Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 14 lipca 2008

Liczba wpisów: 16

nortus
 
Witam,
wróciłem już ze spacerku po lasku. Faktycznie musiało lać bo w alejkach zrobiły się wielkie leje, jakby się cała rzeka przetoczyła przez nie. Nawet stary niemiecki bruk potrafiło wymyć miejscami.
Ale jest spokój, cisza, ptaszki spiewają, czyste powietrze i kompletny brak ludzi. Dopiero jak wracałem to ćwiczył jeden dziadek. Widzę go codziennie, ona tam całe dni przesiaduje i ćwiczy. Ma zacięcie. Mi by się nie chciało i tak się dziwię że jeszze chce mi sie łazić z tymi kijkami.
Wczoraj kupiłem sobie inne słuchawki do MP3 i teraz mogłem sobie posłuchać radia, chociaż kupiłem je z myślą o szlifowaniu języków obcych. Dlaczego inne ludzia nie mogą mówić po polsku? Przecież to taki prosty język a jaki bogaty. Co prawda czytałem w zeszłym roku że jakiś poseł do parlamentu Irlandii zgłosił wniosek, żeby język polski był trzecim urzędowym językiem w Irlandii - po angielskim i celtyckim. A to dlatego, że Polacy stanowią już około 12% mieszkańców Irlandii a ich przepisy dopuszczają dodatkowy język urzędowy jeśli mniejszość stanowi ponad 5 %. Ale chyba nigdy nie spodziewali się, że ktoś może przekroczyć tą barierę. Ale nie wiem co dalej, cisza na ten temat. A podobno wielu Irlandczyków to nawet popierało w tych rejonach gdzie byli/są Polacy.
Czyżby to miało byc nasze 18 województwo? Bo 17 województwem jest Anglia.
 

nortus
 
Ja to mam szczęście. Jak kogoś chcę spotkać to oczywiście się miniemy. Ale jak nie chcę kogoś spotkać to na mur na niego wpadnę.
W zeszłym tygodniu spotkałem koleżankę z dawnej roboty. ROk jej nie widziałem. Gadka szmatka. Na koniec poprosiłem by pozdrowiła ode mnie swoją rodzinkę, bo oni razem wszyscy pracowali. A ona się mnie czy pozdrowić Roberta - odpowidziałem, że NIE.
I już wyjaśniam. Pracowałem razem z Robertem. Znamy się /znaliśmy się od 1993 roku. Załatwiłem mu pracę tam gdzie ja pracowałem i nadstawiałem dla niego karku (idiota jestem? wiem!). Później się zaprzyjaźniliśmy. Przeprowadziliśmy się jednocześnie do Szczecina i dalej razem pracowaliśmy. Później każdy poszedł w swoją stronę ale byliśmy przyjaciółmi (tak mi się wydawało, w każdym razie). Ostanie dwa lata znowu ze sobą współpracowaliśmy. I on doszedł do wniosku, że z tego jest nie zła i chciał żebym pracował za połowę kasy bo on potrzbuje dużo forsy na własny interes (utopił w firmę masy kasy). Więc mu podziękowałem, ja mam tyrać za śmieszne pieniądze bo on ma potrzeby. A ja to nie mam i pracuję dla zabicia czasu? I tak w kłótni się rozstaliśmy. On coś tam jeszcze powiedział. W każdym razie ja się do niego już nie odezwę. Przez rok był spokój, chociaż jeszcze potrafił przysyłać emaile z jakimiś żądaniami. No i wczoraj oczywiście, że musiałem go spotkać w sklepie. Co prawda, chyba z zaskoczenia że mnie zobaczył i nie skojarzył kogo widzi, w każdym razie powiedział mi "cześć" a jak to kulturalny człowiek skinąłem do niego głową, bo byłem czymś zajęty  i też zaskoczony. Bo normalnie chyba bym udał, że go nie widze i niech spada na drzewo.
Ja jestem zacięty.

A jak sobie wspomnę moją śp. mamę to wiem, że Ona zawsze jak miała jakąś sprawę do kogoś to wystarczyło, że poszła do sklepu albo tylko wyszła z klatki a ten ktoś właśnie przechodził obok, chociaż mieszkał na drugim końcu miasta.
A jak wspominała, była rzemieślnikiem, kiedyś trzeba było zdawać egzaminy czeladnicze a  później mistrzowskie. Było to w latach 50-tych XX wieku (jak to się teraz mawia). Do przeczytania była gróba książka z wiedzy obywatelskiej. Mama zaczęło się uczyć w przeddzień egzaminu i usnęła nad książką po przeczytaniu połowy pierwszej strony. I na egzaminie była pytana .....z tego co właśnie przeczytała na połowie pierwszej strony! Szokujące?! To się nazywa mieć szczęście. Ja na studiach jak mieliśmy do przygotowania na egzamin np. 100 pytań i nie znałem odpowiedzi na jedno pytanie - to właśnie z tego pytania byłem pytany (mało zrozumiałe?).
Pamiętam jeszcze jak mama mówiła o tym egzaminie. Pytali się jej jeszcze kto rządzi w Polsce? Prezydentem był wtedy Bierut (czy Wy wiecie kto to był)? Mama oczywiście nie wiedziała, bo polityka ją najmniej interesowała (miała może 25 lat wtedy albo mniej). Ale komisja stwierdziła, że kobieta nie musi wiedzieć  takich rzeczy. I zdała egzamin celująco.
  • awatar :->: Takie życie:> Wielu ludzi tak ma ,że natyka się na tych na których nie chce :P Szłam kiedyś z bratem do banku , i specjalnie chciał iśc dłuższą drogą żeby nie natknąć się na pewną osobe :> oczywiście wyszło tak ,że wpadliśmy na nią. :> Wtedy kiedy Ty zaczynałeś prace ja robiłam w pieluchy :> albo uczyłam sie mówić, więc to odległe czasy:> I wiem kim był Bierut :> ,ale to z czystej ciekawości warto sobie poczytać:>
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 
Sierpniowy zlot żaglowców w Szczecinie
Regaty i zloty żaglowców odbywają się w Europie od kilkudziesięciu lat. Pomysł wyścigów statków żaglowych zrodził się w Anglii na początku lat 50. XX w. W ten sposób próbowano uratować "białe ptaki oceanów" wypierane ze szlaków handlowych przez statki parowe. Regaty i zloty żaglowców jest to wyjątkowa okazja do poznania tradycji, poczucia klimatu pracy oraz życia na dawnych i współcześnie budowanych żaglowcach, przeżywających dzisiaj swój renesans. A "poczuć wiatr w żaglach" można również śpiewając szanty, słuchając "morskich opowieści" czy oglądając parady żaglowców żegnających gościnne porty.

===============================================
W roku 2007 w Szczecinie miała miejsce fajna impreza. Ostatni etap Tall Ship Races. Fajnie było przez 4 dni na Wałach Chrobrego. I później pożegnanie żaglowców w Szczecinie i Świnoujściu. Zrobiłem wtedy "tylko" 5000 zdjęć. Specjalnie kupiłem aparat fotograficzny na tę okazję,  to znaczy był to pretekst do zakupu. Miałem inny, ale oczywiście był gorszy. Bo to był tylko Kodak i miał już 3 lata(?). Teraz ma Sonyego i jestem zadowolony.
Ale, ale. Regaty były i się skończyły. A to maista nadal żyje tymi regatami. Fakt, zorganizowane były ekstra i miasto nauczyło się wreszcie organizować masowe imprezy. Wtedy w ciągu 3 dni na Wałach było ponad 2.000.000 (dwa miliony) ludzi, tylko na Wałach i Łasztowni. Ścisk był okropnty. Później umieszczę kilka fotek. Bo widzę, że dzisiaj wp.pl żyje ty,mi regatami. Tylko, że minął już rok. I dalej trzeba patrzeć w przyszłość a nie w przeszłość.
W sierniu 2008r jeden z etapów TSR będzie w Bergen (Norwegia). Więc jak ktoś (wiadomo kto) będzie w okolicach niech idzie. Warto. To jest wspaniały widok.
 

nortus
 

Policjanci z Ostródy w woj. warmińsko-mazurskim zatrzymali motocyklistę, który łamiąc przepisy ruchu drogowego zaledwie w ciągu kilku minut zebrał 56 punktów karnych - podała Iwona Przybylińska z zespołu prasowego warmińsko-mazurskiej policji. Motocyklista z Pruszkowa przekraczał dozwoloną prędkość, wyprzedzał na przejściu dla pieszych i przekraczał podwójną linię ciągłą.

Policjanci patrolujący "siódemkę" w okolicach Ostródy zauważyli jadącego z nadmierną prędkością motocyklistę. Na wezwanie policjantów nie zatrzymał się, ale zaczął uciekać. Po kilkukilometrowej ucieczce, podczas której
popełnił szereg wykroczeń, został zatrzymany. Wówczas okazało się także, że 24-latek nie ma uprawnień do kierowania motocyklem.


Pirata drogowego czeka rozprawa przed sądem grodzkim. Grozi mu grzywna do 5 tys. zł albo areszt.

=================================================

Czytając to, to zaczynam przyznawać rację tym, którzy wymyślili zabieranie samochodów za przekraczanie przepisów drogowych. No bo jaka jest kara dla kogoś takiego? Prawa jazdy nie ma i nie przejmuje się tym. Mandat? Zapłaci albo sąd go uniewinni za niską szkodliwość czynu.
Więc co bezkarność? Więzienie? Szkoda pieniędzy na jego utrzymywanie. Więc może faktycznie konfiskata samochodu/motoru coś pomoże?
A że rodzina straci dorobek? Trudno, jak się ma wariata w rodzinie to są tego konsekwencje. Chyba lepsze takie niż zamordowanie kogoś w głupim wypadku.
 

nortus
 
O kobietach mówi się, że albo je lepiej karmić albo ubierać. Cóż moją Damę chyba lepiej ubierać, bo ma własne futro i odpadają większe koszty. Tylko czasami trzeba ją poczesać, za czym szczególnie nie przepada. Zwłaszcza w okresie  stycznia-lutego, kiedy zmienia swoją garderobę z zimową na wiosenno-letnią.
W ogóle to ona lubi jak się ją czesze pod główką, po szyjce - podobnie jak lubi żeby ją tam głaskać i czasami sama nadstawia swoją mordkę. Szczególnie jest to fajne jak człowiek położy się do łóżeczka a tu przychodzi taka zjawa i chce żeby ją głaskać. A jak się nie reaguja to potrafi łapką uderzyć i się dopominać pieszczot. Ach, te kobiety.
Tak samo fajnie jest jak człowiek sobie jeszcze śpi, nagle czuje że coś chodiz po klatce pierśiowej i mrrrrrrrruuuuuuuuuuuuczy. Czasami udaję, że jeszcze śpię to wtedy małpiszon położy się obok, grzecznie i czeka kiedy tylko zobaczy że otworzyłem oczka. Wtedy już nie ma spania.
A co żywienia, bo o tym miałem napisać teraz. Lubi kurczaka i wołowinę, schabowy nie bardzo jej pasi. Mięsko dostaje surowe, pokrojone na kawałeczki, żeby nie musiała używać noża i widelca. Ale mięso musi być wcześniej 2-3 zamrożone, żeby zabić wszelkie robale w nich. Niestety ona jada tylko suchą karmę. Jak słyszę, że inne koty jadają zupy, resztki obiadowe, karmę w puszkach i saszetkach to aż im zazdroszczę. Ta nie ruszy. Wystarczy, że zobaczy logo Whiskas a ucieka od razu z kuchni. Podobno 9 na 10 kotów jada Whiskas, cóż ona należy do tych wybranych co nie jada.
Lubi sucha karmę, szczególnie których cena zaczyna się od 25 zł/kg. Byle czego nie jada. Brzed sterylizacja lubi Purinę, bo zabiegu do pyska nie weźmie. Z jednym wyjatkiem, tej na włosy w brzuchu. Tylko tą toleruje. Ale jej miseczka wystarcza na 1 - 2 dni. No i miseczka z wodą, tej wypije zawsze pół miseczki. Nikt jej nie wydziela jedzenia, zawsze ma pełną miskę karmy a robi łaskę że je. Koleżanka ma kota, który zje wszystko co tylko znajdzie. Musi zabierać jedzenie i wydzielać bo by chyba pękł z przeżarcia. A moj? .... Brak słów.
Lubi jogurt, ale tez nie każdy. Ten produkowany przez szczcińską mleczarnie to mogą jeść ludzie, a nie ona. Lubi Jogobellę Zotta zwłaszcza. Zje śmietanę, mleka nie zna. Z tego co wiem to rasowcą nie można dawać zwykłego, krowiego mleka, bo skończy się chorowaniem. No a 100 ml mleka po 10 zł to kupowac nie będę, a ja tego pić też nie będę.
A to jedzenie jogurtu czy śmietany to taka straszna ilość - tyle ile zostaje na denku po otwarciu.
To jest kot łowny, dlatego jak dostaje mięsko na talerzyku swoim to nie ma tak, że ona podejdzie i je. Nie, ona musi zapolować na mięsko. Czai się za rogiem, skrada i nagle chop z łapą z pazurami na talerzyk. A jak już złapie to nabija na pierwszy pazurek, podnosi do góry, ogląda, obwącha i dopiero zaczyna jeść. I tak z każdym kawałkiem oddzielnie. Wygląda to kapitalnie. Ale jak tylko zobaczy aparat fotoraficnzy to od razu albo odchodzi albo je normalnie, spokojnie. Zastanawiam się czy nie kupić kamerki i ją po cichu nagrać. Zabawnie to wygląda.
Małpiszon tak się nauczył, że ja jak wstanę, robię śniadanko, włączam notebooka. I jedząc śniadanko przeglądam pocztę i wydarzenia w kraju i na świecie. Ona w tym czasie je śniadanko ze mną. Siada na wersalce obok i je razem ze mną szynkę czy coś podobnego. Właśnie nauczyła się jakiś czas temu jeść wędlinę. Ale tylko wybraną.
Ostatnio jednak rano byłem zajęty pisaniem smsa, śniadanie na stole, komp włącząny a ona nie dostaje jedzenia. Więc najpierw mnie delikatnia łapką trzepnęła (usłyszała, że zaraz dostanie), ale nic bo ja pisałem dalej. Więc znowu mnie łapką trzepnęła (jak wyżej), to następnym razem pazurkiem pociągnąła rękaw pidżamy (reakcja jak wyżej) no to następnym razem poczułem na gołej ręce odcisk 3 pazurków, ale bardzo delikatny. Żeby nie bolało, ale żebym poczuł i zrozumiał co mnie czeka. No to wreszcie dostała śniadanko.
Taka cwaniara z niej.
A jak zje idzie gdzieś spać. I ja siedzę dalej przy kompie to nagle czuję jakiś ogon ocierający się o moje łydki. Achhhh, czasami to przyjemne ale czasami boję się że dostanę zawału.

Zapomniałem napisać, że koty te w Norwegii same sobie łowią rybki na obiad w rzekach. Moja by chyba z głodu padła bo od wody ucieka jak diabeł od święconej wody. Ona ni epowiem zje rybkę, ale od świeżej ucieka, powącha tylko. Natomiast zdarzyło się jej jeść makrelę, ale tylko świeżo przywiezioną z wedzarni w Międzyzdrojach. Kupna w sklepie może jest dobra ale dla ludzi.
Przypomnę tylko, że to jest kot rasy norweski leśny niebieski (Norwegian Forest Cat).
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 
Syn pyta ojca: - Tatusiu skąd ja się wziąłem? - Widzisz, bociany cię przyniosły. - Oj tatusiu, tatusiu masz taka piękna żonę, a bociany
pieprzysz.

Po roku studiów przyjeżdża do domu studentka i od progu wola: - Mamo, mam chłopaka! - Świetnie córeczko, a gdzie studiuje? - Ależ mamo, on ma dopiero dwa miesiące!

*(Pani pyta Jasia na lekcji)Jakie jest najszybsze zwierze na ziemi?
*Gepard.
*A najszybszy ptak?
*Ptak geparda

blondynka wraca do domu i widzi męża z kochanka. załamana przystawia sobie pistolet do głowy. zdesperowany mąż krzyczy: nie rob tego, ja ci to wszystko wyjaśnię!. blondynka na to: zamknij się ty będziesz następny

Jasio pyta się nauczycielki: - Czy można karać dzieci za coś czego nie zrobiły? - Oczywiście że nie... - To ja nie zrobiłem pracy domowej.
 

nortus
 
Student zdaje egzamin z psychologii. Profesor pyta go i stwierdza że nic nie umie, wściekły wpisuje do indeksu: OSIOŁ student zerka do indeksu i mówi: no dobrze jest podpis a gdzie ocena

Są 4 rodzaje seksu: więzienny, studencki, przedszkolny i filozoficzny.
Więzienny-jest gdzie,ale nie ma z kim.
Studencki jest z kim,ale nie ma gdzie.
Przedszkolny jest z kim, jest gdzie ale nie ma czym.
Filozoficzny-jest gdzie, jest z kim, jest czym,ale czy jest po co.

Rozmawia Jasio z kolegą: - Wiesz, wstyd mi za mojego ojca. To prawdziwy
tchórz. Ile razy mama wyjeżdża, on się boi i idzie spać do sąsiadki...

Wchodzi nauczyciel do klasy i mówi na stojąco: -Kto uważa że jest idiotą niech wstanie Wstał Jasiu.Nauczyciel pyta Jasia: -Jasiu czemu wstałeś? -Bo nie chciałem żeby pan tak stał na środku sam.

rodzice Jasia wyjechali na wakacje.Na miejscu mama łapie się za głowę i krzyczy:
-zapomniałam wyłączyć żelazko!Cały dom sie spali!
-Nie spali się-odpowiada tata
-Zapomniałem zakręcić kran!!!
 

nortus
 
Pisałem wcześniej, że noszę soczewki. Ostatnio znalazłem gdzieś takie zdjęcia. I się zastanawiam: może fundnąć sobie takie? Dziewczyna w sklepie z soczewkami mówiła mi, że klient kupił u niej jakieś nowe witaminy poprawiające kolor białek ocznych (ukrwienie oczu poprawiają) i przyszedł do niej po kilku dniach z kompletnie białymi białkami oczu, aż się przeraziła. A on miał takie soczewki. Ale człowiek głupio by wyglądał, co?
  • awatar Britney Spears: ale bajer;D Te oczojebne Zółte są zajebiste!:)
  • awatar Kapibara: taka pajeczynke bym sobie strzelila :D
  • awatar :->: nienaturalne :> i nic w nich powalającego ;> Te pierwsze to jak oczy kosmity :>
Pokaż wszystkie (9) ›
 

nortus
 
Na karę 25 lat więzienia skazał w poniedziałek sieradzki sąd 43-letniego mężczyznę, oskarżonego o zastrzelenie z dubeltówki szwagra i postrzelenie teściowej. Prokurator chciał dożywocia, ale za Krzysztofem S. wstawiło się kilkuset mieszkańców jego wioski.

Do tragedii doszło w listopadzie ubiegłego roku we wsi Pałki pod Poddębicami. Oskarżonego odwiedzili 35-letni szwagier i 60-letnia teściowa. Doszło do kłótni i Krzysztof S. zaczął strzelać z posiadanej nielegalnie broni myśliwskiej. Zraniona w nogę teściowa trafiła do szpitala, a jej syn zmarł w karetce. Miał 47 ran postrzałowych szyi, klatki piersiowej i prawego barku.
Sieradzka prokuratura oskarżyła go o zabójstwo szwagra, usiłowanie zabójstwa teściowej i nielegalne posiadanie broni. Przed sądem Krzysztof S. przyznał się do winy. W śledztwie mówił, że teściowa często miała do niego pretensje. W dniu, gdy doszło do tragedii, pokłócił się ze szwagrem. Poszło o pieniądze i ziemię. - Przepraszam, że strzelałem. Powinienem był to załatwić w inny sposób... - mówił na koniec procesu.

W obronie oskarżonego stanęli jego sąsiedzi. Do sądu dotarła petycja, pod którą podpisało się ponad czterysta osób. Pisali, że Krzysztof S. nie jest złym człowiekiem, choć źle postąpił; że często miał konflikty z teściową i że gdy wróci do swojej wioski, powitają go z otwartymi ramionami.

- Na palcach jednej ręki można policzyć sprawy, gdzie społeczeństwo po tak drastycznej zbrodni wstawia się za oskarżonym - mówił sędzia Janusz Adamski. - Sąsiedzi nie chwalą go, ale i nie piętnują. A wyrok musi być zrozumiały i akceptowany przez społeczeństwo.

Sąd tłumaczył, że to jedna z wielu okoliczności łagodzących w tej sprawie, dlatego oskarżonemu nie wymierzono najsurowszej kary.
==================================================
No nie wiem, czy już nawet sądom odwaliło? 47 razy strzelał - ale to dobry człowiek? No to powinni go wypuścić i jeszcze order dać!
Przypominam sobie taki program w TVP jakieś 2 lata temu. Chłopak koło 17 lat zabił ojca i matkę w mieszkaniu, bo nie dostał kasy. I wspaniała była wypowiedź sąsiadów: jesteśmy zaskoczeni bo on przecież taki dobry chłopiec i katolik jest, co tydzień do kościoła chodził. To co, to znaczy że mu wszystko wolno? Porażające, przynajmniej dla mnie!
 

nortus
 
Naukowcy z Instytutu Psychiatrii londyńskiego King's College dokonali kontrowersyjnego odkrycia. Z ich badań wynika, że palenie papierosów może mieć pozytywny wpływ na pamięć i koncentrację.

W związku z tym odkryciem Brytyjczycy podjęli już intensywne prace nad lekiem, która może dać osobom cierpiącym na chorobę Alzheimera szansę na normalne życie. Nowy lek, oparty na nikotynie, ma stymulować pracę mózgu bez efektów ubocznych palenia takich, jak choroby serca, rak, wylew czy uzależnienie. Może on zostać również wykorzystany w leczeniu demencji. Pigułka ma trafić do sprzedaży w ciągu pięciu lat.

Pobudzające właściwości tytoniu były znane już w czasach wiktoriańskich. Dziewiętnastowieczni lekarze polecali swoim pacjentom palenie na "wzmocnienie inteligencji". Jednak późniejsze odkrycie, że uzależnienie od nikotyny może mieć śmiertelne skutki spowodowało, że zaprzestano tej praktyki.
  • awatar Ervirak: O lol nauka zaskakuje OO
  • awatar zakochaniwsobie: Meg dzięki wielkie :)choroba Alzheimera mi nie grozi!!! cieszę się ino szum ! Już wiem dlaczego mi dziś nie wychodzi myślenie i sklecenie normalnego zdania! Spaliłam tylko 2 papierosy ! już lecę nadrabiać ! ;) Śmiertelne skutki ??? ech na coś trzeba umrzeć ,a lepiej umierać ze świadomością ,że we łbie nie pustostan i kilka mądrości zostanie po mnie :D :D :D Dzięki nortus,jesteś wielki!
  • awatar Nortus & Potworna spółka: i tak wszyscy chorujemy na jedną, okropną chorobę mającą 100% śmiertelność. Ta choroba nazywa się życie. Ale papieroska możesz odłożyć na piątek.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 
14.7.Londyn (PAP/int.) - Zdrowy sen w nocy jest najlepszym sposobem wzmocnienia pamięci. Wydaje się, że sen wzmacnia połączenia między komórkami nerwowymi w mózgu, co ma kluczowe znaczenie dla procesów uczenia się i zapamiętywania.
Mówiące o tym badania naukowców z Uniwersytetu w Genewie zaprezentowano na konferencji Federacji Europejskich Towarzystw Badań Układu Nerwowego (FENS).

Badaniami objęto 32 ochotników, których uczono różnych nowych umiejętności lub którym pokazywano wizerunki, które później musieli sobie przypominać.


Mieli oni m.in. przyswoić sobie umiejętność śledzenia joystickiem ruchomego punktu na monitorze komputerowym. Część uczestników badania spała potem osiem godzin, a druga grupa była pozbawiana snu lub pozwalano im jedynie na drzemki.

Następnego dnia proszono ich o odtworzenie zadań lub przypomnienie sobie oglądanych poprzednio wizerunków. Sprawdzano przy tym aktywność ich mózgu za pomocą czynnościowego rezonansu magnetycznego - fMRI. Lepiej radzili sobie ci, którzy się wyspali, i było to uwidocznione w obrazie fMRI.

Zdaniem kierującej badaniami doktor Sophie Schwartz sen pomaga skonsolidować nowe doświadczenia i przyswoić materiał poprzez wzmocnienie słabych wspomnień, które z czasem mogą ulec zatarciu.

"Poprawa wyników bierze się ze zmian aktywności w specyficznych rejonach, w których kodują się cechy przyswajanego materiału" - powiedziała.

Dodała, że potrzebne będą dalsze badania, ponieważ nie ma pewności, ile snu niezbędne jest do uzyskania optymalnego efektu. "Chcemy ocenić, w jaki sposób zaburzenia snu wpływają na funkcjonowanie emocjonalne i poznawcze i jakie czynniki biologiczne wchodzą w grę" - wyjaśniła Schwartz.

Tymczasem ostatni sondaż, którym objęto 4 tys. dorosłych w Zjednoczonym Królestwie, wskazuje, że tylko 20 procent sypia po osiem godzin na dobę.

"Sen nie jest jedynie stratą czasu, jest to pora dużej aktywności i potrzebujemy go do takich rzeczy jak pamięć i uczenie się - wyjaśnia doktor Neil Stanley z szpitala uniwersyteckiego Norfolk i Norwich. - Za dnia odbieramy i nabywamy informacje, ale dopiero w nocy informacje te sortujemy".

"Ludzie narzekają na brak snu, a tymczasem właśnie teraz, w społeczeństwie sypiającym 7 godzin na 24 i przy przeciążeniu informacyjnym, potrzebujemy go bardziej niż kiedykolwiek dotąd" - zaznaczył.


=================================================
To dlatego Marilyn Monroe wkładła scenariusz filmu pod głowę i spała na nim żeby zapamiętać.

Studenci  do łóżek.
 

nortus
 
Jeszcze nigdy w historii liczba ludności świata nie rosła tak szybko jak obecnie. Co 12-13 lat zwiększa się o kolejny miliard. Już w 2011 r. pęknie następna bariera - Ziemię będzie zamieszkiwać siedem miliardów ludzi .

Gwałtowny przyrost ludności rodzi jednak poważne problemy, szczególnie że niemal w całości jest on zasługą krajów ubogich, które już teraz nie
potrafią zapewnić swoim obywatelom godziwych warunków życia.

JAROMIR KAMIŃSKI: Według szacunków liczba ludności świata sięgnie w 2050 r. prawie 10 miliardów. Jakie będą tego konsekwencje?
JOOP DE BEER* Wszystko zależy od tego, czy wzrostowi liczby ludności będzie towarzyszył rozwój techniki. Jeśli przez następne 50 lat pozostanie on na takim samym lub zbliżonym poziomie, gigantycznie wzrośnie presja na
surowce - wodę, żywność. Wówczas pojawi się nowe zjawisko - wojny o surowce.
Jeśli jednak ludzkość znajdzie odpowiedź, jak surowce zapewnić, sytuacja nie będzie dramatyczna.

Za wzrost liczby ludności odpowiadać będą najbiedniejsze kraje z południowej półkuli. Czy oznacza to, że bogatą Północ zaleją wygłodniali przybysze z Południa, Europę - mieszkańcy Afryki, zaś ubodzy Latynosi USA i Kanadę?
W Europie będzie nie tylko więcej imigrantów z Afryki, ale i z Azji, zwłaszcza południowej. Napływowi ludności będzie towarzyszyło starzenie się Europy. Właśnie dlatego Europa potrzebuje rozsądnej polityki imigracyjnej.
Musi powstać układ, w którym wszyscy korzystają: biali mogą spokojnie żyć, a imigranci pracować. Oczywiście rozwój technologii zmniejszy liczbę miejsc pracy w pewnych dziedzinach, ale za to stworzy je w innych, więc dla mas imigranckich na pewno znajdzie się miejsce. Czeka nas wielka fala emigracji zarobkowej.

Czyli Europa będzie wyglądać w 2050 r. tak jak USA teraz? Tak. Imigranci ze wszystkich stron świata w połączeniu ze starymi Europejczykami stworzą społeczeństwo podobne do amerykańskiego. Ten proces wzbogaci Europę i wyjdzie jej na dobre. Nie tylko dlatego, że imigranci będą
pracować na emerytury Europejczyków.

Przenieśmy się do Azji. Czy Chińczycy skolonizują Syberię? Miliony ludzi z Mandżurii łakomym okiem spoglądają na puste syberyjskie przestrzenie.
Rzeczywiście Chiny będą miały olbrzymi problem ze swoją populacją w 2050 r. Ludność Państwa Środka dramatycznie sie zestarzeje. Nawet bardziej niż
Europa. W Chinach jest teraz dużo więcej mężczyzn niż kobiet. To wszystko odbije się czkawką na ich demografii. Na razie Chińczycy zasiedlają Syberię, ale trend może się odwrócić.

Czy Arktyka wraz z ocieplaniem się klimatu stanie się obszarem kolonizacji?
Grenlandia i północne połacie Kanady mogą stać się obszarem zasiedlenia. Są tam bogate zasoby ropy i gazu, po które świat na pewno sięgnie już w tym stuleciu. Ale w związku z rozwojem technologii do platform wiertniczych, rurociągów i kopalni nie będzie potrzeba tysięcy ludzi. Na pewno w Arktyce powstanie wiele ludzkich osad, ale nie będą to wielkie miasta. Jeszcze nie w
tym wieku.

JOOP DE BEER* demograf z holenderskiego instytutu EAPS (European Association for Population Studies)
=================================================
Żartując: no ile będzie kotów na ziemi? Bo szczurów przypada 10 na 1 człowieka, średnio.

WIem, ze to straszne co napiszę, ale kiedyś regulatorem życia na Ziemi były wojny. A dzisiaj?
Przecież jakoś trzeba nad tym zapanować bo zabraknie wreszcie jedzenia, wody, energii. A życie ludzkie jest coraz bardziej wydłużane no i żyją ludzie, któzy kiedyś nie mieli żadnych szans na żcyecie - postęp nauki i medycyny. Ale tak bez końca?
 

nortus
 
Oooooooo, widzę że mój kot przyszedł do mnie powiedzieć mi (w wersji delikatnej) spadaj stąd, ja chcę spać!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Idiota, czy co?
 

nortus
 
No, żarty się skończyły.

Tak do mnie przyszedł. Chyba zacznę się bać.
  • awatar ukryta: haha super fotka
  • awatar zil: to takie masz sny... :D
  • awatar gość: buchacha...dobra fotka...
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
  • awatar rekin: witaj ...szczecin jest piękny o zachodzie słonca , wiem bo w nim mieszkam ..:) pozdrawiam cieplutko .:)
Pokaż wszystkie (1) ›