Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 25 listopada 2008

Liczba wpisów: 6

nortus
 

Rozkład z błędami. PKP: kto by tam poprawiał

Jeśli wybierasz się w podróż koleją, lepiej dwa razy sprawdź godzinę odjazdu pociągu. Zarówno na rozkładzie jazdy w holu olsztyńskiego dworca, jak i w internecie są błędy. - Rozkładu nad kasami nie możemy stale aktualizować, bo byśmy musieli co kilka dni wchodzić na rusztowanie - tłumaczą kolejarze

Przykład pierwszy: pociąg relacji Bydgoszcz-Olsztyn. Zamiast o godz. 9.24 od kilku tygodni przyjeżdża o godz. 9.50.
Przykład drugi:pociąg z Olsztynka do Olsztyna, odjeżdżający o godz. 9.30, przez kilka tygodni wyruszał ponad pół godziny później.

Ktoś kto chce się dowiedzieć na olsztyńskim dworcu o zmianach w rozkładzie ma niezły orzech do zgryzienia. Na głównej tablicy z godzinami odjazdów i przyjazdów pociągów, która znajduje się nad kasami biletowymi, są inne informacje niż na tablicach informacyjnych przy wejściu na perony. Czego innego dowiemy się też od pracu-jących w informacji kolejowej, a co innego wyczytamy w internetowym rozkładzie jazdy.

Kto więc wie, jak jeżdżą pociągi? Sprawdziliśmy to dokładnie i okazało się, że prawidłowe infor-macje były na tablicach przy wejściu na perony i w okienku informacji kolejowej. To zaskakujące, bo jeszcze kilka miesięcy temu, gdy pisaliśmy o czasowych zmianach w rozkładzie jazdy, kolejarze
twierdzili, że właśnie rozkład internetowy jest najłatwiejszy do obsługi dla pasażerów i są w nim najpewniejsze godziny wszystkich połączeń.

Jak wytłumaczyli nam w PKP, zmiany w rozkładzie jazdy wynikają z prowadzonych w całym kraju modernizacji linii kolejowych. Roboty w jednym
miejscu, powodują wydłużenie czasu podróży nie tylko na remontowanej trasie, ale i sąsiednich. - Kolej to system naczyń połączonych - mówi Wojciech Bukowski z olsztyńskiego PKP Przewozy Regionalne. Zmiany, które odczuwamy teraz w regionie wynikają z remontu linii kolejowej Warszawa-Gdańsk.

Krzysztof Łańcucki, rzecznik prasowy PKP Polskie Linie Kolejowe: Naszym zadaniem jest podniesienie prędkości pociągów na tej trasie do 160 km/godz.,
a dla pociągów z wychylnym nadwoziem [w Polsce nie ma jeszcze takiego taboru - red.] do 200 km/godz.

Remont remontem, ale dlaczego pasażerowie mają takie problemy z ustaleniem, jak jeżdżą pociągi? Kolejarze tłumaczą,że o zmianach informują komuni-katy wywieszane w gablocie na dworcu. Jednak sami przyznają, że tych komunikatów jest tak dużo, że ciężko się w nich połapać.- A rozkładu nad kasami nie możemy stale aktualizować, bo byśmy musieli co kilka dni wchodzić na rusztowanie - twierdzi Wojciech Bukowski.

Dla kolejarzy najlepszym sposobem na "niewcho-dzenie na rusztowanie" było umieszczenie dopisku pod tablicą z godzinami przyjazdów i odjazdów:
"Uwaga podróżni, rozkład jazdy nie zawiera czasowych zmian w kursowaniu pociągów".
Ale za żadne skarby nie można się domyślić, których pociągów te zmiany dotyczą.

Bukowski problem z rozkładem w internecie wytłumaczył "opóźnieniami w jego aktualizowaniu". Takie pomyłki mogą się zdarzyć. Duża liczba informacji, które aktualizuje w internecie pracownik PKP powoduje takie właśnie chochliki.

===

Cóż od dawna wiadomo, że jeżeli chcesz znać dokładny rozkład jazdy PKP to trzeba wejść na stronę www.db.de - tak, tak: Deutsche Bahn. Tylko tam są aktualne rozkłady jazdy. Dziwne? ...



I wiadomość zimowa z zachodniopomorskiego:


Koła się ślizgały, nie uciekł przed pociągiem
2008-11-25

Pełen dramatyzmu wypadek na przejeździe kolejowym
Na oblodzonej nawierzchni przy torze utknął samochód, pociąg nie zdążył wyhamować.

Do wypadku doszło około godziny 8 rano na odcinku linii kolejowej między Runowem Pomorskim, a Chociwlem. Osobowy mercedes wjechał na przejazd przez tory i utknął.

- Koła auta zaczęły się ślizgać na oblodzonej nawierzchni - mówi Przemysław Kimon z Komendy Wojewódzkiej Policji. - Chwilę potem zamknęły się rogatki.
Auto zostało między nimi zamknięte.

Przerażonemu kierowcy udało się nieco przesunąć auto, ale jego tył wciąż pozostawał w skrajni toru. Mężczyzna był już jednak bezradny. Tak jak i
maszynista pociągu Szczecin-Słupsk, który po wyjechaniu z łuku i dostrzeżeniu przeszkody zaczął hamować.
Nie zdążył.
Pociąg uderzył w tył mercedesa urywając mu zderzak i uszkadzając tył. Na szczęście w wypadku niktnie ucierpiał.
 

nortus
 
Przyłączają się do strefy Schengen

Szwajcarzy już nie skontrolują cię na granicy

Jadący w zimie na narty do Szwajcarii nie będą już kontrolowani na granicach. Pozostająca poza Unią Europejską Szwajcaria spełniła wszystkie
warunki, by wejść do strefy Schengen. Kontrole lądowe mają zniknąć 12 grudnia 2008r, a na lotniskach - w marcu 2009r.

Decyzję o przyjęciu Szwajcarii do strefy Schengen mają podjąć ministrowie spraw wewnętrznych Unii Europejskiej w czwartek. Ale to będzie tylko
formalność. "Szwajcaria spełniła wszystkie warunku, by wejść do Schengen. W konsekwencji kontrole na granicach lądowych zostaną zniesione 12 grudnia".

Na lotniskach kontrole będą zniesione 29 marca 2009 roku, wraz z przejściem na czas letni. Do tego czasu Szwajcaria ma przygotować lotniska na
przyjmowanie samolotów i pasażerów strefy Schengen

Obecnie obszar Schengen stanowią niemal wszystkie kraje unijne. Wyjątkiem są Irlandia i Wielka Brytania, które odmówiły udziału w tym porozu-mieniu, oraz Cypr, Bułgaria i Rumunia, które nie zakończyły jeszcze przygotowań do zniesienia kontroli granicznych.

Do Schengen należą Norwegia i Islandia - dwa kraje niewchodzące w skład Unii. W kolejce do strefy wciąż czeka sąsiadujący ze Szwajcarią
Liechtenstein. Oba kraje już dawno zniosły między sobą kontrole na granicy.
Teraz Szwajcaria musi je przywrócić, dopóki to małe księstwo nie wejdzie do Schengen, ale jest szansa że w grudniu Liechtestein też wejdzie do układu.

Układ z Schengen został zawarty w 1985 roku i był modyfikowany w późniejszych latach. Schengen (od nazwy luksemburskiej miejscowości,gdzie 14.06.1985
podpisano układ o Europie bez granic) znosi kontrolę na wewnętrznych granicach państw, które podpisały dokument.
 

nortus
 

Na gdańskiej Zaspie, na ścianie bloku, w którym w latach 80-tych mieszkał Lech Wałęsa, powstał ogromny portret byłego prezydenta. Portret ma uczcić 25. rocznicę przyznania przywódcy Solidarności pokojowej Nagrody Nobla

Mural przedstawiający złożoną z 745 pikseli twarz Lecha Wałęsy powstał na ścianie bloku na Zaspie, gdzie Wałęsa mieszkał w latach 80. Namalował ją
trójmiejski street-artowiec Piotr Szwabe. Mural ma uczcić 25-lecie przyznania Wałęsie nagrody Nobla.

Mural na ścianie bloku przy Pilotów 17 w Gdańsku, ma150 metrów kwadratowych.

Portret Wałęsy jest wzorowany na zdjęciu z czasu internowania. Oprócz zapikslowanej twarzy na muralu znalazł się napis "Dnia 10 grudnia 1983 r Lech Wałęsa otrzymuje Pokojową Nagrodę Nobla".

Jak powstawał i jak teraz wygląda niezwykły portret Wałęsy.

Pomysłodawcą akcji jest biuro Europejskiej Stolicy Kultury Gdańsk 2016, które chce w ten sposób uczcić zbliżającą się 25. rocznicę przyznania Wałęsie Nobla.

Żeby to nie było tak, że wymaluję realnie supertwarz Lecha Wałęsy. To już było, to jest nudne - mówi dla Radia TOK FMSzwabe, znany z licznych murali na gdańskich ścianach.

Jak dodaje, ten portret Wałęsy ma być inny niż poprzednie - nietuzinkowy. Ma zmuszać ludzi do wysiłku: do odejścia, spojrzenia z dystansu, szukania szczegółów, a w efekcie - do refleksji.

====
A drugi powinien być namalowany w Warszawie naprzeciwko Pałacu Namiestnikowskiego.
 

nortus
 

Lista powodów powrotów z Norwegii do Polski

To, że w Norwegii jest fajnie, to zwykła bujda. W rzeczywistości nam, polskim migrantom, non stop rzuca się kłody pod nogi. Oto alfabetyczny spis
tylko niektórych z przykładów. Wierzcie nam, to tylko wierzchołek góry lodowej!


A - asortyment
Na półkach w sklepach wybór mniej więcej taki sam jak "U Jadwigi" w Mszczonowie na Bagiennej. Oprócz tego, co pływało i pełzało lub beczało,
można sobie jeszcze kupić cukierki o smaku kaktusa i zamrożoną zupę w kubełku.

B - brak wychowania
Norwegom brakuje dobrego wychowania, co widać chociażby przy okazji różnych świąt. Śpi sobie człowiek spokojnie 11 listopada albo 3 maja, a tu szef dzwoni, czemu nas nie ma w pracy. Naprawdę, pouczyłby się trochę historii i okazał szacunek. Z kolei, bez kitu, przed 17 maja ktoś mógłby być tak miły i szepnąć człowiekowi słówko, bo głupio tak w roboczych ciuchach paradować, podczas gdy wszyscy z jakiegoś powodu odpitolili się jak na Boże Ciało.

C - ciemności
Zimą w Norwegii jest tak ciemno, że naprawdę trudno się połapać. Po pracy chcesz wsiąść do swojego Nissana Micry, ale w tych egipskich mrokach nie możesz trafić kluczykiem w stacyjkę. W końcu zdenerwowany odpalasz na krótko i spocony z emocji jedziesz do domu. Dopiero wtedy  orientu-jesz się, że to nie twoja Micra, tylko Patrol szefa.

D - deszcz
Z Norwegami jak z dziećmi. Wystarczy, że zobaczą słońce i już się cieszą. W tym kraju bezustannie leje. Mija jeden sezon, drugi, trzeci. Patrzysz na ludzi spacerujących za oknem i wreszcie podejmujesz mocne postanowienie zakupu kaloszy. Kolejne 3 lata czekasz z nadzieją, że wreszcie gdzieś zrobią wyprzedaż POSEZONOWĄ.

E - E6 oraz inne E
Ktokolwiek próbował dojechać na Nordkapp
"arktyczną autostradą", ten szybko zrozumiał, że w tej nazwie wyłącznie drugi człon się z prawdą nie mija. Pod niektórymi wiaduktami trasa zwęża się do 3 metrów,bo fakt, że dwa samochody jadące z naprzeciwka mogą się spotkać w jednym punkcie, nie zmieścił się projektantowi w głowie. Nawet najlepsze drogi w Norwegii są kręte, wąskie i
jeszcze czasem płatne. Płacić nie musisz, jeśli autostradę akurat zatarasują barany albo śnieg, bo wtedy po prostu wracasz grzecznie do domu i czekasz na zmianę sezonu.

F - fatalny dobór imion
Nie widząc twarzy człowieka, nigdy nie masz pewności, czy rozmawiasz z facetem, czy kobietą. Zapraszają cię na przykład na imieniny do Oli.
Ponieważ w kurniku się nie chowałeś, kupujesz kwiaty i bombonierkę. W zamian za dobre serce masz tyle, że czujesz się jak gej, bo Ola jest facetem. Kto się połapie, jakiej płci są na przykład: Anniken, Bjorg, Elin, Erle lub Gro?
Na domiar złego każdemu królowi dają na chrzcie Olav albo Harald.

G - Geiranger
"Najpiękniejsze miejsce świata", też mi coś! Jedziesz, bracie, jedziesz jakieś 1000 kilosów, (bo w Norwegii z dowolnego punktu A do dowolnego punktu B jest zawsze około 1000 km), przyjeżdżasz i co? I nic. Naopowiadali ci koledzy dyrdymałów, jakie to niezapomniane wrażenia i widoki cię czekają, a tam wioseczka stoi mniejsza od Międzyborowa, po lewo skała, po prawo skała,
a po środku woda. Lepsze wrażenia i widoki to ty miałeś na dyskotece w Juracie.


H - Hurra!
Z okrzykami radości w Norwegii trzeba bardzo uważać. Spróbuj podczas święta narodowego wymachując flagą krzyczeć: "hurra, hurra!" na widok królowej.
Dopiero na posterunku policji wynajęty tłumacz wyjaśni ci zawiłości norweskiej gramatyki. "Ei hore", w formie określonej "hora", czytane przez
Norwegów, jako hura, oznacza. wstyd powiedzieć, co.

I - izolacja
Jeśli zgubisz się w norweskim lesie, to możesz wędrować 7 dni i śladu cywilizacji nie trafić. Chociaż powierzchnia Norwegii jest większa niż
Polski, ogólnie na globie żyje dziesięć razy mniej Norwegów niż Polaków.
Czemu się tak słabo rozmnażają? Pewnie, dlatego, że w tym kraju nie ma ani jednego bociana, a kapusta nie nadąża dojrzewać, bo po stromych zboczach łatwo toczy się w dół i gnije w fiordach.

J - język norweski
Ze wszystkich języków świata od norweskiego trudniejszy jest chyba tylko dialekt Indian Navaho. Norweski jest tak skomplikowany, że Norweg, jadąc o dolinę dalej, musi zabierać ze sobą tłumacza. Samo słowo "jeg", czyli "ja"
można w zależności od regionu wymówić, jako: jaj, jej, eg, a, e. Norwegowie tak się w tym wszystkim zakałapućkali, że wymyślili sztuczny język nynorsk, którym posługują się zawsze, gdy do towarzystwa dołącza ktoś wychowany na innej ulicy.

K - kartonik z mlekiem
Pierwszy miesiąc w Norwegii spędza się na nauce otwierania kartoników z mlekiem bez zakrętki. Trenujesz, trenujesz, a brzegi kartonika i tak wciąż wyglądają, jakby dopiero, co wróciły z Afganistanu. Próbowałeś już z wiertarką, strzykawką, lejkiem i rurką oraz kluczem francuskim. Kiedy pytałeś Norwega, jak udaje mu się błyskawicznie otwierać kartoniki nie
rozdzierając brzegów, ten odparł mrugając okiem: uczyłem się całą druga klasę, w trzeciej przera-bialiśmy już śmietanę i foliowe opakowania od płyt dvd.

L - lekarze
Norweskim znachorom, bo inaczej ich nazwać nie można, nie dałbyś leczyć nawet czkawki u chomika. Antybiotyku nie dadzą, o rutinoscorbinie nawet nie słyszeli. W przypadku każdego zarażenia wirusem wysyłają cię do domu, każą pić dużo wody, a po wyzdrowieniu lepić bałwany na podniesienie odporności.
Fakt, że statystyczny Norweg żyje od Polaka 7 lat dłużej, można tłumaczyć jedynie jego wrodzonym skąpstwem. Norweg decyduje się umierać dopiero po
spłaceniu ostatniej raty kredytu zaciągniętego na obsługę własnego pogrzebu.

M - mandaty
Gdyby każdą koronę zapłaconą za mandaty drogowe przeznaczyć na poprawę infrastruktury drogowej w Norwegii, to można by wybudować podziemną
autostradę z Oslo po Nordkapp. Niestety, kiedy przedstawiciele Vegvesen z Oslo wyruszyli samochodem z roboczą wizytą na północ w celu ustalenia szczegółów inwestycji, opłaty za bramki, tunele i promy pochłonęły większość
budżetu, mimo, że delegacja dotarła zaledwie do Narviku. W celu zebrania funduszy na dokończenie podróży, planowane jest ustawienie kolejnych bramek drogowych, między innymi w okolicach Trondheim. Co do mandatów, chodzą plotki, że rząd norweski debatuje nad kolejnym zaostrzeniem kar za łamanie limitów prędkości - od chłosty, przez obcięcie nóg w okolicach podudzia, do kary śmierci.


N - nieuctwo
Norwegowie to naród do cna leniwy. W ogóle im się nie chce języków uczyć. Pyta cię taki: "Kan jeg hjelpe deg?". Mówisz mu wolno i wyraźnie, że nie
mówisz po norwesku, a ten dalej swoje, czy ty do you speak english. I dziwić tu się, że żaden norweski aktor nie zrobił kariery w Hollywood.


O - odżywianie
Jedzenie w Norwegii jest podłe. Gdyby nie paczki z domu, to na samej Grandiosie by się długo nie pociągnęło. W dodatku gdzie nie pójdziesz, zaraz
częstują cię kranówką. I rybami. Człowiek nie foka, potrzebuje czasem trochę mikroelementów w kotlecie. Niestety, wszystkie krowy im się tu chyba potopiły, bo wołowiny w sklepach mniej niż reniferzyny.

P - podatki
Z podatkami to Norwegowie naprawdę powariowali. Płacisz, płacisz i guzik z tego masz. Gazety za darmo nie dadzą, przedszkola dziecku nie zasponsorują, świadczenia rodzinne też jakby w pysk strzelił. U lekarza płać, za przejazd
promem płać i jeszcze za jakieś bramki drogowe przysyłają upomnienia do Polski. Czy oni myślą, że my nie mamy, na co wydawać swoich legalnie i
ciężko zarobionych 20-tu czy tam 30-tu tys. koron miesięcznie? Jakby tego było mało, po domach łażą głodne norweskie dzieciaki, żebrząc o cukierki.
Szczególnie 31 października łażą.

R - rozmowy
W Norwegii nie ma, z kim interesująco pokonwer-sować. Mówisz, że tu drogi podlejsze w Szwecji, a oni ci na to, że Szwedzi wzięli na nie więcej
kredytów niż Norwegia ma rezerw. Mówisz, że cie głowa boli, to ci dają tabletkę. Chcesz się na sąsiada pożalić, to ci mówią, że nikt nie jest
doskonały. Powiesz, że tu zima za ciemno, zaraz cię zgaszą, że w Nordlandzie jeszcze ciemniej. A jak spotkasz się z Polakiem, to ten zaraz zaczyna
narzekać!

S - samochody
Naprawdę nie wiadomo, po co te autochtony kupują sobie takie fajowskie bryki, skoro jeżdżą nimi 50 km na godzinę. Chyba tylko po to, żeby nas
wnerwiać.

T- trąbienie
Większość przykrości da się jeszcze jakoś znieść, ale to trąbienie to już przesada. Co nie staniesz przy przejściu dla pieszych, zaraz zaczynają
trąbić, jakby nic innego do roboty nie mieli. Nie uczyła mama, że przechodząc przez jezdnię najpierw trzeba spojrzeć w prawo, potem w lewo,
jeszcze raz w prawo, potem upewnić się dobrze, czy z za zakrętu nie wyleci jakiś wariat setką, a dopiero lecieć kłusem?

V - Vinmonnopolet
W Norwegii to jak u nas za komuny. Mocniejszy alkohol tylko w monopolowym, w normalnym sklepie piwa przed 13 nie uświadczysz, a w weekendy to już w ogóle zapomnij. Oczywistym jest, że w Vinmonopolet niczego nie kupisz, bo dziadek
by się w grobie przewracał wiedząc, iż wydałeś jednorazowo na wódkę więcej, niż on w całym życiu odłożył. Jedyny powód, żeby wybrać się do monopo-lowego, to fakt, że w piątek po południu można tam spotkać wszystkich znajomych.

W - wyzysk
Nikt cię tak za granicą nie wydoi, jak Polak. Dajmy na to takie sklepy z polską żywnością. Wchodzisz sobie spokojnie, jak gdyby nigdy nic, a tu fasolka po bretońsku w słoiczku po 50 nok. Frajera szukają, czy jak? W Polsce kupujesz taką samą za 6,50 zł! Mówisz właścicielowi, że granda w biały dzień i typowy brak solidarności z rodakiem, a ten ci coś tam świruje, że koszty transportu, wysokie cła, cena czynszu za wynajem. Sraty-pierdaty, nie z nami te numery! Jak sobie bierzesz z Polski do walizki dwa słoiczki fasolki, to ci żadnego cła nikt płacić nie każe.

Z - zatrzęsienie
Największą i niewybaczalną wadą Norwegii jest fakt, że zjechało się do niej, zupełnie nie wiadomo, po co, tylu Polaków. Bez kitu, nie po to człowiek robił 1500 kilosów, żeby się znowu kisić w tym samym sosie!

Właściwie jedynym powodem do pozostania w Norwegii są terminale kart płatniczych. Po każdej zaakceptowanej transakcji wyświetlają komunikat
"godtkjent", co na pewno oznacza "dobry klient". Podobno nowszym modelom wbudują futrzaną, miękką łapkę, która po transakcji będzie głaskać po
głowach. Pożyjemy, zobaczymy.

Z Trondheim dla polonia.pl Sylwia Skorstad
  • awatar Nortus & Potworna spółka: napewno dojedziesz.
  • awatar gość: Z tego co widze w niektorych okolicznosciach masz racje, dajmy przyklad norwedzy sa bardzo hamscy. Akorat w mojim przypadku zostanie opisane to w gazecie.
  • awatar gość: godkjent to nie znaczy dobry klient, tylko ,ze karta zostala zaakceptowana a jak tak zle w Norwegii to radze wrocic do Polski
Pokaż wszystkie (6) ›