie. Podobno inne koty je lubią i same piją, ale nie moja małpa. I musiała dostawać je strzykawką do pyszczka. Więc ja musiałem lewą ręką przytrzymać jej główkę, włożyć palce między zęby a drugą ręką wstrzyknąć witaminki do pyszczka. Ale żeby wypiła a nie wypluła trzeba było ją od razu pogłaskać po główce. I za chwilę można było kota puścić na podłogę. Wtedy zeskakiwała z rąk, odchodziła tak ze 2 m, obejrzała i spojrzała prosto mi w oczy z taką złością, machnęła wrogo ogonem i powoli szła do pokoju odpocząć. Ale nie była pamiętliwa i za chwilę chciała się pobawić. I tak było przez 50 dni. Ale późnej było ciekawiej - bo byłem sam.
I dalej musiałem jej jeszcze przez 30 dni karmić witaminkami. Więc najpierw była akcja polowania na kota, uciekała po całym mieszkaniu. Siadałem na
wersalce z kotem pod pachą, ręcznikiem na kolanach i strzykawką w pobliżu. I było trzymanie lewą ręką, żeby nie uciekła i miała pyszczek tak żebym trafił strzykawką (bez igły oczywiście) i polowanie żeby w chwili gdy uda mi się rozchylić jej pyszczek i włożę na chwilkę palce między zęby - wstrzyknąć witaminki.

Wiem, że to nie było przyjemne dla niej i broniła się, ale nigdy mnie nie ugryzła. Była zła, ale tylko przez chwilę.Tylko nie wyobrażam sobie jak jej dać tabletkę! Niedługo będzie wyjeżdżała do kraju jej przodków, ma już paszport i certyfikat antyciał. No i jest oczywiście zaczipowana, dlatego nazywam też ją zaczipowaną c(z)ipą. Nie obraża sie na mnie. Przed wyjazdem musi być jeszcze odrobaczona na 7 dni przed przekroczeniem granicy i drugi raz w ciągu 7 dni po przekroczeniu granicy. W Polsce stosują tabletki albo pastę (znowu akcja ze strzykawką!). Ale tą pastę to nawet trawi i nie broni się tak jak przed witaminkami. Ale Norwedzy stosują tabletki, a nie pastę. I nie mam pojęcia jak jej ją zaaplikować. Nie da się jej oszukać i włożyć do
karmy czy kurczaka. Zje całe mięsko a tabletkę zostawi dla ludzi. Kiedyś dostałem przepis jak się kotu daje tabletki to później umieszczę szczegółową instrukcję. Ale jeszcze z tabletką nie walczył. Cóż, wszystko przede mną.
 

nortus
 
1. Złap kota i trzymaj go mocno. Ułóż go sobie na kolanach, głowa kota na Twoim ramieniu, jakbyś karmił niemowlę z butelki. Pewnym głosem powiedz:
"Dobry kotek".

2. Wrzuć kotu tabletkę do pyszczka.

3. Zdejmij kota z żyrandola, a pigułkę spod kanapy.

4. Powtórz instrukcje z punktu 1., tym razem przytrzymując przednie łapki kota lewą ręką, a tylne prawym ramieniem. Wciśnij kotu tabletkę do pyszczka używając prawego palca wskazującego.

5. Wyciągnij kota spod łóżka. Otwórz opakowanie i weź nową tabletkę. (Oprzyj się pokusie wzięcia nowego kota).

6. Ponownie powtórz instrukcje z punktu 1., z taką zmianą, że gdy już uda Ci się umieszczenie kota w pozycji niemowlęcej, usiądź na brzegu krzesła, pochyl się nisko nad kotem i używając prawej ręki otwórz kotu pyszczek podnosząc górną szczękę kciukiem i palcem wskazującym.

7. Szybko wrzuć tabletkę. Ponieważ Twoja głowa znajduje się na kolanach, nie będziesz widział, co robisz. W sumie nie ma różnicy.

8. Pozostaw kota wiszącego na zasłonach. Pozostaw tabletkę w swoich włosach.

9. Jeśli jesteś kobietą, porządnie się wypłacz. Jeśli jesteś mężczyzną, porządnie się wypłacz.

10. Teraz się opanuj. W końcu kto tu rządzi? Zlokalizuj kota i tabletkę.

Przyjmując pozycję z punktu 1., powiedz zdecydowanym głosem: "W końcu kto tu rządzi?" Otwórz kotu pyszczek, weź tabletkę i... ups!

11. Nie działa, prawda? Usiądź i pomyśl. Aha! Wszystko przez te pazury!

12. Wyjmij nową tabletkę z buteleczki. Obślinioną wyrzuć.

13. Złap kota, idź z nim do łazienki, zamknij drzwi, przygotuj duży ręcznik.

14. Usiądź na podłodze i owiń kota ręcznikiem tak, żeby wystawała tylko głowa. Włóż kotu tabletkę do pyszczka. Oderwij pazury tylnych łap kota od twojego ramienia.

15. Zdejmij kota z kabiny ( nie wiedziałaś, że kot potrafi z miejsca skakać na wysokość 2 metrów, prawda?), owiń wokół niego ręcznik nieco mocniej, tak, aby łapki na pewno się nie wydostały.

16. Mocno trzymając pyszczek kota palcami, postaraj się go otworzyć i wrzucić tabletkę do środka. Szybko zamknij pyszczek (kota, nie swój).

17. Zostań na podłodze z zawiniętym w ręcznik kotem. Głaszcz go i przemawiaj czule przez co najmniej pół godziny - w tym czasie tabletka powinna się rozpuścić.

18. Rozwiń ręcznik i wypuść kota. Otwórz drzwi łazienki.

19. Przemyj swoje rany ciepłą wodą z mydłem, spróbuj zatamować krew, zabandażuj rany, uczesz się i znajdź sobie jakieś spokojne zajęcie na
najbliższe osiem godzin. Następnie powtórz wszystko od początku.
_________________
  • awatar Saman-Daah: świetne...pozdrawiam
  • awatar orionblues: Wielka prośba! możesz z łaski swojej, zamieszczać na stronie głównej miniaturki,,,,,, ktoś zechce, to wpadnie do Ciebie i se poogląda, bo ja zacznę publikować pola ziemniaków, 50 szt, jedno za drugim, bo kocham ziemniaki, i co zrobisz? kultury trochę dzieciaki, ja nie bronię, bo zarząd portalu, zacznie blokować takich prezenterów już od jutra, chcecie?????????????? to bardzo proszę, Wasza decyzja! pozdro
  • awatar Marta Wawrzyn: ok, padłam :P ad miniaturki - nienawidzę miniaturek, nie umieszczaj miniaturek, tak jest ok. nie rozumiem w ogóle o co chodzi. że ciężko się przewija? no tragedia po prostu!
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
Bergen. Kolejka na górę czyli Floibanen jest ciekawym obiektym inżynieryjnym. Kolejka jeździ w górę i w dół o jednym tylko torze. Nie używa silnika ani innych urządzeń technicznych. A jeźdżą dwa składy. Gdy jeden jest na górze do drugiego wsiadają/wysiadają turyści na dole?
A jeździ siłą grawitacji. Wagony są połączone liną i kolejka zjeżdżając na dół ciągnie dolny skład na górę. W połowie wysokości jest mijanka. Cwanie pomysleli.
  • awatar gość: Byłam,miasto przepiękne szkoda tylko że częściej pada niż jest pogodnie...Na moim blogu w pigułce umieszczam info z podróży w zasadzie zaczynam,nie chce mi się pisać więcej akurat tutaj na tym blogu ale zapraszam.pozdr
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 
Norwedzy uwielbiają mała architekturę. W każdym mieście znajdziesz różnego rodzaju pomniki, pomniczki, rzeźby czy jakieś ławeczki i inne obiekty, które uzupełniają widok i przestrzeń wokół człowieka.
To kilka przykładów z północy kraju głównie.
  • awatar gość: hehe kolo na nartach jest niezly :)
  • awatar gość: Norwegia to moje miejsce na ziemii,objechałam ją całą będąc również na Nordkap tzw.końcu świata...Kultura ludzi,życie jakie tam wiodą oraz styl życia różnią się bardzo od naszego zaganiania i zakręcenia...a kraiobrazy są przepiękne,wodospady,fiordy,góry,droga trolli itp to coś niesamowitego. Ostatnia rzeźba podoba mi się naj... ;)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: Witaj, fajnie że jeszcze jest ktoś kto zna Norwegię. Fotki z Norge są też na blogu Kocisko i Clemens. A norge pisze też Anettka.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
Naukowcy pomylili się w rachunkach

Asteroida Apophis o średnicy 270 metrów może uderzyć w Ziemię - ostrzegają naukowcy. Uczeni, którzy początkowo twierdzili, że kosmiczna skała nas ominie, przyznali, że pomylili się w obliczeniach. W porównaniu z tym zagrożeniem niedawne niezbezpieczeństwo związane z zestrzele-niem popsutego satelity było po prostu śmieszne.

Apophis doleci do Ziemi w 2036 roku. Czy minie naszą planetę, czy też uderzy w jej powierzchnię? Już wiadomo, że prawdopodobieństwo tego drugiego jest większe niż jak 1 do 45000, o czym do niedawna przekonywali naukowcy z NASA i ESA - amerykańskiej i europejskiej agencji kosmicznej.

Uczeni przyznali się do pomyłki - podaje "New Scientist". Ale na razie nie potrafią podać, jak duże jest niebezpieczeństwo. Trwają nowe obliczenia. Są utrudnione, bo według naukowego tygodnika, ze względów finansowych muszą zamknąć jedyny teleskop, wycelowany w tę stronę Układu Słonecznego, z którego nadleci asteroida.

Co stanie się, jeśli Apophis uderzy w Ziemię? Uczeni uspokajają - nie grozi nam całkowita zagłada, bo asteroida jest mniejsza od tej, która wybiła dinozaury. Raz już się jednak pomylili...

Co spowodowałoby uderzenie takiego kosmicznego kawałka skały? Jeśli trafi w ocean, efektem zderzenia będą gigantyczne tsunami,które spustoszą wybrzeża kontynentów. Gdyby jednak uderzył w gęsto zamieszkane regiony Ziemi, zginęłyby miliony ludzi.

Wybuch miałby energię równą 1480 megatonom trotylu. Dla porównania, największa dotąd eksplozja, wywołana przez człowieka bombą o nazwie Tsar, miała siłę 50 megaton trotylu. Bomba zrzucona na Hiroszimę miała moc "tylko" 0,013 megatony.

================================================
Mamy 2008 a to będzie 2036 czyli 28 lat. Przy takim tempie życia pewnie nie dożyję.

Kiedyś trafiłem na fajne materiały, niektórzy powiedzą SF, ale coś w nich jest. Chodzi o to, że we wszystkich znanych nam dzisiaj kulturach minionych (jak: Egipt, Aztekowe, Majowie, Inkowie, kultury żyjące w Azji, Polinezji, Australii i innych) po których zostały jakieś ślady, które możemy jakoś zrozumieć był jeden wspólny element: we wszystkich tych kulturach ich kalendarze kończyły się 23 grudnia 2012 roku n.e.
Pamiętajmy, że w tamtych czasach nie było między nimi łączności, to są kultury sprzed kilkunastu tysięcy lat sprzed ery Chrystusa. Nie znały komputerów żeby matematycznie wyliczać daty, robili to na podstawie jakiś działań i obserwacji nieba. Uwzgędniając zmiany kalendarza w Europie wiele ich prognoz układu gwiazd na niebie zgadza się bardzo dokładnie a nawet niektóre kalendarze uwzględniły sekundowe nierówności czasu. Nie wiele zostało śladów, wiele tych co zostało my nie rozumiemy nadal, mimo techniki wydawałoby się olbrzymiej. Wiem, że różne religie i odłamy przewidywały koniec świata, ale tu jest zastanawijący zbieg wszystkich znanych starych kultur. I nie piszę tu o opowieściach Denikena i innych opowiadaniach SF. To co kiedyś czytałem to były materiały nad którymi pracowało NASA. Przeszło to do prasy ale odezw był mizerny.
Ale żartując teraz zobacznie jaki układa się ciąg znaków: styczeń 2012 - Polska wprowadza euro, lipiec 2012 - Polska organizuje EURO, grudzień 2012 - kara za głupotę.

No i ma nas by na Ziemi już 10.000.000.000 sztuk.
Gdzie się oni mają pomieścić?
  • awatar orionblues: oczywiście, że coś w tym jest, dlatego że kultury nie mające ze sobą styczności w czasie i terytorialnie mówią to samo. Kalendarz majów tez kończy się na tej dacie, uściślijmy, podawane daty zawarte są miedzi 22 a 24 grudnia 2012 roku, na ta drobna różnicę nie zwracajmy uwagi. Jest oprócz tego parę przepowiedni z kart historii, gdzie ten aspekt kończy nasze istnienie jako cywilizacji ziemskiej. To nie znaczy, że planeta przestanie istnieć fizycznie, tylko nas ugotuje, zmiecie jak pył z mebla. Oczywiście pojawią się mesjasze wybawiciele, religia katolicka i inne będzie w upadku, a zresztą co nas to obchodzi, natura i los tu decydują. Ja jestem przygotowany go ognistej kąpieli, he,he, pozdro,,
  • awatar gość: NIESTETY MY NA TO NIE MAMY WPŁYWU CO MA BYĆ TO BĘDZIE- JEDNAK JEDNO MOŻEMY ROBIĆ ŻYĆ A NIE PRZEŻYĆ NASZE ŻYCIE...NAJLEPIEJ JAK POTRAFIMY,BO KAŻDY DZIEŃ MOŻE BYĆ OSTATNIM.tRZEBA WIĘC CIESZYĆ SIĘ CHWILĄ KTÓRA TRWA TU I TERAZ...POZDR
  • awatar gość: a podobno jest jakiś projekt związany z tym co ma przyjść w 2012 roku nazywa sie jak dobrze pamiętam Projekt Cheops-Misja Faraon
Pokaż wszystkie (6) ›