Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 28 grudnia 2008

Liczba wpisów: 10

nortus
 
Dzisiaj przypada ostatni dzień 1429 roku według kalendarza muzułmańskiego, czyli księżycowego. Jest on nieco krótszy od tradycyjnego, a przez wyznawców islamu używany do wyznaczania dat świąt religijnych.

Korzysta z niego przy religijnych uroczystościach m.in. społeczność polskich wyznawców islamu, należących do Muzułmańskiego Związku Religijnego w Polsce, najstarszej i najważniejszej w kraju takiej organizacji. Skupia ona przede wszystkim polskich Tatarów.

Koniec roku muzułmańskiego nie jest świętowany jak tradycyjny Sylwester, chociaż niektórzy polscy muzułmanie spotykają się wtedy w gronie rodziny i znajomych, by wspólnie zakończyć rok. Odprawiane są też modlitwy za pomyślność w nowym roku.

Oparty na fazach Księżyca kalendarz używany w świecie islamu bierze swój początek od ucieczki Mahometa z Mekki do Medyny, co miało miejsce w
pierwszej połowie VI wieku.

Rok w kalendarzu księżycowym jest jednak krótszy niż w tradycyjnym o 11 dni (ma 354 dni) i dlatego główne święta islamskie ulegają ciągłym przesunię-ciom względem kalendarza gregoriańskiego.

Z różnicy w długości roku w obu kalendarzach wynika też, że 33 lata księżycowe, odpowiadają 32 słonecznym, czyli tradycyjnym.

W tym roku kalendarzowym doszło do niecodziennej sytuacji, bo muzułmanie dwa razy świętują nowy rok: na początku stycznia i pod koniec grudnia.

Za centrum polskiego islamu uważa się województwo podlaskie. Żyje tam większość polskich wyznawców islamu pochodzenia tatarskiego,z grupy szacowanej przez samych liderów tej społeczności - na 5 tys. osób.

To tam także - w Bohonikach i Kruszynianach - są dwa ostatnie w kraju zabytkowe meczety. Przy nich znajdują się mizary, czyli islamskie cmentarze.

Liderzy oceniają, że w Polsce jest łącznie około 20-25 tysięcy wyznawców islamu. Są to przede wszystkim cudzoziemcy: dyplomaci, biznesmeni, studenci, a w ostatnim czasie coraz liczniejsi - uchodźcy z krajów muzułmańskich.



Wszystkiego najlepszego i pomyślności w Waszym już Nowym Roku 1430.Do Siego Roku.

Swoją drogą dobrze, że na dziennikarzy można zawsze liczyć, przypomną na czas. Więc muszę zadzwonić do Farika i Shakira i złożyć im życzenia
i załączam szampana. Dla bardziej religijnych - bezalkoholowy, gdyż Koran zabrania alkoholu (szkoda, że Kościół w Polsce nie zabrania) a dla pozostałych: normalny szampan. I zawsze przypomi-nają mi się słowa Farika, gdy kiedyś na balu sylwestrowym sprowokował go rektor gdy zobaczył go z lampką szampana w ręku uwagą, że Koran zabrania alkoholu. Na co Farik odpowiedział, że w Polsce można bo to za daleko i Allah nie widzi.
Na zdrowie !

A propos: w języku polskim można pisać Allach i Allah, obie formy są prawidłowe.
 

nortus
 
Odpowiadam co było na wcześniejszych zdjęciach:

szczeciński amfiteatr w nowych barwach.

Fajnie wygląda wieczorem.
 

nortus
 

Oznakowanie fotoradarów, tabliczki opisujące tunele... Na liście znaków drogowych pojawiło się kilka pozycji. Oto czego kierowcy powinni się
spodziewać.

Obowiązuje już rozporządzenie MI oraz MAiSW zmieniające niektóre przepisy rozporządzenia z dnia 31.07.2002 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych.

Przed tunelem dłuższym niż 500m kierowca zostanie poinformowany o jego rzeczywistej długości tabliczką T-1b.Zaś w tunelu o długości przekracza-jącej 3000 m tabliczki takie zobaczymy co 1000 m jako oddzielny znak, pokazujący odległość do wyjazdu na zewnątrz.

W tunelach ustawiany będzie również nowy znak drogowy D-50 "zatoka". Poinformuje on o położeniu zatoki, w której w przypadku awarii auta (tylko!)
można zatrzymać samochód nie tarasując przejazdu innym uczestnikom ruchu.

W zatoce mogą być umieszczane telefony alarmowe i gaśnice, o tym powie umieszczona pod znakiem D-50 tabliczka nowego wzoru T-33.

Ważne - tabliczka T-32 może wskazywać minimalny odstęp od pojazdu jadącego przed nami.


Jeszcze jedna nowość w oznakowaniu tuneli dotyczy wyłącznie kierowców zawodowych. Chodzi o tabliczkę
T-31 zakładaną pod znakiem B-13a "zakaz wjazdu pojazdów z towarami niebezpiecznymi" lub znakiem C-17 "nakazany kierunek jazdy dla pojazdów z towarami niebezpiecznymi".

Przewożący niebezpieczne ładunki odczyta z niej kategorię tunelu i dzięki temu wcześniej zdecyduje
czy może dalej jechać w jego kierunku, czy też
musi kierować się na objazd.

Nowością jest znak F-2a czyli "granica państwa". Zobaczymy go podróżując drogami przecinającymi granicę Polski (zachodnią i południową) z innymi
państwami Unii. W zamian zniknie istniejący wcześniej znak i F-2 "przekraczanie granicy zabronione".

Rozporządzenie wprowadziło do przepisów znak to D-51 "automatyczna kontrola prędkości", informujący o fotoradarach. Żadna to jednak nowość bowiem
kierowcy znają go już dobrze z polskich dróg.

Ważna informacja dla zdających egzamin na prawo jazdy - określenie "materiały niebezpieczne" zastąpiono nazwą "towary niebezpieczne".
 

nortus
 

Nowy wynalazek producenta botoksu

Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) dopuściła do sprzedaży nowy lek na porost rzęs. Nietypowy medykament, dzięki któremu rzęsy mają się stawać gęstsze i mocniejsze, to wynalazek firmy produkującej botox - używaną do walki ze zmarszczkami toksynę botulinową.

Dopuszczony właśnie do sprzedaży lek firmy Allergan Inc. nazywa się Latisse.

Stworzono go z myślą o osobach cierpiących na schorzenie powodujące wypadanie lub wyrastanie minimalnej ilości rzęs.

Aktywnym składnikiem Latisse'u jest bimatroprost. Substancja ta występuje także w innym leku Allerganu,używanym w leczeniu jaskry. U pacjentów
leczonych tym środkiem stwierdzono efekt uboczny w postaci gęstszych, mocniejszych rzęs.

Ta obserwacja skłoniła naukowców do prac nad nowym, zarejestrowanym właśnie preparatem na porost rzęs.

Latisse będzie dostępny na receptę. W czasie terapii lek będzie nakładany jednorazowym aplikatorem przy nasadzie rzęs.

Stosowanie leku może przynieść efekty uboczne m.in. w postaci zaczerwienienia oczu lub swędzenia

Latisse traf na półki amerykańskich aptek w pierwszym kwartale nowego roku.

Analitycy szacują że w 2009 r. sprzedaż Latisse'u na świecie może przekroczyć wartość 30 mln dolarów.

====
Swoją drogą podziwiam kobiety. Jak można się pindrzyć przed lustrem godzinę czy dwie (wiem, że robią to dla nas, brzydali) a później zakładać sztuczne rzęsy na oczy.
Ja dopiero od niedawna pozwalam sobie na zakładanie soczewek kontaktowych, co wcześniej wydawało mi się niemożliwe.
 

nortus
 

Kończąc temat świąt znalazłem w necie ciekawą

bombkę - patriotyczną.
 

nortus
 

Każdy bywalec różnego rodzaju imprez i przyjęć dobrze zna magiczne zaklęcie "szwedzki stół" - bierzesz talerz i nakładasz, co ci się spodoba. Zapomina się jedynie, że tym "czymś", według samych Szwedów, powinien być śledź!

Człowiek nawet całkiem "rybolubny" nie pojmie tej obsesji, póki nie stanie rankiem w szwedzkiej restauracji hotelowej przed dwunastoma ceramicz-nymi garncami pełnymi aromatycznych rybek: z miodem, w cebuli, z koperkiem i masłem, w sosie winnym, musztardzie albo nawet konfiturze z czarnej porzeczki. Nie serek, czy tost z dżemem, ale oleisty, błagający o pastę do zębów, śledź - od rana do wieczora.

Ta forma otwartego rozkoszowania się specjałami z bałtyckiego pływaka to smörgasbord. Odważni i żołądkowo odporni powinni pójść dalej i pojechać aż do Skeppsmaln,małej rybackiej wioski nieopodal Örnsköldsvik, w północnej Szwecji. Tam pod patro-natem UNESCO mieści się światowe centrum produ-kcji surströmming, czyli fermentowanego śledzia.

Cała historia jest dość prosta - kilkaset lat temu lokalnej ludności zabrakło soli do konser-wacji ulubionych rybek. Dlatego mieszkańcy Skeppsmaln wpadli na pomysł, by śledziowe filety pozostawić samym sobie. W detalu, proces gastrono-micznego rzemiosła wygląda następująco: przez dwa miesiące przechowuje się osolone surowe filety w beczkach,po czym przenosi się je na pół roku do blaszanych puszek. Po tym okresie radosnego wyczekiwania, wydęte i bulgoczące puszki trafiają do sklepów, w ręce smakoszy.

W Skeppsmaln istnieje muzeum poświęcone tej kuszącej potrawie, gdzie na kilkuset metrach kwadratowych eksponuje się wszystko, co związane jest z legendą surströmming, włącznie z próbkami zapachowymi... W przymuzealnej kafejce, pod gołym niebem, możemy spróbować miejscowych smakołyków. Śledź podawany jest z cienkim, chrupiącym chlebem (tunnbröd), gotowanymi ziemniaczkami w kształcie migdałów (mandelpotatis) oraz odrobiną sfermento-wanego tłustego mleka.

Niestety, zabranie do domu szwedzkich specjałów obarczone jest trudnościami.

Niektóre linie lotnicze,jak Air France czy British
Airways odmawiają przyjmowania surströmming na pokład samolotu.Oficjalnie klasyfikuje się pełne
aromatu puszki jako produkt... potencjalnie wybuchowy. Fermentowane śledzie zniknęły nawet z menu lotniska w Sztokholmie.

Za BBC pozwolę sobie powtórzyć komentarz przewo-dniczącego Szwedzkiej Akademii Surströmming suge-rujący właścicielom linii "kulturalny analfabe-tyzm" i domagający się podobnego potraktowania szampana i pachnących inaczej francuskich serów. Nasza kiszona kapusta nadal pozostaje bezkarna!

TEKST: AGATA CHABIERSKA
 

nortus
 

Kibice na całym świecie kochają piłkę nożną i nie wyobrażają sobie weekendu bez zapachu trawy, kopania futbolówki i głośnego dopingu.
Amerykanie są jednak inni.
Dla nich piłka nożna to sport wyłącznie dla gejów. "Bo jak inaczej nazwać sportowców, którzy po porażkach płaczą i tak dziwnie wyglądają?" - uzasadniają swoją tezę.

Według Amerykanów piłka nożna jest mało popularna w ich kraju, bo sport ten uprawiają głównie... homoseksualiści. "Piłkarze jak w teatrze upadają na murawę, gdy nie mają kontaktu z przeciwnikiem, a w dodatku płaczą po porażkach!" - oceniają dziennikarze portalu outsports.com.

Zdaniem Amerykanów piłkarze wyglądają jak geje. A już najbardziej Cristiano Ronaldo. "Widzieliście go kiedyś? Nawet nie próbujcie mówić, że nie jest coś na rzeczy" - kończy dziennikarz.


A na dodatek fotka zwycięzcy Regat Sydney - Hobart jacht Wild Oats XI - czyż nie  jest piękny
  • awatar Bo tak...: i mówią to ci, którzy nawet reguły rugby zmienili tak by móc grać w ochraniaczach. I kto tu ciota? :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Białoruskie władze usunęły z projektu pomnika ku czci 1000-lecia Brześcia figurę króla Władysława Jagiełły. - Owszem, jest synem naszej ziemi, ale zdradził ją - napisała gazeta "Wieczernij Brest"

Władze Brześcia postanowiły zbudować pomnik upamiętniający 1000-lecie miasta, które ma być hucznie obchodzone w 2019 r. Potężny, ponad 10-metrowy monument ma stanąć w centrum Brześcia już w przyszłym roku podczas obchodów 990-lecia.

Miał przedstawiać najważniejsze postacie z histo-rii miasta, m.in. Bohatera Związku Radzieckiego pogranicznika Andreja Kiżewatau,lotnika Uładzimira
Karwata, pisarza Uładzimira Kalesnika, ale także bohaterów "niesowieckich" - króla Władysława Jagiełłę, wielkiego księcia litewskiego Witolda oraz pisarza i adiutanta Tadeusza Kościuszki Juliana Ursyna Niemcewicza.

Zwolennicy "niesowieckich" postaci przypominają, że król Jagiełło nadał miastu prawo magdeburskie, a w okolicach Brześcia razem z księciem Witoldem wymyślił plan przeprowadzenia bitwy pod Grunwaldem
Julian Ursyn Niemcewicz zaś urodził się niedaleko Brześcia.

No i właśnie "niesowieckie" postacie wzbudziły największe kontrowersje. - Owszem, jest synem naszej ziemi, ale zdradził ją i swój naród, przeszedł na katolicyzm, zdradzając prawosławie. (...) Skierował ekspansję Polaków na Wschód. O tym w Polsce nie mogą zapomnieć do dzisiaj - tak Jagiełłę oceniła gazeta "Wieczernij Brest".

Przeciwko figurze polskiego króla wystąpiła też Rosyjska Cerkiew Prawosławna. Zwierzchnik jej białoruskiego egzarchatu metropolita Fiłaret wystosował nawet list do władz w tej sprawie. - Okres rządów tego króla przypada na koniec XIV i początek XV stulecia i nie był bezkonfliktowy, w tym czasie prześladowano m.in. prawosławnych - stwierdził Fiłaret.

Ostatecznie w projekcie pomnika, który lokalne władze przekazały do akceptacji administracji prezydenta Aleksandra Łukaszenki, figury króla już nie ma. Usunięto też Juliana Ursyna Niemce-wicza, który podpadł białoruskim władzom tym, że ponoć w jednej ze swoich książek nazwał Brześć polskim miastem. Ostała się tylko figura księcia Witolda.

Dr Aleś Kraucewicz,jeden z najlepszych na Biało-rusi znawców średniowiecza,jest oburzony decyzją:
- To w dużej mierze dzięki Jagielle Białorusini stali się potem europejskim narodem. O wyborze przez niego katolicyzmu, a nie prawosławia zadecydowała polityka. Wybrał Europę i tego nie mogą mu wybaczyć siły prorosyjskie.
 

nortus
 
Dobranoc a już niedługo na Słowacji będzie

normalnie - jak w Europie.