Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 24 czerwca 2008

Liczba wpisów: 16

nortus
 
Drobna uwaga do tego co piszę. Piszę o tym z czym ja lub moja rodzina spotkała się osobiście. Być może inne osoby, które tam mieszkają spotkały się z innymi przypadkami. Moja rodzina pracuje w sektorze publicznym , państwowym - nie prywatnym. Posiadają prawo stałego pobytu ale są Polakami, choć prawdopodobnie będą występować o obywatelstwo norweskie. Bo jednak cudzoziemiec zawsze to coś innego. Biegle posługują się językiem norweskim nawet mają zaliczone egzaminy państwowe z norweskiego w stopniu doktoranckim. W pracy muszą posługiwać się norweskim, no chyba że się trafią Polacy lub Anglicy czy inni cudzoziemcy. A mieszkają tam od 2004r choć starali się wcześniej tam wyjechać.
Ktoś jak to czyta wszystko to może pomyśleć, że Norwegia to idealny kraj. Nie, tak nie jest. Ma też dużo wad i dla nas dziwne czasami przepisy czy zwyczaje. Ale to jak każdy naród czymś się musi wyróżniać. Nie idealizuję Norwegii. Po prostu jest tam inaczej. W większym stopniu jest też krajem powiedziałbym nawet policyjnym, ale coś za coś. Co może najbardziej wkurza nawet Norwegów to są opłaty. Kraj jeden z najbogatszych a najbogatszy w Europie, żyjący z ropy i gazu a jednocześnie gdzie paliwo jest najdroższe w Europie, wysokie opłaty drogowe i ubezpieczenia samochodu (polisę wykupuje się wg ilości przejeżdżanych w roku kilometrów), bardzo zawyżone ceny samochód w stosunku do kontynentu, często płatne drogi, mosty i tunele czy wjazdy do miasta a są wielkim producentem benzyny i oleju, gdzie służba zdrowia jest płatna (powyżej 18 roku życia), wysokie podatki  i wiele innych "przykrych" rzeczy ale z drugiej strony jeśli potrzebujesz pomocy państwo ci jej udzieli, nie zostawi na łasce losu. Da jeść, wyżywi, ubierze, pomoże, przeszkoli. Nie ma bezdomnych (chyba  że ktoś z własnej woli tak chce) a według niedawnych przepisów żebrać tam mogą tylko Norwegowie (podobnie jak w Polsce przyjechało tam wielu Romów itp. narodowości którzy tak żyli), pomoc socjalna bardzo rozwinięta, państwo wykłada olbrzymie pieniądze na kultywowane tradycji, bez mała zapomnianych języków ( a różnego rodzaju gwar żywych nadal są setki). Gdzie często jeszcze po nazwisku poznasz z jakiego ktoś jest regionu, miejscowości. Po wzorach na ubraniach Norweg powie skąd ktoś pochodzi, podobnie wg języka używanego. Uwaga co do płatnych mostów i tuneli: są płatne do momentu aż opłaty zebrane za używanie tych mostów czy tuneli zwrócą koszty budowy, później są już bezpłatne. Urząd dróg podaje do informacji przez ile lat będzie pobierał opłaty a później je znosi - i dotrzymuje słowa. Mosty niektóre były płatne a obecnie już nie są. A trzeba pamiętać, że jeszcze w latach 60- i może początku lat 70-tych Norwegia to był bardzo biedny kraj. Dopóki nie odkryli ropy i gazu. Gros wspaniałych mostów i dróg wybudowano dopiero w latach 80-tych. Norwedzy mają teraz mnóstwo kasy na budowę dróg i budują je na wariata i dlatego chętnie widzą polskich robotników, dzięki nam wyprzedzają swoje plany budowy dróg o całe lata. Pisałem o tym, że mają wysokie ceny paliwa, podatki, opłaty i powiedzmy koszty  życia (np. służba zdrowia, mandaty) ale bezpłatne szkolnictwo do tego stopnia że często za studia zagraniczne swoich obywateli płaci państwo. A z drugiej strony mają masę kasy z ropy i gazu i są tacy  pazerni. Tak, bo oni myślą. Wiedzą, ze ropa i gaz z kilkadziesiąt lat (czytałem że już nawet za 70 lat jeśli nie odkryją nowych złóż) się skończy i skończą się pieniądze. A państwo musi przecież nadal funkcjonować. Dlatego oni nie przejadają majątku tylko inwestują i odkładają dla przyszłych pokoleń. Bo gdy ropa się skończy, albo okaże sie niepotrzebna, bo kto wie jak dalej będzie np. z motoryzacją) to skąd wezmą środki na życie? Nikt im nie da, a pamiętają jak byli biedni, oj biedni.
Ale są i wady. Dla cudzoziemców jest to brak asymilacji z mieszkańcami. Norweski jest trudnym i dziwnym dla nas - i nie tylko - językiem. Znają angielski i możesz się nim posługiwać wszędzie w zasadzie, ale oni między sobą mówią po swojemu i dopóki nie znasz norweskiego jesteś odizolowany. To jest chyba największy problem cudzoziemców. W zasadzie zawsze jak wchodzimy do sklepu i rozmawiamy po polsku to sprzedawca zwracał się do nas po angielsku. I był zaskoczony że oni tak płynnie mówią po "ichniemu".
Ale są już ułatwienia dla cudzoziemców, zwłaszcza Polaków. Zaznaczam, że ja tego osobiście nie widziałem, ale wiem to od pewnych osób. W Lidlu w Stavanger pojawił się napisy dla klientów w języku ... polskim. Tak, tak. Zostaliśmy zaszczyceni. Tylko nie ma się z czego cieszyć, bo te napisy mówią że w sklepie są kamery i zgłaszają kradzież na policję. Bo okazuje się, że nasi stoczniowcy potrafią (co niektórzy oczywiście) przepić pensje w kilka dni (fakt, alkohol jest bardzo drogi, kufel piwa w knajpie kosztuje 100 kr, czyli 50 zł, o innym nie wspomnę alkoholu) a potem idą jeść do sklepu, bez płacenia oczywiście. I musiało to być dość nagminne jeżeli pofatygowali sie o napisy po polsku.
Pisałem już że każdy może sprawdzić w internecie ile zarobił znajomy czy sąsiad czy wróg. A po co to jest? Dla walki z łapówkami. Tam nie ma czegoś takiego, że 20-30 letni faciu jeździ najnowszą BMW czy Mercem, nie pracuje a jak co to mówi, że babcia z emerytury 500 zł go utrzymuje i daje na samochód i paliwo i inne potrzebne do życia rzeczy. A w Polsce? Każdy sąd przyjmuje takie wytłumaczenie. A znam to osobiście, jak jeszcze kilka lat temu do sądu w mieście K. przyjeżdżał businessman lincolnem tak długim, że gdy zaparkował pod sądem to zajął miejsce do parkowania całą szerokości jezdni i jeszcze trawnik (praktycznie zamknął ulicę, fakt że wąską i o małym ruchu). A na pytanie sądu (facet doprowadził firmę do upadku, nie płacił pensji ani dostawcom) z czego pan żyje to odpowiedział, że mama mu daje (facet koło 50 wtedy). Gdy sędzina się wkurzyła i zapytała, ale paliwo przecież kosztuje to za co pan kupuje benzynę - odpowiedział, że mama go bardzo kocha i daje mu zawsze rano w pełni zatankowany samochód, żeby synek nie miał kłopotów po drodze. I wyszedł wolno. Tak, to prawda, tak było. Coś takiego jest niemożliwe w Norwegii i Szwecji, i pewnie w wielu innych państwach również. W Szwecji 2-3 lata była afera, ze pani minister kupiła z urzędowej karty kredytowej jakieś prywatne rzeczy i zaraz oddała te pieniądze do banku, po prostu coś chciała kupić a nie miała prywatnej kasy więc pożyczyła z państwowego konta. I co, wyleciała z roboty, musiała złożyć dymisję za wyłudzenie państwowych pieniędzy! A u nas? Poczytaj tylko w gazetach ile wydawali i wydają ministrowie, wojewodowie i inni urzędnicy na cele "reprezentacji". Gdy wchodziliśmy do Unii oglądałem program w TVP jak wygląda kontrola skarbowa w innych państwach. I okazuje się, że można dokładnie ustalić ile fryzjer miał klientów, ile facet z hot-dogami na kółkach sprzedał porcji klientom, itp. Tylko w Polsce to jest niemożliwe. Jak np. nad morzem otworzysz lodziarnię czy smażalnie ryb ii nie zgłosisz tego w urzędzie to żadna kontrola nie obejmie ciebie, nawet jeśli będą sprawdzać wszystkie budki wokół ciebie. Dlaczego? Bo jak nie zgłosiłeś w urzędzie że handlujesz to dla skarbówki, sanepidu czy PIHu nie istniejesz! Więc nie może ciebie skontrolować. Kompletna bezkarność, z której wiele osób korzysta. I u nas urzędy o tym wiedzą, ale takie są przepisy i on nie może skontrolować czegoś o czym urząd nie wie. Nie jest to dziwne?
Inna jeszcze ciekawostka. Skandynawia - cała - walczy z pijaństwem. Jak był u nas Norweg to nie mógł się nadziwić, że na odcinku 700 metrów było obok siebie (jest, nie było) 8 sklepów monopolowych, większość do tego całodobowych. Przeżył szok. Tam "monopoly" jest często jeden na małe miasto a kilka w dużym mieście i czynne do 16. No i te ich ceny na monopol. I przywieź z zagranicy można tylko 1 litra, a nie jak w Unii 10 litrów wódki.
Dlatego mówię, że Skandynawia to inny świat. Czy lepszy? Do końca nie jestem przekonany, tym bardziej że nie o wszystkim tu piszę a i też nie wiem o wielu rzeczach. Ale jest to wg mnie normalniejszy świat niż Polska.  I bardziej tolerancyjny.
Tyle dygresji, wracam do turystyki.
 

nortus
 
   Tunnel    Length    Date of    Notes    Road    Toll
           opening            
   Laerdal    24 510 m    27.11.2000    "World's longest"    E 16    No
   Gudvanga    11 428 m    17.12.1991        E 16    No
   Folgefonn    11 150 m    15.06.2001        Rv 551    Yes
   Korgfjell    8 568 m    16.09.2005    Work started 09.2001    E 6    No
   Steigen    8 079 m    1990        Rv 835    
   Bømlafjord    7 931 m    28.12.2000    Subsea tunnel (-262.5 m)    E 39    Yes
   Eiksund    7 765 m    23.02.2008    The World's deepest subsea road tunnel (-287 m)    Rv 653    Yes
   Svartisen    7 615 m    1987        Rv 17    
   Høyanger    7 543 m    25.05.1982        Rv 55    No
   Vallavik    7 510 m    1985        Rv 7    No
   Åkrafjord    7 404 m    15.07.2000        E 134    No
   Oslofjord    7 390 m    29.06.2000    Subsea tunnel (-134 m)    Rv 23    Yes
   Nordkapp    6 875 m    15.06.1999    Subsea tunnel (-150 m)    E 69    Yes
   Frudal    6 758 m    29.10.1995        Rv 5    Yes
   Fodnes    6 604 m    29.09.1995        Rv 5    Yes
   Innfjord    6 594 m    1991        E 136    No
   Sørdals    6 370 m    01.12.2007    Lofoten connection    E 10    
   Fjaerland    6 397 m    31.05.1986        Rv 5    No
   Naustdal    5 970 m    18.08.1995        Rv 5    Yes
   Øksendal    5 965 m    28.10.2000        Rv 62    No
   Byfjord    5 875 m    1992    Subsea tunnel near Stavanger (-223 m)    E 39    Yes
   Tosen    5 857 m    1986        Rv 76    
   Atlanterhav    5 955 m    03.2009    Averøy - Kristiansund in Møre og Romsdal (-245 m)    Rv. 67    Yes
   Finnøy    5 766 m    2009    Rennesøy - Finnøy + a 1450 m long tunnel to Talgje (-150 m)    Rv. 519    Yes
   Haukeli    5 682 m    1968    Mountain road    E 134    No
   Hitra    5 645 m    08.12.1994    Subsea tunnel (-264 m)    Rv 714    Yes
   Frøya    5 305 m    23.06.2000    Subsea tunnel (-164 m), Hitra - Frøya    Rv 714    Yes
   Heggur    5 277 m    1984    Tafjord    F 15-92    No
   Freifjord    5 086 m    1992    Subsea tunnel (-130 m) to Kristiansund    Rv 70    Yes
   Flenja    5 053 m    1986        E 16    No
   Eikefet    4 910 m    9.07.80        E 39    No
   Røldal    4 657 m    1964        E 134    No
   Oppljos    4 537 m    17.10.78        Rv 15    No
   Kobbskaret    4 457 m    1986        E 6    
   Mastrafjord    4 424 m    1992    Subsea tunnel (-132 m) near Stavanger    E 39    Yes
   Honningsvåg    4 443 m    1999        E 69    Yes
   Berdal    4 270 m    1987        Rv 50    No
   Øksfjord    4 252 m    1988        Rv 882    
   Valderøy    4 222 m    1987    Subsea tunnel (-137 m) to Ålesund airport    Rv 658    Yes
   Halsnøy    4 120 m    08.03.2008    Subsea tunnel    Rv 544    Yes
   Masfjord    4 110 m    7.12.95        E 39    No
   Rotsethorn    4 015 m    27.05.2004    First section: 2 176 m (19.06.1999) (Future E 39)    Rv 651    No
   Toppen    3 986 m            F19-15    
   Hell (Gjevingåsen)    3 928 m    18.10.1995        E 6    Yes
   Breivik/Sentrumstangenten    3 899 m            Rv 862    
   Nordby    3 850 m    1993    2nd tube: 3 850 m    E 6    No
   Godøy    3 844 m    1988    Subsea tunnel (-153 m) near Ålesund    Rv 658    Yes
   Fløyfjell    3 825 m    07.07.1988    Shortest tube 3 195 m    E 39    Yes
   Frafjord    3 812 m    10.06.1999        F11-281    
   Strømsås    3 800 m    16.10.2001    Drammen bypass    E 134    
   Lunner    3 800 m    11.10.2003    Lunner - Nannestad    Rv. 35    Yes
   Hvaler    3 751 m    1989    Subsea tunnel (-120 m)    Rv 108    Yes
   Nøstvedt    3 700 m    2009    Assurtjern - Vinterbru. 2 tubes    E6    
   Umskar    3 670 m    31.10.2006    Mo i Rana - Sweden    E12    No
   Storsand    3 653 m    2005    Orkanger - Klett    E39    Yes
   Brattli    3 606 m    1992    Kjøpsvik - Sætran    Rv 827    
   Vike    3 535 m        +1100 m lengthening (2005)    F15-191    No
   Stordal    3 530 m    1998        Rv 650    No
   Ellingsøy    3 520 m    1987    Subsea tunnel (-144 m) to Ålesund airport    Rv 658    Yes
   Tromsøysund    3 500 m    03.12.1994    Subsea tunnel (-102 m). Shortest tube: 3386 m    E 8    Yes
   Bogs    3 482 m    11.06.2004    Near Vadheim, toll on ferry Lavik - Oppedal    E 39    Yes
   Modalen    3 451 m    03.07.1976        Rv 569    No
   Ibestad    3 396 m    02.12.2000    Subsea tunnel (-112 m)    Rv 848    
   Sløverfjord    3 337 m    1997    Subsea tunnel (-120 m)    E 10    
   Ravnehei    3 300 m    2009    Between Kjörrefjord and Ulland    Rv. 465    Yes
   Geiteryggen    3 281 m    1987        Rv. 50    No
   Straumdal    3 232 m    10.1992    Jektvik - Ågskaret    Rv 17    
   Pollfjellet    3 230 m    1983        Rv 868    No
   Isfjell (Iisavari)    3 200 m    29.10.2005    Skardalen - Birtavarre, Kåfjord    E 6    No
   Vatland    3 200 m    01.09.2006    Lyngdal - Flekkefjord. Works started: 04.2004    E 39    Yes
   Storvikskaret    3 114 m    07.07.1995    Ørnes - Løding/Tverlandet    Rv 17    
   Ljønibbe - Hamregjøl    3 090 m    1962 / 63    Two connected tunnels    Rv 60    No
   Borgund    3 030 m    06.07.2004    Bergen - Oslo    E 16    No
 

nortus
 
Przed chwilą podałem spis tuneli norweskich o długości powyżej 3.000 metrów. Jest ich tylko 72. Informacja, sorry że mało czytelna, ładnie wygląda w excelu podaje: nazwę tunelu (każdy tunel ma własną nazwę!),długość, datę otwarcia, uwagi, nr drogi na której leży i informację czy jest płatny czy nie.
Jak zobaczysz są tu tunele leżące nawet 287,5 m poziżej lustra wody - to obecnie najgłębszy tunel świata. A przymierzają się do budowy tunelu leżącego poniżej 300 m poniżej lustra wody. Najdłuższy tunel ma 24,5 km, spadek 10% - w uszach czujesz zmiany ciśnienia. Ładne zestawienie tuneli znajdziesz pod tym adresem:
home.no.net/lotsberg/index.html
W tunelach są instalowane kamery policyjne, bo tam się tak łatwo prekracza prędkość, wystarczy puścić bieg i jechać siła grawitacji - do połowy tunelu. Tunele sa pewną specyfiką Norwegii. W tunelach są ronda, mijanki, są tunele w których robisz 580stopni, tak półtora obrotu żeby wyjechać kilkadziesiąt metrów wyżej/niżej. Sa oświetlone i kolorowe ale są i ciemne, wąskie, bez pobocza - to te stare tunele (np. przejazd przez Haukeli na drodze Oslo-Bergen)droga E134. I w takim tunelu mijają się ciężko dwa tiry. Fajne to jest.
 

nortus
 
Pisałem, że Norwegia to kraj tolerancyjny i przyjazny. Tak, dowodów jest pełno na każdym kroku. Ale i często się zdarza, że niektórzy to wykorzystują. W Norwegii mieszka masę cudzoziemców, powiedzmy nie-białych. Pomagali oni wielu nacją pozwalając im osiedlać się u siebie i ściągnąć rodziny.Niekiedy teraz tego żałują bo niektózy żyją z rodzenia dziec i to jest ich zajęcie, a pracować nie zamierzają. Może dlatego tak dosyć niechętnie podchodzili do rozszerzenia Unia w 2004r. Dosyć zęsto widzi się, że biali Norwedzy (rodziny) nie mogące mieć włąsnych dzieci adoptują dzieci i często nie są to białe dzieci ale właśnie z biednych krajów. Wychodzą oni z założenia że skoro los im poszczęścił, bo żyją dobrze, spokojnie i bogato (Norwegia jest prawie zawsze na 1 miejscu w rankingach jakości życia, długości życia, swobód, tolerancji itp.) to powinni się tym dzielić. Dlatego, żeby polepszyć losy świata, adoptują inne dzieci. W Polsce by wytykali palcami często w małych miasteczkach, tam nie.
Tam w wyborach kandydat ogłosił że jest gayem - i nie było to problemem, nie przegrał z tego powodu a wybory wygrał. A wyobrażasz sobie coś takiego w Polsce? Przecież byłby wyklęty, co by się działo w pewnym Radiu M to już nie wspomnę. Z jednym wyjątkiem, już jeden prezydent Pl zapraszał takiego pana "z mężem" na przyjęcie. W tym przypadku Radio M by go broniło a nie potępiało, ale skoro szwagierka jest czarownicą i to też nikomu nie przeszkadzało? Sorka za dygresję. Ale jest dużo różnic między tymi dwoma krajami i nacjami. Nie twierdzę, że któryś z nich jest zawsze lepszy.
 

nortus
 
Jedna uwaga: w rozmowach z Norwegami nie mów źle na temat króla i rodziny królewskiej. Nie ważny jest twój stosunek do monarchii, to po prostu nie wypada. Dlaczego? Bo oni kochają króla i rodzinę królewską. Są gazety, które bezmała tylko z tego żyją. Piszą o wszystkim, co król zjadł, że książe pierdnął - przesadzam oczywiście. Ale oni bezmała czczą rodzinę królewską. Król jest symbolem jedności państwa i narodu. A tu też dowód na tolerancję - zobacz wcześniejszy wpis o królu i następcy tronu oraz jego małżonce. Poślubił kobietę z dzieckiem, która dosyć luźno się prowadziła a jednak naród to zaakceptował i kocha księżną. Ma to też swoje uzasadnienie w historii, i to tej niedawnej, z czasów II wojny światowej. Kiedy w ciężkich czasach król mógł wyjechać a jednak został w kraju i walczył z najeźdźcą. W trudnych momentach, gdy nie było paliwa dojeżdżał tak jak zwykli ludzie na nartach. A mógł sie wozić samochodami, bo jak wiadomo "władza i tak się wyżywi" jak powiedział kiedyś red. Urban.
 

nortus
 
Droga letzteregen. Podałaś mi swoje plany uropowe:Roskilde, Helsingor, Goeteborg, Hardangefiord, Bergen, Oslo i Kopenhagę.
Jeśli można sugerowałbym dodanie do nich Stavanger i wyspę Karmoy. To na południe od Bergen 250 km. Bergen ma urodę miasta norweskiego, Haugesund po drodze = trochę bez wyrazu ale o nim już pisałem, warto do niego jednak zajrzeć. Stavanger jest miastem, powiedziałby europejskim w stylu, w zabudowie, charakterze. Tu pracuje wielu polskich stoczniowców.  Karmoy jest przepiękną wyspą, małych kolorowych i białych domków, wąskich uliczek,łodzi, piaszczystych plaż. Plaże na południu Norwegii - od Kristiansand do Stavanger są piaszczyste, szerokie, czyste. Dalej na północ są kamieniste, strome.
Ale to zależy oczywiście od czasu jaki masz na wyjazd i gotówki. Tu musisz być przygotowana że nie ma za darmo czy śmieszne ceny. Wszystko ma swoją wartość. Nie ma czegoś takiego że bilet wstępu do muzeum kosztuje 3 zł.Jest dużo atrakcji za darmo ale w większości trzeba zapłacić, myślę że można przyjąć że opłaty są tak do 50-100 kr. Dzieci mają zniżki.
Jak pisałem wcześniej rodzinka była zakochana w Bergen, nie wyobrażała sobie życia gdze indziej. Gdy jednak 3 lata temu pojechaliśmy na wycieczkę na południe - mieszkaliśmy na wyspie Bomlo (na północ od Haugesund) to zmieniła zdanie. Stavanger jest inne. Oba miasta (Bergen i Stavanger) są ukochane, różnorzędne. Natomiast nie jest kochane Oslo. Chociaż mi się podoba.
Miasta norweskie nie przytłaczają człowieka. Też są tam wysokie budynki i na wskroś nowoczesne (na coś musza wydawać pieniądze przecież) ale są na taką ludzką skalę budowane. Większość norwegów mieszka w domkach, drewnianych bo taki jest u nich zwyczaj. I wbrew temu co mówił mi jeden znajomy to nie jest spowodawane biedą tylko warunkami zewnętrznymi. Norwegia, Kanada, Ameryka jest drewniana, bo to jest ekologiczne - jak byśmy dzisiaj powiedzieli - zdrowe, dobrze zabezpiecza przed zimnę i upałami. Fakt, że mieszkania w Norwegii są strasznie drogie. Kupno mieszkania ok. 100 m2 w mieście to kilka milionów koron. Ale od tego są banki i budownictwo tam kwitnie. Z uczciwej pracy spokojnie starcza na wszystko, łącznie z urlopami zagranicznymi co roku. A wielu Norwegów jeździ na ulop za granicę dwa razy w roku.
 

nortus
 
Wracając do Twoich planów.
Roskilde nie znam, przez Goeteborg tylko przejeżdżam więc nie będę się wypowiadał. Helsingor - rozumię że chodzi ci o ten duński. Bo po drugiej stronie jest szwedzki Helsigborg. Helsingor słynie z zamku Hamleta. Tu ciekawostka, zamek Hamleta - jak się go nazywa - jest jedynym na świecie zamkiem - latarnią morską. Jedna z wież zamku jest latarnią. Bardzo fajny zamek i otoczenie. W salach zamku są wystawiane dzieła sztuki,ktoóre coś znaczą dla duńczyków, nam to nic nie mówi, podobno. Wnętrz nie zwiedzałem. Fajne są mury i obwarowania, rzędy armat skierowane na Szwecję. Prom do Szwecji płynie kilkanaście minut a ruch promów jest niesamowity. Samych promów w ciągu godziny płynie 4-5 w każdą stronę. O innych statkach nie wspomnę. Tam mogliby spokojnie wybudowac most. To największa atrakcja miasta. Po drugiej stronie jest ładniejsze miasto i bogatsze zabytki.
(fotka 3245 to latarnia)
 

nortus
 
Nortus & Potworna spółka: A teraz przerwa, idę zjeść śniadanie a potem na spacer z kijkami. Życzę miłego dnia.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: dzięki.proponuję żebyśmy dodali się do znajomych to będzie można przekazać prywatna wiadomość, dostępną tylko nam. Jak uważasz?
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 
W samym Helsingor są jeszcze do obejrzenia 2 czy 3 zamki oraz kościoły. Podobno ciekawe jest Maritime Museum. Muzeum handlu i duńskiej żeglugi morskiej od czasów średniowiecza, posiada ono dużą kolekcją modeli statków. Zamek Hamleta nazywa się oficjalnie Zamkiem Kronborg.

Natomiast szwezki Helsingborg jest miastem 100tysięcznym, ciekawym. Piękny jest ratusz, port i nabrzeża. To też jest miasto przez które się w zasadzie przejeżdża. Ale można się na chwilę zatrzymać. (fotka 3280 to widok z zamku Hamleta na Szwecję)
 

nortus
 
Sceny jak z "Rejsu", czyli wycieczka stateczkiem Odra Queen w porcie Szczecin, dnia 23.06.2008r

Niedziela to dzień rodzinnych wycieczek. Dzieciaki od rana pytały mnie o stateczek białej floty, którym mieliśmy pływać po Odrze. Sprawdziłem w necie - o 12.30 jeden z dwóch stateczków (Odra Queen i Peene Queen) odbije od brzegu.
Przezornie na nabrzeżu pojawiłem się pół godziny wcześniej. Taka piękna pogoda, może zabraknąć miejsc - myślałem. Reklama zachęcała do wykupienia biletu rodzinnego. Dwójka dorosłych i dwoje dzieci za jedyne 49 zł.

- Poproszę jeden rodzinny - powiedziałem do pani siedzącej w budce.

- Nie mogę panu sprzedać.

Widząc moją zdziwioną minę, tłumaczyła: - Muszę mieć 300 zł z biletów, aby wypuścić statek. Jakby była grupa dwudziestu osób, to co innego - pani bezradnie rozłożyła ręce.

- Mamy jeszcze pół godziny, na pewno zbierze się więcej osób.

Pani znów bezradnie rozłożyła ręce. Zaproponowałem jej, że poczekam. Powiedziała, że to dobry pomysł.

Kiedy siedzieliśmy na ławeczce, do kasy podchodziły kolejne osoby. I dowiadywały się, że potrzebne jest 300 zł... Niektórzy postanowili czekać, inni nie chcieli ryzykować - zbierze się odpowiednia liczba osób, czy nie - i rezygnowali z wycieczki. Niemcy nie rozumieli dlaczego nie można kupić biletów, skoro miejsca na statku są. Co innego, gdyby wolnych miejsc już nie było. Trudno zrozumieć Polaków.

W końcu Agnieszka nie wytrzymała. - Gdyby pani zaczęła sprzedawać bilety, to może by zebrała pani te 300 zł - zasugerowała.

Pani z kasy poradziła uzbroić się w cierpliwość.

Po kolejnych kilku minutach, kiedy zebrał się tłumek, sprzedaż biletów ruszyła. Utworzyła się długa kolejka. Pokład statku wypełnił się po brzegi.

W czasie rejsu zastanawiałem się, dlaczego pani z kasy zakłada, że nie sprzeda biletów. I jeszcze jedno - jeśli 300 zł gwarantuje rentowność rejsu, to znaczy, że zostanie ona osiągnięta, gdy jeden rejs przyniesie 500 zł, a drugi 100 zł. I dlaczego nikt aktywnie nie sprzedaje tych biletów? Wystarczyłby jeden "naganiacz" na Wałach Chrobrego (nieraz widziałem takich na południu Europy).

Chciałem coś powiedzieć Jasiowi, który pojął, że coś jest nie tak i oczekiwał wytłumaczenia. - To dlatego, że stateczki należą do firmy, która należy do PŻM, a to przedsiębiorstwo państwowe, a nie prywatne - rzekłem.

Trochę to dla niego za skomplikowane, więc ugryzłem się w język. Bo chciałem dodać, że będzie lepiej, gdyż posłowie przegłosowali ustawę zezwalającą na komercjalizację i prywatyzację PŻM. Ale partia braci Kaczyńskich była przeciw. Może oni lepiej czują się w klimatach rodem z Barei?


Źródło: Gazeta Wyborcza Szczecin
Adam Zadworny2008-06-23
  • awatar szczecinskastudentka: eh, Szczecin, ostatni bastion zacofania na drodze do Berlina.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 
Odwiedzając sklepy - bo napewno to będzie robić polecam coś z kuchni norweskiej: Floete Gratinerte Poteter ( w 5-6 rodzajach smaków) - to są norweskie ziemniaki pieczone z sosem (w domach robią to z surowych ziemniaków, tam są trochę inne gatunki niż w Polsce) oraz Surkal - to jest ichnia kapusta, na słodko. Jest ona gotowa, trzeba tyylko wrzucić do garnka z wodą ten metalowy woreczek i podgrzać 10-15 minut - jak nasz ryż błyskawiczny. Fajna do obiadów mięsnych.
Polecam również dżem z moroszek (jagody rosnący tylko w Norwegii i o dziwo trochę na mazurach) - nazywa Molte syltetoy. Jest całkiem inny niż znane w Polsce dżemy. Nie kupuj najtańszego ale i nie najdroższy. Zwracaj uwagę na daty przydatności - dosyć często są towary przeterminowane, ale jak zwrócisz uwagę wymieniają towar lub oddają kasę bez gadania i udawadniania paragonami (choć oczywiście warto mieć, zwłaszcza cudzoziemcy).
 

nortus
 
W sklepach uważaj, bo Norwedzy często stosują inne miary i wagi niż Europa. Czasami odległości są podawane nie w kilometrach ale w milach norweskich - 1 mila to około 10 km.(oznaczana jako mil). Kiedyś znaczyła więcej ale dzisiaj to 10 km. I wiesz, że do Oslo jest 1500 km a tu nagle widzisz znak Oslo 150. Szok, ktoś tu zgłupiał a tu się okazuje że podali po swojemu. Żadko się spotyka, ale jest.
W sklepach niekiedy używają swoje heksagramy. My powiedzy 10 dag a oni 1 hkg ( nie wiem jaki mają skrót) w każdym razie 1 heksa to nasze 10 deka lub mililitra. I można kupić 2 kg zamiast 20 dag. Z tymi miarami spotkałem się tylko w Oslo, w Vestlandzie raczej nie. Ale pamiętam minę Norwega jak w Szczecinie robił zakupy i dostał 10 dag zamiast 1 kg, ale zrobił wielkie oczy. Dopiero wtedy to wyszło szydło z worka. Norwedzy w sklepach jak widzą cudzoziemca to raczej stosują "normalne" miary ale mogą sie zamyśleć. Z tą nazwą heksa mogłem coś pomylić bo znam to tylko ze słyszenia, nie widzialem na papierze a ja jestem wzrokowcem. Ale właśnie wziąłem przepis na te ziemniaki żeby podać jak je zrobić u właśnie są ich inne miary - w przypadku cieczy "dl" decylitr czyli 1 dl to nasz 10 mil.
Przepis w piekarniku, w naczyniu żaroodpornym:  temp.225C, wysyp zawartość do rondla o pojemności 1,5 litra. Wlej 400 mil wody i 200 mil mleka (czyli ich 40 dl i 20 dl), wymmieszaj. dodaj trochę masła. Piecz 35-40 minut aż będzie złote, odczekaj 10 minut i podaj na stół. Lub inaczej, na kuchence: do garnka wysyp zawartość opakowania, 400 mil wody i 20 mil mleka, łyżka masła. Wymieszaj, gotój 20-25 min i czasami pomieszaj żeby się nie przypaliło. I możesz serwować. Można do tego dodać kurczaka, mięso, sałatka. Ja bardzo je lubię i jak jadę do Polski to zawsze kupuję na zapas.
Ich kuchnia rózni się od naszej, choć też jedzą kotlety schabowe, tylko że ich schab jest wpierw podwędzany. To tradycja, w biedzie mięso wędzili żeby dłużej można było je przechowywać i tak robią nadal.
Jak będzie jadła ich owoce, warzywa zobaczysz że mają inny smak i zapach niż w Polsce. Oni kupuja po prostu za granicą towar 1 jakości a Polacy chyba odpady. Zobaczysz, że różnica jest duża. Norwedzy nie lubią pomidorów - i faktycznie nie mają dobrych. Hołdują zasadzie "norweskie jest najlepsze, zdrowe i ekologiczne" - fajktycznie jest dobre ale i odpowiednio droższe od obcych towarów.
 

nortus
 
O Kopenhadze pisałem wcześniej, to raj dla turysty - poza cenami. Nic więcej nie dodaję bo musiałbym się powtarzać. Tylko ten duński jest jakiś taki bardziej szzekający. Zresztą Skandynawowie mają fajnie bo mowie w zasadzie wszyscy siebie rozumieją. Języki różnią się głównie pisownią i literkami. Poza fińskim oczywiście bo to Madziary północy.
 

nortus
 
Nortus & Potworna spółka: A teraz robię przerwę. Miałem iść wcześniej na spacer ale byłem u lekarza i straciłem 2 godziny. Kochana organiacja pracy. Teraz czas na relaks.
Odezwę się później. Życzę miłego popołudnia.
 

nortus
 
Skleroza nie choroba. W Kopenhadze polecam wycieczkę po kanałach i zwiedzanie miasta od wody. Przewodnicy raczej dosyć ciekawie opowiadają i dużo ciekawostek z życia miasta. W porcie przy Pałacu Amalienborg można czasami spotkać prywatny jacht (tak to to się nazywa, ale to mały statek raczej) Billa Gatesa. Poślubił Dunkę i podobno dosyć często tam gości. A do zwiedzania wszystko w obrębie fosy starego miasta - ładnych kilka godzin. O muzeach nie wspomnę. No i pałacach królewskich również. Miłego spacerowania życzę.