Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 28 listopada 2008

Liczba wpisów: 9

nortus
 

Kilka fotek z Rugii - wysepki niedaleko Szczecina

Próbowałem zrobić wpis o najdłuższym budynku nie tylko w Europie - Prora ma "tylko" 4,5 km.

Ale pingerek znowu zaczyna staać okoniem. Czyżby nie lubił Hitlera?
  • awatar liv: Sliczne fotki!
  • awatar Smyk: Fajne. Jeden obiekt wprawdzie, ale jak z bajki (szczególnie w bajeczną noc)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: ale jaką smaczą kawę mają i ciacha a do tego muzyczka - na żywo - gra. Miła atmosfera.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

nortus
 

Tego świat jeszcze nie widział. Para pingwinów-gejów, żyjących szczęśliwie w jednym z chińskich zoo w Harbinie, zaczęła kraść jaja innym ptakom. Chcieli bowiem zostać rodzicami.


Na początku para pingwinów zaczęła opiekować się kamieniami.Kładły je między nogami i wysiadywały. Ale szybko przestało im to wystarczać. Geje zakra-
dały się do gniazd innych pingwinów i porywały ich jajka. Zdarzało się nawet, że terroryzowały innych ptasich ojców i uprowadzały potomstwo.

"Cóż, w świecie pingwinów to samce wysiadują jaja. Więc, choć z ich związku nie będzie jajek, to chcą zostać ojcami. Taka jest natura" - mówi jeden z opiekunów pingwinów z zoo w Harbinie.

W obronie pozostałych ptaków stanęli pracownicy ogrodu zoologicznego. Para gejów został złapana i przeniesiona na inny wybieg. "Z naszej strony nie
jest to żadna dyskryminacja.Po prostu ich zacho-wanie groziło poważnymi konsekwencjami dla całego stada" - poinformowano.

W świecie zwierząt zachowania homoseksualne zdarzają się, i to nawet często.
Ale to pingwiny przykuwają szczególną uwagę, zwłaszcza środowisk gejowskich, dla których są niemal symbolem w walce o prawo do adopcji.

Gdy jeden z niemieckich ogrodów zoologicznych próbował przekonać pingwina-geja do polubienia samic, w jego obronie stanęły tamtejsze potężne
środowiska homoseksualne. Na tyle skutecznie, że zoo porzuciło pomysł sprowadzenia ze Szwecji pingwiniej samicy przecudnej urody, która miała
ptaka przekonać do swoich wdzięków.

Z kolei zoo w Nowym Jorku postanowiło nie tole-rować gejowskich zachowań wśród pingwinów. Gdy okazało, że jedna para, żyjąca razem przez osiem lat, okazała się jednak płci męskiej, została rozdzielona.


Samo życie
  • awatar szukajacwzruszen: Wzruszyły mnie próbując wysiadywać kamienie. Biedne pingwinki,jak ludzkość ma im być przychylna,skoro nie może sobie poradzić, z homoseksualizmem w śród swoich...
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

"Panu Prezydentowi Indii", a to... kobieta

Prezydent składa kondolencje. I znowu gafa

Lech Kaczyński złożył kondolencje "Panu Prezyden-towi Indii" po akcji terrorystów w Bombaju. Problem jednak w tym, że prezydentem Indii jest... kobieta, Pratibha Patil - zauważył jeden z internautów portalu alert24.pl.


Po przyjeździe do Opola prezydent Lech Kaczyński powiedział między innymi: "Ten zamach to kolejny akt terroryzmu, wskazujący na to, że ten problem
istnieje, że jest niełatwy do rozwiązania i walka z nim podjęta, nawet jeśli popełniono pewne błędy, jest walką słuszną. Jak najlepiej życzę temu, nie regionalnemu, ale światowemu mocarstwu, ale widać i tam problemy występują".

Na zakończenie Lech Kaczyński dodał: "Oczywiście zostały przekazane Panu Prezydentowi republiki kondolencje".

Nie tak dawno prezydent Lech Kaczyński wysłał list gratulacyjny do Baracka Obamy, "Prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej". Stany
Zjednoczone i owszem, ale już Amerykę Północną ciężko znaleźć na liście państw, gdyż takie po prostu nie istnieje. A to tylko ostatnie wpadki. Tych poprzednich aż się nie chce już przytaczać, bo żenada taka że wstyd pomyśleć.
Czy w pałacu namiestnikowskim nie ma żadnego urzędasa znającego sie na bieżącej sytuacji na świecie? Nie mówię już o protokole dyplomatycznym.
Ale chociaż zajrzeliby do netu i sprawdzili.
Wstyd.
I on ma reprezentować mnie w świecie? NIGDY
  • awatar badcat: hesus! co za porazka, on jesli sam sie nie zna to powinien miec od tego ludzi chociaz...
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Niejednokrotnie zamieszczałem na blogu zdjęcia ze szczecińskiej "Różanki" czyli ogrodu różanego.

Ogród Różany w Szczecinie, "Różanka" (do 1945 niem. Staudengarten, Rosengarten) – dwuhektarowy ogród założony na Łęknie (wówczas Westend) w 1928 r. z okazji zjazdu ogrodników.
W 1935 r. powstała "Ptasia Fontanna" z rzeźbami ptaków autorstwa Kurta Schwerdtfegera. II wojnę światową ogród przetrwał w stanie nienaruszonym i do lat 70. XX wieku był miejscem wypoczynku szczecinian. Z powodu braku pieniędzy na jego utrzymanie zaczął stopniowo popadać w ruinę. W 1983r teren został przekazany Archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej, zaś w roku 2005 z powrotem trafił w ręce miasta. Wtdy też nastąpiła kompletna dewastacja ogrodu. Zamiast róż rosły chwasty i wszystko zostało zniszczone.

W latach 2006-2007 dzięki funduszom Miasta Szczecina przeprowadzono odbudowę ogrodu w stylu z lat trzydziestych. Po zakończeniu prac oddany do użytku 20 kwietnia 2007 r. Zasadzono tu ponad dziewięć tysięcy róż w 99 odmianach, wykonano schody, alejki oraz plac zabaw. Prócz kwiatów występują tutaj również egzotyczne drzewa i krzewy posadzone w czasie zakładania ogrodu, m.in. kasztanowiec gładki, korkowiec amurski, jabłonie, wiśnie, grab amerykański, klon oraz świerk serbski występujący jedynie w górach Bośni i Hercegowiny.

Jedną z atrakcji ogrodu jest "Ptasia Fontanna", odtworzona z klinkieru i marmuru na postawie zdjęć i rycin, na wzór budowli przedwojennej. Jej głównymi elementami są cztery betonowe gęsi osadz-one na cokole (trzy z nich oryginalne, odrestau-rowane, czwarta - stworzona od podstaw).

Teraz ogród znowu cieszy oczy i ciała mieszkańców i jest dumą miasta, którą można pochwalić się rodzince i znajomym z kraju i zagranicy. Co prawda nie jest wielki ale można tam chwilę odpo-cząć. Ma też być odbudowany punkt gastronomiczny a bardzo by się przydał on latem. Jakieś napoje chłodzące, kawka i lody. Wtedy będzie można tam dłużej pozostać.
 

nortus
 
Przed szczecińskim szpitalem przy Unii Lubelskiej stoi sobie samotny pomnik Dobrego Samarytanina. Stare niemieckie dzieło a postawione jest w miejscu bardzo akuratnym.

Na wzgórzu za nim stoi samotna kolumna upamiętniająca wojny napoleońskie.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: dzięki. niby znam te podstawowe zasady- jestem tylko amatorem. Ale w tym przypadku chodziło wyłącznie o pokazanie pomnika i tylko on jest celem. a otoczeniem jakie tam jest najlepiej byłoby wyrównać bombą atomową. Ale dzięki za uwagę fachowca, bo widząc Twoje fotki widać rękę mistrza.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Widzę, że nasi sąsiedzi zza Buga znaleźli sposób na debili za kierownicą. Podnieśli mandaty i to znacznie, gdyż do tej pory mandaty nie przekraczały równowartości 15 zł a teraz sięgają 1500 zł - malutka różnica. A jaki efekt? Po 2 tygodniach znacznie wiecej kierowców przestrzega przepisów. Więc może to jest metoda i dla nas? Zresztą tak jest w Skandynawii i choć zawsze znajdą się łąmiący przepisy ale nie taką skalę jak w Polsce.


I w tym też duchu dostaliśmy prezent Andrzejkowy.

Od jutra zmieniają się stawki mandatów i sposób ich nakładania. Do tej pory ich wysokość często była uzależniona od oceny policjanta. Teraz kwoty są jasno określone. Tak więc nie będzie już można prosić o "najniższą możliwą karę". Kierowcy zapła-cą więcej za jazdę bez świateł i za parkowanie w
miejscach przeznaczonych dla inwalidów.

Już nie 100,a 500 złotych zapłacimy za parkowanie na kopercie dla niepełnosprawnych. To chyba najpoważniejsza zmiana w przepisach.

O 100 zł wzrośnie mandat za jazdę bez świateł w tunelu i wyniesie 200 zł.Gdy nie zapalimy świateł podczas normalnej jazdy w dzień,zapłacimy 100zł. Przejechanie skrzyżowania na czerwonym świetle uszczupli nasz portfel o 300 - 500 złotych. I tylko pieszym spodobają się zmiany - za wejście na pasy na czerwonym świetle zapłacą nie 250, a 100 złotych.

"Nowe zapisy dostosowane są do nowych realiów na jezdniach. Do tej pory były pewne rozbieżności między kodeksem drogowym, a taryfikatorem, teraz zasady karania mandatami będą znacznie bardziej jasne" - powiedział DZIENNIKOWI
Wojciech Pasieczny z Komendy Stołecznej.


I wyszły kolejne kłamstwa IPN. Okazało się, że zmarły SBek który wciągnął Wałęsę do współpracy zmartwychwstał. I żyje. Więc można było z nim ustalić prawdę ale przecież IPNowi nie chodziło o prawdę tylko żeby przypierniczyć Wałęsie.
A przy okazji okazuje się, że to nie Ruskie zaatakowały Gruzję tylko było odwrotnie - dzisiaj Szaakaszwili przyznał się do wojny. I do tego wyszło, że Ruskie ostrzelały nie tylko Kaczkę ale kilka miesiecy temu również szefa NATO- bo taka była taktyka Szaakaszwilego zeby NATO i UE wciągnąć do wojny z Rosją.
No i co Kaczuszko, Ruskie strzelały?
Nie lepiej od razu wysłać konnicę na Moskwę? Bo cudowne F-16 przecież nie latają.
 

nortus
 
Urzędy wciąż bez dostępu do sieci

Polak przez internet nic nie załatwi

Załatwianie spraw przez internet to w polskich urzędach wciąż abstrakcja. Jak wynika z najnow-szego raportu Głównego Urzędu Statystycznego, Polska zajmuje ostatnie miejsce w Europie pod względem dostępności usług administracji publicznej online - alarmuje DZIENNIK.

Według GUS przez internet można załatwić zaledwie 25 proc. spraw, zdaniem ekspertów jest jeszcze gorzej.

Procent spraw urzędowych,które można załatwić przez internet.

Pan Serafiński od 16 lat prowadzi w Warszawie kancelarię doradztwa podatkowego. Firma od dawna jest w pełni zinformatyzowana, od kilku lat
posługuje się podpisem elektronicznym. Jedyne sprawy jakie musi załatwiać "ręcznie", to te urzędowe. "Jeśli chodzi o nowoczesne technologie jesteśmy kompletnie zacofani. Nie można nawet nawiązać elektronicznego kontaktu z urzędem, tylko trzeba pisać listy, przyklejać znaczki i biegać na pocztę" - mówi Serafiński.

Podobnych przykładów jest więcej. Przez internet w większości polskich urzędów nie można złożyć wniosku o paszport czy dowód osobisty, ani zare-jestrować samochodu. Nie działa nawet to, co teoretycznie powinno sprawnie funkcjonować. Przy zakładaniu firmy drogą elektroniczną i tak
trzeba stawić się w urzędzie, bo tylko osobiście można podpisać dokumenty i odebrać zaświadczenie. A to dlatego, że wprowadzony kilka lat temu e-podpis honorują jedynie nieliczne urzędy.

Podobnie jest w urzędach skarbowych. By drogą elektroniczną przesłać fiskusowi deklarację podat-kową,trzeba najpierw wypełnić ją przy pomocy spec-jalnego programu,następnie wydrukować i dopiero wtedy można ją wpisać do systemu udostępnionego na stronach urzędów skarbowych. Oznacza to wiele
godzin dodatkowej pracy.

Nic zatem dziwnego, że jeśli chodzi o dostęp do usług administracji publicznej online, Polska na tle Europy wypada wręcz katastrofalnie. Według
GUS wraz z Bułgarią zajmujemy w tej dziedzinie
ostatnie miejsce. Daleko przed nami są nie tylko kraje Zachodu, ale również Słowacja,Czechy,Łotwa,
Rumunia czy Litwa. Najlepiej w rankingu wypada Austria,gdzie przez internet można załatwić każdą sprawę. Niewiele gorzej jest na Malcie (95%), w Portugalii (90%) czy Wielkiej Brytanii (89%). Średnia dla wszystkich krajów UE wynosi 59% i jest prawie dwa i pół raza wyższa od polskiej, która wynosi 25 proc. Ze skali problemu łatwiej
zdać sobie sprawę, patrząc na dane dotyczące stopnia zinformatyzowania prywatnych firm- aż 95% z nich posiada komputery, a 93% internet.

Zdaniem przedstawicieli Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, które odpowiada za informatyzację kraju, tak niska pozycja Polski to efekt wieloletnich zaniedbań."Do urzędów kupowano co prawda sprzęt, nawet zaawansowany technolo-gicznie, ale nie robiono wiele, by służył on ludziom" - mówi wiceminister MSWiA Witold Drożdż. Urzędnik zapewnia jednak, że już niedługo to się zmieni. "Przygotowaliśmy indeks 20 podstawowych usług online, które już są wdrażane" - obiecuje.

Eksperci są jednak sceptyczni. "Teoretycznie nawet jeśli niektóre ze spraw da się załatwić przez internet, to i tak często okazuje się, że bez wizyty w urzędzie jednak się nie obędzie" - mówi ekonomista Witold Orłowski.Wszyscy zgadzają się co do jednego - korzyści z dobrze zinformaty-zowanych urzędów nie da się przecenić."Funkcjono-wanie e-urzędów usprawniłoby pracę i zmniejszyło biurokrację. Jest to ogromna oszczędność czasu i pieniędzy" - mówi ekspert Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski.



Ojejku, nie jest tak źle. W Szczecinie możemy z urzędnikiem umówić się na kawę. I po co więcej.


D o b r a n o c
Pokaż wszystkie (2) ›