Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 2 grudnia 2008

Liczba wpisów: 11

nortus
 

Witam,
ale obrzydliwa pogoda jest dzisiaj. Prawie taka jak na załązonych zdjęciach z Bergen podczas sztormu w 2005r. Różnica jest taka że nie ma tyle wody, ale wieje i leje strasznie.
A miałem iść z sąsiadem do centrum pomóc mu z modernizacją laptopa. Ale pewnie się Jurek przes-traszył pogody (żartuję, bo jeszcze przeczyta i pomyśli że ja tak głupio o nim myślę, ma pilną robotę i może po południu wyskoczymy do sklepu i na piwo do miasta - pozdrawiam ).
Więc teraz kawka i lektura netu a później zoba-czymy co jest na płycie z programem do Power Pointa ciekawego.
Życzę miłego dnia
  • awatar maliniasta: pogoda fakt pod psem!! Dziś zazrdoszcze każdemu kto siedzi sobie w domu i nie musi nigdzie wychodzić!!:/
  • awatar liv: Pogoda niefajna tam na górze... heh.. Bergen... Również miłego dnia!
  • awatar cycero1984: przerąbana sprawa
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Gdy pierwszy raz przyjechałem samochodem do Norwegii i zobaczyłem ich piękne, szerokie  autostrady - drogi międzynarodowe oznaczone jako E coś tam, coś tam to myślałem,że dostanę zawału. Ale tylko pierwsze 2 dni. Drogi na Bomlo są bardzo fajne i dodam że są to drogi dwukierunkowe, jeżdżą nimi autobusu i dostawcze, trochę mniejsze tylko od TIRów. Ale można się przyzwyczaić. Pierwsze dwa dni jeździłem tak 50 km/h (po ichniemy 50 km/t)i miałem przyjemność mijać się z autobusem na samym zakręcie tylko 90 stopni miał. Centymetr po centymetrze ale się udało, uciekać nie było gdzie bo ja miałem barierki a on skały. Ale się udało. Ale już na trzeci dzień jeździłem tak jak oni - około 80-90 km/t i wierzcie mi, ale można tak jeździć. Tylko trzeba się przestawić. Ale jak gadaliśmy z Norwegiem i mówiliśmy, że drogi w Szczecinie mają miejscami i po 4 pasy w jednym kierunku (no dobra, lekko przesadzone) to on stwierdził, że nie umaiłby jeździć w Polsce samochodem - a on jeździł dużo po Norwegii. Kwestia przyzwyczajenia.
Gdy pierwszy raz prowadziłem samochód po Warszawie, Pradze czy Berlinie też czułem się nieswojo, ale dało radę jeździć. Pomijam już kulturę kierowców - pojęcie w Posce nie znane.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
Zawsze mówiłem, że tych naszych debili za kółkiem powinno się wysłać na tydzień na jeżdżenie po Norwegii, zwłaszcza po zachodnim wybrzeżu. I rónież tzw. ABS. Jakby tam pojeździli to by nabrali szacunku dla przepisów drogowych i innych użytowników dróg.
Do tego wprowadziłbym taki sam taryfikator mandatów - po zapłaceniu 2000-3000 zł zacząłby myśleć a nie chrzanić że nie można jeździć bezpiecznie bo nie ma autostrad. Ano nie ma autostrad w Polsce i chyba nigdy nie będzie - nie ważne kto rządzi i ile. Trzeba zejść na ziemie i myśleć a nie tylko umieć udawać.
A dróżki na wyspie - i nie tylko - są takie fajne i urocze. I jakie ładne widoczki dookoła.
  • awatar gl0dny: gdyby zwykłe drogi w PL były takie, jak te na powyższych zdjęciach - to niepotrzebna by była duża sieć autostrad. Swoją drogą, aby wyeliminować debili za kółkiem, zezwoliłbym jazdę na naszych autostradach bez ograniczeń prędkości.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 
Człowiek czyta gazety i ręce opadają czasami.

Stoczniowcy, którzy otrzymają jakieś odprawy za likwidację zakładu pracy, nagle obudzili się zdzi-wieni że muszą zapłacić podatek dochodowy. A co nie zauważyli,że od prawie 20 lat pracownik płaci podatek dochodowy, a nie jak w PRL który tak chętnie zwalczali podatek płacił zakład pracy?
Dobrze wiedzieli tylko stwierdzili, że należy im się jeszcze więcej więc każdy argument jest dobry Albo sa tak głupi. Od prawie 20 lat  nie może wejść ludziom (nie wszystkim oczywiście) do łba że wynagrodzenie ZAWSZE jest brutto, z podatkiem. Czy to tak trudno się nauczyć?Ciekawy jestem kiedy
wreszcie Polak nauczy się podawać swoje dochody ROCZNE a nie miesięczne.Bo że ktoś w lutym zaro-bił 1000 a maju 5000 nie znaczy, że tyle zarabia cały czas. Ale jak poda, ze jego dochody są 100.000 rocznie to wiadomo ile zarabia.
Dlaczego pisałem o głupocie? Bo to jest tak jak kiedyś jeden znajomy znajomych mówił:że on biedak zarabia 1.500 miesięcznie i jak on ma żyć? Tylko zapomniał, ze brutto ma 5000 zł, z tego opłaca podatek około 800zł, pożyczkę z zakładu 500zł, kredyt bankowy i raty razem 1000 zł i  alimenty 1000 zł. No i ile on zarabia: tylko 1500.

Wracając do stoczniowców: pomijam czy powinni dostać tyle czy więcej odprawy. Coś uzgodniono i teraz rzuca się kolejne tematy byle dłużej trwać. A zwizki zawodowe udowaniały że są potrzebne. A zapomnieli już, jak w 1980r jednym z żądań było usunięcie zwiazków zawodowych z zakładów pracy?
Zapomnieli po co są? Że pielęgniarka zarabiała rok temu 2000 zł a szef jej zwiazku zawodowego brał 8000 zł?
Ile zawodów w Polsce przestało istnieć w ostat-nich powiedzmy 50 latach? Jeżeli jakiś zakład nie radzi sobie albo ktoś bedzie do niego dopłacał ciekawe kto?)albo trzeba zmienić lub zlikwidować. Czasy komuny skończyły się gdy państwo ładowało kasę bez końca w kopalnie, kolej, stocznie, huty itp tylko z powodów politycznych (i militarnych). Ale zmieniliśmy ustrój. I z czego państwo ma dopłacać? Oczywiście zaraz ktoś powie że z budżetu. A budżet skąd ma pieniądze? Z NASZYCH PODATKÓW! To jak mają byc obniżone podatki, obniżone ceny (ciekawe jak skoro to już nie jest państwowe?), wyższe pensje, emerytury i renty i jeszcze dokładanie miliardów w upadłe zakłady - a jedynym argumentem jest że tu zawsze były stocz-nie. Jak to zrobić? Podnieść podatki? Chcecie płacić więcej podatków? Nie wiem jak Gdańsk ale szczecińska stocznie ciągle zawierała kontrakty poiżej kosztów produkcji aby miec klienta. To ktoś musi wyrównać. Ja nie zamierzam. Może ci obrońcy opodatkują się na utrzymanie stoczni sami?
Wyjaśnijmy sobie jedno: nie mówię, że ludzie mają być wyrzuceni na bruk i radźcie sobie sami - jak się do tej pory w RP robiło. Nie, państwo i samorząd musi zapewnić im nowe miejsca pracy. To nie ulega żadnym dyskusjom.Państwo nie może umyć rąk i musi im pomóc. Jak? przykłady można wziąć z innych państw, któe np. likwidowały stocznie (żeby daleko nie szukać Szwecja,Norwegia, Finlan-dia a nawet Niemcy - tam tez likwidowano stocznie i inne wielkie zakłady). To kosztuje , oczywiście ale w perspektywie 10-20 lat jest opłacalne dla państwa. A tylko w takim kierunku można myśleć, jeżeli państwo ma się rozwijać dla następnych pokoleń.
To są decyzje polityczne i makroekonomiczne. Musimy się na coś zdecydować, albo dokłądamy do interesu ale wtedy płacą za to wszyscy podatnicy, MY WSZYSCY płacąc WIĘKSZE podatki. Albo zmieniamy
te zakłady.
Oczywiście stocznia to nie tylko Szczecin i Gdańsk. To huty, fabryki silników i wiele, wiele innych zakładów pracy. To są setki tysięcy ludzi w skali kraju. Oczywiście. Dlatego trzeba to robić kompleksowo, ale trzeba wreszcie zacząć.
A na marginesie, dlaczego nikt nie bronił setek tysięcy rolników i ich rodzin gdy jedną decyzją likwidowano PGR i okołorolnicze zakłady? Bo co bo oni nie poszli z palącymi oponami pod urząd?
Podkreślam, moim zdaniem, jeżeli nia ma szans na rentowną działaność zakładu nie ma prawa on istnieć. Ludzi nie można tylko wyrzucić i powie-dzieć radźcie sobie sami. Po to jest państwo, sejm, samorząd.

A przy okazji. Sa pomysły żeby np. emeryci i renciści nie płacili podatku dochowego. OK, można to uprościć i wypłacać im świadczenie od razu netto - a nie podnieść o podatek, jakby kazdy emeryt chciał oczywiście. WIęc dobra, zamiast np. 1000 zł wypłącamy im 850 zł. A co jeżeli taki emeryt będzie chciał skorzystać z odliczeń podatkowych (ulg)? Wtedy ulgi przepadną. A większość emerytów/rencistów jednak samodzielnie rozlicza się z urzędem skarbowym bo korzysta z odliczeń, choć już nie wiele ich zostało. I co pozbawiać ich prawa do ulgi? Ten kto nie korzysta z odliczeń nie musi nic robić,ZUS wystawia roczne rozliczenie i emeryt/rencista nie ma żadnego obo-wiązku. Ale jeśli chce skorzystać z ulg, swojego prawa, to musi wypełnic PITa. A nie przesadzajmy, to nie jest takie trudne.Tym bardziej,że od dawna są darmowe programy do rozliczenia podatku.
To nie jest takie skomplikowane. Tylko trzeba czytać i myśleć.Mogłoby być prostsze - oczywiście.
Ale wtedy nie będzie żadnych odliczeń.
 

nortus
 

A tak przy okazji. Po co posłowie są wybrani do Sejmu? Wydawało mi się, że po to aby pracować dla dobra kraju za niemałe pieniądze. Bo te około 15.000 zł miesięcznie to nie są małe pieniądze jak na polskie warunki.
Ale cóż, posłowie PiS pokazują i udowadniają nam co rusz, że nie po to są w Sejmie. Oni poszli tam tylko po kasę. Po te skromne 300zł dziennie.
Dowód?
Dziwne usprawiedliwienia posłów gdy zbojkotowali posiedzenie Sejmu aby zrobić spektakl telewizyjny a potem wmawiali, że ich nie było w Sejmie. Pewnie ich klony stały na schodach parlamentu.

Pijana poseł Kruk. Po co przyszła wstawiona do sejmu? Po kasę. A ak trudno było powiedzieć, gdy już wpadła: OK, byłam na imprezie wczoraj jeszcze nie doszłam. I nie byłoby sprawy. A tak wielkie zaprzeczanie, znowu kłamstwa Jareczka (choć miał trochę racji:człowiek pjany jest chory), udowad-nianie jak dzieci w piaskownicy: to ja zrobiłam ale oni (PO) też kiedyś byli pijani. A po kilka dniach jednak padło owo przepraszam. Tak ciężko było od razu to powiedzieć - nie byłoby afery i kolejnych kłamstw.
No i najnowszy dowód. WIem, że Palikot jest kontrowersyjny.ALe jest jedynym który nie poszedł do Sejmu dla kasy, bo on może go kupić w całości z posłami razem. Stać go. Ale jest pretekst, żeby paraliżować pracę Sejmu, żeby wrogowie nie mogli nic zrobić. Co tam, niech ta ukochana Polska zdechnie ale zrobimy nic żeby nie pomóc wrogowi. Przecież oni pracują dla partii a nie kraju. To tylko slogany na ustach dla głupich mas.

Tylko:
kto ich wybierał do Sejmu: partia czy ludzie?
Kto im płaci pensje (diety):partia czy państwo?

To do kurwy nędzy po co oni tam są?
 

nortus
 
Jeszcze rok temu Kościół straszył Kartą Praw Podstawowych. Dziś prymas Glemp nazywa ją "szuka- niem  jakiegoś dobra".

Karta Praw Podstawowych zyskała w Polsce nieoczekiwanego sojusznika - Kościół katolicki. Prymas Glemp nazwał ją w piątek "szukaniem jakiegoś dobra, tak by pogodzić różne tendencje i tradycje i z Europy tworzyć wspólnotę". A zdaniem ks. prof. Remigiusza Sobańskiego, wybitnego znawcy prawa kanonicznego, Karcie "można wytknąć braki, ale nie ma w niej niczego, co kłóciłoby się z wartościami chrześcijańskimi". Rangę tych słów podbija to, że padły na konferencji zorganizowanej w siedzibie Episkopatu Polski.

Jeszcze rok temu Kościół Kartą raczej straszył, niż doszukiwał się w niej dobra. Bronili jej nieliczni księża obeznani z tematyką europejską, np. jezuita Stanisław Opiela, który w wywiadzie dla "Gazety" stwierdził, że "nie ma żadnych przeciwwskazań, żeby Kartę przyjąć".


Czyż to nie cud?Jednak nie jest to takie straszne i diabelne? Czyżby Rydzyk stracił poparcie w Episkopacie i jednak dostrzegli, że tam nie ma tych nieszczęść, jakimi straszono nas przez rok? Czy może już się nie udaje ciągnąć dalej kapitał polityczny ze straszenia Unią bo ludzie dostrze-gli to nie są same nieszczęścia i klęski. Unia jakoś przez te 4,5 nie wymordowała narodu, nie zagarnęła naszej ziemi i nieba i jeszcze daje kasę nie tylko dla głupich ludzi.
 

nortus
 
  • awatar Blanka: Ojaciekrece :D moj byly blok :D (to w szczecinie) Ja tam nie wiem, czy on az taki super ladnu jest
  • awatar Nortus & Potworna spółka: tu się zgadzam, ale dla mnie nie jest on piękny a na tym zdjęciu wygląda jeszcze gorzej niż w rzeczywistości. chociaz on jest kompleksowo zabudowany - mam na myśli działkę, ale nie po polsku wyszło.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

No i okazuje się, że jednak generała Sikorskiego nie uduszono ani nie zastrzelono. To na razie pierwsze efekty ekshumacji grobu generała.

Czyżby znowu klapa IPNu, który oświadczył, że to Rosja zamordowała polskiego generała? Na pewno nie nikt inny tylko Rosja - tak jak Rosja strzelała na granicy Gruzji do prezydentów na wycieczce. Kategorycznie stwierdzono i nie ma dyskusji.

Nawet jeżeli Stalin by to zrobił, czego nie można wykluczyć, to i tak musiałoby to się odbyć za zgodą Londynu.

A dwa pytanka proste (chyba):

1/ kto nas zdradził we wrześniu 1939r ?
2/ kto nas zdradził w Jałcie Poczdamie ?

I tu może być taka sama odpowiedź.
  • awatar cycero1984: obstawiam że klapa IPN u chociaż wolę poczekac na oficjalny komunikat który już w prezencie na świeta bedzie o czym rozmawiać przy wigilinym stole
  • awatar orionblues: śmierć Sikorskiego zadowoliła dwie strony, przyszłych sojuszników, w polityce liczą się tylko zyski w przyszłości, a stawka była duża,,,,,a więc w okresie wojny jest brak czasu na dogłębne rozważania,,,,dobrze myślisz nortus,,,pole wzajemnej współpracy zostało oczyszczone, pytania na które trzeba byłoby odpowiedzieć w przyszłości,,,,,niepadły już,,,,pozdro,
  • awatar taki: Skąd taka pewność! Śledztwo nadal trwa!
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 
Przy okazji Andrzejek rozmawialiśmy w towarzyst-wie o róznych pierdołach, jak to w towarzystwie.
W czasie rozmowy wyszło, że znajoma jest bardzo oburzona na dzisiejsze czasy  ponieważ dostała od siostry życzenia świateczne ... SMSem.
Nie kartka pocztowa, nie telefon ale SMS.

Ale cóż, dożyliśmy czasów że to jest podstawa komunikacji między ludźmi.
Kiedyś była poczta papierowa, później telefon, następnie emaile a teraz SMSy.
Pewnie że milej pogadać, zwłaszcza w gronie ro-dziny czy przyjaciół ale na to nie ma już czasu.
Pomijam, że dla części społeczeństwa, zwłaszcza młodych, któzy liczą każdy zbędny grosz żeby więcej było na piwo (wiadomo, kartka kosztuje ok. 2zł a SMS kilkanaście groszy. To za 2 zł ile można odwalić życzeń?).

Nie może się z tym pogodzić, a nie jest to stara osoba - wiek średni.
Ale przecież dzisiaj SMSami się oświadczają, rozchodzą, kłócą i cholera wie co jeszcze można robić za pomocą SMSa.
Takie czasy, taka cywilizacja? Oby jednak nie.
  • awatar Afro-Ditta (Panna Dorotka): Szczerze powiem, sama jestem za kartkami, chociaż mam 23 lata. Mimo to niejednokrotnie zdarza mi się wysyłać życzenia mailem przykładowo. Cóż chyba najważneisjze jest to, że ktoś o nas pamiętał...nie forma..tak jak nie jest ważne ile kosztował prezent, prawda? :)
  • awatar aguska: zgadzam sie z lady-d. ja przez sms wiele spraw zalatwiam nie tylko zyczenia
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

A do snu utuli "szczęśliwy chłopiec, ze chodzi do szkoły" - pomnik? raczej rzeźba w Stavanger stojąca koło ... tej cudownej chyba szkoły.
 

nortus
 

Zapomniałem wcześniej umieścić tę informację o nowym mandacie dla ... pieszego.

Nowy taryfikator mandatów: nawet 400 zł dla pieszego - 2008-11-28

O północy wszedł w życie nowy taryfikator mandatów. Głośno było zapowiadane zmniejszenie kar dla pieszych za przechodzenie na czerwonym świetle, ale jednocześnie wchodzą w życie przepisy,dzięki którym,w szczególnych przypadkach pieszy będzie mógł być ukarany mandatem nawet 400 złotowym.

To przepisy o spowodowaniu zagrożenia w ruchu drogowym. Surowsze, jeśli sprawca był pod wpływem alkoholu, łagodniejsze jeśli trzeźwy. Odnoszą się
zarówno do pieszych jak i do kierowców.

Jak to działa, najlepiej wytłumaczyć na przykładach.

- Pieszy wraca do domu o trzeciej w nocy. Ulica jest pusta. Przechodzi na czerwonym świetle. - Mandat 100 złotych.

- Pieszy wraca do domu o trzeciej w nocy. Ulica jest pusta. Jest pijany, no może nie w stopniu kwalifikującym do izby wytrzeźwień. Przechodzi na
czerwonym świetle. - Mandat 100 złotych.

- Pieszy wraca do domu o trzeciej w nocy. Przechodzi na czerwonym świetle, ale wchodzi prosto pod samochód. Tak, że ten musi wykonywać dziwne manewry, żeby go ominąć, albo ostro hamować. - Mandat 100 złotych za przejście na
czerwonym świetle i 200 złotych za spowodowanie zagrożenia w ruchu lądowym.

- Pieszy wraca do domu o trzeciej w nocy. Przechodzi na czerwonym świetle. Wchodzi prosto pod samochód. Tak, że ten musi wykonywać dziwne manewry, żeby go ominąć, albo ostro hamować. Ale jest pod wpływem alkoholu. - Mandat 100 złotych, plus 300 złotych za spowodowanie zagrożenia pod wpływem alkoholu.

Podobnie działa to w przypadku kierowców. Do mandatu za konkretne wykroczenie dolicza się 200 złotych za spowodowanie konkretnego zagrożenia,
albo stłuczki. Jest oczywiście jedna zasadnicza różnica.Nie dolicza się 300 zł za spowodowanie zagrożenia pod wpływem alkoholu, bo sprawa i tak
trafia wtedy do sądu.

Zsumowany mandat, za wykroczenie i spowodowanie zagrożenia, nie może być wyższy niż 500 złotych.



No i wreszcie doceniamy udział pieszych w wypadkach. Wreszcie. A nie zawsze, od górnie, zwalamy winę na kierowcę.
  • awatar ryjeberet: i dobrze, jeszcze żeby tych pieszych i rowerzystów karali, a nie przepuszczali im wszystko
  • awatar Nortus & Potworna spółka: pierwszy krok zrobiono
Pokaż wszystkie (2) ›