Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 14 października 2008

Liczba wpisów: 5

nortus
 
Miałem to wpisać wczoraj a w zasadzie przedwczo-raj. Minęło już 180 dni udziału w blogowaniu na Pinger.pl

Sam jestem tym zaskoczony. Podobnie jak wynikiem oglądalności.Pisałem i pisze ten blog dla siebie. Nie dla jakiś konkursów, ilości odwiedzin czy komentarzy. Ale miło jest człowiekowi na duszy
gdy widzi, że to komuś się podoba albo kogoś zainteresuje choć na chwilę.
Jeszcze milej jest gdy ktoś to skomentuje. Nieważne czy ten ktoś myśli tak jak ja  czy przeciwnie, ma inne zdanie na dany temat. Ale w sposób kulturalny. Krytyka to nie krytykanctwo. I minimum kultury obowiązuje a nie rzucanie wulgaryzmami. Nie podoba się komuś OK, ale nie qurwuj.

Prowadzę blog dla siebie (dlaczego to nie wiem czy nawet ja tak naprawdę znam prawdę, chyba tak).

Chcesz zajrzeć do mniej - cieszę się i zapraszam.

Podobnie jak ja zaglądam na blogi innych osób, czasami skomentuję gdy mi się coś podoba. Szczerze mówiąc więcej mi się podoba niż komentuję (lenistwo ? być może czasami, zwłaszcza gdy nie jestem zalogowany a wpisy są zablokowane
do zalogowanych). A propos sam zablokowałem komentowanie dla nie-pingerowców ale głównie z powodu natarczywej reklamy jakiś viagr i innych prochów oraz super dochodowych ofert pracy. Żałuję bo znajomi co nie prowadzą blogu nie
mogą skomentować i czasami przysyłają mi emaile z uwagami. Przed znajomymi się nie ukrywam. Nie udaję tu nikogo innego niż jestem.

Jak może ktoś zwrócił uwagę tak samo jak nie zauważyłem, że minęło pół roku blogowania nie zwróciłem uwagi kiedy licznik odwiedzin kręcił się co raz szybciej i szybciej. Dopiero zarea-gowałem przy 60.000 (a przecież rocznicą jest 50.000). Jaki wpływ ma reklama zauważyłem na drugim blogu (nortusPOL).
Gdy kolega z pinger.pl powiadomił mnie, że o2.pl napisało o mnie na swoje stronie zauważyłem jak z 1800 wizyt licznik nagle przekroczył 10000.



Motorem powstania blogu była i pozostaje Norwegia. Jestem może nie zakochany ale w pewnym sensie zafascynowany Norwegią. Tym, że może tam być czasami całkowicie inaczej niż w Polsce, a powiem dosadniej - normalnie. Gdzie można
żyć nie bojąc się państwa (nie mówię o służbach specjalnych itp.), gdzie państwo i urzędy są dla człowieka (choć praca urzędnika nigdzie nie jest z
punktu widzenia obywatela zadowalająca), gdzie nie trzeba kombinować z przepisami i jeżeli ci się coś należy to państwo samo ci to daje a nie ty
musisz udowadniać, że urząd jest głupi i nie zna przepisów. Gdzie w internecie możesz sprawdzić o każdym legalnie mieszkającym tam człowieku ile
zarobił i ile zapłacił podatków (pomijam że info o majątku to juz jednak przesada) a tu nie dowiesz się numeru telefonu gdy nie znasz dokładnego adresu abonenta. Gdzie nie ma korupcji na dzień dobry i dowidzenia, gdzie bandzior nie przyjeżdża do sądu luksusowym wozem i mówi, że on nic nie ma a samochód dała mu babcia i babcia go utrzymuje z emerytury 900 zł. I śmieje w żywe oczy. Gdzie ojcowie (rzadziej matki) nie płacą alimentów bo nic nie mają a pracują i zarabiają niekiedy tysiące złotych, ale on tej q.... byłej
żonie nie da grosza na swoje dzieci. I takich normalności można przytaczać tysiące. Nie jest to oczywiście idealny kraj bo takiego nie ma. Tam też są wady, są przestępcy, są błędy władz ale nie na taka skalę. Gdy potrzebujesz pomocy państwo ci jej nie odmówi - w przeciwieństwie do Polski gdzie masz obowiązek płacić podatki i niczego nie żądać w zamian. Możesz umrzeć w
szpitalu albo ojciec przyjąć poród zony na podłodze w szpitalu a lekarz się patrzy bo robi coś innego w papierkach. Absurdy są wszędzie, tam też (np. ktoś dostał zgodę na pracę w Norwegii a nie dostał zgody na pobyt - to regulują dwie odrębne ustawy), ale nie taką skalę jak między Odrą u Bugiem.

Trochę Norwegię poznałem, poznaję cały czas. Mam nadzieję, że uda mi się tam osiąść. Jeśli nie tam to mam inny plan jeszcze. Jak kiedyś pisałem na blogu wyjazd do innego kraju to nie jest emigracja. Emigracja była w czasie zaborów, szeroko rozumianych. Dzisiaj to jest po prostu wybór miejsca zamieszkania.

Tam dom Twój gdzie serce Twoje. A nie ściany.

O rany, dochodzi juz 1 w nocy. Wpis umieszczę już jutro rano. Dobranoc  a dla tych co będą czytali -dzień dobry.

God morgen or God dag.

Mam nadzieję, że niedługo blog będzie bardzie informował ponownie o życiu w kraju Trolli i fiordów. Bo myślę, że będę go nadal prowadził.


No i piszę dalej. Wiem, że czasami robię prowokacyjne wpisy jeśli chodzi o Polskę. Co nie omieszkał mi wypomnieć jeden z blogowiczów - ale to dobrze,nie mam pretensji. Oto właśnie chodzi, żeby czasami sprowokować do myślenia innych członków społeczności. No bo tak normalnie  czyta człowiek o różnych kretynizmach do czasu aż ktoś człowiekiem nie wzburzy. Biorąc juz tylko pod
uwagę to co ja wpisywałem o marnotrawstwie funduszy, nie ważna czy polskich czy unijnych. Dopiero jak się coś uwypukli to człowiek zdaje sobie sprawę ze skali. Czy te wagony co kupiła Warszawa co nie pasują to tuneli czy wybudowane a zamknięte drogi i mosty. Przecież to idzie z naszych pieniędzy.
Nie ważne że dała je Unia. To są nasze pieniądze, które są marnotrawione na skalę niesłychaną (podobno więcej zmarnowała Grecja aż Unia im zablokowała kasę i Włosi, no ale bądźmy lepsi od nich). Przecież gdyby nie te miliony a w skali kraju i lat to miliardy złotych i euro to mielibyśmy albo niższe podatki (pomarzyć) albo więcej powstało by dóbr dla ludzi: więcej dróg,
szpitali tańszy prąd czy lekarstwa, więcej miejsc pracy i domów itd. itp.
To są nasze pieniądze i musimy o nie się wreszcie upomnieć. Dlaczego urzędnicy nie ponoszą odpowie-dzialności za to co robią? Bierzmy przykład z lepszych (znowu przypominam jak min. w Szwecji wyleciała z roboty bo zapłaciła kartą służbową za prywatne zakupy, którą to kwotę sama od ręki wpłaciła na konto, ale wykorzystała służbową kartę do celów prywatnych a tego NIE WOLNO robić w
cywilizowanym kraju. A u nas? Minister kupował sobie rybę w smażalni za państwowe pieniądze i co? I nic. Zero odpowiedzialności. Nawet nie
przeprosił, bo jemu się należało. Jest wybrańcem Narodu - jak dosłownie powiedział jeden z posłów PiS (chyba JK - ale nie ex-premier.Głowy za to nie dam , musiałbym poszukać w necie).Był głodny. A przecież na jedzenie dostaje swoją pensję a nie jeszcze całe utrzymanie na koszt państwa. Dlatego drogi kolego o tym będę pisał (co prawda na drugim blogu, raczej) a ja sam tego nie zmienię. Jeśli więcej ludzi nie będzie podobnie myślało i chciało coś zrobić to nadal będzie tak jak jest, bo nie chcę używać mocnych słów.

Muszę powiedzieć jeszcze, że obserwuję ileś tam blogów i codziennie wpisy. Jest dużo fajnych blogów. Ale na pewno muszę podkreślić, że dwa są
szczególne. Przy czym jest również wiele bardzo interesujących, więc proszę się nie obrażać. Kilka kontrowersyjnych też. Ale muszę to powiedzieć z  okazji mojego małego jubileuszu.

Orionblues - myślę, że spokojnie można Ciebie określić mianem Naczelnego Muzyka Pinger.pl - dziękuję za każdą porcję dobrej muzyki, przypominanie wielkich piosenek świata, o których często się zapomniało w tym natłoku Dod i Jolek R oraz innych gwiazdek.

Zakochani - Michael i Meg - najbardziej kochaśni ludzie pinger.pl Wasz blog jest tak pełen ciepła i uczuć, że aż Wam czasami zazdroszczę. Każdy Was wpis do pełna ciepła fala tajfunu uczuć. Dziękuję Wam za to ciepło i bijący wulkan miłości.

Dziękuję również wielu, wielu innym blogowiczom za interesujące zdjęcia, grafiki i wpisy Wasze o Waszym życiu i przemyśleniach.

 

nortus
 

Zagadka językowa i nie tylko:

dlaczego mówimy:
jadę do Niemiec,do Szwecji, do Rosji, do Rumunii, do Austrii  

ale

dlaczego mówimy: jadę na Litwę,na Łotwę,na Węgry, na Białoruś, na Ukrainę,na Słowację.

Podpowiedź nr 1:

dlaczego mówimy: jadę na Mazury, na Śląsk, na Kaszuby, na Pomorze, na Polesie.

Podpowiedź nr 2: mapa

Czekam na odpowiedzi.

A dlaczego tak jest powiem jutro, chyba że ktoś udzieli prawidłowej odpowiedzi.

Pozdrawiam
  • awatar dart: Nortus Wszechpolski :)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: Jesteś juz bliższ prawidłowej odpowiedzi. Ale to nieprawidłowa odpowiedź. Pozdrawiam
  • awatar Nortus & Potworna spółka: 9 minut temu (14 października) A jak AMSTERDAM napisał: bo jadąc na Wschód czujmy się u siebie??? pod względem historycznym odpowiedź przeniesiona ponieważ blog 2xwczytał się. Sorry. A odpowiedź coraz bliższa.
Pokaż wszystkie (11) ›
 

nortus
 
7 sekund dzieliło go od 27 milionów dolarów

Pewien Kanadyjczyk wykupił los na loterię i odkrył, że wygrał 27 milionów dolarów, po czym dowiedział się, że jego wygrana jest nieważna, ponieważ los został zarejestrowany 7 sekund po czasie.

Kiedy technicy ustalili, że przyczyną opóźnienia była przerwa w przekazie danych do centrali, mężczyzna zapowiedział wytoczenie procesu organi-zatorom loterii, którzy odmawiają wypłacenia wygranej.


To się nazywa pechowiec.