Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 26 października 2008

Liczba wpisów: 2

nortus
 

10 Żołnierzy z USA zbiło polskiego taksówkarza

10 amerykańskich żołnierzy zaatakowało taksówka-rza w Sopocie. Mężczyzna jest w szpitalu. Napastników zatrzymała policja, ale już ich zwolniono, bo są wojskowymi z USA. Przeciwnicy obcych baz w Polsce zacierają ręce - mają nowy
argument, że Amerykanie nie powinni stacjonować w naszym kraju.

Żołnierze wyszli z jednej z sopockich dyskotek. Zachowywali się głośno i agresywnie. W okolicach Grand Hotelu chcieli zamówić taksówkę. Żaden z kierowców nie kwapił się jednak, żeby ich zabrać. Taksówkarze już nie
raz mieli problemy z amerykańskimi marynarzami - piją, krzyczą, trzeba się z nimi kłócić o zapłatę za kurs.

"Amerykanie podeszli do jednego z kierowców. Na początku doszło do słownych utarczek. Potem jeden z nich miał uderzyć Polaka" - mówi dziennikowi.pl
Barbara Kuczyńska z zespołu prasowego policji w Sopocie.

Taksówkarz upadł na ziemię i uderzy głową o chodnik. Nie podniósł się już. Żołnierze odeszli. Koledzy taksówkarza wezwali pogotowie i policję.

“Zaraz po zatrzymaniu musieliśmy przekazać żołnie-rzy żandarmerii wojskowej" - dodaje Barbara Kuczyńska."Kierowca złożył właśnie zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, ale żołnierze są już na swoim statku. Nie możemy ich tak po prostu przesłuchać.Musimy wystąpić o zgodę na ich przes-łuchanie w charakterze świadków. To oczywiście utrudnia nam postępowanie, ale takie są procedury.”



Taksówkarz trafił do szpitala. Według informacji podanych przez TVN24, ma wstrząśnienie mózgu. Przeciwnicy budowy amerykańskiej tarczy antyrakie-towej w Polsce wiele razy powtarzali, że obecność amerykańskich żołnierzy w Polsce będzie wiązała się z podobnymi incydentami. Teraz , od tego jak zostanie rozwiązana sprawa pobicia w Sopocie, zależeć może stosunek Polaków do amerykańskich baz.



A teraz prosze państwa możemy ich pocałować w d...
Nic im nie możemy zrobić ani teraz ani jak już powstanie baza bo żołnierze USA podlegają tylko i wyłącznie prawu USA,a nie kraju pobytu. Jak już będzie bardzo głośno to zostaną wysłani do innej jednostki a konsul, bo nawet nie ambasador, wyrazi wyrazy ubolewania. I koniec.
Tak jest wszędzie, gdzie są bazy US Army. Poczytajcie w prasie, ale nie polskiej. Chociaż przypomnijcie sobie jak kilka lat temu, już w RP a nie za PRL, było głośno w Niemczech i Japonii o amerykańskich żołnierzy. Nie pamiętam jak się skończyło ale chyba opuścili wreszcie Okinawę lub bardzo ogranizyli bazę do mniej niż minimum obsady a w Niemczech zamknęli dwie małe "podbazy" i dlatego szukali nowej lokalizacji dla swojej bazy i nawet były rozmowy z Polską, żeby tu przenieść bazę wielkości tej w Ramstein (czy jakoś tak się to pisze).To właśnie po prostestach ludu i rządy RFN, bo i oni mieli już dosyć ciągłych pobić, napadów i gwałtów przez pijanych żołnierzy.
I podobnie jak to podpisano w porozumieniu RP-USA o bazie antyrakietowej żołnierze podlegają prawu USA a Polska podobno uzyskała jedynie prawe wjazdu naszej żandarmerii na teren bazy Redzikowo-
co jest wielkim sukcesem bo w Niemczech nikt nie ma prawa wkroczyć na teren bazy wojskowej. Ale aresztowac nie mogą ani nawet przesłuchać bez zgody dowódcy bazy i ambasady amerykańskiej. Ale będą przeprosiny. A odszkodowania, zasądzone przez sąd amerykański (a wyroki tam opiewają na miliony dolaró często) wypłacać będzie rząd RP.
Taki interes. Oczywiście bezpieczeństwo państwa jest ważne, ale czy to dla nas coś daje?
  • awatar Maxi: ten domek trochę krzywy albo mi wzrok siada ?
  • awatar Nortus & Potworna spółka: żeby dobrze widać było trzeba trochę sobie chlapnąć - podobnie jak architekt. Ale domek znany na cały świecie jest.
  • awatar musiczna: domek bosyki
Pokaż wszystkie (7) ›
 

nortus
 
Nietypowy pojazd zatrzymała goleniowska drogówka na krajowej "trójce". Był tak załadowany różnymi przedmiotami,że zasłaniały one światła, kierunko-wskazy i tablice rejestracyjne.

Ponieważ zagrażało to bezpieczeństwu kierowcy i innych użytkowników drogi, policja wypisała 200-złotowy mandat.

Co przewoził obładowany, niczym auto z reklamy Ikei, samochód osobowy? Na dachu była wielka brązowa skrzynia (szafa? lodowka?), wiadra, ogrodowy parasol i rowery. Kilka innych rowerów właściciel pojazdu przywiązał z tyłu auta. Wnętrze też było zapchane po sufit.

Jak się okazało, mężczyzna wracał z pracy w Szwecji. Przewoził cały swój "dorobek" do Lublina. Do pokonania miał ponad 800 km. Do Polski dotarł promem.


Albo dostał pensję w naturze albo z jumy wracał.